Forum konie »

kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy

Fokusowa tak, będzie git
nie wiem jak to działa w klinice, kastrowałam kilka razy tylko terenowo, u nas w lubuskim każdy wet wpisuje w paszport ten zabieg
Godne polecenia? Różnią się czymś od Davos'ów?
Screenshot_2026-01-18-16-12-06-409_com.android.chrome.jpg Screenshot_2026-01-18-16-12-06-409_com.android.chrome.jpg
Mersi, sa bardzo podobne. Mialam Davosy, po 2 sezonach mi pekly. Obecnie drugi sezon uzytkuje elty. Odczucia podobne
Olimpia190, Super, w takim razie zamawiam. Dzięki za odpowiedź 😊
Zapytam tutaj, bo nie znalazłam stricte wątku dentystycznego dla koni 😉
Jesteśmy po kontroli i tarnikowaniu uzębienia.
Wykonywana regularnie, co roku, bo nie borykaliśmy się z żadnymi problemami.
Mam go już kilkanaście lat i po raz pierwszy wet musiał ściągać z kłów kamień nazębny.
I teraz pytanie, jak najlepiej zapobiegać osadzaniu się kamienia?
Rudy ma stały dostęp do siana, dieta praktycznie niezmienna (jedynie porcje się zmieniły), gryzie i przeżuwa bez zmian.
Znalazłam jakieś dwie strony, które sugerują czyszczenie uzębienia konia miękką szczotką i płukania pyska??
Czy macie jakieś doświadczenie w tym temacie?
Milla, Ponoć są jakieś specjalne płukanki, ale nie stosowałam.
Dobre 10 lat temu, przy tarnikowaniu, mój koń też miał kamień ściągany. No i tak w zasadzie przy kontroli zębów pytałam o temat (ale weci mówili, że nie trzeba).
Wtedy też gdzieś wyczytałam, że profilaktyka najlepsza, a więc: pasze objętościowe + jak najmniej "słodzonych rzeczy" (melasa, smaczki, cukier...).
Ogólnie to ja nie wiem co z tym cukrem. Trzeba byłoby zrezygnować z wielu pasz gotowych i dodatków. Ostatnio przy kontroli zębów u mojego drugiego konia, wetka zasugerowała, że "tu się może zrobić próchnica" o_O koń wtedy jadł dwa suplementy + owies + jeden rodzaj gotowej paszy (od dłuższego czasu, dieta się nie zmieniała), więc, no, skądś to się musiało wziąć....
Sankaritarina, - mój dorobił się pierwszych oznak próchnicy jeszcze na diecie siano+owies+witaminy, okresowo mesz z gotowanego siemienia albo celowany suplement, ale no, takie bare minimum 😉 żadnych słodzonych lizawek, żadnych gotowych pasz, czasem cukierek czy jabłko, ale ja nigdy nie robiłam z konia automatu na żetony.
Z tego co rozmawiałam - cechy osobnicze też mają wpływ, a ze względu na inny skład chemiczny zębów u koni i ludzi jeszcze nie wymyślono czegoś realnie pomagającego poza regularną kontrolą.
Nie wiem jak u koni - ale sama mam fatalne szkliwo, bo szybko rosłam i się nie zmineralizowało. Poszło w kości, dla zębów nie wystarczyło. Możliwe, że u nich też jakieś niedobory w okresie wzrostu mogą się odbijać na jakości zębów.
Odpowiedni bilans i podaż wapnia/fosfor, miedz/cynk, bor, mangan, vit. d i k (padoki na sloncu z trawą). Bez tego zawsze będa fuckupy.

