Forum konie »

kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy

U nas też zależy od pensjonatu. W jednych wolna amerykanka, a w innych jest wręcz zakaz zapraszania "obcych" trenerów i możliwość trenowania tylko albo z wybranym trenerem dojeżdżającym, albo z właścicielem stajni, jeśli on/ona trenuje.
W niektórych stajniach też były takie sytuacje, że można trenować z dowolnym trenerem ujeżdżenia, ale skoki to już tylko z właścicielem/właścicielką stajni. W innych stajniach można było się dogadać tj, tak jakby no, uzyskać pozwolenie, że ten konkretny trener może dojechać, ale np. nie ma akceptacji dla innej osoby.
leila, wpakuj konia do przyczepy i jedz na trening 🙂 5 lat wspolpracowalam z trenerem, ktory od razu powiedzial ze nie bedzie dojezdzac 40 km do 1-2 koni, wiec ja jeździłam do niego. Trenera zmieniłam, ale nadal wole pojechac niz zeby trener przyjeżdżał do mnie. Konie dzieki temu wchodza do przyczepy bez łaski, zaznajamiaja sie z nowym miejscem i sytuacjami typu obce konie na padoku za czworobokiem, zima pochodza na większej hali niz moja, latem w szrankach (ja mam wymiarowy plac ale wysoki plot bo puszczam tam tez młodzież luzem do nagran). Same plusy a koszt ten sam co trener by policzył za dojazd.
karolina_, to jest super opcja jak ktos dysponuje własnym transportem, w innym wypadku to sie robi droga impreza :P

Swoją drogą, jak to jest z posiadaniem swojej przyczepy i pozwoleń? Jak się wozi tylko swojego konia, na swoje potrzeby, swoją przyczepą i nie przekracza się 3,5 t to wystarczy mieć tylko prawo jazdy kat. B i tyle? Czy potrzebne są jakieś kwalifikacje/licencja?
karolina_, - no od warunkiem, że masz przyczepkę :P wiele osób jednak nie ma swojego transportu.
Do mnie trenerka dojeżdżała 150km.
Usagi, dla mnie prywata to troche co innego niz stricte pensjonat. Jak ktos prowadzi pensjo to prowadzi biznes w zasadzie i czasem nawet nie mieszka na miejscu. Natomiast jak prywata to czyis dom to i stajnia moim zdaniem sie w to wlicza. Jestem osoba mega ugodowa ale tez by mnie ch*j strzelil jakby mi brama chodzila jak drzwi obrotowe w supermarkecie. Jak ktos ma jednego stalego trenera czy dwoch, czy moze do grupy osob przyjezdza ta sama osoba to spoko. Ale meczace strasznie byloby miec oko na to czy to 10ty trener do tej samej osoby przyjezdza w tym miesiacu i kumać czy to faktycznie trener czy moze akurat ktos przyjechal ci sprzet wywiezc 😜 o tym ze i tak jako wlasciciel obiektu warto wiedzieć kto to w ogole i czy to nie jest jakiś jakiś jezdziecki szarlatan, shitstirrer albo 2w1 nie wspomne.

Dlatego mnie nie dziwi generalnie "nie, ale do dyskusji" albo w ogole "nie" bo moze ktos liczyl na pensjonariuszy ktorzy nie wiem, jezdza tylko w teren czy maja emeryta i jest swiety spokoj. I to jest takie subtelne danie znać że nie jesteś docelowym 😜
keirashara, ten trener tez dojezdza w sumie po całej Polsce na konsultacje jesli sie zbierze 10 koni, ale ja mam swoją stajnie i nie mam tylu koni chodzących zeby do mnie sie opłacało jechać komukolwiek - w tej chwili mam jednego, w porywach miewam 3 bo mam tez inna prace. A niestety w okolicy nie ma innych stajni za bardzo, jedna prywatna mala stajenka i jedna nastawiona na rekreacje.

