LSW

Konto zarejstrowane: 19 września 2010
Ostatnio online: 09 czerwca 2026 o 09:51

Najnowsze posty użytkownika:

własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 02 czerwca 2026 o 21:23
espérer, a znasz jakies konkretne firmy/wykonawców? Tez wiem ze sa ale jak szukalam to nie moglam znalezc. Byc moze kwestia mojego niemieckiego 🤣
donkeyboy,
słyszałem o kilku "stacjach paszowych" https://www.active-horse.com/
Kilka, kilkanaście lat temu ich cena zaczynała się od 15 tyś euro'
artykuł z badań : https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S1751731120301543
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 01 czerwca 2026 o 09:26
donkeyboy, Teraz, od maja do listopada, są na pastwisku i nie dostają paszy. W zimie zmieniałem im ilość paszy zależnie od temperatury.
"I czy wiesz czy kon nie zjadl swojej porcji?" Nie rozumiem tego pytania. Konie mają swoje żłoby i z nich jedzą. Nie zamieniają się stanowiskami.
Podajniki są drogie. Najtańszy jaki znalazłem kosztuje ok 1500 zł. Jest to pudło z paszą z mechanizmem który, o zadanej godzinie, sypie pasze do żłobu. Nie jest to żaden "system".
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 31 maja 2026 o 08:37
Podajniki są mojej konstrukcji.Pierwsza wesja wydaje całą porcję paszy naraz. Ale owies jest rozsypywany dookoła żłobu. Bardziej łapczywy koń zjada pierwszy swoją porcję i idzie do sąsiada, dokończyć jego posiłek.
Kupiłem chudego araba. Kolega gdy go zobaczył, złapał się za głowę, zdumiony i wstrząśnięty jego stanem chudośći (prawdę mówiąc nie wyglądał tragicznie). Postanowiłem go odpaść. Ale mam wolny wybieg bez boksów, konie chodzą swobodnie. I podajniki które karmiły co 3 godziny. Postanowiłem dawać mu dodatkowe porcje paszy między karmieniami. Ale gdy nasypałem mu paszy, to klacz go odganiała i zjadała. Jak klacz wygoniłem spod wiaty to szłą na pastwisko i arab szedł za nią. Więc, żeby ją zatrzymać, siedziałem w czasie karmienia i co chwila sypałem jej garstke owsa. Zjadała i czekała. Gdy chciała już odejść, dostawała następną porcję. I tak się z nią bawiłem dopóki arab nie zjadł swojej porcji. tak wpadłem na pomysła takiego dawkowania paszy przez podajnik. Steruje tym moduł elektroniczny.
Nie mogę tu reklamować, bo dostanę bana. Napisz na priv.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LSW dnia 16 maja 2026 o 10:02
[quote

LSW, ....? Możesz rozwinąć temat?

.[/quote]
Sankaritarina,
Przepraszam, źle napisałem. Nie wszystkie skłądniki sianokiszonki są trawione od razu. Koń musi sie przystosować do nowej paszy. W tym czasie nastepuje rozwój mikroflory (bakterii, pierwotniaków i grzybów).
Jest wiele artykułów na temat trawienia u konia. Pierwsze z brzegu: Paulina Stępniak Sołyga: Mikroorganizmy przewodu pokarmowego konia. Roksana Szymańska: Pare słów o tym jak trawi koń. Joanna Smulska: Mikroflora jelit konia i pro biotyki.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LSW dnia 15 maja 2026 o 21:52
sianokiszonka to nie siano. Inne bakterie to trawią. Koń ich nie ma.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 22 kwietnia 2026 o 10:13
Podajniki paszy używam od kilku lat. Karmię co 3 godziny, 8 razy na dobę. Nie muszę przyjeżdżać na karmienie. Co kilka dni nasypię paszy. Karmię owsem, ale może być granulat (do 8 mm). Cechą tych podajników jest to, że wyrzucają malutkie porcje (kęsy) co dwadzieścia kilka sekund. W tak długim czasie pasza jest przeżuwana 3 razy więcej niż normalnie. Przeżuwając każdy kęs kilkakrotnie więcej razy, konie wydzielają kilkakrotnie więcej śliny która aktywnie uczestniczy w procesie trawienia, a poza tym, buforuje kwas żołądkowy. Jest naturalnym środkiem zapobiegającym wrzodom żołądka. Małe kęsy są skrupulatnie pobierane. Nadmiar paszy nie wypada z pyska. Pasza nie jest rozrzucana wokół żłobu. Pozwala to zaoszczędzić paszę. Dobrze przeżuta pasza jest lepiej strawiona. Nie ma np. całych ziaren i łuski w kupie. Pasza i zawarte w niej składniki pokarmowe są efektywniej wykorzystane. Długie przeżuwanie i kilkakrotnie więcej wykonanych ruchów żuchwą, lepiej ściera zęby. Rzadziej można je tarnikować.
