feno, wiesz, ja nie narzekam - nie zaluje powrotu. Owszem sa jakies aspekty za jakimi tesknie ale sa raczej kulturowe. Natomiast jestem zdania ze zawsze jest gdzieś coś i tez mocno trzeba patrzeć na swoje zycie i dzielić wnioski wg. tego mianownika. Duza liczba Polaków zjeżdża do PL i wraca za granice po paru latach. Wielu z nich zostaje też bo uwazaja ze jest lepiej.
Jestem też zdania ze trzeba trzymać reke na pulsie i troche dać się zabrać tym wynalazkom. Ja caly czas psioczę na AI bo są zadania ktore chetnie bym oddala ale AI ich nie umi. Albo nie robi dobrze. Ale używam bo nie chcę zostać w d...ie. Samo odpowiednie pisanie promptów to skill. Niestety nie jestem w stanie nic doradzić bo to nie mój dział, ale chyba wielu z nas czeka przebranżowienie predzej czy pozniej...
feno, - normalnie szukałam pracy 2/3 tygodnie. Rok temu zeszło mi pół roku, po dwóch miesiącach szukania miałam totalną załamkę 🙃 Zdalnej coraz mniej, ja teraz siedzę full office i generalnie w rozmowach czuć było takie tendencje do powrotu do trybu biurowego. Niestety.
Brakuje mi pracy z domu, ale nie użeram się z idiotami i pseudo-korpo-absurdami, żywcem wyjęty z memów 😅 więc grzecznie co rano pakuję zadek w pociąg.
Z pracą jest generalnie trudniej, bo AI i np. we Wrocławiu bardzo czuć napływ ludzi z Ukrainy. Jak mój P. rekrutuje (IT, software house) to w jeden dzień ma 300 CV na otwartą pozycję. Z drugiej strony teraz szuka 150 osób do projektu. Ryanair ciągle rekrutuje na juniorskie pozycje QA.
Czy jest sens wracać nie odpowiem, wg. mnie w każdym kraju są jakieś wady i zalety. W PL na pewno problem jest z lekko średniowiecznym mentalem, podejściem do kobiet i ich zdrowia, antykoncepcją itd.
donkeyboy,feno ja tez mysle, ze warto albo znalesc nisze, gdzie jednak potrzebna jest ludzka interpretacja niuansow, albo dobrze opanowac wykorzystywanie AI. Np w mojej branzy (medycznej/farmaceutycznej) AI nie daje rady z wyszukowaniem i interpretacja danych. Potrafi cytować nieistniejące publikacje, wyciągać wnioski na temat śmiertelności jakiejś choroby w Europie na podstawie danych z USA (a to skrajnie rozne systemy opieki zdrowotnej...). Czekam z utesknieniem az sie ogarnie na tyle, ze zapomne jak sie recznie wyszukuje w pubmed za pomoca słów kluczowych. Natomiast dla analitykow/statystykow AI juz stalo sie podstawa pracy na dużych zestawach danych. Popularne programy SAS w tej chwili zawierają moduły machine learning / AI.
Co do powrotu do PL - weź pod uwage, ze za rok sa znowu wybory i moze wygrac PiS z Braunem. Wtedy jest realne ryzyko, ze wyjda z UE i bedzie zwrot na wschod. Nie wiem, czy Twoja branza jest tak mocno scentralizowana na poziomie europejskim jak farmaceutyczna, jesli tak to ja bym poczekała I zobaczyla co te wybory przyniosa. My sie zbieralismy z UK po referendum brexitowym jak sie okazalo ze nie sa w stanie przez prawie rok dogadac kwestii zwiazanych z rejestracja leków. To byl taki okres ze wszystko zmrozilo - przychodzilam do pracy i czesto nie mialam co robić, firma rozwazala (podobno) zamkniecie calego dzialu, dużo ludzi odeszlo.
feno, jestem.w szoku po tym co napisałaś.
