Słuchajcie koń mi po zmianie sierści zmatowiał zrobiłam badania krwi obstawiając jakieś braki ale tutaj jest okey za to parametry wątrobowe podwyższone - jakieś pomysły z czego to może wynikać to młody koń jest, regularnie odrobaczany ostatnio miesiąc temu
Jak niczym nie smarujesz miejscowo to zastosowałabym przez kilka dni filtr (najlepiej mineralny) przeciwsłoneczny na to, zaszkodzić nie zaszkodzi a u siwków podrażnienia od słońca są częste, ja latem czy słoneczną wiosną nawet rany na późniejszym etapie gojenia (takie zasklepione) tak smaruję, goją się duuużo szybciej (konkretnie stosowałam filtr 30-kę dla dzieci z Korres). Bo nie wiem jak u was ale u nas w kwietniu było kilka dni z temperaturą około 30 st., także mogło przypalić, zwłaszcza że skóra nie przyzwyczajona o tak wczesnej porze roku.
Dzięki za wszystkie wskazówki. Jestem po rozmowie z weterynarzem, grzybica raczej odpada, bo nie powoduje świądu (wg wetki grzybica powikłana bakterią dopiero powoduje), chyba że jest grzyb a świąd powoduje alergia 😨 Zaproponowała testy skórne alergiczne 💲.
Teraz ze 2 razy jeszcze posmaruję Imaverolem nierozcieńczonym (co 2 dni), zaleję go Zetronilem (jest zalany Spotinorem).
W tym roku mamy jeszcze spokój z owadami i ze słońcem, w zeszłym roku był armagedon i nic się nie działo 🤔
Jeśli nie będzie poprawy to zastanowię się nad tymi testami, ale - po pierwsze - drogo (ok tysiaka), po drugie - wymagają sedacji. Może połączę je razem z zębami. Boimy się sedacji, koń miał już ich kilka, był operowany, więc pełna narkoza, aż tu nagle nam wszedł wstrząs anafilaktyczny i to nie przy pełnej dawce. Serio myślałam, że koń mi się przekręci.
espana, - wstrząs może być z powodu reakcji na dany lek (zapisałaś sobie może czym był sedowany wtedy? sama przerabiałam i zawsze krzyczę, że nie xylazyna, ma to wpisane w paszporcie, tj włożoną kartkę, bo są leki z innych grup, które okazywały się bezpieczne) lub przy nie prawidłowym podaniu, lub przy podwyższonej temperaturze - a termometr przed mało kto pcha w konia 🙂 Tak samo mało kto Ci powie, że ojć, no może uciekła igiełka.
Mój prawdopodobnie nie zareagował na xylazynę, a było to złe podanie lub temperatura (sprawdziliśmy dzień później, bo jakiś dziwny). Teraz zawsze się upieram na termometr.
I przy wszystkim co skórne - serio polecam Insol 🙂 Masz z głowy grzyby, grudy i inne atrakcje. Mój nie reagował na nic podanego na skórę, a zastrzyk i po temacie. Też miał na głowie, tylko u niego najpierw wyglądało to jak otarcie od nachrapnika i potylicy, potem się rozniosło.
epk,espérer, mamy wszystko 🙂 Koń jest na 20ha łąk z lasem, drzewami, krzakami, zróżnicowaną roślinnością, ale skóra nigdzie nie jest uszkodzona i zmiany nie są zaognione. Nie widać też objawów tarcia, zmierzwionej sierści w tym miejscu. Ta część twarzy jest wklęsła, więc on nawet nie ma za bardzo możliwości podrapać się dokładnie w tym miejscu. W boksie drapie się o framugę, to trafia na sterczące kości - nosową i grzebień twarzowy, tam to jedynie może o swoją nogę się podrapać. Ale widać, że nie rozdrapuje, więc widocznie ten świąd nie jest aż tak intensywny. keirashara, u nas najprawdopodobniej nałożył się upał i stres, a i zawsze z igłą coś się może do żyłki zabrać. Co nie zmienia faktu, że teraz ja mam stresa :P
Koń to nie drapieżnik, drapieżniki mają pyski. Twarz - powierzchnia twarzowa - to poprawna nomenklatura w przypadku ssaków. U konia może być nazywana mordą, podobnie jak u krowy, ale nie pyskiem. Pysk ma pies.
edit: https://pl.wikipedia.org/wiki/Twarz
Pysk w ogóle jest częścią twarzy obejmującą otwór gębowy, więc nawet gdyby nazwa była właściwa dla koni to nie do końca dobrze opisuje lokalizację zmiany występującej u Argo.
zuza17, - tak, olej nie upośledzi. Upośledza glut z gotowanego siemienia, bo jest glutem, który powleka śluzuwkę, więc utrudnia wchłanianie przez nią. Olej nie ma takich właściwości.
