Forum towarzyskie »

Wszystko o co chcielibyście, ale wstydzicie się zapytać ;)

Ollala, ale chwila, gdzie ja napisałam, że ma być po równo? Ja tylko odnoszę się do sytuacji, gdzie daje się ludziom do zrozumienia, że nadeszły ciężkie czasy, a później się okazuje, że tylko dla pracowników. No tak psychologicznie podchodząc, to nie jest to sytuacja wpływająca na motywację pracowników. Tym bardziej, że jak pisałam, gdyby nie Ci pracownicy, żaden właściciel firmy nie miał by tych pieniędzy. Jeden zależny od drugiego i naprawdę fajnie, jak szef to rozumie. A tak obserwując, to ja mam czasem wrażenie, że są przedsiębiorcy, którzy w dalszym ciągu pracowników uważają za roszczeniowych wrogów ich zysków 😉
Ja nigdzie nie pisałam o rezygnacji z wakacji, czy tym, że każdemu po równo.
pamirowa, pomijając to, że zgadzam się z tobą, że nadal są na tym świecie przedsiębiorcy-janusze, to ten ostatni post bardzo ładnie ilustruje, że pracownik etatowy kompletnie nie kuma biznesu 🙂 I nie mówię tego złośliwie. Stwierdzam fakt.
W biznesie ciężka sytuacja może oznaczać, że np nie można zrealizować zaplanowanych inwestycji, nie ma pieniędzy na modernizację, na rozwój, na zwiększenie magazynów, obniża się płynność finansowa, spada rating, firma przechodzi w tryb "przetrwania", tnie się niepotrzebne koszty, nawet głupie rachunki za prąd czy telefon. Wiesz jakie są ostatnie ruchy? Zazwyczaj, u odpowiedzialnego pracodawcy ostatnim cięciem są pracownicy. Dopiero jak nie będzie wyjścia, nie będzie miał skąd wziąć oszczędności, to dopiero wtedy zacznie oszczędzać na pracownikach. Bo prawda jest taka, że pozyskanie i wyszkolenie pracownika jest bardzo drogie i ten zasób ludzki jest w wielu firmach bardzo cenny, a dodatkowo z czysto ludzkiego punktu widzenia chce się tego pracownika (dobrego, uczciwego, lojalnego pracownika) chronić. Przynajmniej u nas tak jest. Nawywijasz? Masz pracę w du.ie? Wylatujesz i nawet mi ręka nie zadrży. Ale jeśli jesteś dobrym pracownikiem to zrobimy bardzo dużo, żeby ci pomóc i cię chronić. Tylko, że premie to wynagrodzenie ekstra (przynajmniej tak powinno być, uczciwie) i jak firma ma mniejsze obroty to oczywiste jest, że te premie spadają.
Ponadto ty nie wiesz co twój pracodawca robi, żeby pojechać na wakacje. Może zrezygnował z remontu domu? Może odłożył zakup auta dla małżonka na lepsze czasy? Może zlikwidował lokatę albo fundusz, który założył kilka lat temu, żeby mieć zapas na okres kiedy dopływ gotówki jest mniejszy? Może sprzedał nieruchomość, w którą jakiś czas temu zainwestował? A może tak naprawdę w planach miał 3 miesiące na Seszelach, ale starczyło mu "tylko" na 10 dni na Kanarach. Wszystko jest względne. Nie siedzimy w kieszeniach innych osób, więc nie liczmy cudzych pieniędzy.
EMS, widzisz, Ty piszesz typowo z punktu widzenia pracodawcy. Ale wiesz, że to wszystko co napisałaś, można odwrócić i odnieść również do pracownika? Nie tylko pracodawca ma wydatki, ma je też pracownik. A z kolei z tego co Ty piszesz, to wychodzi na to, że pracodawca ma takie ciężkie życie, a pracownik to jak pączek w maśle i powinien być wdzięczny, że go w ogóle zatrudniono. I właśnie o tą przepaść na linii pracodawca-pracownik mi chodzi. Jest w tej kwestii coraz lepiej, to prawda. Nierówności na tej linii będą zawsze i to jest oczywiste, a dodatkowo są zrozumiałe i ja tego nie neguje. Tylko wiesz, żeby ten pracownik był lojalny i chciał się starać, to musi czuć się doceniony i zmotywowany. A jeżeli słyszy, że jest ciężka sytuacja, a w ostatecznym rozrachunku, wychodzi na to, że ta ciężka sytuacja, to obejmie jego, bo to on będzie musiał sobie czegoś odmówić, to naprawdę ciężko tej motywacji nie stracić. I ja jedynie to miałam na myśli, tym bardziej, że wiele zmienia też narracja i to jak coś zostało przekazane i co z tego wynika. Bycie dobrym i sprawiedliwym pracodawcą, to też sztuka.