20 brutto to ochłap?
Niewiele.ludzi zarabia takie pieniadze w Polsce, a już na pewno nie na stanowiskach admin.
Ja od 18 lat pracuje w korpo , od dawna na stanowisku kierowniczym, przeszlam kilka firm z różnym kapitałem, więc zatrudniałam do zepołów ludzi , no i takich widelek to niestety brak na stanowiskach nie kierowniczych.
donkeyboy tego szoku kulturowego się właśnie trochę obawiam bo ja cale swoje dorosłe życie spędziłam w ES, nigdy nie pracowałam w PL. Ale z drugiej strony to ja się szybko adaptuje, gdzie mnie posadzisz tam wyrosnę. Z ciekawości: co było dla Ciebie najtrudniejsze po powrocie?
keirashara no właśnie, człowiek niby wiedział a jednak się łudził 🙃 jeszcze te 6 lat temu człowiek rzucił parę CV i już coś znalazł. I była tendencja wzrostowa co do zarobków i work-life balance, a teraz nie dość że pensje są jak sprzed kilku lat (przy kilkukrotnie wyższych kosztach życia) to jeszcze wszędzie trzeba jeździć do biura. Panie, jak żyć 🤒
karolina ja właśnie jestem całkiem niezła w AI, w sensie takim użytkowym dla zwykłego szarego człowieka tzn wyciąganie odpowiednimi promptami informacji z ChataGPT, Google Gemini etc. Myślałam żeby dorobić jakieś studia z cognitive science na przykład, ale nie mogłabym wtedy pracować nigdzie bo w Hiszpanii nie istnieją studia zaoczne w takiej formie jak w PL.
Bardzo sensowne jest to co napisałaś o wyborach, niestety. Wolałabym żeby była mniejsza opcja na taki rozwój wypadków ale masz rację że tak się może zdarzyć. I jeszcze na mnie kary finansowe nałożą jako zdrajczynie narodu i bezdzietną lambadziare 🤣
Perlica nieee, oczywiście że chodzi mi o 20k eu rocznie. Miesiecznie to ja nawet nie marze o czyms takim 😅
Dobra, ponarzekalim, dziękuję dziewczęta za pogląd na sytuację. Proszę za mnie trzymać kciuki żeby się jednak jakiś święty Graal pracowy wynalazł 🤠
W PL na pewno problem jest z lekko średniowiecznym mentalem, podejściem do kobiet i ich zdrowia, antykoncepcją itd.
keirashara, we Wroclawiu? Serio? Na dzikim wschodzie mozna bez problemu wszysyko ogarnac, fakt ze nie na NFZ i jak sie wie do kogo iść. Chyba ze masz na mysli to co sąsiedzi czy ludzie w pracy gadają, a nie lekarzy.
feno, no ja podobnie, wyjechałam mając 19/20 lat 🙂 i w zasadzie nadal mam małą ekspozycję na pracę w polskich firmach.
Dla mnie najgorsza u nas jest biurokracja. Ok nie wszędzie, nie wszyscy, ale często ręce i cycki opadają jakie absurdy kreują i "zasady" składania wniosków mogą się zmienić w zależności kto je przyjmuje 🙄 albo brak znajomości zapisów prawa - niby ktoś jest w danym referacie, powinien wiedzieć jaki wniosek w jakiej sytuacji, wskazuje nieodpowiedni wniosek i nieodpowiednią procedurę. A jakby się poskarżyć, to i tak nic z tym nie zrobią. Mam za dużo znajomych urzędników - sami się zderzają z betonem wewnętrznie.
karolina_, - lekarzy, lekarzy... jak brałam receptę przez apkę (enelmed, miałam pakiet z pracy za grosze) to mi po 3x jakaś holistyczna wariatka potrafiła odrzucać. Dostać roczną receptę bywa ciężko.