Ollala, fakt, bez swojego transportu to treningi czy zawody to sie robi mega droga impreza.
U mnie niestety problemem jest fakt, że to koń wrzodowy więc częste wyjazdy za pewne nie wpłynęły by na niego dobrze dlatego wolałabym aby to ktoś mógł okazjonalnie dojechać do nas. Nie pozostaje mi nic innego jak rozmowa z właścicielem stajni 😅
donkeyboy, tzn no to był normalny, mały pensjonat. Właściciele nie mieszkali na miejscu. Generalnie każdy ogarniał sam przy swoim koniu (tj boks, jedzenie, siatki z sianem itd), czasem do konia przychodziły inne osoby- koleżanka, kuzyna, chlopak, ojciec, ktokolwiek, no sporo osób i tak się kręciło. Nie było godzin otwarcia, kiedy potrzebowałaś to przychodziłaś, ogólnie duża swoboda była. Tym bardziej przy tym wszystkim sam zakaz był dziwny :p Myślę, że w tym przypadku chodziło głównie o kwestie biznesowe.

Argument, że zamiast trenera przychodzi złodziej do mnie nie przemawia, no przecież ten człowiek nie kręci się sam po ośrodku, tylko jest z tobą i z koniem 😜, w ciągu dnia, przez godzinę na placu do jazdy 😅 I w sumie nie pomyślałam, że więcej niż 1-2, bo wtedy to faktycznie dziwnie.

Ale też uważam, że każdy ma prawo do swoich zasad i również warto pytać, rozmawiać. A jak warunki przestają pasować, to zmienić stajnie i tyle. Jakąś przyjemność czasem z tych koni też trzeba mieć 🙈
karolina_, - nie no, ja nie neguje plusów wyjazdowych treningów - tylko większość ludzi stojących w pensjonatach nie dysponuje własną przyczepką, a często też autem, które taką pociągnie czy prawkiem E+B 😉
Wyjazdowe treningi są super. Tylko nie dla każdego osiągalne, tak regularnie.

Jest też wielu trenerów dla których 40km to nie odległość i którzy jeżdżą po stajniach, bo własnej nie mają.
Moja trenerka robi sobie po prostu trasy na kilka osób i dzięki temu nie ciśnie 150km do jednej - tylko ma ludzi tu 10km, tu 30km, tu 50km. Czasem też zajeżdżała wracając od rodziny itd. Szczerze to cholernie się cieszyłam, że udawało nam się kontynuować współpracę po mojej przeprowadzce i jest w stanie tyle dojechać 🙂 cena tylko wzrosła, ale rozumiem, bo co innego jak miała do mnie rzut ziemniakiem, a co innego jak tych km trochę jest.
Usagi, rozumiem. Co do złodziei - mam na mysli sytuacje gdzie wlasciciel nie siedzi na miejscu i nie monitoruje stajni jako takiej wiec nie wiadomo czy ta osoba siedzi z toba potem na ujezdzalni czy nie. Jak ktos nie zwraca uwagi kto wjezdza/wyjezdza to sobie moze byle kto wjechac przeciez. Niestety za duzo sie naogladalam w UK jak przyjezdzaja sobie tacy randomowi ludzie do stajni, i jak czegos nie wywioza od razu bo trafili na kogos na stajni (i tu sie zaczyna oskarowa gra ze "o cos chcieli zapytać"😉, to sobie chociaz scoping zrobili czy i co da sie zawinac i nie wykluczone ze sie np. obudzisz bez przyczepy. Jasne, Polska to troche bezpieczniejszy kraj niz tamten, no ale nadal nie wyobrazam sobie ignorowac kto wjezdza ci na prywatny teren

Tez uwazam ze rozmowa jest najlepsza, albo sie w taki pensjonat nie pchać - z tym sie zgadzam 🙂
karolina_, skoro sama tak jeździsz to wiesz ile to kosztuje. Po pierwsze kasa (paliwo, zwłaszcza obecnie) i czasu! Musisz przyjechać do stajni na długo przed treningiem, podpiąć przyczepę. zapakować sprzęt, konia zapakować, dojechać na miejsce, po treningu cała sytuacja od drugiej strony, odstawienie przyczepy, posprżatanie w niej. I raptem, trening który powinien ci zając 2h, zajmuje ci 4. Jak masz szkołe czy pracę to trochę ci doby brakuje 😉

Lubię co jakiś czas pojechać na trening, ale zdecydowanie wolę treningi w domu. Zwłaszcza jak w stajni są dobre warunki.
No, niestety to prawda, wyjazdowe treningi kosztują najwięcej czasu.... Kasa kasą, ja sobie woziłam konia sama i pożyczałam przyczepę "z sąsiedztwa", ale ten czas i wysiłek sprawia, że człowiek się zastanawia czy aby na pewno jest mu to potrzebne. Podziwiam takich regularnych wyjazdowiczów.

donkeyboy, Kradzieże swoją drogą, ale jeszcze dochodzi problem "personalny" tj. ja bym chyba miała problem np. z metodami nadmiernego "zamordyzmu".

