randia

Konto zarejstrowane: 30 grudnia 2020
Ostatnio online: 05 czerwca 2026 o 02:28

Najnowsze posty użytkownika:

kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: randia dnia 01 czerwca 2026 o 16:39
Ollala, Warwick Schiller ma fajne filmy jak pracuje z końmi nad skupieniem czy stabilnością psychiczną. Mi np. praca z flagą bardzo fajnie pomogła jako dodatek do zwykłej pracy z koniem
Ogłowia
autor: randia dnia 16 maja 2026 o 18:51
Zuzu., ja mam takie i jestem super zadowolona, nawet chciałam zamówić takie samo w czarnym, tylko hooks zamknął swój europejski sklep🙁
[[a]]https://www.hooks.dk/hest/udstyr-til-hest/trenser/trense-lingus-fairfield-1?att=RnVsbA%3D%3D[[a]]
własna przydomowa stajnia
autor: randia dnia 12 maja 2026 o 22:56
ancyk0991, To ryzyko w moim suszowym zagłębiu chyba zawsze będzie mi towarzyszyć. Poczekałam na ochłodzenie, zmniejszyłam dawkę, siałam wieczorem, na noc zapowiadali spory deszcz - tyle że nie spadła ani kropla. Chętnie przyjmę wszelkie dobre rady jak sobie radzić z suszą na ilastych piaskach, bo wciąż jeszcze jestem jedynie wybitnym teoretykiem😉
W planach mam przejść na nawożenie dolistne jak ogarnę sprzęt, ale to też problemu całkiem nie rozwiązuje
własna przydomowa stajnia
autor: randia dnia 12 maja 2026 o 13:08
anetakajper, poza kasą na nawóz wiele nie ryzykowałam, pastwiska mają dopiero rok i jakby ta trawa nie ruszyła, to bym koni i tak nie puściła, bo by je zniszczyły błyskawicznie, i tak tylko mocznik wchodził w grę ze względu na karencję.
A propos pastwisk, stosował ktoś biopreparaty z grzybami i bakteriami na wzbogacenie życia glebowego/zwiększenie odporności roślin na stres suszowy?
własna przydomowa stajnia
autor: randia dnia 12 maja 2026 o 00:50
Wreszcie! Pierwszy deszcz od roztopów. I jutro też ma padać!
Tak tylko chciałam się podzielić moją radością. Tym większą, że w środę rozsiałam już w końcu w desperacji azot na pastwiskach.
COPD
autor: randia dnia 22 kwietnia 2026 o 11:40
spicypotato, Ja miałam z moja kobyłą taką sytuację. Koń prawie nie reagował na leki. Po konsultacji z wet z dnia na dzień wsadziłam ją do przyczepy i wywiozłam na mazury na łąki - bez siana, bez stajni, bez słomy, nad jeziorem. Pojechałam z nią, sterydy w pogotowiu. U nas zadziałało - nie musiałam podawać już nic, po ponad pół roku zabrałam ją spowrotem, do stajni z sianem, a taki silny atak powtórzył się jeszcze raz, ale dopiero ok 7 lat później. To już był taki akt desperacji w zasadzie, ale jednak drastyczna zmiana otoczenia pomogła
własna przydomowa stajnia
autor: randia dnia 14 kwietnia 2026 o 15:19
Mam od jakiegoś czasu traktorek japoński (mitsubishi mt 231) - swoją drogą dziekuję melehowicz za podpowiedzi w tym wątku🙂 Bardzo jestem zadowolona, przyszedł teraz czas na kosiarkę bijakową i będę wdzięczna za rady i polecenia.
Potrzebuję jej głównie do koszenia tego co konie nie przejadły na pastwiskach w sezonie, koszenia nowo założonych kawałków pastwisk, koszenia niedojadów, przejechania przez sad po zimowym przycinaniu jabłonek. Zastanawiam się na ile przejeżdżając kosiarką załatwię problem rozrzucania kup po pastwisku?
Projekty stajni. Zdjęcia i informacje.
autor: randia dnia 13 kwietnia 2026 o 14:11
doloruu,
Najpierw otwórz sobie mpzp, sprawdź na mapce jaki symbol ma Twoja działka (chyba, że wiesz), wyszukaj w tekście mpzp ten symbol i znajdziesz opis co wolno stawiać na działce o takim symbolu a także wymogi dla tych budynków (np kolor i spadek dachu, maksymalna wysokość budynku, wymogi dotyczące elewacji, nieprzekraczalne linie zabudowy etc.) - sprawdź czy projekt, który wybrałaś spełnia wymogi, a jeśli nie - zmień projekt, bo planu nie zmienisz. Wyszukaj tez w tekście mpzp słowo "inwentarski" i zobacz czy nie ma dodatkowych wymogów ogólnych.
Pamiętaj, że poza planem prawo określa wymogi dla umiejscawiania budynków inwentarskich - np. odległość od budynków mieszkalnych, od studni - warto zweryfikować, czy miejsce, w którym chcesz budować spełnia te wymogi
Potem udaj się do starostwa i poproś o informację co będzie wymagane do złożenia wraz z pozwoleniem na budowę - albo do lokalnego architekta, bo i tak będziesz potrzebowała jego usług do wykonania adaptacji projektu. Mogą być potrzebne dodatkowe decyzje czy zgłoszenia, w szczególności w naturze 2000 czy obszarach chronionego krajobrazu
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: randia dnia 10 kwietnia 2026 o 22:53
Tak: okolice Kampinosu, a dokładniej Komorowa. Tam jest dość wilgotno, wierzby, bagna, konie miały staw. Stałam tez kilka lat z około 12 kilometrów dalej (Korfowe) wzdłuż granicy puszczy - tam było sucho jak wiór, wydmy i pach jak okiem sięgnąć, do bagien spory kawałek - też nie było źle. W obu tych stajniach terenu było dużo, sporo zadarnionego, duże łąki w sezonie. Kobyła nie nocowała w boksie tylko na dworze, ale siano żarła zwykłe bez moczenia etc.. Najgorzej było w stajniach z większą obsadą i bez łąk, np. koło Płońska.