U ludzi żeby nadrobić "złe wzrosty szkliwa"- pasty bez fluoru (bezwzględnie!!), mogą być z hydroxyhepatytem w zamian. Produkowanie dużej ilości śliny - są preparaty na to. Płukanie jamy ustnej nie gotowymi płynami (z daleka od listerine i tego typu!!!! to jest ZUO!) a wodą z solą. No i mantra- unikanie żywności z kwasem szczawiowym.
keirashara, No i widzisz, tego się nie ogarnie. U mojego tylko raz takie podejrzenie przyszło i akurat się skorelowało z tą dietą.
Jesteś w stanie coś profilaktycznie działać u siebie mając takie szkliwo? Czy najlepsza profilaktyka to regularne kontrole?
Sankaritarina, - profilaktyka mogła być, jak miałam z 8-10 lat. Tylko w moich czasach panowało "dzieci nie chorują" 😉 teraz mam plomby w ilości dużo. Kontrola, szczotkowanie, nitkowanie (mam ciasne przestrzenie międzyzębowe co pogłębia problem).
Mam to szczęście w nieszczęściu, że u mnie organizm bardzo mocno walczy, więc to nie idzie w głąb. Oczyszczona miazga goi się sama, nie miałam - TFU TFU TFU - żadnych kanałówek, a rzeczy złatane z komentarzem "nie daje gwarancji" mam od kilku lat i - TFU TFU - siedzą stabilnie 🙂
Keirashara nie martw się Japończycy wymyślili lekarstwo na porost nowych zębów więc załapiesz się niedługo na nowy garnitur zebów 🙃
Jak przepracować z koniem etycznie problem odpalania i nadmiernej ekscytacji po skoczeniu przeszkody / przeszkód naturalnych? Problem nie występuje na hali/placu przy skakaniu zwykłych przeszkód. Natomiast w terenie i na terenie ośrodka (mamy kłody do skakania) od zawsze. Próbowałam na różne sposoby, spokojne najazdy z kłusa itp. Rozmawiałam z kilkoma doświadczonymi jeźdźcami i oni też nie mają pomysłu. Kłody w stajni są ułożone w linii. Koń do każdej kolejnej podchodzi normalnym tempem i dopiero jak przeskoczy wszystkie to się zaczyna fikolandia i odpalenie wrotów 🤷 Koń skacze również w terenie mnóstwo przeszkód naturalnych różnej wysokości. Nie reaguje w opisany sposób jedynie po kicnięciu jakichś małych gałązek. Może ktoś ma jakiś pomysł 🙂
Meise, jak nauczyłaś konia że tereny to dzicz bez kontroli, to masz. Tobie jest potrzebny regularny trener a nie internetowe rady. Co rusz masz problemy ze swoim koniem i mam wrażenie, że wszystkie leżą w Twojej niewiedzy i braku doświadczenia, a na to bazowanie na internetowych mądrościach nie pomoże – tylko sobie większą krzywdę zrobisz. Ktoś musi być na miejscu, popatrzeć co się właściwie dzieje i zareagować na bieżąco, bo Ty tkwisz w jakimś martwym punkcie z piętrzącymi się problemami i żadne złote rady Cię z niego nie wyciągną.
Facella, iks de
Meise, Jak masz możliwość to postaw tam też normalne przeszkody z drągami i skacz w kombinacji, tak żeby kłoda nie była ostatnim elementem. Np kłoda, stacjonata, przejście do stępa, łopatka, galop kłoda, przejście i ustępowanie, kłoda, stacjonata. Zajmij mu głowę następnym zadaniem, tak żeby po skoczeniu kłody czekał na robotę a nie fikał.
Facella, jest dużo błędnych założeń w Twojej wypowiedzi. Żadne problemy mi się nie pietrzą i żadne nowe się nie pojawiają. Na tym koniu przez całe jego życie w tereny jeździłam tylko ja. W swoim pierwszym terenie był ze mną. Nie był niczego uczony, tylko ma gorący temperament i gotującą się krew. Nikt nigdy nie wyraził ochoty na wsiadanie na niego i wyjazdy w teren. Rady typu "czarna wodza" odrzucałam. Z młodego konia, który robił rodeo i ponosił jak wściekły, bo inny koń śmiał wyjrzeć zza jego zadu wypracowałam konia, który się gotuje, ale który chamsko mnie nie poniesie.
Tak samo jest ze skakaniem naturalnych przeszkód typu drzewa, kłody. Od zawsze po skoku się odpalał i podbrykiwał.
Absolutnie sama z tym koniem przepracowałam (począwszy od prehistorii zaraz po zakupie) dotykanie łba, zakładanie ogłowia, problem odsadzania i rozwalania kantarów i tak mogłabym wymieniać i wymieniać. Więc trochę wyczucia jednak mam.
A to, że na forum wydaje się, że mam aż tyyyle problemów, to tylko kwestia tego, że nie wstydzę się o tym napisać. Ludzie nie mogą na swojego konia normalnie wsiąść latami bez kręcenia i odłażenia. Mogą pomarzyć o tym, żeby w terenie zsiadać i wsiadać na potulnego misia, który nawet nie drgnie, a dodatkowo sam dostawia się do każdego pieńka, wzniesienia itd, żeby pańcia łatwiej wgramoliła swój zadek. Tylko o tych problemach nie piszą 😉 A ja nie opisuję tego w ilu kwestiach mój koń jest idealny i zajebisty, bo wszystkich to wnerwiało, a zapatrzona w niego jestem już od ponad 6 lat i z każdym dniem coraz bardziej 😀
PS. Trenerkę mam.