Gdzie jak w zegarku co roku chodzę na USG (macica, jajniki, piersi), cytologia 1/2x w roku (czasem 2, bo wyszedł jakiś lekki stan zapalny - to patrzyłam, czy zeszło samo czy trzeba się przejmować). Badania krwi (krzepnięcie, profil wątrobowy) też co roku, sama przypominam. I co? Prawie za każdym razem "konsultacja w sprawie merytoryczności stosowania leku", bo ewidentnie nie wiem po co go biorę i "lepiej nie odkładać decyzji o dzieciach" 🤦
O tym od ilu endokrynologów się odbiłam i z absurdów wizyt mogę napisać książkę 🤡 Konsultacje na poziomie:
-To trzeba wprowadzić jakiś ruch
-Trenowałam od dziecka, obecnie 2/3x w tygodniu siłownia, 2x koń
-Aha, no to może za dużo tego treningu
Kurtyna.
Żadna z tych konsultacji nie była na NFZ. Na NFZ ogarniałam rok temu krzywą cukrową - jaką mi histerie o "takim niebezpiecznym badaniu" odwalili, to się nada na kolejny odcinek. Po tej akcji to pie**** wolę płacić i iść prywatnie robić badania. Nie dość, że nerwy, to jeszcze skończyłam z 6 siniakami w różnych miejscach, bo babka się na sucho wbijała 🙃 a na koniec się okazało, że źle wypisała i zrobili mi glukozę bez insuliny.
Akurat tym "co somsiedzi powiedzo" to ja się totalnie nie przejmuje. Musiałabym najpierw jakiś znać 🤣 to akurat we Wro jest cudowne, duża anonimowość. W pracy też nie mam żadnych Grażyn żyjących plotami i układaniem innym życia.
keirashara, masakra. Nie mozesz zmienic lekarza w ramach pakietu? Ja nie trafilam na szczęście na nawijanie makaronu na uszy wsrod lekarzy i w takiej sytuacji jak Twoja drugi raz bym nie poszla do takiego lekarza. Bywaly jakieś głupie dyskusje w POZ czasem, bo mam taką przychodnie, ze kto jest akurat na dyżurze ten przyjmuje. Ale jakos zawsze sie udawało ogarnac temat + ja z POZ korzystam raz na x lat.
Do tego co powyżej dziewczyny napisały o pracy w PL, to ja bym jeszcze dodała, że u nas to trzeba brać też pod uwagę "januszostwo". Mam wrażenie, że u nas to się nigdy nie skończy i zawsze będzie tak, że szef będzie oszczędzał tak, żeby jednak jak najwięcej jemu w kieszeni zostało. Za długo u nas było źle, więc przez te lata, jeszcze sobie nie odbiliśmy i nie nasyciliśmy się. A apetyt zawsze rośnie w miarę jedzenia.
Więc w Polsce to chyba najlepiej celować w firmy międzynarodowe, bo wydaje mi się, że tam szansa na takie januszowanie nieco mniejsza.
karolina_, - zmieniałam... ale to niewiele zmieniało 😉 oni chcą wypisać lek, nie leczyć. Zbijają objawy i skutki uboczne słowami "to niemożliwe". No nie wiem, jak jedynym co się zmieniło to start brania leku, to ja jednak obstawiam jego jako powód. Tak generalnie mam wrócić jak będę chciała zajść w ciążę - gdyby nie anty, to rozważałam już ściemnianie, że chce.
Kolejni byli coraz lepsi:
-a dużo Pani soli? Nie? No to pewnie niedobory jodu, proszę łykać.