A najgorzej najgorzej (oddechowo) było rzeczywiście przy puszczy, w suchym miejscu gdzie konie miały co prawda bardzo dużo przestrzeni i super siano, ale padoki były piaskowe i niesprzątane. Piaski wydmowe są gorsze niż inne - dużo bardziej lotne. Do tego przy braku sprzątania razem z tym piachem unosi się materia organiczna i to wszystko konie wdychają - ten aspekt łączy mi się najbardziej z Kampinosem i nasileniem objawów oddechowych
Stajnie w Warszawie i okolicach
autor: randia dnia 05 kwietnia 2026 o 22:07
Kampinos to bardzo ogólne pojęcie, w różnych częściach otuliny mogą panować zupełnie różne warunki. Stałam w sumie w 4 różnych stajniach w otulinie KPN i w każdej było trochę inne podłoże i inny mikroklimat. W jednej z tych stajni moja stara klacz z rao przeżyła ostatnie 7 lat swojego życia bez jednego ataku duszności. Moim zdaniem problem polega na tym, że część z tych stajni jest w miejscach wydmowych - tam gdzie jest szalenie drobny piasek/pył, który podrażnia i zaostrza stan i pogarsza objawy choroby. Jeśli w takim miejscu nie sprząta się piaszczystych padoków, to jest dramat
własna przydomowa stajnia
autor: randia dnia 01 kwietnia 2026 o 14:46
Te samosiejki są dość rozrośnięte i wysokie. Czyli 27000 za 2 hektary wgłębnego to jest normalna cena można powiedzieć ? doloruu, Ja robiłam w zeszłym roku wywiad w moich wsiowych okolicach (pogranicze łódzkiego i mazowieckiego), zebrałam z 10 ofert i wyceny za mulczer wgłębny i uprzątnięcie wahały się od 2,00 do 2,20 za m2. Przy czym u mnie były też sporo drzew o średnicy pnia pomiędzy 10 a 20 cm
zembria, właśnie u mnie problem jest największy z tym że jest tam sporo ostrężyn, ciężko to nawet ogrodzić z sensem żeby pastuch działał i samosiejki są też gęste. Kawałek ogrodziłam ale konie nie chcą niszczyć tych krzewów, a w te ostre krzaki nie chce ich puszczać bo coś narobią. Zostaje chyba tylko mulczer jako rozwiązanie tego problemu. Tylko ta cena mnie przeraża…
Jeszcze kozy możesz kupić albo pożyczyć, tylko wtedy trzeba się pomęczyć, żeby jednak pogrodzić prądem i robota dodatkowa jak przy zwierzakach. Ale za to jeżyny wyczyszczą jak ta lala🙂
Ustawa o rejestracji i identyfikacji zwierząt. Obowiązek zgłoszenia siedziby stada i koni do ARiMR
autor: randia dnia 25 marca 2026 o 17:33
karolina_, Szczerze Ci powiem, że to jest tak napisane, że nawet nie próbuję tego interpretować, ja akurat wiem że muszę powiadomić. Zakres informacji jest tak niewielki, że ja bym po prostu dokonała powiadomienia do PLW, żeby się nie doczepili potem:
Ustawa o zdrowiu zwierząt Dz.U. z 2025 r. poz. 1795
Artykuł 84.
Obowiązki podmiotów w zakresie rejestracji zakładów
1. Podmioty prowadzące zakłady, w których utrzymywane są zwierzęta lądowe lub w których jest pozyskiwany, produkowany, przetwarzany lub przechowywany materiał biologiczny, dokonują przed rozpoczęciem takiej działalności następujących czynności w celu rejestracji swoich zakładów zgodnie z art. 93:
a) powiadamiają właściwy organ o każdym zakładzie, za który odpowiadają;
b) przekazują właściwemu organowi następujące informacje:
(i)imię i nazwisko lub nazwę i adres danego podmiotu;
(ii)położenie zakładu i opis jego obiektów;
(iii)kategorie, gatunki, liczbę lub ilości utrzymywanych zwierząt lądowych lub materiału biologicznego, które podmioty te zamierzają odpowiednio utrzymywać lub przetrzymywać w zakładzie, oraz potencjał zakładu;
(iv)rodzaj zakładu; oraz
(v)inne kwestie dotyczące zakładu, które są istotne dla ustalenia stwarzanego przez niego ryzyka.
2. Podmioty prowadzące zakłady, o których mowa w ust. 1, powiadamiają właściwy organ o:
a) wszelkich zmianach w danym zakładzie dotyczących kwestii, o których mowa w ust. 1 lit. b);
b) każdym zaprzestaniu działalności przez dany podmiot lub zakład.
3. Zakłady, które podlegają zatwierdzeniu zgodnie z art. 94 ust. 1, nie muszą przekazywać informacji, o których mowa w ust. 1 niniejszego artykułu.
Ustawa o rejestracji i identyfikacji zwierząt. Obowiązek zgłoszenia siedziby stada i koni do ARiMR
autor: randia dnia 25 marca 2026 o 14:41
Tak, tylko od 18, termin na zgloszenie 3 miesiące. Z ciekawostek objęte tym obowiązkiem są także hodowle psów, kotów, króliczków i innych zwierząt domowych
Ustawa o rejestracji i identyfikacji zwierząt. Obowiązek zgłoszenia siedziby stada i koni do ARiMR
autor: randia dnia 25 marca 2026 o 13:22
Chodzi o ustawę o zdrowiu zwierząt, głównie art 141, który nakłada na podmioty prowadzące działalność, w ramach której są utrzymywane zwierzęta, które nie były objęte obowiązkiem zgłoszenia tej działalności na podstawie innych ustaw, do zgłoszenia tej działalności do powiatowego lekarza weterynarii. Są tam tez obowiązki dla podmiotów już zarejestrowanych w zakresie uzupełnienia informacji.
Wszystko o co chcielibyście, ale wstydzicie się zapytać ;)
autor: randia dnia 17 marca 2026 o 23:05
Grodziskie Bezalkoholowe Mango ALE jest super, prawie całkiem niesłodkie
własna przydomowa stajnia
autor: randia dnia 17 marca 2026 o 09:10
rzepka, co masz na myśli pisząc o sztucznych nawozach i chemii w trawie?