pamirowa, Twoje posty tez pokazuja, czemu pracownikow trzeba trzymac na dystans. Nie ma potrzeby podjezdzania pod firme porsche, albo chwalenia się ze sie bylo na wakacjach. Pracownicy naprawdę nie musza tego wiedziec. U nas np. nowy motor męża stoi zamkniety i przykryty starym przescieradlem, wlasnie zeby stajenny nie gadał dookoła ze co to my nie mamy. Raz, zeby nie czuł sie wyzyskiwany, a dwa, ze mamy stajnie na uboczu, po co maja okoliczne lumpy wiedzieć ze cos mozna ukraść.
A ja mam trochę inne pytanie: jakie są szkoły średnie o kierunkach okołomedycznych teraz? Dla osoby kończącej teraz podstawówkę, nie dla starych koni 😉
karolina_, ale mnie właśnie o to chodzi. Kluczowe jest tutaj wyczucie. To też nie dobrze, jak te nierówności, (które siłą rzeczy będą zawsze i raczej każdy etatowy pracownik jest ich świadomy) tworzą dużą przepaść. To się niestety zawsze odbije na motywacji pracowników, a zdemotywowany pracownik, to przecież strata dla firmy. Dlatego na moje czasem lepiej nie mówić, że słabo w tym miesiącu, co to będzie, straszyć tych pracowników, jak w efekcie i tak się okazuje, że no nie jest tak źle, po prostu chciało by się jeszcze więcej. I od razu odczucie było by jednak zgoła inne. Tak jak pisałam, najważniejsza tu jest narracja, to jak się mówi i co za tym idzie. Ale mnie tu prawie zarzucono, że hejtuje pracodawców, wyrażając jedynie swoje odczucia jako pracownika.
Evka, chyba tylko szkoły policealne. Większość nie wymaga matury, jedynie wykształcenia średniego. Może jakieś pojedyncze kierunki w technikach, jakiś optometrysta może.
Edit: jak poszukałam chwilę to Baczyński w Warszawie ma technika ortopedę. Są też LO z profilami "medycznymi", czyli rozszerzenia z biologii, chemii i czasem fizyki lub matematyki, czasami dorzucają KPP albo jakieś inne praktyczne zajęcia, np. w Kwidzynie uczą masaży. Po podstawówce to generalnie ciężko od razu o zawód okołomedyczny.
Facella, dokładnie, chodzi o tabletki anty i je można dostać na rok.
karolina_, ja nie korzystam z NFZ, mam sensowny pakiet w luxmedzie z pracy i nie płacę za wizyty nic, więc ode mnie i tak nic nie zyskają takim działaniem.
pamirowa, to na pewno, ale no nie kazdy pracodawca (i w ogole nie kazdy czlowiek) ma wyczucie na tyle, zeby spojrzec od strony pracownika czy w ogole spojrzec z boku na siebie. Ostatnio mialam taka rozkmine u lekarza, lekarka opowiadała jak jej wspolniczka utknela z rodzina na wakacjach (przesiadka w Dubaju) i ile wysiłku i kasy kosztowalo sciagniecie ich do domu. Akurat w moim przypadku nie jest to temat drażliwy (to nie byla pierwsza wizyta, lekarz wie ze jestem z branzy), ale mam nadzieję, ze nie opowiada tego kazdemu, bo ja np. regularnie slucham jak to "konowały nic nie robia tylko siedzą w kieszeni firm farmaceutycznych", wiec raczej sympatii pacjentow (czyli klientow) i pracownikow jej nie przysporzy opowiadanie gdzie jezdza na wakacje i za ile 😉