Druga rzecz, że jak przyjeżdża wielu trenerów i wielu pensjonariuszy chce trenować, każdy z inną osobą, to się nagle robi tłok i tych treningów czasem nie da się prowadzić jednocześnie na jednej ujeżdżalni. No po prostu się nie da. Mimo, że taaak, dogadujemy się, taaakwchodźcienieprzeszkadzacienam, to ja uważam, że jeżdżenie w x koni w jednym miejscu z kiloma osobami, wprowadzi prędzej czy później dezorientację czy to u jeźdźca, czy u konia. No z dupy taki trening, gdzie, zamiast skupić się na swoim zadaniu, trzeba mieć oczy dookoła głowy.

Zwykle potrzeba solidnego grafiku, który będzie respektowany przez wszystkie strony... a tu nagle się okazuje, że ktoś "a możemy wejść? my tylko na chwilę...".
Ja to w ogóle jestem rąbnięta, mój koń też jest rąbnięty i przeszkadza mi nawet jeden koń na ujeżdżalni - ale jak potrzeba to się ogarniamy nawet wśród nieogarniętej rekreacji, bo koń jest karny, ale no trenowanie w warunkach, gdzie w kółko na jednej hali czy ujeżdżalni, jest 20 koni i każdy ma trening z kimś innym i robi coś innego, było ponad moje siły.
xxagaxx, ale trener tez liczy za dojazd, wiec to zadna różnica za czyj dojazd płacę 🙂 co do czasu, zgadzam się, o tyle ze trzeba dojechac, natomiast pakowanie siebie, konia, podpinanie i załadunek jak masz wprawę to 15 minut. Mówię o wyjeździe na parę godzin, bez zabierania paszy, zapasów siana, itd. No I u mnie odpada dojazd do i ze stajni.
karolina_, to jest nierealne dla osoby pracującej.
Do stajni muszę dojechać: 1h
Pakowanie konia i sprzętu, czyszczenie, podpinanie ( mam wprawę) : 45 minut, jeśli znajdę kogoś kto mi zamknie przyczepę, bo akurat może nikogo nie być. I jesli nie podjedzie pod stajnie żaden traktor, wet, dostawca paszy itp że nie będe mogła wyjechać.
Dojazd do trenera: wstaw dowolne
Rozpakowanie, siodłanie: 20 minut
Trening: 1h
Pakowanie: 20 minut
Powrót do stajni
Rozpakowanie , odparkowanie przyczepy po ciemku: 30 minut
Powrót do domu: 1h

Gdzie praca 8h i życie🤣

Dlatego u mnie to możliwe raz na jakiś czas w weekend.
A tak trenerka dojeżdża do mnie.
Perlica, ja jeżdżę raz w tygodniu, częściej tez bym nie miala czasu. Co do zamykania przyczepy, to ucze konie tak, ze wstawiam wiadro z jedzeniem i wychodze obok konia, jesli sie zmieszczę albo drzwiczkami jak nie. Stoi i je, az zamknę pałąk. Jeżdżę sama na zawody wiec musze sobie jakoś poradzić.
karolina_, ciekawy sposób, ale dość ryzykowny jednak. Bo co jak się taki jednak odwróci w momencie jak będziesz szła na zewnątrz przyczepy?
Tzn, wiadomo jak nauczony tak to luzik,ja patrzę zawsze pod kątem worse case scenario, bo mam młodziaki teraz.
Ale fakt miałam poprzedniego wałaszka i jak już miał 7- 8 lat to wchodził i na lonży, że tak powiem bez jedzenia, a ja wychodziłam na około i zamykałam go. Ale jednak już miał to obcykane.
Perlica, to tez tylko z konmi, z którymi mam to obcykane. Z mlodymi zwykle staram sie dorwać kogos znajomego na zawodach zeby mi pomógł otworzyc/zamknac pałąk. Tylko wlasnie jak duzo jezdza (raz w tygodniu) to to szybko przestaje byc sensacja i stoja spokojnie az sie je zamknie.
karolina_, nie kazdy trener liczy za dojazd, zwłaszcza jak ma np. 2 osoby w jednym miejscu. A jeśli nawet to jednak wciąż, zalezy jak daleko jedziesz do trenera.
Ja mam wprawę i z przyczepą i z pakowaniem a i tak, nie ma opcji żeby się super szybko wyrobić z pakowaniem, podpinaniem przyczepy itp. Tak jak mówi Perlica, raz na jakis czas, spoko, ale nie co tydzień. Zwłaszcza zimą czy w deszczu.