Generalnie można przenawozić zarówno azotem z fabryki jak i azotem z obornika, rośliny przyswajają ten sam pierwiastek. Czy chodzi Ci o nieujawnione na etykiecie zanieczyszczenia nawozów, które są przyswajane przez rośliny? O takie łatwiej przy stosowaniu kupnych nawozów "naturalnych" typu obornik.
własna przydomowa stajnia
autor: randia dnia 12 marca 2026 o 12:06
michelle1992, przemyśl tę kwestię worków. Ja mam 3 konie w tym jednego kuca 140 i codziennie zbieram taczkę kup z górką. Moja taczka ma 300 litrów - a to są tylko kupy, bez ściółki. Nie wyobrażam sobie za bardzo pakowania tego do worków - strasznie czasochłonne by to było. Jak jest mokra pogoda, to ta taczka jest taka ciężka, że ledwo daję radę ją pchnąć. Ta płyta obornikowa, to szczelne miejsce do przechowywania, nie musi być wypasiona zbiornikiem.
własna przydomowa stajnia
autor: randia dnia 11 marca 2026 o 13:47
A sprawdzałaś czy i gdzie na działce tę angielską stajnię możesz postawić? To jest budynek inwentarski, uzyskanie pozwolenia na budowę zajmie ze 3 miesiące jak nic, pod warunkiem że masz już odpowiednie warunki zabudowy lub obowiązuje MPZP.
Rozważyłabym teraz na sezon ciepły np. wiatę - przy spełnieniu pewnych warunków nie wymaga nawet zgłoszenia i nikt się nie przyczepi.
Siano w balotach da się ręcznie, ale musisz sobie je jakoś sprytnie składować żeby je rozsądnie przetransportować, bo pamiętam, że jak toczyłam swoje 150 m po łuku i nierównym, to było ciężko. Ja baloty trzymam pod flizem na plastikowych paletach i w tym roku strat mam zero, super się przechowało.
Przy małej przestrzeni polecam paśnik dzwon - można go stawiać za każdym razem w innym miejscu i nie robi się takie błoto, można też dokładnie wysprzątać.
KOTY
autor: randia dnia 07 marca 2026 o 11:47
I jakbyś przeczytała co napisałam - że kotom przeszło po wykluczeniu żarcia z konkretnej fabryki (z której jest ogromna ilość dostępnego na rynku żarcia wysokomięsnego), to może byś zrozumiała o co chodzi. Ale po co 🤡
Fokusowa, Nie czytałam co pisałaś, bo nie pisałam do Ciebie i nie pisałam o Twoich kotach. Serio, karm swoje koty czym chcesz, wybieraj wetów jakich chcesz, cieszę się, że są zdrowe.
Ja bym moich kotów nie karmiła produktem w tej cenie i uważam że nie jest tyle wart i tyle.
zembria, nie przepadam za papugami, ale jaka piękna woliera💗 Ja zresztą już od dawna zachwycam się Twoim miejscem, jakiego zdjęcia byś nie wrzuciła.
Nie zachęcam do gotowania na stałe, sama nie mam czasu gotować, ale przydaje się na krótko, żeby wykluczyć za jednym zamachem i wrażliwość na dodatki, kwestie związane z fabryką i wrażliwość na inne mięsa (poza tym jednym oczywiście). Trzymam kciuki za kota
KOTY
autor: randia dnia 06 marca 2026 o 17:32
Fokusowa, ja bym przeszła na gotowane mięso tak jak pisałam, a jakby nie podziałało to bym zabrała futra na dodatkową diagnostykę albo zmieniła weta, a nie kupowała nowe puszki. Jakbym podejrzewała alergie na kurczaka, o zrobiłabym kotom to samo z królikiem.
Co do kosztów i "dobrej jakości", to nie skomentuję, za dużo bym miała do powiedzenia o przetwórstwie mięsa.
KOTY
autor: randia dnia 06 marca 2026 o 13:52
O matko słoiki za ponad 100 zł za kg dla kota, ja to jednak nie kocham moich kotów😉
zembria, jak masz wątpliwości czy to żarcie, to może po prostu kup ze dwa kilo podudzi z jakiejś lepszej kury, rozgotuj w małej ilości wody, wyciągnij kości, posiekaj niedbale, wrzuć spowrotem do tej wody (wyjdzie paćka) i zrób porcje na raz (ja używałam strunowych torebek z ikei) - część do lodówki, część do zamrażarki i potrzymaj kota na tym ze 2 tyg - wszystkie koty które znam kochają takie żarcie, wychodzi piękna galaretka.
Na dłuższą metę, to jednak trzebaby tam dodać jakieś witaminy z tauryną/balancer, ale żeby wykluczyć mokre jako przyczynę to wystarczy moim zdaniem, a przynajmniej wiesz co ten kot je i czy w żarciu trzeba szukać przyczyny.
Zadziwiające, nietypowe ogłoszenia
autor: randia dnia 04 marca 2026 o 23:13
Dementek, Powołane przez Ciebie przepisy sankcjonują w pewnym zakresie wykonywanie czynności bez uprawnień (czytaj: wymaganych prawem uprawnień) - chyba dla wszystkich jest jasne, że nie wolno robić rzeczy zastrzeżonych dla lek. wet.
Nie znajdziesz w ustawie o ochronie zwierząt katalogu czynności, do których wymagane są uprawnienia. To wynika z ustawy o zawodzie lekarza weterynarii cytowanej na poprzedniej stronie. Jak narazie nikt jeszcze nie wskazał, z którego artykułu/ustępu tej ustawy miałoby wynikać, że rutynowe tarnikowenie bez sedacji jest zastrzeżone dla lek.wet.
Nasz system prawny skonstruowany jest tak, że to co nie jest zabronione, to jest dozwolone.
Zadziwiające, nietypowe ogłoszenia
autor: randia dnia 27 lutego 2026 o 19:33
karolina_, Ale import równoległy to chyba jak na handel przywozisz? Z tego co pamiętam na własny użytek jakąś ograniczoną ilość wolno, na pewno ludzkich leków wolno.
Mi jeżdżenie po pasty nie przeszkadza tylko dlatego, że uwielbiam moją obecną wetkę i poprzednią też i traktuje to jak wizytę towarzyską. Nie zmienia to faktu, że muszę w sumie 2 godziny spędzić w samochodzie żeby te pasty ogarnąć i system e-recepta+ zamówienie przez internet byłby mega wygodny.
Zadziwiające, nietypowe ogłoszenia
autor: randia dnia 27 lutego 2026 o 15:35
natgos, Ja nie odnoszę się do wyrywania wilczaków bez znieczulenia, bo jak rozumiem są to niepotwierdzone przypuszczenia na podstawie jakiegoś cennika (no i nie wyobrażam sobie tego).
Odnoszę się do tarnikowania. Owszem, teraz nie jest to przyjęte by tarnikować bez sedacji przez osoby bez uprawnień lek wet, ale x lat temu nie było przyjęte by w ogóle robić zęby.