Ja od 11 lat trzymam konie wolnowybiegowo i podajniki się sprawdzają. Oszczędzają mój czas i pieniądze. Od początku maja do połowy listopada konie mają trawę na pastwisku. W zimie karmię sianem i paszą. Nie muszę przyjeżdżać 2-3 razy dziennie na karmienie. Jestem raz dziennie o dowolnej porze. A mógłbym być raz na 3 dni. Na tyle wystarczy paszy w podajniku. (Bele siana wtaczam do paśnika raz na kilka dni). Przy wolnym wybiegu ujawniła się jeszcze jedna zaleta podajników. Konie nie są wiązane do karmienia. Gdy sypałem ręcznie, całą porcję naraz, to jeden koń zjadł szybciej niż inne i szedł do kolegi i kończył jego posiłek. Podajniki są w wiacie. Gdy jest pora karmienia, to dzwoni dzwonek. Konie przychodzą i każdy idzie do swojego żłobu. Konie mają różne wagowo dawki (dawka araba to ok 12 gramów a większego małopolaka to 16 gramów) ale są sypane w tym samym czasie i ilość dawek jest taka sama. Nie chodzą do innych żłobów po zjedzeniu kęsa paszy, bo zanim przeżuje, pomyśli, i chce iść do kolegi, to już sypie się następna porcja. Więc stoi i przeżuwa. Po ostatniej dawce grzecznie odchodzą od żłobów. Pierwsze włączenie było zabawne, bo nie wiedziały o co chodzi i biegały. Ale trwało to może dwie, trzy dawki. I nastał spokój.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LSW dnia 19 kwietnia 2026 o 13:25
przód przyczepy podeprzyj tym kółkiem, a tył belką lub deskami i przyczepa będzie stabilna. Jeśli podłożysz kilka belek/desek, to nie zapomnij skręcić je ze sobą (żeby pod wpływem wstrząsów konstrukcja się nie rozleciała)
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LSW dnia 23 marca 2026 o 08:56
Są elektryzatory "inteliogentne". Wg sprzedawcy:
"Elektryzator Ubison 25J
Urządzenie mierzy warunki panujące na ogrodzeniui dopasowuje energię dostępną dla zwierzęcia,
aby nigdy nie przekraczała granicy normy czyli 5000 mJ.
Przy prawidłowej instalacji ogrodzenia impuls dostępny dla zwierzęcia jest zawsze wystarczający niezależnie od zmian pogodowych lub poziomu roślinności, ponieważ elektryzator sam dopasowuje energię, która będzie potrzebna do skutecznego odstraszenia zwierzęcia, dostarczając ją w granicach normy.
Dzięki technologii wielokrotnego impulsu MULTI PULSTRONIC moc rozpraszana jest w trawie i zwierzęciu, co stanowi ochronę dla każdej istoty ludzkiej, która mogłaby znaleźć się w kontakcie z ogrodzeniem i zapewnić absolutne bezpieczeństwo."
Rozumiem, że skuteczny impuls ma 5J, a pozostała energia idzie w trawe. Nie trzeba dbać, żeby nie zarastało ogrodzenie. Jeśli nadal bedę miał konie, to kupię sobie taki.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 13 marca 2026 o 19:45
2 konie. Małopolak i arab. Tarez nie kwateruję, chodzą po całym pastwisku. Kiedyś było 4 konie, dzieliliśmy pastwisko, na małe kwatery. Kwatera wystarczała na 5-7 dni. Było to pracochłonne, ale trawy wystarczalo od maja do listopada.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 13 marca 2026 o 11:07
Mam ponad 1,5 ha. Na polu zrobiłem pastwisko. Gleba 3 klasy. Nawozu sypię niewiele, 120 kg.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 13 marca 2026 o 07:14
Daje koniom sianow balotach 120 cm. Dla mnie ważną sprawą było zapewnienie ruchu koniom. Gdy miały siano przy wiacie, nie chodziły wcale. Widać było na śniegu, że ani kroku dalej niż do siana, nie zrobiły. Postawiłem paśnik ok 200 metrów od wiaty, siano trzymam pod przykryciem koło paśnika. Sam wtaczam. Konie mają ruch. Idą do siana stepem, wracają galopem. Konie wypasione ale brzuszki podciągniete.