-no jak Pani tak chce to ja wypiszę ten Ozempic - słowem o nim nie wspomniałam
-źle się Pani czuje po metformienie? a, to proszę brać większą dawkę
-TSH wysokie od antykoncepcji. Było jeszcze wyższe przed? Nie, niemożliwe, Pani jest jakimś dziwnym przypadkiem. (Miałam ze sobą badania, nowe, stare... ale nie no, NIEMOŻLIWE to co tam widnieje)
-jakbym miała problemy metaboliczne to byłabym bardziej otyła (no tak, bo po co leczyć zanim stan organizmu będzie już skrajny)
W końcu się poddałam, bo doszło mi za dużo innych rzeczy, ale od kwietnia zaczynam batalię od nowa. Tylko wkurza mnie takie podejście do zdrowia kobiet - mam objawy od wczesnych lat nastoletnich, miałam książkowy pcos z kompletem objawów... diagnozę dostałam w wieku 22 lat i im więcej czytałam, tym bardziej byłam zła i smutna, bo wiele rzeczy nagle miało sens. Bywałam wcześniej u ginekologa, jajniki mam w obrazie oba wyraźnie poli. Odradzano mi anty, straszno skutkami - a wraz z zaczęciem brania skończyły się bóle (potrafiłam iść i nagle siedzieć zwinięta na chodniku).
Także uważam, że zdrowie kobiet jest u nas grubo lekceważone. Moja przyjaciółka, której euthyrox bardzo pomaga walczy o każdą receptę i "a po co Pani to bierze".
Paradoksalnie - sensowną opiekę miałam od dietetyków i obisetologa, Ci odsyłali mnie do specjalistów, do innego endo... tylko jeszcze nie trafiłam na takiego, co widzi w tych badaniach to, co inni 🙃
pamirowa, - dużo większe januszostwo miałam w poprzednim korpo niż w obecnej małej firmie, gdzie jest super podejście do pracownika. Także nie powiedziałabym, że to jakaś gwarancja 😉
keirashara, zgadzam się ze wszystkim, o czym mówisz niestety.
Hitem jest dla mnie, że będąc u ginekologa, biorąc od lat te same tabletki, dostaje receptę na 3 miesiące. Pytam czy mogę dostać na rok, nie, nie mogę. Więc co 3 miesiące również muszę się szarpać o receptę, którą powinnam mieć wystawioną w trakcie wizyty na rok i tyle.
Badania krwi mam robione 2 razy w roku, bardzo rozległe (25 badań), robię usg, cytologię robię prywatnie, więc tego nie mają w systemie, ale zawsze o tym piszę. Nie, bo nie.
pamirowa, myślę sobie o tym czasem i dochodzę do wniosku, że trzeba sobie ułożyć za i przeciw. Teraz pracuje w prywatnej firmie i bardzo sie z tego cieszę bo niezle zarabiam, dostałam duży kredyt zaufania i dzieki temu możliwość porządnego zawodowego rozwoju. W korpo widzialam tylko sufit i ograniczone możliwości zarobków, bo wszystko jest sztywno ustalone z góry. Za to z plusów to wachlarz benefitów i stabilna robota, gdzie przychodzi 16, wiec czapka na głowę i do widzenia, w dupie mam robote do następnego dnia :P zależy, kto czego oczekuje od życia.
donkeyboy rozumiem ten problem, bo to brzmi zupełnie jak Hiszpania. Oni tutaj mają złoto olimpijskie z zatruwania ludziom życia biurokracją i moi znajomi którzy wyemigrowali tu jako już dorośli ludzie zawsze się wkurzają że to działa jeszcze gorzej niż w PL 😅 no i jest to kraj który jest daleko w tyle za całą Europą jeśli chodzi o digitalizacje, więc wszędzie trzeba się udać osobiście (miedzy innymi dlatego ze nic tak dobrze nie działa na hiszpanskiego urzędnika jak stara dobra słowiańska presja 😂😉
keirashara kochana strasznie mi przykro, jak czytam te komentarze lekarzy to mnie skręca ze złości! Niestety lekceważenie chorób kobiecych to ogólnoświatowy problem. Z wszystkimi objawami endometriozy i kilkutygodniowym krwotokiem patrzyła babka na mnie jak bawół że czego ja chcę w ogóle, taka moja uroda, ewentualnie mogę dostać tabsy anty a jak się zdecyduję na dziecko to mam przyjść i będziemy dalej diagnozować.
