Pati2012,
Wszystko, oprócz przeorania 😅
Generalnie to regularne prace wykonywane na przestrzeni całego roku. Od regularnego wykaszania niedojadów, przez bronowanie, dosiewanie mieszanek dostosowanych do warunków glebowych, nawożenie (wiosenne i między wypasami, w tym - na podstawie badań gleby), po odchwaszczanie. Czyli w sumie normalne dbanie o trawę. Ale - wszystko robione w ilości w jakiej "ustawa przewiduje". Bez skrótów i oszczędzania.
Ale efekty naprawdę są zadowalające. Jaram się tą trawą jakbym co najmniej sama miała się nią żywić 🤣🤣
Zmienie temat, pada u Was trochę deszcz? U mnie Mazury/Giżycko od kiedy stopniał śnieg to chyba z raz tylko padało, mamy straszną suszę, Jeden deszczyk z całego dachu nazbierał 200 litrów wody.
TRATATA, U nas poł. zachód pomiędzy górami gdzie pada, a lubuskim gdzie nie pada spadło ostatnio 10l/m2. Suma opadów za kwiecień na razie 14l, za marzec 7l, za luty nie więcej jak 20, za styczeń nie pamiętam ale chyba szału też nie było. Do tego żeby było milej, dzień w dzień wiatr wyciąga ostatki wilgoci :/
Jest dramatycznie sucho jak w maju się nie rozkręci to siana będzie 6 kulek z hektara :/
TRATATA, okolice Białegostoku któryś z kolei suchy rok i sucha wiosna, odkąd stopniał śnieg (niby śniegu było sporo, ale ulotnił się w tempie ekspresowym) popadało z raz czy dwa symbolicznie, sucho jest masakrycznie, nawóz sypany prawie miesiąc temu jak leżał tak leży... do tego okropnie wieje praktycznie dzień w dzień, wiatr taki suchy ze przesusza usta i oczy jak się coś na zewnątrz robi. Dramat. Pastwisko suche, ziemia jak skorupa, zieleń coś ruszyła ale niemrawo, bo poza tym, że susza to jeszcze zimne noce.
Wreszcie! Pierwszy deszcz od roztopów. I jutro też ma padać!
Tak tylko chciałam się podzielić moją radością. Tym większą, że w środę rozsiałam już w końcu w desperacji azot na pastwiskach.
U nas też w końcu coś popadało, trawa słaba, ale jest nadzieja że się jeszcze pozbiera, bo długo stała przez zimne noce. Myślę, że sianokosy najwcześniej na początku czerwca będą 🤔
anetakajper, poza kasą na nawóz wiele nie ryzykowałam, pastwiska mają dopiero rok i jakby ta trawa nie ruszyła, to bym koni i tak nie puściła, bo by je zniszczyły błyskawicznie, i tak tylko mocznik wchodził w grę ze względu na karencję.
A propos pastwisk, stosował ktoś biopreparaty z grzybami i bakteriami na wzbogacenie życia glebowego/zwiększenie odporności roślin na stres suszowy?
randia,
tu nie chodzi o to, że trawa by nie ruszyła czy o stratę kasy. Tylko mogłaś tą trawę popalić tym azotem, szczególnie, że to młoda łąka 😉 A wtedy anetakajper ma rację z tym bigosem.
Przepraszam za post pod postem, ale nie zdążyłam fot dorzucić 😅
U nas sianokosy zapowiadają się dobrze. Mimo suszy trawa daje radę, jak już wspominałam wcześniej. Wczoraj wyglądała jak na fotach (na 2 zdjęciu sprzed jakichś 2 tyg widać naszą, ciemnozieloną i resztę okolicznych łąk ((jasna zieleń)),
ancyk0991, To ryzyko w moim suszowym zagłębiu chyba zawsze będzie mi towarzyszyć. Poczekałam na ochłodzenie, zmniejszyłam dawkę, siałam wieczorem, na noc zapowiadali spory deszcz - tyle że nie spadła ani kropla. Chętnie przyjmę wszelkie dobre rady jak sobie radzić z suszą na ilastych piaskach, bo wciąż jeszcze jestem jedynie wybitnym teoretykiem😉
W planach mam przejść na nawożenie dolistne jak ogarnę sprzęt, ale to też problemu całkiem nie rozwiązuje
Podajniki paszy używam od kilku lat. Karmię co 3 godziny, 8 razy na dobę. Nie muszę przyjeżdżać na karmienie. Co kilka dni nasypię paszy. Karmię owsem, ale może być granulat (do 8 mm). Cechą tych podajników jest to, że wyrzucają malutkie porcje (kęsy) co dwadzieścia kilka sekund. W tak długim czasie pasza jest przeżuwana 3 razy więcej niż normalnie. Przeżuwając każdy kęs kilkakrotnie więcej razy, konie wydzielają kilkakrotnie więcej śliny która aktywnie uczestniczy w procesie trawienia, a poza tym, buforuje kwas żołądkowy. Jest naturalnym środkiem zapobiegającym wrzodom żołądka. Małe kęsy są skrupulatnie pobierane. Nadmiar paszy nie wypada z pyska. Pasza nie jest rozrzucana wokół żłobu. Pozwala to zaoszczędzić paszę. Dobrze przeżuta pasza jest lepiej strawiona. Nie ma np. całych ziaren i łuski w kupie. Pasza i zawarte w niej składniki pokarmowe są efektywniej wykorzystane. Długie przeżuwanie i kilkakrotnie więcej wykonanych ruchów żuchwą, lepiej ściera zęby. Rzadziej można je tarnikować.