Perlica, ja tak jeżdzę od zawsze, konie uczę że wchodzą same, zamykam za nimi i idę z przodu pozapinac. Plus na pewno że mam przedni trap, wiec mój koń w ogóle nie ogarnia ze wychodzi się tyłem xD
donkeyboy, nie no, zawsze trzeba mieć oczy dookoła głowy. Znamy harmonogram dnia w stajni, kto kiedy przeważnie jest i co robi. Nikt nie wchodzi do stajni jak do supermarketu, tworzymy społeczność i każdy dba o porządek i bezpieczeństwo. Też w dalszej okolicy rok temu zdarzały się chore akcje, gdzie kręciły się dwie młode dziewczyny i próbowały wyprowadzać konie z pastwiska 😕 O ukradzionej przyczepie z parkingu innej stajni też słyszałam... Takie sprawy od razu są nagłaśniane, wrzucane są zdjęcia na grupy na fb itp, każdy jest wyczulony na obcych kręcących się w pobliżu.

Sankaritarina, ale jak, ja myślę o sytuacji, gdzie po prostu dajesz znać ludziom odpowiednio wcześnie, że tego dnia o tej godzinie masz trening z trenerem i potrzebujesz hali i tyle. No jak kilka osób w tym samym czasie z różnymi trenerami? 😅 Przecież to jest poświęcony twój czas, czas trenera i twoje wydane pieniądze. A jak ktoś pyta czy może wejść na chwilę, no to nie, nie może. Niech wejdzie sobie pół godziny później. Tzn oczywiście w sytuacji gdzie wcześniej uprzedzałaś o treningu, bo jak nie to faktycznie każdy może sobie wejść. I to się tyczy nie tylko trenera, ale każdej takiej sytuacji gdzie potrzebujesz być sama.
No a przecież jak 20 koni, ale jeden miejscowy trener, to i tak kwestia harmonogramu i organizacji :p
Ale ja piszę z perspektywy mniejszych stajni i rozumiem, że im więcej koni, tym odpowiednio więcej placów i hali 😉
Usagi, zapraszam na Hipodrom w Sopocie pomiedzy 16 a 19 xD Tam masz i 6 trenerów na raz i mnóstwo innych osób, które akurat przyszły pojeździc. Piekło xD

Chyba większosc stajni prowadzi grafiki, właśnie żeby wpisać trening. Wtedy jest wszystkim łatwiej.
Phi, wcale nie potrzeba Hipodromu - wystarczy zwykła podwrocławska stajnia i hala 20 x 60 i jest 6-7 koni + 3(!!!) trenerów i wszyscy na słuchawkach 🤣
Usagi, u nas w stajni (a jest to sam pensjonat, bez rekreacji) nie ma grafiku i potrafią być 3 różne treningi w jednym czasie :P i niestety ale z tym szanowaniem tego, ze ktoś ma trening, płaci trenerowi itp to raczej mało osób podchodzi empatycznie.
Usagi, tak ale tez nie sadze ze przebywajace osoby w stajni pokryja wszystkie godziny, mimo to taki czlowiek co mieszka na miejscu musi mieć oko. W pensjonacie stricte jednak zwykle jest obsluga i ktos sie kreci. A w przydomowce, zwlaszcza malej oczekuje sie ze wlasciciel mieszkajacy w domu ma oko na konie i obiekt - i moim zdaniem jest to meczace spamietac kto czym jezdzi i czyj to trener, czy zmienil auto etc. Jak ktos ma stala ekipe to spoko przez powtarzalnosc i tak sie wbije do glowy. Ale jak to jest malp regularne juz nie. Nieżyczliwych ludzi na tym świecie nie brak.