pamirowa dobra uwaga, aczkolwiek myślę że wszystko jest kwestią dobrze ustalonych warunków i poprawnie napisanej umowy. No i ja robię research odnośnie każdej firmy do której aplikuję, również jaka tam jest kultura pracy etc
Btw miałam właśnie przedostatni etap procesu rekrutacyjnego i nawet się podjarałam, myślałam już że to mój match made in heaven dopóki nie zapytalam o hybrydę.. no i okazało się że coś co mialo być "taaak hybryda taaak work-life balance" to jednak max 2-3 razy na MIESIĄC.
No i powiedzcie mi, czemu oni tak kłamią 🙄
No z tym "januszostwem" to jest u nas faktycznie coraz lepiej, coraz mniej tego, ale niestety się zdarza. Już na mniejszą skalę, ale dalej niestety da się jeszcze trafić. Wydaje mi się, że najgorzej jest niestety w mniejszym miastach, bo siłą rzeczy jest tych miejsc pracy mniej. No i jak to w życiu często bywa, z pracą też jest nieraz coś za coś 😉
keirashara, podpytaj może obesitologa i dietetyka jaki endo sensownie prowadził ich innych pacjentow. Tak jest zwykle najprosciej trafic na kogos z glowa.
Z tymi receptami na wiecej niz 3 mce to czasem jest polityka przychodni, bo im kasa ucieka wtedy za wizytę. No i fizycznie i tak rocznego zapasu nie wykupisz, wydadzą w aptece kwartalny, po resztę trzeba wrócić do tej samej apteki.
feno, no to byłabyś zaskoczona, bo o ile w PL dużo nadal trzeba chodzić to i tak zaskakująco sporo idzie załatwić online. Dużo w porównaniu do 10 lat temu. Ja przyjechałam z wysoce zdigitalizowanej biurokracji i dlatego mnie dupa boli bo tam fizycznie do budynku urzędu się raczej nie chodzi. Nawet jak się by poszło to i tak odeślą na stronę/zadzwonić. I uznaję też że im mniejszy urząd/miasto etc. to zwykle tam wychodzi Bareja z szafy. Typu składam wniosek o wymiane prawka podmiocie urzędu - 5 stanowisk w lokalu. Mialam zagraniczne prawko, to wypelnilam dwie sekcje korespondujace ze zmianami (bo jeszcze zmienialam nazwisko). Babka miala error 404 wypisany na twarzy. Mówi mi że tak nie można. A ja pytam - dlaczego, skoro formularz na to zezwala? Więc wyciagnela kilkukilogramowy segregator a w nim ręcznie rozpisane fejkowe wnioski z różnymi scenariuszami. I nie chciala mi tego przyjąć bo - segregator tego nie przewidział. Nie ustawa, nie prawo, kurła segregator. Wku***łam sie i powiedzialam ze jak nie przyjmie, to pozostaje mi opcja zlozenia takiego wniosku z falszywym nazwiskiem dzisiaj i przy odbiorze od razu nowy wniosek na wymianę tego ale z nowym nazwiskiem. Lub wymiana w kraju "tam" czego nie zrobią bo tam nie mieszkam już. Więc pozostaje mi złożenie fałszywych danych. Wielką łaskę mi zrobiła że wzięła i na odchodne jeszcze "najwyzej bedziemy dzwonić po wyjaśnienia" 🙃🙃🙃 nigdy nie zadzwonili, prawko odebrałam normalnie potem w WK.
Januszowania nie przypisywałabym jako cechy "polskiej", poznałam januszów "internaszional" i uwazam ze cwaniacy są wszędzie.