Nie stawiajcie siana przy wiacie. Będą stały w miejscu i smętnie się snuły.
Mnie wyżywienie 2 koni kosztuje tyle, co zapłacę za nawóz (200zł) i sianokosy (koszenie 200 zł, przewracanie i wałowanie ok 200 zł, prasowanie ok 300 zł, zwiezienie balotów pod paśnik ok 50 zł). I pól tony owsa na zimę, to 300 zł. Od maja do listopada/grudnia mają trawę. Nie dostają siana ani owsa. Kupuje lizawki, ale nie wiem ile rocznie, może dwie. Więc tak sumując to za ostatni rok wyszło 1400 zł. Takie są koszty wyżywienia 2 koni u mnie. Wykarmienie 2 małych kotów kosztowało mnie tyle.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 12 marca 2026 o 08:55
U mnie balot 2 konie zjadają zimą w ciagu 5-7 dni. Od początku maja do połowy listopada mają trawę. Około 20 balotów na 2 konie rocznie.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 01 marca 2026 o 08:56
przepraszam🙂
U mnie nie było takich przypadków. Ale nie było młodzieży.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 28 lutego 2026 o 22:29
masz pecha!
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 28 lutego 2026 o 10:10
Z tego co wiem, to stacje paszowe stosowane są na wolnym wybiegu. Jest napewno kilka/kilkanaście firm produkujących takie stacje.

artykuł o stacjach: https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S1751731120301543
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 27 lutego 2026 o 10:46
mam stajnię wolnowybiegową 14 lat. I widzę same zaletty. Nawet wczoraj pokazywalem nasze 2 zapasione konie z podciągniętymi brzuszkami. Wylaszczone. Maja gdzie biegac i biegają. Mają stały dostęp do siana i trawy (latem). Arab urósł i tak spotężniał i tak zarósł, że jest niepodobny do araba. Bliżej mu budową do jakiegoś mniejszego zimnokrwistego pociągowego.
Ale przyszła kryska na Mariuszka. Kręgosłup, kolana itp już się posypały. Więc idea trzymania konia do jazdy skończyła się i szukam nowej idei. Żal mi rozstawać się z końmi.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 26 lutego 2026 o 22:13
no to niezłe jaja!!!
a może spróbuję. Tylko najpierw umowę musi mi wykminić koński prawnik.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 26 lutego 2026 o 09:18
Czy założenie stajni wolnowybiegowej tylko dla ogierów ma sens?
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 17 lutego 2026 o 09:46
Dziękuję wszystkim za polecenia!
melehowicz, Czemu nie wyjechałbyś Nivą na szosę? Chybotliwe...?

pksp, Kurde, przekonujesz do inwestycji i automatyzacji wszelkiej. No a jak z karmieniem treściwym? Chyba, że karmisz raz dziennie.

Sankaritarina,
Polecam podajniki paszy i karmienie 8 razy na dobę.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 12 lutego 2026 o 12:09
nie stoją tylko biegają
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 12 lutego 2026 o 06:23
wolny wybieg trzeba traktować ten wybieg jak ich boks.
zembria,
Ja traktuje wolny wybieg jako wolny wybieg. przez 24h na dobę, codziennie. A większość zamyka konie na padoku 2 ary i też nazywa to wolny wybieg.
Wg mnie na wolnym wybiegu konie mogą biegać. U mnie z wiaty do siana maja ok 200 metrów. I galopują , codziennie to widzę. Na padoku stoją, tak jak mówisz, w gównie. I leżą w tym gównie. I pańcia szczęśliwa, że koniki zrelaksowane leżą i śpią.