Jeśli teraz uznamy tarnikowanie bez sedacji za znęcanie albo za zabieg zarezerwowany dla lek. wet. to nie będzie miało szansy się to zmienić (i zabieg nie będzie miał szansy być bardziej dostępny) - a tak wypowiadają się ludzie i tak wypowiada się PTH w przywołanym piśmie, nakręcając tylko nagonkę, że babka robi nielegalnie. Tymczasem chyba bieżące starnikowanie krawędzi zębów nie jest zabiegiem chirurgicznym? Wrzuciłam tu w wątku ustawową listę czynności zastrzeżonych dla lek wet, nie uważam by była ona jakaś szczególnie niejasna. Dlatego nie wiem o jakim wykonywaniu czynności bez uprawnień jest tu ciągle mowa (nie odnoszę się do wyrywania zębów).
Myślę, że różni nas po prostu to, że Ty masz podejście - jest dobrze, po co to zmieniać, a ja uważam że może być lepiej i powinno się zwiększać dostęp do tego typu usług. Pewnie po prostu mamy inne doświadczenia, co do tego jak łatwo jest ściągnąć na wydupiu weta do zrobiania zębów u 2 koni (i ile to kosztuje z dojazdem jeśli już się uda).
Tak czy inaczej dziękuje Ci za dyskusję, bo temat jest ważny i warto dyskutować, nawet jeśli nie uda się nam wzajemnie siebie przekonać.


randia, proszę, nie wprowadzaj innych w błąd. Dokumentacja medyczna to jest jeden z podstawowych dowodów, to że papier wszystko przyjmie i konieczne jest przeprowadzenie innych dowodów (przede wszystkim z opinii biegłego) nie znaczy, że nie przeprowadza się dowodu z dokumentacji medycznej i że nie jest ona brana pod uwagę. Postępowanie karne i cywilne w dodatku są ze soba powiązane (zwykle sad cywilny czeka na wyrok sądu karnego, jeśli są prowadzone w tym samym czasie).
Dreamer113, Ależ ja tego nie napisałam, że nie jest brana pod uwagę, jednak z perspektywy pokrzywdzonego nie jest ona potrzebna. Przecież dokumentacja z zabiegu służy lekarzowi do wykazania, że wszystko było wykonywane zgodnie ze sztuką. Jeśli ktoś skrzywdzi moje zwierzę, to biorę lekarza I przedstawiam dokumentację co do tego jak zwierze jest “uszkodzone” (a potem w sądzie sa biegli itd), ale robię to niezaleznie od tego czy szkoda wynikła z działania lekarza, kowala, babki od piłowania zębów, stajennego czy babki od golenia - to czego potrzebuję to nie jest dokumentacja z zabiegu. Chyba, że masz na myśli, że weterynarz przedstawi jako dowód dokumentację z zabiegu z której wynika, że działał niezgodnie ze sztuką? Powiem, że nie spotkałam się z czymś takim I podejrzewam, że raczej nie spotkam.

W Polsce co do zasady nie ma przymusu radcowsko-adwokackiego w zwykłym trybie postępowań, więc przykład z prawniczego podwórka jest po prostu nie do końca trafiony.

Ja uważam, że zgodnie z przepisami nie ma także przymusu lek. wet. przy tarnikowaniu zębów bez sedacji i jestem przeciwko włączenia go do katalogu tych czynności zastrzeżonych. To jest ten element dyskusji, na którym sie skupiam I na nim skupia się też PTH oraz osoby komentujące jako nielegalne działanie Pani z rolki. Wolę, żeby rozwinął się zawód tarnikowczy I żeby więcej osób dbało o końskie zęby niż żeby z braku dostępu nie dbały wcale lub zbyt rzadko.
Oczywiście najlepszym rozwiązaniem byłoby zwiększenie liczby, a co za tym idzie dostępności lekarzy weterynarii, ale o tym już kiedyś była dyskusja i perspektywy nie są optymistyczne.
Zadziwiające, nietypowe ogłoszenia
autor: randia dnia 26 lutego 2026 o 20:43
natgos, Dokumentacja leczenia chroni lekarza, nie jest potrzebna właścicielowi do dochodzenia odszkodowania czy ścigania karnie kogokolwiek, nawet specjalisty bez żadnych uprawnień.
Ty uważasz, że do tarnikowania wymagana jest sedacja, ale - z tego co rozumiem - są kraje w których powszechna jest opcja tarnikowania bez sedacji i nie jest to postrzegane jako znęcanie. A jednak dalej uważasz, że to ty jako lekarz powinnaś decydować czy tarnikowanie ma być z sedacją czy nie i proponować metody? To chyba nie będzie zbyt obiektywne.
Ja uważam, że powinien się dowiadywać i decydować o tym właściciel. A w przypadku koni dodawanie kolejnych i kolejnych zabiegów do listy "zastrzeżonych" dla lek.wet spowoduje, że albo rozkwitnie szara strefa albo ludzie przestaną te zabiegi zlecać (albo będą je zlecać rzadziej). Dostępność weterynarzy końskich jest niska, a nawet przy dużych miastach gdzie jest ich nieco więcej i tak notorycznie naruszają przepisy, którymi tak teraz wymachują - np. zostawiając właścicielom leki do podania w zastrzyku, szczepionki do podania, leki na receptę "na wszelki wypadek". Dla mnie to jest rozdwojenie jaźni, z jednej strony "nie, korekta zębów tylko dla lekarzy" a z drugiej "masz Zosiu, zaszczep sobie za 2 dni, bo ja nie mam czasu przyjechać drugi raz".
Dla mnie po prostu tarnikowanie (w wersji bez sedacji) jest bliżej do pracy z kopytami czy pracy fizjo niż do leczenia.
Zadziwiające, nietypowe ogłoszenia
autor: randia dnia 26 lutego 2026 o 16:30
natgos, No nie dziwi mnie, że walczycie. Mój samorząd też bezskutecznie walczy o to, żeby nikt bez uprawnień nie mógł doradzać prawnie. Nie od dziś wiadomo, że ograniczenie konkurencji ma wymierne skutki finansowe dla wykonujących określony zawód.
Ja też uważam, że jak komus grozi dożywocie, to lepiej żeby apelację od wyroku napisał mu adwokat, ale nie jestem zwolenniczką zakazywania mu skorzystania z usług kolegi z celi.