Z punktu widzenia która pracuje raczej zdalnie (i malzonek tez) pytanie o zdalny to na pierwszej rozmowie musi sie niestety pojawić bo to dosc czesta zasadzka to co wlasnie opisałaś. Zreszta nie tylko z tym.
keirashara, zgadzam się ze wszystkim, o czym mówisz niestety.
Hitem jest dla mnie, że będąc u ginekologa, biorąc od lat te same tabletki, dostaje receptę na 3 miesiące. Pytam czy mogę dostać na rok, nie, nie mogę. Więc co 3 miesiące również muszę się szarpać o receptę, którą powinnam mieć wystawioną w trakcie wizyty na rok i tyle.
Badania krwi mam robione 2 razy w roku, bardzo rozległe (25 badań), robię usg, cytologię robię prywatnie, więc tego nie mają w systemie, ale zawsze o tym piszę. Nie, bo nie. Fokusowa, a to akurat jest kwestia prawna, na niektóre leki receptę można wypisać na max 3-miesięczny zapas. Niektórzy to obchodzą w taki sposób, że piszą podwójne dawkowanie na recepcie, a pacjentowi mówią, że ma brać normalnie i wtedy ma zapas na pół roku. Ale to jest praktyka z szarej strefy i nie będzie lekarz ryzykować zawieszenia PWZ, bo pacjentowi nie na rękę przyjść raz na kwartał po receptę. Lekarze nie robią pacjentom na złość, sami mają krzyż pański z NFZ, ich regulacjami i zasadami, dodatkowo za każdą źle wypisaną receptę odpowiadają własnym majątkiem do kilku lat wstecz (a wypisują tysiące recept, więc może się okazać po kontroli NFZ, że mają milion cebulionów do zapłaty bo od pięciu lat wypisywali setki tysięcy razy lek x z refundacją 30% zamiast 50% i muszą pokryć te różnice). Pacjenci tego nie widzą bo dla nich system kończy się na lekarzu w gabinecie i to na nim skupia się cała frustracja.
Facella, na antykoncepcje mozna dostac roczną recepte, o ile nie jest to pierwsza recepta na dane tabsy. Ale w ogole w niektórych przychodniach nie wystawiają rocznych z zasady. Szybciej to co piszesz, dadzą na pol roku zwiększając na recepcie dawkowanie - z tym, ze akurat antykoncepcji to nie dotyczy.
zawsze będzie tak, że szef będzie oszczędzał tak, żeby jednak jak najwięcej jemu w kieszeni zostało pamirowa, ale to cię jakoś dziwi? No chyba po to się zakłada biznes, żeby zarabiać a nie dokładać. Serio, nie rozumiem tego 'hejtu' na zarobki właścicieli firm. Gdyby prowadzenie działalności było takie proste to nie byłoby etatowców tylko sami przedsiębiorcy. Zresztą wielu, jeśli nie większość etatowców nie zdaje sobie sprawy z kosztów działalności. Jak kiedyś nasz kierownik produkcji dowiedział się ile płacimy za podatki od nieruchomości to spadł z krzesła. A to tylko jeden przykład kosztu,.z których szary pracownik nie zdaje sobie sprawy.
karolina_, - mam już polecajkę 🙂 tylko musiałam życie ogarnąć. Idę w przyszłym miesiącu i oby w końcu był to ktoś sensowny... bo zaraz wyjdzie, że prędzej bym sama medycynę skończyła 😝
Wiem, że rocznego zapasu nie wykupię, ale tłumaczenie się co 3 miesiące z antykoncepcji, którą biorę od 5 lat, gdy ktoś ma pełne badania w systemie to jest żart. To nie ma żadnych podstaw prawnych, problem jest typowo ideologiczny. Tak jak Fokusowa napisała, nie, bo nie.
Z racji, że zmieniłam pracę i pakiet medyczny to moim kryterium szukania ginekologa było "czy wypisuje recepty roczne", bo serio, nie mam czasu ani ochoty tracić wolnego dnia na niepotrzebne wizyty.