Fokusowa w pakiecie zwykle jest dostepna pula wizyt, nie sa to rozliczenia osobno za każdą, wiec masz rację. Ale sporo przychodni ma i kontrakty z NFZ i z prywatnymi ubezpieczycielami wiec po prostu tak to ustawiają. Warto sprawdzić, czy mozesz przedłużyć recepte co 3 miesiace na teleporadzie, mi sie to udawało przy anty, bywalo nawet, ze w ramach POZ bez oplaty za teleporade (nie mam pakietu, patrzyłam na to ale nam sie nie kalkulowal, za malo pracownikow).
pamirowa, To co, Twoim zdaniem, pracodawca powinien zrobić? Robić dobrą minę do złej gry? Jeśli faktycznie rok był gorszy? A później przy pytaniu o podwyżki powiedzieć "nie, jednak nie, wiecie, jednak rok był zły, nie ma podwyżek"? To mi się wydaje dość nieuczciwe.

Firma naprawdę może mieć gorszy czas. Nie wiem co Twoja firma robi i gdzie, ale biorąc pod uwagę mocno nieprzewidywalną sytuację ogólnoświatową, to czasami faktycznie słupki w Excelu u dyrektora finansowego mogą pokazywać jedno, a w za chwilę, w rzeczywistości wychodzi drugie.
Ja odnoszę wrażenie że jak pracownik jest zadowolony i doceniony zarówno w sferze kariery jak i płacy, i tu ważne - o ile nie ma jakiegoś mentalu "somsiada"* - to ma wylane na to czym i gdzie jezdzi szef. Jak ktoś dobrze traktuje ludzi i się dorobił bez krzywych akcji ...to dobrze dla niego.

* - mental somsiada to takie zachowanie typu jak zachowanie Pawlaka jak Kargulowi ogiera "ukradli" 😉
karolina_, mam możliwość zamówienia recepty w portalu luxmedu, ale 99% czasu kończy się to 2-3 krotnym zamawianiem, przerzucaniem się komentarzami z lekarzem, który odmawia wystawienia recepty, bo "proszę iść do ginekologa na wizytę w celu omówienia kontynuacji leczenia", a wizytę miałam właśnie np. 3 miesiące wcześniej, nic w kwestii chęci posiadania potomstwa się nie zmienia, więc co tu omawiać.. No ale zazwyczaj po napisaniu epopei recepta się pojawia, więc jakoś to znoszę. Co tak czy inaczej jest utrudnieniem, zupełnie zbędnym.