Jak długo nie mówimy o krzywdzeniu i znęcaniu się nad zwierzętami, tak długo ich właściciele powinni mieć prawo decydować o wyborze mniej lub bardziej skutecznej, szybszej lub dłuższej, tańszej lub droższej metodzie leczenia. A samorządy powinny informować i edukować, a nie zakazywać czego się da.
A ta nagonka, i szerzenie dezinformacji, w tym rozpowszechnianie takich pism jak to PTH, jest moim zdaniem gorsze, niż ta rolka sama w sobie.
Zadziwiające, nietypowe ogłoszenia
autor: randia dnia 26 lutego 2026 o 15:20
Mnie to oświadczenie przekonało, tylko, że Polskie Towarzystwo Hipiatryczne to kolejna żenująca instytucja.
Jak można "jako autorytet" wydać oświadczenie zawierające z wykładnię przepisów, w którym:
1) cytują coś co najbliżej przypomina ustawę w wersji sprzed 22 lat (art. 2 od dnia wejścia polski do UE ma zupełnie inne brzmienie i dotyczy przesłanek do otrzymania kwalifikacji lek wet.),
2) piszą, że są to cytaty, a takiej treści ta ustawa nigdy nie miała, nie występuje i nie występowało w niej pojęcie "zabieg medyczny"
3) powołują się na tekst jednolity ustawy, który od 3 lutego jest już nieaktualny, ale to już drobiazg
4) błędnie wskazują punkt z ustawy o ochronie zwierząt i również "cytują" ten punkt w zupełnie innym brzmieniu
Dla zainteresowanych - od 2002 roku art 1 ustawy o zawodzie lekarza weterynarii i izbach lekarsko-weterynaryjnych (tekst uchwalony: Dz.U. 1991 Nr 8, poz. 27) brzmi tak:
Art. 1 [Zakres zadań]
1. Wykonywanie zawodu lekarza weterynarii polega na ochronie zdrowia zwierząt oraz weterynaryjnej ochronie zdrowia publicznego i środowiska, a w szczególności:
1) badaniu stanu zdrowia zwierząt;
2) rozpoznawaniu, zapobieganiu i zwalczaniu chorób zwierząt;
3) leczeniu zwierząt oraz wykonywaniu zabiegów chirurgicznych;
4) wydawaniu opinii i orzeczeń lekarsko-weterynaryjnych;
5) badaniu zwierząt rzeźnych, mięsa i innych produktów pochodzenia zwierzęcego;
6) sprawowaniu czynności związanych z nadzorem weterynaryjnym nad obrotem zwierzętami oraz warunkami sanitarno-weterynaryjnymi miejsc gromadzenia zwierząt i przetwarzania produktów pochodzenia zwierzęcego;
7) badaniu i ocenie weterynaryjnej jakości pasz i pasz leczniczych oraz warunków ich wytwarzania i dystrybucji;
8) stosowaniu produktów leczniczych weterynaryjnych wydawanych z przepisu lekarza weterynarii;
9) wydawaniu recept na produkty lecznicze, z wyłączeniem produktów leczniczych weterynaryjnych, które będą stosowane u zwierząt.
2. Za wykonywanie zawodu lekarza weterynarii uważa się także pracę na stanowiskach wymagających kwalifikacji lekarza weterynarii, określonych w odrębnych przepisach.
3. Zawód lekarza weterynarii może wykonywać osoba, która uzyskała prawo wykonywania tego zawodu.

Pomijam już żenujące założenia, że każdy kto wykonuje "zabieg" bez uprawnień krzywdzi zwierzę i inne pokrętne tezy.
Ja bym się nie zdecydowała na tarnikowanie bez sedacji, ale moim zdaniem tarnikowie zębów (rutynowa korekta, nie leczenie zębów) bez podawania leków i jeśli nie powoduje ono dużego bólu i cierpienia konia, nie jest nielegalne (chyba, ze jest taka jednostka chorobowa jak ostre krawędzie zębów). Jak zaczniemy tak rozszerzać przepisy to zaraz sie okaże, że do strugania kopyt też wymagane są uprawniania lek. wet. - w końcu to też zabieg na tkankach, też może być bolesny, też może być niebezpieczny i też nieprawidłowo wykonany może skutkować istotnym pogorszeniem stanu zdrowia konia.
własna przydomowa stajnia
autor: randia dnia 18 lutego 2026 o 15:55
Ja mam elektryzator Lacme SECUR 2600 HTE CONNECT LD i odbiornik L.box, ale jeszcze nie podłączyłam, więc nie mam własnych doświadczeń. Znajoma ma i dostaje powiadomienia na komórkę, zadowolona jest.
wrzody żołądka
autor: randia dnia 11 lutego 2026 o 22:47
Słuchajcie, ja rozumiem dobre chęci, ale takie oferowanie leków jest nielegalne, grozi za to odpowiedzialność karna, to ryzyko i dla Was i dla forum
Wszystko o co chcielibyście, ale wstydzicie się zapytać ;)
autor: randia dnia 11 lutego 2026 o 02:47
zembria, odrywam taśmy i wrzucam kartony na kompost, jak pogoda deszczowa, to nawet nie zgniatam
własna przydomowa stajnia
autor: randia dnia 11 lutego 2026 o 02:36
Ja myślę, że nie da się odpowiedzieć na pytanie od ilu koni jest ciężko, sporo zależy od tego jakie masz warunki w przydomówce (np ile terenu), jaki system chowu, co robisz z końmi i jaki masz wymiar obowiązków niekońskich. Ja mam 3 futra w wolnowybiegówce na ścieżkach i ogarniam je sama średnio w godzinkę wszystkiego - plus raz w tygodniu uzupełniam paśnik, to mi zajmuje w sumie dodatkowe 2 godziny. Ale ja tylko sprzątam kupy (latem co drugi dzień), kontroluję wodę, skarmiam witaminy z ręki i to tyle mam ze stricte obrządku. No, w tę zimę przez tydzień derkowałam. Myślę, że z 6 ogarnęłabym z przyjemnością. Za to niezależnie od ilości koni dochodzi dodatkowa robota w postaci wygradzania, naprawiania płotów i innych rzeczy co się popsuły, prac rolno-pastwiskowych, gruntownego sprzątania siodlarni/paszarni, ogarniania dostaw siana, ogarniania placu do jazdy, korekty kopyt (bo kowal nie dojechał na zadupie), przerzucania/kompostowania tych zebranych kup, ogarniania traktorka itp itd, Trzeba to lubić🙂 Wsiadanie i jeżdzenie jest podobnie czasożerne jak przy pensjonacie, tyle że odpadają dojazdy do stajni.
kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy
autor: randia dnia 05 lutego 2026 o 15:39
Ja mam, tylko niebieskie, i jestem zadowolona. Nie chodzą tak gładko jak np. dwustopniowe curvera. Wiecej trzeba włożyć uwagi w ich rozłożenie, ale jak się je dobrze rozłoży to są stabilne
Projekty stajni. Zdjęcia i informacje.
autor: randia dnia 27 stycznia 2026 o 18:48
adriena, Po tym co piszesz, tym bardziej poszukała bym kogoś, kto zweryfikuje czy potrzebujesz pozwolenia, a nie ufała architektce.