Proponowałbym nie nazywać chowu padokowego wolnym wybiegiem.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 11 lutego 2026 o 08:01
LSW, Nawet nie skomentuję nie mycia poideł, wiader i sprzątania padoków codziennie 🙄 No i nie bierzesz pod uwagę treningu chyba wcale?
zembria,
Poidło mam jedne. Wiader nie używam. Nie mam typowego padoku (kilka arów błota i gówna), konie chodzą po 2 ha pastwiska. Kupy co jakis czas rozrzucam. Trening to nie praca przy stajni, więc nie liczę.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 10 lutego 2026 o 20:22
Z tego co czytam od kilkunastu lat, jest wam ciężko, bo sobie tak wymyśliliście. Karmienie ręczne, kilka razy dziennie. Mieszanie supli, pasz, meszów... Golenie, derkowanie, zmiana derek. Scielenie i sprzątanie do czysta codziennie. Noszenie wody bo nie ma poideł. Dezynfekcja, mycie wiader, poideł, żłobów.
To już jeden koń to jest za dużo na jednego człowieka.
A przecież można inaczej. Ja mam roboty przy 2 koniach pól albo całą godzinę raz w tygodniu.
Ale ja nie karmie pudełkami. Raz w tygodniu zapakuję siano do paśnika i owies do podajników. Sprawdzę ogrodzenie. Chociaż teraz jak śnieg leży, to z daleka widzę, że nigdzie poza paśnik nie wychodzą.
Myślę i myśle i nie mogę wymyśleć jaką mam jeszcze robotę przy nich.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 10 lutego 2026 o 08:44
Ja znam dwa rodzaje poideł. Z zaworem naciskanym pyskiem i pływakowe. Nie wariuj, kosztują niewiele.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 21 stycznia 2026 o 11:46
jedną z wad takiego poidła jest to, że jest przy nim ciepło i myszy sie pchają. U mnie nie było z tym problemu, ale u kolegi, już drugi raz w ciągu 10 lat, myszy kable pogryzły.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 21 stycznia 2026 o 08:53
Montowaliśmy u kolegi kabel grzejny wzdłuż rury i pod poidłem. Zaczeliśmy od poidła. Koniec kabla przyklejony jest szara taśmą pod poidłem i zrobione kilka różnych pętli (ile dało się zmieścic, kabel był gruby i sztywny). Następnie wokół zaworu i wężyka i dalej wzdłuż rury.
Pod poidłem i dookoła poidła zamontował deske i napchał między poidło a deskę kawałki styropianu i uzupełnił pianką. Całe poidło obudowana jest deskami. Rurę (około 14 metrów) otulił najtańszą otuliną. Zajęło nam to ok 3 godziny. Najdłużej zajęło mocowanie kabla do rury trytkami, i otulanie otuliną.
Jest to w wiacie i to na środku wejścia, prawie na zewnątrz. I działa. Mrozy dochodza do -20 st. Nie byłem pewny czy nie będzie zamarzało. Bo ten kabel z termostatem ma 25 metrów i moc 383 W. Z ta mocą to szału nie ma, jest 15 W na metr długości. Przy poidle jest najwyżej 30 W. A fabryczne poidła ogrzewane mają też i 70W.
Ale to dowodzi, że można niewielkim wysiłkiem i tanim kosztem zabezpieczyć poidło przed zamarzaniem
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LSW dnia 12 stycznia 2026 o 11:38
nie mam pojęcia czy sa grube. Jest wielu producentów i wiele modeli.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LSW dnia 12 stycznia 2026 o 09:54
Przez kilkadziesiąt lat kupowalem buty trekingowe z membraną. Były to jakieś membrany typu trinsulate, sympatex, gritex. Nigdy sie nie sprawdziły. zawsze przemakały i stopy marzły. I kupiłem do roboty przy stajni używane (vinted) Lawy z goretexem. I sam jestem w szoku. Buty nie przemakają i stopy nie marzną. Ale w ostatnich latach weszły na rynek skarpety z membraną. Do zwykłych butów zakładasz takie skarpety (są też zimowe z wełny merynosa) i masz sucho i ciepło. Ich wadą jest cena. Ale sa bardzo trwałe (takie są opinie), służą latami.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LSW dnia 11 stycznia 2026 o 09:14
LSW, nie wiem jak 50 ale 30 lat temu w starym wkkw faktycznie byly hardcorowe przeszkody na krosie, były tez steeple. Ale podłożem była trawa a konie były podkute z hacelami. Plus drogi i ścieżki zapewnialy tak naprawdę solidną rozgrzewkę. To nie były dziwne podłoża.
karolina_,
W Monachium 1972 rok: "Próba wytrzymałości
Odc. A (drogi i ścieżki)
3 600 m — 15 min.;
3/18
Odc. B (steeple chase)
3 600 m — szybk. 600 m/min.;
norma — 6 min., minimum 3 min. 13 sek. — maks, p-tów bon. 37,6;
Odc. C (drogi i ścieżki)
15 120 m — 63 min.;
Odc. D (cross)
8 100 m — szybk. 450 m/min.;
norma — 18 min., minimum 14 min. 13 sek., maks, p-tów bon. 90,8.