U mnie w pracy dziś poszła ankieta "Czy jestem dumny, że pracuję w ..?" 😂
To też nie dobrze, jak te nierówności, (które siłą rzeczy będą zawsze i raczej każdy etatowy pracownik jest ich świadomy) tworzą dużą przepaść.
pamirowa, ajajaj, i tutaj tworzy się kolejny problem - co to znaczy duża nierówność i przepaść? 🙂 To jest takie trochę socjalistyczne (żeby nie powiedzieć komunistyczne podejście).
Jeśli przedsiębiorca ma mały biznes, zainwestował w niego 50 tyś oszczędności, ma magazyniera, który zarabia 4 tyś netto, pracownika sprzedaży, który zarabia 5 tyś i powiedzmy kogoś bardziej zarządzającego kto zarabia 6,5. To jak ten przedsiębiorca dokładając swoją pracę (zazwyczaj w dużo większym wymiarze niż 8 godz na dobę) wyciągnie z firmy 7 do 10 tyś zł miesięcznie to każdy będzie zadowolony. Przedsiębiorca też.
Ale jeśli mamy przesiębiorcę, który w biznes zainwestował 10 milionów, ma nieruchomości, środki produkcji, maszyny, flotę samochodów, magazyny dużej wartości, to u niego nadal magazynier będzie zarabiał 4 tyś, prosty pracownik sprzedaży 5 tyś, ktoś na nieco wyższym stanowisku 6,5, pewnie jeszcze się trafi księgowy albo dyrektor, który zarobi 10 albo nawet 15 tyś. Ale temu przesiębiorcy już to 15 tyś nie wystarczy. Bo to jest nieadekwatne do jego wkładu. On chce osiągnąć zysk z 10 baniek, a nie z 50 tyś. 5% z 10 baniek to 500 tyś. I to jest tak naprawdę bardzo mały zysk z kapitału. Można uzyskać dużo więcej np inwestując w inny biznes, w akcje itp.
Pracownik dostaje pensję dopasowaną do swojego stanowiska, niezależnie od tego ile zarabia właściciel kapitału. Jeśli jesteś magazynierem to zawsze będziesz zarabiać jak magazynier (pensja oczywiście będzie się różnić w zależności od regionu, firmy itd, ale to zawsze będzie pensja magazyniera). Pewną formą podzielenia się z pracownikami zyskiem firmy są premie. I sprawa jest prosta - jest obrót, jest zysk to premię dostajesz, nie ma obrotu - nie ma premii. Ale to nie jest w żaden sposób związane z tym co ma właściciel, czym jeździ, gdzie jeździ i jak mieszka.
PS. wynagrodzenia podałam absolutnie przypadkowe, tylko po to, żeby pokazać jakąś skalę 😉
donkeyboy, ja się tam ciesze, że moi szefowie maja ładne samochody, myślę wtedy, że firma działa dobrze i z moją pracą też bedzie dobrze 😅
Ja odnoszę wrażenie że jak pracownik jest zadowolony i doceniony zarówno w sferze kariery jak i płacy, i tu ważne - o ile nie ma jakiegoś mentalu "somsiada"* - to ma wylane na to czym i gdzie jezdzi szef. Jak ktoś dobrze traktuje ludzi i się dorobił bez krzywych akcji ...to dobrze dla niego.

donkeyboy, też mi się tak wydaje. Właśnie końcem roku w podskokach uciekałam z firmy w której były podsumowania, że wspaniale zespole, wykręciliście historycznie dobre wyniki, projekt nigdy nie wyglądał tak dobrze, a zaraz później - niestety nie ma hajsu na podwyżki. Płacili mniej niż stawki rynkowe dla tego stanowiska. Szukając pracy dostałam ofertę 30% wyższą z nieporównywalnie mniejszymi KPI.
madmaddie, donkeyboy, +1 do tego stanowiska 🙂

W jednej z moich poprzednich firm prezes wymienił auto na mercedesa AMG - takiego, że koledzy z pracy mieli zbiorowy problem z wykręconymi szyjami 😉 poza oglądactwem i "o kurde fajny" - nic.
W obecnej pracy to nawet staram się nie pisać maila z rzeczami, które mogą poczekać jak szefostwo ma urlop, żeby nie czytali tego, tylko korzystali z wakajków.
W obu tych pracach czułam się traktowana jak człowiek i doceniana. Czułam, że wózek ciągniemy razem. Nie bolą mnie auta, wyjazdy i cokolwiek - wręcz życzę jak najlepiej.


Za to jak w pracy pomiędzy nie było na papier toaletowy, mleko do kawy, herbata była pod kluczem, cały czas "cienszko", premie obcinane pod bzdurnymi pretekstami to cóż... tam mnie wymiana aut i wywalanie pieniędzy bokiem wkurzało.
Mi nie przyszło do głowy,żeby choćby pomyśleć o tym,że szef ma lepsze auto niż ja czy ,że jeździ na wakacje. Dla mnie to chore. Wogóle mnie to nie interesuje co kto ma albo nie ma.
Interesuje mnie co ja mam.
Auto to koszt, zupełnie inny „bucket” niż pensje pracowników.