Może ktoś miał takiego gagatka i po prostu coś fajnego podpowie.

Zuzu., o kurde, genialne 😀 przecież ja tam mogę zatargać pianki i inne gadżety! Naprawdę dobry pomysł! Będę musiała do tego zatrudnić dodatkowe pary rąk, bo to jednak kawał drogi od hali za staw, ale już mi się w głowie mega pomysły zrodziły! Dzięki! 🙂😉
Meise, napisze coś z przymrużeniem oka 😉
Po prostu musisz tego swojego konia zacząć chwalić w różnych wątkach, a tak, to piszesz głównie jak masz jakiś problem i odbiór jest jaki jest 😅
Jeszcze jeden z drugim sobie coś dopowie i tragizm gotowy 🙈
NowaJa, chwaliłam, ale prawie wszystkich to wnerwiało :P
Teraz jedyną osobę, która cierpliwie wysłuchuje moich ochów i achów z detalami i to po każdej wizycie w stajni jest... moja Mama 😍
Meise, patrząc w jakich wątkach się udzielasz i z jakimi problemami to jakoś nie dziwię się temu co Facella napisała... Tworzysz obraz osoby traktującej konia jak motocykl - ma epizody kaszlu, jest leczony na wrzody i co by tam nie jeszcze a ma latać po lesie, skakać i do tego być grzecznym jak aniołek.
Ja wiem że jestem "ta chora na umyśle" co mając taką opcję od weta nie uśpiła konia nie rokującego do jakiejkolwiek pracy prócz zjadania trawy na łące ale kurcze no, nawet jeśli ochasz i achasz nad tym koniem i jest twoim oczkiem w głowie to nie da się tego odczuć z rzeczy które piszesz.
leleiria, stwierdzenie, że traktuję mojego konia jak motocykl jest najbardziej krzywdzącym stwierdzeniem jakie kiedykolwiek usłyszałam. Dlatego zignoruję Twoją wypowiedź i się do niej nie odniosę.
Meise, proponuję zacząc od najazdów z kłusa na leżące drągi i na placu lub cienkie kłody w terenie, po każdym najeździe absolutnie bez schematu przechodzić do stój . Raz po pierwszym kroku po dragu następnym razem po piątym, potem po trzecim. każde zagalopowanie natychmiast do stój. Co jest celem - koń ma czekać na polecenie, cały ma być na to nastawiony. Gdy to opanuje to zatrzymanie zastępujemy przejściem do stępa wg tego samego schematu. następnie można przejść do etapu najazdu galopem. Przydaje się też długi stosunkowo stromy podjazd, Wjazd na taki podjazd np o długości kilkuset metrów (nawet 100 m pomaga) z zadanym tempie od początku do końca jest bardzo skutecznym narzędziem podporządkowania. Szczególnie gdy pojazd wykonujemy w stępie. podjazd galopem traktujemy jako nagrodę. Praca , szczególnie ujeżdżeniowa, w lesie jest dla konia duża frajdą
melehowicz, fajnie opisane krok po kroku, dzięki 💕
Meise, Dopiszę jeszcze: potem to samo ale na kawaletkach, potem na niskich przeszkodach. Jessi na lezącym drążku będą emocje to można zacząć od stój w rożnych miejscach i okolicznościach na bardzo krótkiej sekwencji pomocy. Mam nadzieję, że nie będzie potrzeba robić stój na długich sekwencjach kroków do każdego elementu parady
leleiria, co za komentarz z dupy….
leleiria, ty sie widać sama dobrze określiłaś .0245627520171E+34;.0245627520171E+34;
Meise, przeszla naprawde spora drogę, mysle ze każdy z nas kto pamięta jej pierwszy wpisy na forum to widzi i docenia jak duza zmiana zaszła. Nie ma nic złego w pytaniu w necie, w próbie znalezienia jakis rozwiązań, moze i chaotycznie czasem, ale przynajmniej Meise cały czas powiększa swoją wiedzę
leleiria, dżizas, ale to chyba dobrze, że ktoś pyta i leczy konia na co tam akurat ten koń potrzebuje być leczony, a jak jest wyleczony, to go użytkuje. Gorzej jak ktoś uparcie nie chce widzieć, że koń leczenia wymaga, nie dopytuje, nie szuka odpowiedzi, bo ja widuję dość sporo takich zaklinaczy rzeczywistości, którzy mają "zupełnie zdrowe" konie...
Meise, ja Ci mogę napisac na podstawie mojej niegdysiejszej obserwacji pracy z konmi skokowymi i jezdzenia tych koni na płasko:

1) nie chcesz tym co robisz zniechecic konia do skoków i to jest po 1,2 i 3. Hamowanie przed przeszkodą nie każdemu koniowi sluzy.
2) wszyskie guziki musza dzialac na płasko i miedzy dragami na ziemi. Zagalopowanie, przejscie do klusa/stepa, wszystko dokladnie tam gdzie Ty chcesz.
3) jak kon odpala po przeszkodzie to nie jedziesz nastepnej az nie masz dobrego galopu pod kontrolą. Czyli ladujesz, wjezdzasz na wolte 10-12 m i sadzasz na dupie az sie ogarnie. To samo miedzy przeszkodami w linii (nie za blisko miejsca nowego odbicia, patrz punkt 1). Mozesz na tej wolcie dolozyc przejscia galop klus czy galop step.
4) to co wyżej musisz konsekwentnie egzekwowac. Na pewien czas bym odpuscila jakies skomplikowane kombinacje krosowe czy cale parkury, az nie bedziesz w stanie szybko i bez problemu wylaczyc odpalania.


PS. Dziwie sie na ten hejt. Odpalanie po przeszkodach jest dość czeste, odpalanie po lotnych zmianach u koni ujezdzeniowych jest dość czeste. Zaden trener temu nie zapobiegnie, moze tylko pomóc wyleczyć. I leczenie wrzodow tez na to nie pomoże, trzeba to przepracowac.
leleiria, Co do zasady , jesli masz konia do wyjazdów w teren to na placu trenuj wyłacznie klasyczne ujeżdżenie z kilkoma skokami dl wprawy. Chyba ze masz problem do przepracowania jak wyzej. Jesli trenuje sie skoki to trening ujeżdżeniowy powinien zajmować ok 75% czasu całego programu treningowego. realizowane albo ramach konkretnej jednostki treningowej ( u koni zaawansowanych) albo w proporcji jednostek treningowych w sali tygodnia)
https://www.facebook.com/share/r/1AXxHynzVW/?mibextid=wwXIfr
O co chodzi z tymi koralikami na nogach ?
espérer, to są chyba obciążniki do wzmacniania / treningu niektórych partii mięśni.
espérer, o stymulowanie priopriocepcji, czesto te korale tez sa takie skonstruowane, zeby wydawały dźwięk przy stawianiu nogi zachecajac konia do trzymania dłużej nogi w górze w kazdym kroku.

epk, wg tego co tam jest napisane te koraliki sa gumowe, czyli to nie sa obciążniki. Swoja droga, trening z obciążnikami czy na gumach oporowych potem często widac w motoryce. Chociaz pewnie tez nie zawsze sie to wylapie - jak oglądam mlode ogiery na korungu czy pod siodlem to nieraz sie zastanawiam czy to jest naturalny ruch.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się