Wstępną weryfikacje możesz zrobić sama:
Krok 1) Czy zgodnie z prawem budowlanym pobudowanie takiej stodoły jak masz wymagałoby pozwolenia na budowę? Niezależnie od tego czy plan miejscowy dopuszcza taką budowę.
Bo jeśli nie wymagałoby, to nie potrzebujesz pozwolenia na remont. Przeczytaj sobie na spokojnie art 28-31 prawa budowlanego. Np nie wymaga pozwolenia budowa jednokondygnacyjnych budynków gospodarczych związanych z produkcją rolną, o powierzchni zabudowy do 300 m2, przy rozpiętości konstrukcji nie większej niż 7 m i wysokości nie większej niż 7 m, których obszar oddziaływania mieści się w całości na działce lub działkach, na których zostały zaprojektowane.
Jeśli Twój budynek się łapie pod ten lub inne wyjątki od obowiązku pozwolenia, to najprawdopodobniej możesz sobie remontować bez pozwoleń (pod warunkiem, że jest to faktycznie remont i że nie zachodzą wyjątki od wyjątków etc.)
Jeśli Twój budynek nie łapie się na wyjątki od pozwolenia, to przejdź do kroku 2:
sprawdź zapisy planu - czy jest tam coś o remoncie? Zwykle jest, że dopuszcza się remont istniejących budynków nawet jeśli budynki nie są zgodne z planem. Wyszukaj uchwałę o planie i w tekście wyszukaj "remont" "remoncie" "remontu" itd.
Jeśli znajdziesz taki zapis, to pewnie dostaniesz pozwolenie, ale warto żeby wniosek napisany był odpowiednio pod urzędników. Lokalni prawnicy obsługujący pozwolenia w danym powiecie potrafią w te klocki.

Projekty stajni. Zdjęcia i informacje.
autor: randia dnia 27 stycznia 2026 o 17:15
melehowicz, jeśli budowa danego budynku wymaga pozwolenia na budowę, to jeśli remont takiego budynku obejmuje przegrody zewnętrzne albo elementy konstrukcyjne, to taki remont w tym zakresie wymaga pozwolenia (art. 29 ust 4 pkt 2)
adriena, twoja stodoła pewnie nie łapie sie w lex silos: "jednokondygnacyjnych budynków gospodarczych i wiat o prostej konstrukcji, związanych z produkcją rolną, o powierzchni zabudowy do 150 m2, przy rozpiętości konstrukcji nie większej niż 6 m i wysokości nie większej niż 7 m [...]"?
Ja bym poszukała jednak jakiegoś lokalnego prawnika na Twoim miejscu, żeby pomógł przygotować wniosek. Generalnie "bycie rolnikiem" (a definicji rolnika jest kilka różnych) nie ma żadnego znaczenia dla pozwoleń na budowę i planu zagospodarowania. Plan zagospodarowania określa jedynie co możesz budować i jak te budowle użytkować, a nie jaki masz status jako użytkujący/zamieszkujący budowle. Ja mam np. w planie zagospodarowania jednorodzinną i uzupełniająco gospodarcze, nie jestem rolnikiem indywidualnym, nie jestem na krusie, ale mam działkę rolną, płacę podatek rolny, prowadzę działalność rolną, dostaję dotacje i mogę pobudować budynek gospodarczy związany działalnością rolną do 150m2 bez zgłoszenia i pozwolenia.
Architekci potrafią czasem namieszać jak przychodzi do kwestii "rolnych".
własna przydomowa stajnia
autor: randia dnia 20 stycznia 2026 o 12:23
Piaffallo, Ja mam od wczesnej wiosny niezabezpieczoną i nieobsadzoną (chwasty oczywiście sobie rosną) obsypaną piwniczkę, skarpa ma ok 40 stopni z obu stron, jakieś 2 m. wysokości i nic mi się nie obsypało ani nie osunęło. Planowałam zabezpieczyć ją geosiatką (taką rozciąganą z komorami), ale nic nie będę robić tylko dosypie na wiosnę brakującą ziemię i posadzę krzaczki. Agrowłókniny nie daję, bo to jednak wprowadzanie plastiku do gleby, a irga, jeżyny czy róża sobie poradzą.
Paddock paradise- pomysły, realizacje
autor: randia dnia 14 stycznia 2026 o 12:10
Tak, zgadzam się co do szufli. W szczególności, że sam tor ma po kilka metrów szerokości, ale nawet na twardej zbitej ziemi konie i tak wydeptują tam miejscami swoje wąskie ścieżki, więc tworzą się "ścieżki w ścieżkach". Pod szuflę musiałoby być niemal idealnie równo.
Za to działa manewrowanie szerokością toru - tam gdzie jest węziej konie idą szybciej i nie przystankują na kupę. Najwięcej kup jest w poszerzeniach, tam gdzie "stoją", więc i tak zbieranie jest głównie stacjonarnie
espérer, nie mam i nie mogę mieć stajni, wiata jest na planie który wrzucałam
własna przydomowa stajnia
autor: randia dnia 14 stycznia 2026 o 09:18
Piaffallo, ja mam, nie są to loty w kosmos. Studniarz wywiercił studnię, wrzucił pompę (ktora dziala na prąd), mąż podłączył hydrofor, wykopał rów (ponizej granicy przemarzalności), położył rurkę i kabel prądowy do podłaczenia kabla grzewczego i podgrzewanego poidła. Hydrofor nie może zamarzać, my mamy go w ziemiance, ale z tego co wiem są pompy ktore regulują ciśnienie i można korzystać bez. Dość kosztowna to była sprawa u nas.