A nawet patrząc przykładowo na korpo w którym pracuje, to przykładowo ja jako manager mam służbowe łyse bmw 3 , a mój szef ma bmwx5, a szef mojego szefa ma bmwx7.
No i co z tego? Mnie to nie obchodzi. A wcale bym nie chciała mieć odpowiedzialności szefa szefów , jego pensji i jego auta🤣 dziękuję postoję🙈
Ale jednak to normalne, też że im wyższy grade , to masz więcej benefitów. Tak samo bonus roczny, zależy od wyniku regionu i przykładowo człowiek na nizszym grade ma powiedzmy 12% rocznych zarobków, a im wyższe stanowisko tym wyższy %.
Przeciez każdy pracuje na swoją pozycję.

Perlica, - no, ale nikt Ci nie powiedział, że go nie stać na opłacanie Ci UOP, więc dostaniesz śmieciowe zlecenie i nie zabrał premii, bo cienszko oj cienszko, a sam w tym czasie chwalił się rejsem na karaiby 😉 Myślę, że jak ktoś się burzy to raczej na zachowania z memów o panie Areczku, a nie samo to czym ten prezes jeździ.
Perlica, akurat w duzej firmie to nie ma wielkiego znaczenia bo wiadomym jest ze wyzej szczebel - kasa.

Ja tez raczej na to uwagi nie zwracam ale jak np. pracowalam jako groom to niczym nowym bylo jak ci niedopłaci faktury albo w ogole nie placi za wykonaną uslugę. I trudno sie wtedy nie wkurzyć jak widzisz unboxing nowego koniowozu na socialach czy cos takiego a ty w międzyczasie wyciągasz kasę z oszczędnościowego bo nie masz na paliwo 😀 to nie z zazdrości tylko z faktu ze z tobą pogrywa o malutką sumę w porównaniu do tego ile taki koniowóz czy jego leasing nawet kosztuje. Dla ciebie ta suma robi roznice, bo groom nie zarabia przeciez kokosów.

Nawet w zakresie uczciwym, kolezanka kiedys pracowala wiernie w jednej firmie za zanizona stawke. Byla cenionym pracownikiem. Po dwoch latach pracy uderzyl ja koszt zycia i zaczela szukac czegos innego. Byla duzo wiecej warta na rynku pracy, znalazla cos innegk i wreczyla wypowiedzenie. Probowano ja skusic jakas smieszna podwyzka 3%, nieporownywalna z warunkami w nowej pracy. Potem jak juz wystawiono ogloszenie na internecie to sie okazalo ze budzet nagle urósł o 20-25%. Tu juz nawet bez patrzenia na to co ma ktoś albo nie ma - nawet nie byla wkurzona tylko bylo jej autentycznie przykro bo gdyby jej płaca szła tą trajektorią to by nie zmieniała pracy. No i fakt że jak szukali zastępstwa, z obnizonymi wymaganiami to musieli podbić stawkę do rynkowej żeby ktoś w ogóle aplikował. Jej tego nie zaproponowali, trochę idzie sie domyślić dlaczego.
Perlica, - no, ale nikt Ci nie powiedział, że go nie stać na opłacanie Ci UOP,
keirashara, I to jest prawdziwy, stuprocentowy przykład januszowania.
BTW, mieliśmy kiedyś takiego agenta, który chciał pracować, a i owszem, ale na lewo, bo uciekał przed alimentami. Powiedziałam, żeby spadał na bambus 😡 Więc i wśród pracowników zdarzają się "janusze"
keirashara, nie wiem co to jest UOP? Jeśli pracodawca by mi czegoś nie opłacał, to bym nie pracowała w takim miejscu pracy, a nie chodzila i oglądałajego jego markę auta.
Nadal dla mnie wlaściciel biznesu jest szefem , zarabia najwięcej , bo po to ma biznes, żeby sobie porsche czy coś tam kupić, jak go to bawi. Jak w korpo.
A Wy myślicie ,że w korpo są inne zasady? Business to business, jak nie będzie bonusu rocznego to nie będzie, bo wskaźnik jakiś jjest jakiś tam i nie ma. I co? I pstro. W każdej z wielkich korpo tak miałam,że minmum raz na 4 lata nie było bonusu z zamydloną przyczyną, bez podania info wcześniej.
Myślisicie ,że wielke korpo płaci faktury podwykonawcy? Ma termin 120 dni minimum i często nie płaci dużo dłużej celowo, i co im zrobisz?
A co do podwyżek, to zawsze było,żeby dostać 30 % to trzeba zmieniać korpo, a korpo na Twoje miejsce weźmie kogoś i zapłaci mu rynkowo. Tak jest jak się pracuje długo w jednym miejscu. Awans wewnątrz nie daje za dużo benefitów, bo po co dawać komuś 30% , jak dostanie 7% i przyjmie propozycję.
Perlica, umowa o prace.