Ja od 11 lat trzymam konie wolnowybiegowo i podajniki się sprawdzają. Oszczędzają mój czas i pieniądze. Od początku maja do połowy listopada konie mają trawę na pastwisku. W zimie karmię sianem i paszą. Nie muszę przyjeżdżać 2-3 razy dziennie na karmienie. Jestem raz dziennie o dowolnej porze. A mógłbym być raz na 3 dni. Na tyle wystarczy paszy w podajniku. (Bele siana wtaczam do paśnika raz na kilka dni). Przy wolnym wybiegu ujawniła się jeszcze jedna zaleta podajników. Konie nie są wiązane do karmienia. Gdy sypałem ręcznie, całą porcję naraz, to jeden koń zjadł szybciej niż inne i szedł do kolegi i kończył jego posiłek. Podajniki są w wiacie. Gdy jest pora karmienia, to dzwoni dzwonek. Konie przychodzą i każdy idzie do swojego żłobu. Konie mają różne wagowo dawki (dawka araba to ok 12 gramów a większego małopolaka to 16 gramów) ale są sypane w tym samym czasie i ilość dawek jest taka sama. Nie chodzą do innych żłobów po zjedzeniu kęsa paszy, bo zanim przeżuje, pomyśli, i chce iść do kolegi, to już sypie się następna porcja. Więc stoi i przeżuwa. Po ostatniej dawce grzecznie odchodzą od żłobów. Pierwsze włączenie było zabawne, bo nie wiedziały o co chodzi i biegały. Ale trwało to może dwie, trzy dawki. I nastał spokój. LSW, Jestem pod wrażeniem. Zdradzisz z jakich karmideł korzystasz?😎
Chciałam zamówić kolejne butle Fernando (super mi się sprawdzał) i niestety dostałam maila:
W związku ze zmianą przepisów z dnia 6/03/2026 dotyczącą profesjonalnych środków ochrony roślin, prosimy o podanie danych zaświadczenia o uprawnieniach do ich stosowania:
1) Imię i nazwisko osoby posiadającej zezwolenie
2) Numer zezwolenia
3) Podmiot wydający
4) Data wydania
W przypadku nie podania ww. informacji nie będziemy mogli wysłać środka ochrony roślin.
Macie takie zezwolenia? ktoś to robił lub wie, o co chodzi? Obstawiam, że Melehowicz mi tu coś podpowie 😉
Takie szkolenia organizuje lokalny ODR, kończą się testem. Nie jest to nic trudnego. Po ukończeniu dostaje się zezwolenie/zaświadczenie. Ważne jest na 5 lat. O ile się nic nie zmieniło...
Podajniki są mojej konstrukcji.Pierwsza wesja wydaje całą porcję paszy naraz. Ale owies jest rozsypywany dookoła żłobu. Bardziej łapczywy koń zjada pierwszy swoją porcję i idzie do sąsiada, dokończyć jego posiłek.
Kupiłem chudego araba. Kolega gdy go zobaczył, złapał się za głowę, zdumiony i wstrząśnięty jego stanem chudośći (prawdę mówiąc nie wyglądał tragicznie). Postanowiłem go odpaść. Ale mam wolny wybieg bez boksów, konie chodzą swobodnie. I podajniki które karmiły co 3 godziny. Postanowiłem dawać mu dodatkowe porcje paszy między karmieniami. Ale gdy nasypałem mu paszy, to klacz go odganiała i zjadała. Jak klacz wygoniłem spod wiaty to szłą na pastwisko i arab szedł za nią. Więc, żeby ją zatrzymać, siedziałem w czasie karmienia i co chwila sypałem jej garstke owsa. Zjadała i czekała. Gdy chciała już odejść, dostawała następną porcję. I tak się z nią bawiłem dopóki arab nie zjadł swojej porcji. tak wpadłem na pomysła takiego dawkowania paszy przez podajnik. Steruje tym moduł elektroniczny.
Nie mogę tu reklamować, bo dostanę bana. Napisz na priv.
LSW, a teraz konie jedza te same porcje czy maja inne dawkowanie? I czy wiesz czy kon nie zjadl swojej porcji?
Ja znam takie moduly z Niemiec, ale to sam komputer sterujacy to wydatek ponad 2 tys. euro, o podajniku i osprzecie typu wplotka z ID, drzwi z odczytem tego identyfikatora, zabudowa "karmnika" zeby inny kon nie wygonil i mini-silos z pasza nie wspomne. No ale jest to juz taka opcja bardziej smart, chociaz i tak tansza niz takie gotowe systemy jak ma Schauer na przyklad.
taggi, Byłam ostatnio na takim szkoleniu (szkolenie podstawowe). Całość trwała 2 dni po ok 5-6 godzin. Na koniec był test. Trzeba było poprostu odsiedzieć swoje 😉 Kosztował około 300 zł.
donkeyboy, Teraz, od maja do listopada, są na pastwisku i nie dostają paszy. W zimie zmieniałem im ilość paszy zależnie od temperatury.
"I czy wiesz czy kon nie zjadl swojej porcji?" Nie rozumiem tego pytania. Konie mają swoje żłoby i z nich jedzą. Nie zamieniają się stanowiskami.
Podajniki są drogie. Najtańszy jaki znalazłem kosztuje ok 1500 zł. Jest to pudło z paszą z mechanizmem który, o zadanej godzinie, sypie pasze do żłobu. Nie jest to żaden "system".
LSW, aaaa bo ja myslalam ze ty je masz w stadzie i maja dostep do tego samego podajnika.
W systemach jakie znam, i gdzie wlasnie kon jest rozpoznawany po tagu, te podajniki sa takie "smart" ze jak kon nie zje swoich porcji to dostajesz powiadomienie - o to mi chodzilo
Większość dużych stad krów jest na takich systemach np jest jeden podajnik i konie mają czytnik w na szyji albo w kolczyku jak podchodzi podajnik rozpoznaje sztukę i wydaje pokarm