Zreszta IMO powinno sie zebrac informacje od pensjonariusza kto do twojego konia przyjezdza i ma prawo go w ogole tykać.

Co do treningow - normalnie wpisac w kalendarz, jak ktos ma specjalne zyczenie bo chce cwiczyc caly program czy parkur to grzecznie poprosić i tyle. Codziennie sie tego nie robi. Aczkolwiek tez preferuje jazde solo lub maks z drugim koniem. Dlatego preferuje malo oblegane godziny.
epk, o jezusie.. Ja bardzo nie lubię ludzi trenujących w słuchawkach. Bo nigdy nie wiem co zrobią. Mam wrazenie, że coraz mniej osób ogarnia jak powinno sie jeźdizć na ujeżdżalni. Najbardziej lubię jak ktoś krzyczy "uwaga", uwaga kurde co? Meteor? xD
Też rozumiem, że trening wśród kilku koni ma wartość i dla jeźdźca i dla konia i nieraz po prostu trzeba umieć się odnaleźć i nie stracić głowy 😉 Jak ktoś chce i potrzebuje to to też jest spoko, wszystko jest dla ludzi.
donkeyboy, zgadzam się. I podtrzymuje, że każdy właściciel ma prawo do swoich zasad, czy stajnia duża czy przydomowa. I bardziej zrozumiem odp "nie, bo nie" i po prostu np. kwestie biznesowe, niż że ktoś nie zapamięta samochodu trenera :p Ja to widzę tak, że ten trener jest cały czas z tobą, dlaczego miałby się kręcić po stajni? Przecież to tak samo jak kowal, wet, fizjo.. Są z tobą, wykonują swoją pracę i wychodzą.

leila, daj znać czy udało się coś dogadać 😉
Najbardziej lubię jak ktoś krzyczy "uwaga", uwaga kurde co? Meteor? xD

Śmiechłam 😀

U nas też jest zakaz sprowadzania sobie trenerów, chyba że mowa o konsultacjach.
No i ogólnie jak czytam Wasze opowieści to cieszę się, że u nas znowu jest tak kameralnie.

Tak naprawdę jak stał parkur i dwie osoby miały trening skokowy to 💩 można było zrobić. Z lonżą się wbić - nie. Jazda na płasko - do dupy, bo ciągle się zmieniały ćwiczenia skoczków i łatwo się im było wtranżolić w trasę. Cały czas trzeba obserwować i nieraz nagle wyhamować brzydko konia, bo ktoś nagle jedzie przekątną.
Z kolei jak ja miałam trening i ktoś mi się wpierniczał z lonżą to też byłam wkurzona. Tak naprawdę ciężko to wszystko sensownie poustawiać jak jest jedna hala / plac i dużo pensjonariuszy i każdy ma wolne po robocie / szkole i się robi godzina szczytu.

Ja rozumiem trochę punkt widzenia właścicieli stajni. Ktoś o tą halę dba, polewa, bronuje, płaci za prąd, a jakiś trener wbija na gotowe i kosi czysty hajs. Więc rozumiem, że właściciele stajni chcą mieć coś z tego odpalone, albo po prostu nie godzą się na nikogo z zewnątrz.
Usagi, no wlasnie nie zawsze są z tobą, a jak utkniesz np. w korku i są pierwsi na miejscu? Albo w ogole przyjezdza ktos wsiasc pod Twoja nieobecnosc. Zreszta, nawet w normalnej sytuacji to przeciez nie przyjedziesz z trenerem na raz (chyba ze szykujesz z nim konia albo tak szybko siodlasz - w moim przekonaniu trener jest jak juz jestes na koniu, mi tam 15min zajmuje zeby sie ogarnac). Zeby wiedziec ze jestes Ty (czy ktokolwiek) na stajni to musi wlasciciel zwrocic uwage i polaczyc kropki "a to Usagi przyjechala 20 min temu to do niej pewnie". Aha, no i pewnie do niej albo i nie, a może Usagi pojechala na 3godzinny teren 😉 i wtedy argument ze mamy oczy dookola glowy przepada tak jakby.