W normalnej firmie to masz widelki, najlepiej publicznie dostepna strukture placowa, spotkania na temat twojego progresu i czy należy się awans a nie damy ci szalone kuszące 3% bazowane na płacy sprzed kilku lat, bo odchodzisz. Oczywiscie jak firmie zależy na dobrym lojalnym pracowniku, bo jak ma być przemiał i nikomu na tym nie zależy to co innego. Rekrutacja tez jest droga, swoja droga stale male podwyzki maja wieksze szanse zatrzymać pracownika, a i pracodawcy oszczedzic kase na rekrutacji nowego.

Jak ktoś faktur nie płaci to się je "egzekwuje".
donkeyboy, widełki?
Pracuję od 20 lat w korpo i nigdy w życiu widełki nie były jawne, a miałam okazję pracować w firmach o kapitale : USA, FR, SWE i UK. Takie rzeczy pewnie są możliwe, ale nie spotkałam w PL.
Mimo, że obecnie prawo wymusza na pracodawcy podanie widełek na dane stanowisko od stycznia to jakoś tego nie widać w ogłoszeniach😎 bardzo pojedyncze ogłoszenia pokazują widełki.
Bezpośrednie oferty headhunterskie to pokazują, ale też było to na wszystkich ofertach jako dostałam np z UK czy SWISS.
Perlica, bo widełki nie muszą być podane w ogłoszeniu. Te nowe przepisy niczego nie zmieniają w tej kwestii.
Facella, ja czytałam, że od stycznia 2026 powinno być podane.
Perlica, no ja akurat widzialam takie publiczne wewnetrznie widelki w kilku firmach, nawet jedna z Polski 🙂
donkeyboy, ja też widziałam, ale dlatego że mi ktoś pokazał, a nie że są publiczne.
Nie jest to standardem w każdym razie w PL.

Zmieniły się przepisy. Teraz, niedawno. Generalnie i w uproszczeniu - płace mają być jawne i przejrzyste. W szczegółach - w ogłoszeniach o pracę musi być podane wynagrodzenie oraz pracownik może poprosić o, hm, jakby statystyki wynagrodzenia na swoim stanowisku. Czyli jeśli w firmie jest 10 programistów to może poprosić o to jakie są widełki płacowe w tej grupie pracowników. I wtedy wie jak sam się plasuje na tle tej grupy.
EMS, a mimo to pracodawcy się nie stosują, znaczy większa część w PL
Perlica, no cóż, kto się stosuje, ten się stosuje. Prawo jest jasne. Potencjalne sankcje też. Zresztą każdy przepis można jakoś obejść jak się bardzo chce. Natomiast to jak podchodzimy do przepisów, obowiązków itd trochę nas definiuje w oczach innych osób. Gdybym szukała pracy i widziała, że jakaś firma jawnie i bezczelnie ignoruje prawo to chyba bym nie chciała tam pracować.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się