Facella, - system systemem, ale wielu lekarzy pracuje na taki, a nie inny obraz, nie pomagają 😐
feno, - widzisz, przynajmniej dostajesz anty, a nie o nie walczysz 😜 niestety poza ogólnoświatowym olewactwem w PL dochodzi silny wpływ katolandu i odklejeńców typu Braun.
Tak szczerze, to nie wiem czy tu straszniej dzieci nie chcieć, czy zajść w ciążę.
EMS, na pewno mniej pracowników to obchodzi ile szef zarabia jesli sami czują się docenieni i dobrze opłaceni 😉 ale może tez irytować gdy się dostaje info, ze nie ma podwyżek bo jest ciężko, a szef zajeżdża nowym porshe zaraz pod firmę XD mnie to nie boli, ale troche rozumiem czemu innych to wkurza :p
Ollala, prawda. Jak zawsze gdzieś należy znaleźć złoty środek, a to zawsze najtrudniejsze.
Aczkolwiek z biznesowego punktu widzenia nawet to Porshe może się bronić. Pracownicy nie mają pełnej wiedzy i danych. Zresztą, Porshe jest be, a Mercedes już byłby ok, czy tylko Scoda jest akceptowalna z punktu widzenia pracowników? Policz też sobie, np firma zatrudnia 50 osób, jak każdy dostanie 500 zł brutto podwyżki (kto by nie chciał?), to jest jakieś 300-350 netto, to miesięczny koszt wynosi ponad 25 tyś (bo są jeszcze koszty pracodawcy ponad brutto), roczny 300 tyś. Po trzech latach (dajmy na to, że pracodawca zmienia auto co 3 lata) jakoś to Porshe się uzbiera 😉
A teraz załóżmy, że pracodawca nie wymieniał auta od 6-7 lat. Przejechał nim 270 tyś km i auto zaczyna się sypać. Naprawy kosztują majątek. Kupując nowe auto wbrew pozorom oszczędza. Raty leasingowe wchodzą w miesięczne koszty utrzymania, spadają koszty eksploatacji. Pracownik widzi nowe auto, a pracodawca widzi rozsądny wydatek - inwestycję, którą musiał ponieść żeby przez kolejne lata pracowała w firmie.
donkeyboy na samo czytanie tego procesu już mnie opanowała frustracja, wspolczuje 😅
Kurcze ja wlasnie się pytałam o tą hybrydę od początku tylko jakoś do głowy mi nie przyszło że ktoś opcje 2-3 razy w miesiącu zdalnie wpisze jako hybrid. Bezczelny clickbait moim zdaniem. Teraz już będę dokladnie pytac od pierwszego interview. Btw, masz może jakąś polecajkę stron na których mogłabym poszukać ofert 100% remote dla firm z UK? Jak to wygląda, czy tam też HO dają już tylko dla senior developerów czy na inne stanowiska też?
keira aa tak, bo u nas tabsy anty są bez recepty (te co ja biorę w każdym razie) i zawsze zapominam że w PL trzeba się do lekarza fatygować. To jest dopiero szok kulturowy 🙄😒😒😒
Ollala albo wyśle narzeczono w kosmos z Katy Perry XD to tak pol żartem pol serio ale no pamiętam jak ludzie u mnie w teamie się burzyli na to 😅😅😅
Ja rozumiem też stronę przedsiębiorcy i podziwiam tych którzy się za to zabierają, bo to trzeba mieć jajniki jak czołgi żeby otworzyć biznes w dzisiejszych czasach. Miałam pomysł żeby żyć z samego dawania lekcji hiszpańskiego i jogi ale to nierealne w ES że względu na wyjatkowo niekorzystne warunki do rozkręcania działalności, więc przyznam się - póki co speniałam. Myślę też że dopóki ludzie mają zapłacone adekwatnie do swoich obowiązków i team jest prowadzony przez lidera a nie poganiacza niewolników to nikt nikogo nie posądzi o januszexowanie.