Razem — 30 420 m
.
Odcinek c prowadził polnymi drogami. Przez chłopskie gospodarstwa. Rów z wodą był tak głęboki, że Wojciech Mickunas wpadł z koniem prawie cały.
Jednak na Olimpiadach to były dziwne podłoża.
Pati, nie znam nikogo kto wjeżdża celowo na lód. Czytaj "ze zrozumieniem" i to co jest napisane. Nie dokrecaj swojej nadinterpretacji. Wtedy był jednostkowy przypadek i nie wiedzieliśmy że jest lód. Konie szły pewnie. Nie ślizgały się. Wiem, że trudno pojąć, że kon moze się nie ślizgać na polnej drodze z lodem zasypanym śniegiem. Ale sa takie konie. Karolina tez tak pisze.
Meise, wrócę do ulubionych przez was ułąnów i zacytuje Przeglad Kawaleryjski 1935/11 Buty.
Obszerne, dobrze natłuszczone. Zaopatrzenie nóg, mojem zdaniem, powinno być następujące:
◦ gołą nogę, czysto wymytą, nasmarować łojem kozłowym,
◦ następnie owinąć ją papierem pergaminowym,
◦ na papier nałożyć narciarską skarpetę z czystej wełny, wyrobu chłopów z Wileńszczyzny (po l zł. 50 gr. para),
◦ na skarpetę nawinąć drugą warstwę papieru pergamin nowego i na to wciągnąć but.
Tak zaopatrzona noga nie boi się mrozu 30 stopniowego, oczywiście pod warunkiem ruchliwego prowadzenia marszu i walki.
Woźnice i kucharze otrzymać winni ponadto na buty słomianki, twardo uplecione ze słomy, zaś na płaszcze kożuchy wartownicze.
Konieczne jest wprowadzenie podwójnych przyszew do butów, ponieważ nawet nowe buty żołnierskie mimo częstego smarowania tranem przemakają.
Szczególnie unikać trzeba zaciasnych butów. Są one wogóle nieznośne, w zimie zwłaszcza jest to bardzo niebezpieczne, bo, jak wyżej wspomniałem, jedyny wypadek odmrożenia w szwadronie został właśnie spowodowany przez ciasne buty.
Koniec cytatu
Kilkanaście lat temu robiłem tak kilka razy, ale nie miałem łoju kozłowego. Chyba pingwinkiem smarowałem. Nie pamietam, czy nogi mi zmarzły.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 10 stycznia 2026 o 05:49
Bo mam pojęcie o elektryce. Więc kogo mają poprosić? A że też są dobrymi kolegami i niejednokrotnie mi pomagali, więc i ja pomagam. Dopiero na starość dotarło do mnie, że nie należy odmawiać. Nikomu. Bo jeśli komuś pomożesz, to później pięknie wraca.
A do dzisiaj mam wyrzuty, że kiedyś, komuś odmówilem.
Też nie oznacza to, że jestem jakiś święty. Mam więcej wad niż zalet. Niestety.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LSW dnia 10 stycznia 2026 o 05:43
Budyń, poczytaj, posłuchaj zawodnikó którzy startowali 50 i więcej lat temu wkkw, np na olimpiadzie. To był dopiero hardkor. Gorszy niż galop po lodzie.
hala-boks-hala-boks... i tak całe końskie życie. Waszych koni.
W czym jesteściu lepsi od "ułanów"?
Bo golicie derkujecie, mieszacie w pudełkach (i w żołądkach).
Zajechaliśmy kiedyś do stajni ujeżdżeniowej. I pierwsze pytanie właścicieli to byłó " czy nie bicie się jeździć w teren na waszych koniach?"
Znany w okolicach Lublina, kolega , trudni się tez i tym, że jeżdzi tereny na sportowych koniach należących do zawodniczek/ zawodników. Bo ci sportowcy boją się wyjechać poza halę/parkur. Więc wynajmuja "kaskadera" . A sam niejednokrotnie mówił, że nic się w terenie nie dzieje. To są grzeczne, dobrze ujeżdżone koniki. I czy to nie świadczy o poziomie naszego sportu?