Mój koń ma włączony do wybiegu kawałek lasu. No i ciemięga pokuła sobie łeb i nogi jeżynami, albo i czym innym. Gryzie się teraz ciągle po nogach i drapie głową o wszystko. Ma też gulki na łbie. Czy jeżyny zostawiają kolce w ciele?
Wybaczcie post pod postem, ale gulki okazały się... nimfami kleszczy 😫😫😫😫
Wyciągnęłam ich dzisiaj ze 40... są wszędzie! Zapsikałam konia absorbiną, zakropiłam spotinorem. To jest jakaś katastrofa z tym dziadostwem. Jestem przerażona.
Wybaczcie post pod postem, ale gulki okazały się... nimfami kleszczy 😫😫😫😫
Wyciągnęłam ich dzisiaj ze 40... są wszędzie! Zapsikałam konia absorbiną, zakropiłam spotinorem. To jest jakaś katastrofa z tym dziadostwem. Jestem przerażona. Meise, o jezuuuu sero?? 😱😱😱
adriena, niestety. Wyciągnęłam z niego może 30%. Te kleszcze są wielkości główkiszpilki, mega ciężko jest je wyciągnąć. Znajduje je tylko po gulkach, które powodują, jak się wbiją. Mega się boję, że zarażą konia jakimś syfem. Koń biedny, nie miał humoru. Kopie randomowo zadami, gryzie się po nogach i ciele i trze łbem o wszystko. Tak się cieszyłam z powiekszenia ich wybiegu po ten las, ale nie wzięłam pod uwagi takiej inwazji kleszczy... Ja sama wyjęłam z siebie już dwa. Oby ta absorbina i spotinor zadziałały. On już był zakrapiany, ale widać już przestaje działać.
Żółtodziobowe pytanie w temacie - czy kleszcze zwalcza się też jakoś tak "wewnętrznie"? W sensie past, proszków na odrobaczanie.
Meise, - wpółczuję, biedny Folek 🙁 Wiesz, jakby mnie pożarły robale po całym ciele to też bym nie miała humoru, możliwe, że to reakcja na same bodźce fizyczne.
keirashara, dziękuję za ojojanie księcia 💕 No on ma z zasady zawsze doskonały humor, a odkąd poszły "w las" coś się zaczęło pogarszać. Ja się mega cieszyłam z lasku i jak jechałam do stajni to się jarałam, że konie tam będą żerować i je tam zastanę. Dziś nie żerowały. Mój koń smutny, nie zarżał na powitanie. Spotinor ponoć trafia do krwioobiegu, więc można powiedzieć, że działa od wewnątrz.
Nigdy nie widziałam tylu kleszczy. Miał je dosłownie wszędzie. Cała głowa oblepiona...
Zeżre nas ten syf żywcem. Nas i nasze zwierzęta 😫
Meise, Pocieszę Cię, że regularne pryskanie permetryną dosyć skutecznie wybija lokalnie populację. U nas czasem jest inwazja, psikam wtedy częściej i widzę, że jest ich wtedy coraz mniej, koty też w zasadzie przestały przynosić, na koniach sporadycznie coś siedzi. Tylko to musicie tam wszyscy solidarnie zintensyfikować działanie i dziady wybić.
Meise, Współczuję bardzo, przerabialiśmy to w ubiegłym roku - dziennie wyciągałam kilkadziesiąt, przy czym u mojego upatrzyły sobie grzywkę i tam się wbijały (centralnie na skalpie). Koń dostał od nich uczulenia - spuchł i drapał się jak opętany, przerażona wezwałam weta: kleszcze wyciągnięte, wymyte manusanem i po dwóch dniach powtórka.
Koń regularnie polewany + psiukany.
Pomogła psia obroża foresto (największa jaka jest) wszyta pod kantar tak, by miała kontakt ze skórą.
Meise, kup sobie w aptece taki bajer jak „kleszczołapki”. W jednym opakowaniu masz 2 rozmiary i złapiesz każdy rozmiar kleszcza tym, bardzo ułatwia wyciąganie.