Duzo rozbija sie o set-up - jak masz parking czy stajnie pod oknem to luz bo weryfikacja zajmuje 0.5s ale jak nie widac z okna stajni no to trzeba dupe ruszyc i zapytać. O tym ze niektorzy w ogole pracuja z domu i zwracanie uwagi na takie rzeczy przy kilku-nastu osobach... no rozprasza. Może kogoś innego nie rozprasza, tak też może być i żaden problem. Jak wlasciciel stajni nie pracuje "zewnetrznie" to se moze i caly dzień w oknie siedzieć i monitorować 😜😜 ale nie wiem ile przydomówek to taki byznes że mozna sobie na to pozwolić 😉

Imo najlepiej mieć brame elektryczna, pensjonariusz pilota i sam niech se wpuszcza albo jak ktos ma byc to niech da znać kto i kiedy i się wpuści - to rozwiazuje wszystkie problemy poza antypatiami miedzyludzkimi 😅
Ja też tak dla sprostowania bardziej miałam na myśli zostać przy swoim trenerze ( czyli biznes nadal jest) a dodatkowo raz na jakiś czas wziąć kogoś z zewnątrz raczej w formie konsultacji lub na stałe jeden trening powiedzmy tygodniowo, a obstawiam, że i z tym będzie problem. Zmiana stajni to niestety też nie jest wyjście z każdej sytuacji a dla mnie to już na pewno ostateczność
leila, no są takie zasady w niektórych stajniach, które mi się nie podobają tj. jest zakaz zapraszania jakichkolwiek innych trenerów, nawet na konsultacje... o ile trenujesz z tym jednym trenerem, który ten wjazd ma, bo trenuje właścicieli (albo jest właścicielem stajni), to spoko, no ale jeśli Ci się np. nie podobają metody danego trenera, to już słabiej.
Jeszcze w niektórych stajniach są rozwiązania, że ten dojeżdżający trener odpala jakiś % za możliwość korzystania z placu - to mi się wydaje całkiem uczciwym rozwiązaniem..no pod warunkiem, że to nie jest nie wiadomo jak wysoka kwota.

Usagi, W jednych stajniach faktycznie tak jest, jest grafik albo po prostu jakiś taki "porządek ogólny", że o tej godzinie wchodzi ten, o tej tamten i zazębiają się tylko na stępa (albo jakoś tak sensownie, że okej, wchodzisz, ale nie przeszkadzasz temu co skacze), ewentualnie jak się ekipa dogaduje.

Natomiast żyłam sobie w tej błogiej nieświadomości do momentu aż nie wróciłam do treningów z moim ostatnim koniem. Tzn nie no, z jednej strony dobry układ, możesz mieć jakiego trenera chcesz, infrastruktura jest, ekipa w stajni raaaczej ogarnięta tj, widziałam gorsze rzeczy, ale dla mnie tego było po prostu za dużo na tej hali w zimie.
Ja ze swojej strony napiszę, że stojąc w stajni, gdzie każdy pensjonariusz może sobie wezwać dowolnego trenera dochodzę do wniosku, że to NIE JEST DOBRE ROZWIĄZANIE. Bo: są sytuacje, że jedna nastolatka wyzywa sobie "zewnętrznego trenera", czyli drugą nastolatkę i na tym "treningu" dzieją się... delikatnie napiszę, że rzeczy, które z BHP nie mają nic wspólnego. Potem przyjeżdża ktoś, kto ma bardzo przemocowe metody, potem ktoś, kto w godzinach ujeżdżeniowych rozkłada cavaletti i drągi, potem w godzinie, kiedy na hali jest 9 koni przyjeżdża zaklinacz do pracy z młodym koniem na kantarze sznurkowym i też nikt nie czuje się komfortowo. U nas w stajni stoi 60 (!!!) koni na jeden plac zewnętrzny i jedną dużą halę. Tu już nie da rady, "że jakoś się dogadamy" i bardzo żałuję, że nie ma ze strony właścicieli żadnych obostrzeń co do tego, KTO przyjeżdża prowadzić treningi lub wsiadać na konie.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się