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LSW dnia 09 stycznia 2026 o 09:59
karolina_, u mnie jak jest śnieg to wkładki nic nie dają. muszą być hacele żeby wyszły na padok, a co dopiero jazda na łące. Jak są hacele to można popracować praktycznie normalnie- z przejściami. Na bosym koniu jazda w taką pogodę do przyjemności nie należy. Zwłaszcza jak ma się porównanie hacele/bosy koń
anetakajper,
Konie na wolnym wybiegu umią chodzić po lodzie. Nie kujemy ich. Chodza bose.
Kupiłem konia i pojechaliśmy na rajd. Był śnieg, temperatura minus 15, pod śniegiem lód. Szedłem z tyłu i koń cały dzień się ślizgał. Koń przedemną szedł jak po asfalcie. Po prostu umiał chodzić po śliskim. Kilka lat później pojechaliśmy na rajd ponad 60 km. Kilkunastoletnia dziewczynę mial zmienic kolega. W połowie drogi. Ale nie dojechał. Goniliśmy więc te 30 km galopem (prawie). Następnego dnia wracaliśmy ta drogą i odkryliśmy, że pod śniegiem był lód. W czasie tych nocnych galopów tylko raz jeden koń się przewrócił.
Taka zaleta naszego wolnego wybiegu. Bo większość "wolnych wybiegów" to małe kwaterki na których konie stoją bez ruchu. U mnie do siana maja prawie 200 metrów. Idą stępem, wracają galopem. Kilkanaście razy dziennie.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 09 stycznia 2026 o 09:42
Wczoraj do godź 16 tej koledze montowałem kabel grzejny, bo poidło zamarzło (ma 15 koni, wolny wybieg, korzystaja z jednego poidła). Po szesnastej pojechałem do drugiego kolegi, bo poidło zamarzło. Myszy pocieły przewód grzejny. Zmieniliśmy poidło na pływakowe. W domu byłem o godź pierwszej w nocy.
Ale nie dziwię się im. U mnie, kilkanascie lat temu, tez montowaliśmy poidło w grudniu. I tez do godź pierwszej w nocy.
Taka tradycja montażu poideł.
I wy też tak robicie. Ha ha!!
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LSW dnia 03 stycznia 2026 o 04:17
Musicie liczyć się z tym, ze możecie rodziców przewijać. Wszystko przed wami. Niestety. I bezdzietność nie uchroni przed zmianą pieluch.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 30 grudnia 2025 o 12:49
Potrzeba 2 razy więcej rur, kolanek, złączek, izolacja, pompa, zawór zwrotny, bojler, osłona izolacji, żeby konie nie skubały. Kilkadziesiąt roboczogodzin fachowej roboty. Koszt na te kilka koni to kilkanascie tysięcy. Bojler w zimnej stajni działa całą dobę. I zużywa megawatogodziny (MWh) energii elektrycznej w sezonie. A poidło podgrzewane kosztuje od 500 zł z przesyłką. Zużywa rocznie do 10 kWh (mam w wiacie niezamykanej. W stajni na pewno mniej). Samemu można zamontować i koszt na 5 koni zamyka się w 3-4 tysiącach. Pozdrawiam
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 18 grudnia 2025 o 09:07
Odpowiedniej długości, z termostatem. Zabezpiecz przed końskimi zębami. Napięcie 230V jest niebezpieczne.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LSW dnia 17 grudnia 2025 o 07:58
Perlica,
Nie moge oświecić. Ja mam niecałe 1,5 ha.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LSW dnia 16 grudnia 2025 o 23:04
infantil, ja też nie, ale się podzieliłam historią, bo nikt tego nie obstawiał.
Tak czy siak koń pochodził z chowu wolnowybiegowego, więc ciężki nadzór nad odrobaczeniem.

Perlica,
dlaczego uważasz, że w chowie wolnowybiegowym jest "ciężki nadzór nad odrobaczaniem"?
Skoro konieczne jst w tym samym terminie odrobaczenie wszystkich koni i zbieranie kup z padoków. Czy w chowie " alkierzowym" się tak nie robi. A może inaczej się konie odrobacza? Możesz mnie oświecić?
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 16 grudnia 2025 o 08:34
przewody/druty idące do uziemienia i ogrodzenia są odizolowane i dobrze połączone?