Zadziwiające, nietypowe ogłoszenia
autor: randia dnia 13 stycznia 2026 o 11:52
Pati2012, Pati, a byłaś w tych stadninach z zabytkami? Ja w zeszłym roku małam zajęcia w państwowych stadninach na studiach i nocowałam m. in w Racocie i Walewicach. Mosznej nie liczę, bo to prywatna spółka. To jest dramat jak to jest utrzymane i zarządzane (ale jak ma być zarządzane jak hotelem zarządza spółka zajmująca się hodowlą koni i rolnictwem?). Obsługa i posiłki jak w PRL, o urządzeniu hotelowych pokoi nie wspomnę.
A co do rolnictwa, nikt w publicznych stadninach nie ukrywał, że cały zysk z rolnictwa idzie na pokrycie kosztów i strat z hodowli koni, zarządzający chwalili się, że mają swoje własne hektary pod siano i paszę dla koni. Tylko, że gdyby oddać te tereny w dzierżawę rolnikom, to nagle by sie okazało że to jest rentowne. A tak to jest przejadanie pieniędzy podatników. No i w jakim celu? Ile koni państwowej hodowli osiągnęło sukcesy w sporcie (albo w wyścigach) w ostatnim dwudziestoleciu? O jakim banku genów rozmawiamy? Rozumiem araby, czy nawet ślązaki, ale cała reszta, ta "do sportu"? Już nie wspomnę o Prudniku i ich koniach "sportowych", po wizycie tam potrzebowałam się napić wina.
Zuzu., Nikt nie każe sprzedawać, można wydzierżawić pod rolnictwo albo prowadzić działalność rolniczą. Zresztą to są tereny rolnicze, sprzedane nie zmienią swojego statusu tak łatwo. A gdyby te pałace i parki przejęli źli deweloperzy to jednak miałyby większe szanse na renowację i przetrwanie.
Jak dla mnie to nie widzę tu konkurencji dla sektora prywatnego (no może koni rekreacyjnych), ale nie widzę też sensu prowadzenia tego w ten sposób.
https://www.nik.gov.pl/najnowsze-informacje-o-wynikach-kontroli/panstwowa-hodowla-koni.html
Paddock paradise- pomysły, realizacje
autor: randia dnia 12 stycznia 2026 o 22:40
Ja nie mam takich rozterek, nie mam budżetu na porządny odkurzacz (a gdybym miała to bym wydała na co innego), a jakbym miała sprzątać pastwiska (które sprząta się dużo ciężej niż ubitą gołą ziemię) to by mi zabiło przyjemność posiadania koni u siebie. Nie chcę też u siebie pracowników, zresztą znalezienie tu kogoś to droga przez mękę.
Obserwując nasze stadko i świeżo założone pastwiska, to żeby sprzątać w takim trybie jak sprzątam to ogarnęłabym max 6. Jak pastwiska się dobrze ukorzenią, to trawy starczyłoby pewnie dla tej 6 do końca października (wyłączając okresy dużej suszy). W sumie mam 3,8 ha i może jak wytnę część sadów, to uda mi się wygospodarować jeszcze z 0,5 ha pastwisk.
Paddock paradise- pomysły, realizacje
autor: randia dnia 12 stycznia 2026 o 21:14
To tak. Pastwiska mam na zewnątrz i wewnątrz - wrzucam uproszczony plan jak jest teraz. Te duże pastwiska dzielę, bo otwieram każdą kwaterę tylko na kilka dni, po kolei - w zależności od wielkości, pogody i stanu trawy (np. w duże susze w ogóle nie puszczam ich na trawę).
Sprzątam sama albo z synem, mężu narazie dłubie przy obejściu. Jak się sprząta codziennie to idzie w godzinkę samemu to ogarnąć. Mam dużą taczkę dwukółkę i różowe gable🙂 Mamy też traktorek z łyżką, korzystamy, ale wjeżdzać nim na ścieżki na codzień to bez sensu. Jak jest równo i twardo jak u mnie, to taczkę pcha się spoko nawet jak jest wyładowana z górką. Z taczki albo na kupkę i traktor zgarnia albo od razu do łyżki i traktorkiem na kompost .
Sprzątam tylko ścieżki, po kwaterach rozganiam. Jak mają otwartą trawę to sprzątam raz na 2-3 dni, bo jednak kup jest dużo mniej.
Nie odśnieżam. Konie lubią pomykać po tych śnieżnych ścieżkach🙂 Biegają i sobie pobrykują, chłopcy sobie berkują. Tyle tylko, że nie sprzątam teraz, bo cały czas pada i nie widać kup. Jak były ostre mrozy, to sprzątało się ciężko, bo kupy przymarzały. Jak było oblodzone to dalej podróżowały sporo tylko ostrożniej. Jak był śnieg ale mniej, to puszczałam trochę na trawę, to była radość z grzebania🙂 Teraz rozstawiam im gdzieniegdzie baloty ze słomą (ale w takich miejscach gdzie normalnie ścieżki nie ma, otwieram takie mikro przestrzenie).
Generalnie póki co to jestem mega zadowolona.
Paddock paradise- pomysły, realizacje
autor: randia dnia 12 stycznia 2026 o 16:48
Zmienną - w najwęższych miejscach, tam gdzie nie chcę żeby "postojowały" (czytaj także "nie srały") zwęża się do ok. 3,5-4 metrów, w większości miejsc jest ok 6, w sadzie przejścia między drzewami mają 1,5-2 metry. Mam też 5 takich postojów-poszerzeń czyli minipadoczków: na paśnik, na tarzalnik i docelowo drapalnik, na rozstaju (środek ósemki), w narożniku gdzie ma być drugi paśnik, przy wodzie i w sadzie. to sześć🙂 W praktyce okazało się że te "placyki" i ich rozłożenie są dla nich ważne - tam drzemkują i łobuzują z naciskiem na drzemkują.
naturalna pielęgnacja kopyt
autor: randia dnia 12 stycznia 2026 o 16:05
Mój set-up narazie jest partyzancki🙂 przeniosłam się do wątku o paddock paradise, żeby tu nie zaśmiecać
Paddock paradise- pomysły, realizacje
autor: randia dnia 12 stycznia 2026 o 16:03
To ja się przerzucam z kopytowego. Kilka zdjęć naszych ścieżek, narazie nieustająco w fazie projektowania. Wystartowaliśmy w sierpniu. Ścieżki mają w sumie nieco ponad 500 m, są poprowadzone w ósemkę, na ścieżkach rozłożone: sól, woda, paśnik, miejsce do tarzania, plus teraz w ziemie baloty słomy, wiata w trakcie. W teorii to planowaliśmy ten układ od dnia nabycia działki więc prawie rok, w praktyce cały czas troche zmieniamy przebieg ścieżek i układ "atrakcji", żeby te punkty były dobrze rozłożone, obecnie manewrujemy paśnikiem żeby mieć z okna ładny widok na konie😉 Pastwisk mamy niecałe 2 ha, podzielone docelowo na ok 8-10 kwater, na każdą kwaterę wyjście ze ścieżki ze stałym dostępem do ścieżki. Od sierpnia do grudnia nasza trójka trawy nie przejadła
Wszystko w plastikowych słupkach i taśma/linka/drut - na szczęście bo ciągle cos przestawiam.