EMS napisałam skrótowo i delikatnie. Oczywiście, że nie ma nic złego w tym, że właściciel firmy ma więcej tych pieniędzy, po coś tą firmę założył, a to wcale nie takie łatwe. I zarówno jej prowadzenie, jak i utrzymanie nie jest ani proste, ani tanie. Bardziej miałam na myśli dla przykładu sytuacje, gdzie jest mowa o słabym wyniku finansowym, czego efektem są niższe premie dla pracowników (pracownicy pracują z takim samym zaangażowaniem, niższy wynik jest spowodowany np. sytuacją na świecie), a za chwilę są drogie, zagraniczne wakacje. I to w częstotliwości zaprzeczającej informacji o nieciekawej sytuacji firmy. Ale pracownik tą gorszą sytuację finansową odczuwa, w swojej kieszeni i o wakacjach czy remoncie musi zapomnieć. Niestety, w dalszym ciągu zdarzają się jeszcze tacy przedsiębiorcy.
No i z całym szacunkiem, ale kim byłby szef, gdyby nie jego pracownicy? Gdyby nie pracownicy, to firma by nie istniała i nie przynosiła pieniążków, a mam wrażenie, że u nas jeszcze wielu przedsiębiorców o tym niuansie zapomina.
Zresztą, przepraszam, ale to co pracownik do pracy nie dojeżdża samochodem? Jemu się samochód nie sypie? Pracownik samochodu nie musi naprawiać? Ja co oddaje samochód do mechanika (a właśnie moje auto siedzi sobie u mechanika, znowu), to jak dzwoni, że auto do odbioru, boję się zapytać, jaki koszt. A jak mi się to auto rozsypie, to jestem w czarnej d..., bo zostaje bez samochodu, zanim sobie odłożę na kolejne, to długo nie będę miała czym do pracy dojechać. No, ale na taki nowy, nowy, co mi dłużej posłuży, to mnie nie stać, więc pozostaje się modlić, że mojego długo nie zajeżdżę 😉
pamirowa, czyli właściciel firmy ma swój zysk podzielić pracownikom, a nie jechać na wakacje?
Czyli w sumie idąc tym tokiem to jak jest słaba sytuacja gospodarcza to może pracownicy wszyscy to co zamierzali wydać na swoje wakacje czy remonty powinni oddać firmie żeby każdy miał po równo, bo w sumie to niesprawiedliwie że ktoś ma lepiej….🤦
Perlica, nie, wystarczy nie gadać, że słabo, słabo, oj co to będzie. Wiesz, to tak z psychologicznego punktu widzenia jest sprzeczne. Najpierw jest informacja, że słaby wynik finansowy, mniejsze premie, kiepska sytuacja i tak dalej, pracownik musi z pewnych rzeczy rezygnować, a ostatecznie ma lekkie odczucie, że to odbija się na nim, mimo zaangażowania i starań. I tylko i wyłącznie o ten fakt mi chodzi.
pamirowa, noo to jest wlasnie to o czym pisze EMS, każdy normalny czlowiek prowadząc biznes chce na nim zarabiać. Nie tyle ile by zarabiał na etacie, tylko duzo więcej. I kwoty takiego rzędu to sa lata prowadzenia działalności. Dobry pracodawca dba o swoich pracowników, ale nie bedzie przecież przy każdym kryzysie rozdawał swoich pieniędzy, zeby wszyscy się czuli po równo. Zresztą u nas w kraju to panuje jakies przeświadczenie, że wszyscy maja mieć po równo i dobrze, najlpiej z urzędu 😀 tylko jakos naprawdę mało ludzi zdaje sobie sprawę, że dobre albo bardzo dobre pieniądze raczej nieczęsto sie dostaje za zwykłe 8 godzin na etacie, przy full pracy zdalnej, przy eleganckim work life balance, tylko za to że się istnieje 🤣