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LSW dnia 06 grudnia 2025 o 00:18
Niedawno poznałem takie psychologiczne określenie "złudzenie ponadprzeciętności" efekt Dunninga-Krugera"
I ci "kowboje i ułani" świetnie się w tą definicje wpisują.
Sam taki byłem , wtedy gdy kupiłem sobie konia. Teraz unikam publiki gdy wypiję pifko przy czyszczeniu konia. ( wtedy akurat musowo). A gdy jade w miasto to pijemy jabłkowe, bezalkoholowe,
I tak jak napisała Constantina, kawalerzyści są świetnie wyszkoleni. Chyba nie ma takiej drugiej grupy jeźdźców wśród ktorej woltyżerka byłaby popularna. Sam jestem w szoku do dzisiaj, jak Artur Brzozowski na Cavaliadzie, na prostej , zeskoczył z konia, wskoczył , siadł tyłem dp kierunku jazdy, koń (chyba to była klacz Historia) , Koń mu sie rozpędził, poszedł w cwał, na kilkudziesięciu metrach, (myślałem, że się zabije), a on powtórzył ten zeskok, wskok, siadł przodem do przodu, i konia wyhamował.

kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LSW dnia 04 grudnia 2025 o 21:38
LSW, Chętnie tych ułanów poznam, serio. Jak sięgam pamięcią, to chyba jednego człowieka ułańskiego kojarzę, który reprezentuje sobą jakiekolwiek wartości i potrafi jeździć. Ogólnie bardzo mi się podoba rekonstrukcja historyczna, jeszcze taka z udziałem koni. No ale mam doświadczenia i obserwacje podobne do Rudziczka, może nie jakieś spektakularne, ale jednak klimat w stylu "flaszeczka, bałagan, o koniu zapomniano"... Niemniej jednak to nie tylko ułani tacy "spektakularni", bo tak samo można powiedzieć o niektórych "pseudo-kowbojach".
Sankaritarina,
nie mogę kolegów wywoływać do tablicy.
Są stowarzyszenia kawaleryjskie. Na lubelszczyźnie jest 7 PU Lubelskich, 2 P Strzelców Konnych, 9 PU Małopolskich. I podziwiam ich za całokształt. Ja przy nich to jestem cienki.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LSW dnia 04 grudnia 2025 o 09:55
masz rację. Takie są legendy. Ja znam natomiast najlepszych ułanów. Świetnie jeżdżących i dbających o swoje konie.
Takich "ura bura", pijanych i głośnych, omijamy z daleka. Kończą zabawę z kawalerią na stażu kandydackim.
tak a propo ułanów. Każdy zaczynający zabawę chce być oficerem. Kupiłem konia i ogłowie było za duże. Pojechałem do rymarza zamóić nowe. Zdziwił się, że zamawiam ułańskie (szeregowego ułana). Ja się też zdziwiłem , gdy powiedział mi, że dawno takiego nie szył, bo wszyscy zamawiają oficerskie. A w naszym stowarzyszeniu nie ma oficerów.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: LSW dnia 04 grudnia 2025 o 08:05
Jeżdżę rajdy z kolegami. Czasami na imprezę kawaleryjską jedzie kilkanaście, kilkadziesiąt koni. I zawsze jest w szyku. Nikt się nie ściga.
Za to jak jadą kobiety, to zawsze jest sajgon. Strach jechać. Zostajemy kilkadziesią metrów z tyłu i spokojnie sobie galopujemy. Z nóżki na nóżkę.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 27 listopada 2025 o 22:09
dziekuje. Już wypełniłem i wysłałem.
własna przydomowa stajnia
autor: LSW dnia 26 listopada 2025 o 15:53
rzadko konie są mokre.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: LSW dnia 19 listopada 2025 o 09:40
ale to było dawno. też kiedyś grodziłem plastykowymi palikami i tanią, kiepską taśmą. Teraz juz wiem, że takie paliki nie sa dobre. Co kilkanaście metrów musi być stały palik. Więc wycinam gałąź wierzbową, wiercę świdrem dziure, ciagnę drut 😀 i już mam w miarę bezpieczne odrodzenie elektryczne.
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: LSW dnia 18 listopada 2025 o 15:49
pociąg był spalinowy
Co mnie wkurza w jeździectwie?
autor: LSW dnia 18 listopada 2025 o 07:19
jak pękły? od czego te liny i od czego pękły?
edit: ta linia kolejowa nie ma trakcji elektrycznej.