Wrzucam kilka zdjęć ale nie mam żadnych sensownych ujęć, na wiosnę ogarnę drona.
Jeśli ktoś chce to mogę wrzucić nasz plan wyrysowany na tle zdjęcia działki z satelity
Polecam książkę Horse Track Systems: A 'How To' Guide to a Healthier Horse in Body and Mind Amy Dell, - jest to chyba jedyna pozycja, która o ścieżkach traktuje bardziej praktycznie.
naturalna pielęgnacja kopyt
autor: randia dnia 12 stycznia 2026 o 13:30
Ja mam konie u siebie na ścieżkach od sierpnia (ok 500 m). Nie mam utwardzonego podłoża, ale też nie mam błota. Teren jest latem mocno twardy, ale bez kamieni (ziemia jest zbita, robi się taka "skorupka" ) . Konie łażą dużo - woda, paśnik, sól, jabłonki, tarzalnik, sprawdzanie czy przypadkiem jakaś brameczka na trawę się magicznie nie otworzyła😉 Kopyta zmieniły się fest na plus, kowal zachwycony - mimo ze nigdy nie były specjalnie problematyczne, ot troche zawężony kuciem hiszpańczyk (u niego też zmiana największa, a wcześniej stał już na bosaka pół roku w tradycyjnym pensjonacie i szło do przodu ale powoli). I to wszystko mimo, że ruchu wymuszonego mają znacznie mniej, bo zwyczajnie nie mam czasu. Ja jestem bardzo zadowolona, ubolewam że nie mam zdjęć kopyt przed/po
PSY
autor: randia dnia 12 stycznia 2026 o 13:17
randia, może masz rację, ale większość psów lata bez kontroli i maluszka łatwo im hapsnąć 😉
madmaddie, Serio? Właśnie z powodu takiego podejścia mam tak negatywną opinię o właścicielach małych psów. Każdy pies, nawet malutki, może ugryźć i zaatakować, a większość ataków psów na moje psy, to ataki małych psów, zazwyczaj spowodowane strachem, brakiem socjalizacji i niewłaściwym zachowaniem właściciela ("na rączki", piszczenie, krzyki, panika).
To, że cała masa psów biega bez nadzoru i kontroli to jest inna kwestia. To że są ludzie, którzy w ogóle swoich psów nie pilnują to nie znaczy, że to dobrze, że inni ze strachu postępują ze swoimi psami nieprawidłowo, powodując jak to powiedziała Perlica, że ich psy "nie umieją być psami". Jeśli ktoś nie potrafi opanować strachu widząc z daleka spokojnego psa - bez sznurka przypiętego do właściciela, to znaczy, że nie radzi sobie z wychowaniem psa.
PSY
autor: randia dnia 12 stycznia 2026 o 11:11
Człowiek mający psa jednak powinien wiedzieć , że uciekanie to coś czego się nie robi , bo to jest coś co może powodować właśnie pogoń.
Perlica, Ot co. Jak ludzie pralkę kupują, to czytają instrukcję, ale jak biorą pieska to miłość wystarczy.
Miałam kiedyś doga w mieście i na następnego zdecydowałam się dopiero jak się wyprowadziłam na wieś. Była część normalnych ludzi, którzy - jeśli mieli obawy - spokojnie zawracali albo omijali nas szeroko, ale dominowały panikujące pańcie i pańciowie z mini pieskami. Jedna kiedyś wzięła swojego psa na rączki, podbiegła z nim do nas (!) i kazała mi "zabrać z parku tego potwora"🙄.
Perlica, masz dwa wielkie psy wyglądające jak kosmici i są ludzie, którzy mają psy, ale boją się psów. Najczęściej to osoby, co mają małego jamniczka do towarzystwa czy coś takiego. Mam zajęcia z takimi ludźmi. Jamniczek się nie boi, ale właściciel się boi. Skąd obca osoba ma wiedzieć, że masz psy pod kontrolą?
madmaddie,
Nie wierzę, że taki właściciel małego pieska co się boi psów ma swojego psa wychowanego i pod kontrolą i potrafi mu zapewnić dobrostan psychiczny. Zwłaszcza jak ze strachu zwiewa z psem w krzaki albo bierze na ręce. Uważam, że większość z tych ludzi nie powinna mieć psa.
Zadziwiające, nietypowe ogłoszenia
autor: randia dnia 10 stycznia 2026 o 19:28
keirashara, o matko, przepadłam, no jak mam tej taśmy nie kupić do moich filoletowych słupków przed domem😍
moda, ciuchy etc...
autor: randia dnia 28 grudnia 2025 o 00:21
keirashara, jak ja zamawiałam ostatnią torebkę u Zuzi, to też tej mojej bazowej skory nie bylo w katalogu, ale wysłałam link do torebki ze sklepu, powiedziałam że chciałabym dokładnie taką skóre i nie było problemu
moda, ciuchy etc...
autor: randia dnia 26 grudnia 2025 o 12:58
Ja mam ze skorzanymi elementami, jak zwracasz uwagę na detale, to raczej nie bedziesz zadowolona, one sa takie, hm toporne
moda, ciuchy etc...
autor: randia dnia 26 grudnia 2025 o 12:13
Zuzia górska ma swietne skóry. Mam od niej m.in torbę na dokumenty, którą ponad 6 lat ciorałam niemiłosiernie np. podrozujac pociagiem i wrzucając do samochodu i starzeje się godnie, wciąż mogę ją u ąę klienta postawić na stole, żeby wyjąć papiery. Po tym czasie moja furla z pięknej skórki traktowana oszczędnie już wygląda słabo. Edit: i mam podszewkę w różowe jednorożce😉