Forum konie »

Wilki prawda i mity

"Od wojny"... nie sadzisz, że takie stawianie sprawy trochę głupie jest. W końcu to ludzie je wytrzebili. Wlasność do ziemi nie poelga na tym, że można z nią robić co się chce, tylko uprawiać.
To tak jakbym ja wlewała ścieki chemiczne do rzeki biegnącej przez moją działkę, bo przecież to mój kawałek rzeki i mogę robić co chcę. Własność to nie jest prawo nieograniczone  bo świat to jedne ekosystem.
Parafrazując, jak nie chcesz mieszkać koło wilków to się wyprowadź na Domaniewską.
Czyli ktoś kupuje dom np nad morzem, pół wieku nie było wilków w rejonie, nagle przyjdą i człowiek z rodziną ma się wyprowadzić jeśli wyrządzone przez wilki szkody mu przeszkadzają?
Nie wyobrażam sobie by nagle przyszli tu np Niemcy i zaczęli strzelać do miejscowych bo kiedyś ta ziemia należała do jednego z nich - i mając czym pewnie strzelałabym pierwsza, nie rozsądzając czychcą zastrzelić konkretnie mnie czy tylko moje sąsiedztwo. Dlaczego więc mamy pozwalać wilkom na to, na co nie pozwolilibyśmy ludziom? Kiedyś świat należał do gadów, ale jeśli z zoo uciekłby krokodyl i chciał zamieszkać na ganku, też bym na to nie pozwoliła.
Po pierwsze Luna znowu bredzisz jak potłuczona jakie wilki do Ciebie kobieto strzelają , Ty wilka to  może w zoo widziałaś ,ale pierwszy ekspert jesteś tak jak z jeleniami. A  przyszło Ci do tej malutkiej główki n.p że jelenie podczas rykowiska naturalnie trzymają głowę nisko z pochylonym wieńcem bo kierują się węchem szukając łań w rui a nie Luny w pomarańczowym sweterku. Co napiszesz to coraz bardziej się pogrążasz  🤔wirek:
Edzia że wilk czy inny zwierz jest państwowy to nie znaczy że jest własnością Premiera tylko że on jest mój tak samo jak i Twój . Jest dobrem narodowym ,a takie dobro jest nadrzędne. A co do strat rolniczych to powiem tak, że pomoc państwa ,ale na ogrodzenia , psy czyli ogólnie na profilaktykę , nie dla wyłudzania lub bezmyślności zostawiania zwierząt gospodarskich bez opieki nocą na lakach gdzie wilki są. Przypomnę Ci tylko Edzia ile ja osobiście pracując wiele lat w transporcie odnosiłem wymierne straty stojąc na rolniczych blokadach i nikt mi grosza nie zwrócił.
Kotbury szacun za głos rozsądku masz racje ledwie wilk głowę podniósł po eksterminacji jaką przez wiele lat prowadzono na tym gatunku ,a już banda by chciała do niego strzelać  i najczęściej tacy co go na oczy nie widzieli . Niestety racje masz co do tego że u nas się zaczęło .Zastrzelono[Nie legalnie} wilka , truchło wrzucono do rzeki , zatruto miot tegorocznych szczeniąt . Sprawę bada prokuratura, ale co z tego ❓ Chyba sam zacznę polować na tych osranych ze strachu pajaców   😤 A na pewno będę groźniejszy od bezbronnego wilka  🏇
niesobia, a czy ja napisałam że wilki strzelają? Jak już chcesz cwaniakować, to przynajmniej rób to z rozumem i jakąś dozą błyskotliwości. A póki co proponuję ograniczyć słuchanie Cejrowskiego, bo najwyraźniej nie umiesz. Być może potrafisz zrozumieć tylko to, co jest wyłożone jak łopatą. A pogrążyć to ty mnie próbujesz, i to dość nieudolnie. Powiedziałabym ci, że nie zamierzam podnosić tej rękawicy, ale zapewne odpowiedziałbyś że zwariowałam bo latem się rękawic nie nosi. Więc tak jak dla ciebie: Daruj sobie, ponoć pod gimnazjum jest zapotrzebowanie na takie prowokacje. Cieszę się że aż tak mnie lubisz by cały dzień zastanawiać się jak mi dogryźć 🙂
A teraz, skoro to najwyraźniej konieczne, wyjaśnię ci swój poprzedni post:

Gdyby przyszli Niemcy odebrać dawne tereny, to byśmy im na to nie pozwolili.
Oznacza to, że gdyby przyszły wilki, by odebrać swoje dawne tereny, też nie możemy im na to pozwolić. Nie oznacza to, że wilki by wówczas strzelały, nosiły mundury i zrzucały bomby.
Gdyby krokodyl chciał odebrać tereny po pra-przodkach dinozaurach, również byśmy na to nie pozwolili, co nie oznacza ani że wilk ma łuski, ani że jest zielony.
Jeśli jeszcze czegoś nie rozumiesz, powiedz to ci wyjaśnię.

@edit I nie, nie uważam że wilki, krokodyle czy jakiekolwiek inne zwierzęta prowadzą księgi rodowe, ani nie uważam by przekazywały sobie historię przodków. Ani nie uważam by szykowały się do wojny. Ani nie uważam by Niemcy szykowali się do wojny. To człowiek próbuje rozsądzać prawa zwierząt do dziedziczenia terenu. Zwierzę nie ma takich rozterek. Jeśli teren wywalczy i utrzyma, to ma. A jeśli przyjdzie silniejszy i odbierze - to nie ma. I nie ma to nic wspólnego z moim znawstwem czy nieznawstwem wilka. Zresztą, nie pokusiłam się o określanie wilczych zachowań, tak stadnych jak jednostkowych, więc kto tu bredzi zarzucając mi nieistniejące?
Nie rozumiem atawistycznego strachu przed hordami wilków odbierającymi ziemie biednym chłopom. Wiec proszę oświeć mnie, jak taki powrót wilków i rugowanie ludzkości z terenów niegdyś zamieszkiwanych przez wilki miało by wyglądać bo moja skromna wyobraźnia tego nie ogarnia.Po za tym Luna ja Cię naprawdę lubię bo bawisz mnie lepiej niż oszołom Cejrowski , ale odpowiedzi na Twoje posty adsorbują mi tyko czas przerwy na papierosa, więc bez złudzeń, 😍
Ok, jeszcze raz się powtórzę, do trzech razy sztuka: nie uważam by hordy, ani nawet małe stadko szykowało się do wojny o tereny.
W dyskusji padł argument o własności ziemi, o ograniczeniu wilkom przestrzeni życiowej, oraz o tym że te czy inne ziemie wtedy a wtedy należały do wilków.
Ale już nie należą (zresztą, nie tylko do wilków ale to już inna para kaloszy).
Przykładowo, mój teren od ostatnich 200 lat ma genialnie udokumentowane prawa własności, ale to bez znaczenia, bo wilka, dzika, i nawet sowy to nie interesuje.

Mówimy o prawach natury, a prawo natury jest takie, że jeśli lis wejdzie do wilczej nory - najpewniej zginie. Jeśli turysta obrzuci niedźwiedzia kamieniami, najpewniej zginie. A jeśli wilk wchodzi na teren swojego naturalnego wroga - człowieka, to również może zginąć.
To gdzie według Ciebie Luna zaczyna się teren człowieka ,a kończy wilka . Czyli gdzie jest ta granica od której możesz strzelać bo wilk naruszył Twoją prywatną przestrzeń, no i vice versa gdzie zaczyna się granica gdzie wilk w majestacie prawa Luny ma prawo Tą skonsumować bo Ona wlazła na teren wilka . Proszę specjalistko od biologi dzikich zwierząt wytłumacz mi biednemu głupiemu żuczkowi bo nie ogarniam tego .  😵
Wlasność do ziemi nie poelga na tym, że można z nią robić co się chce, tylko uprawiać.


Wybacz, ale większej bzdury dawno nie przeczytałam.
Edzia czemu bzdury  ❓ Czy według Ciebie możesz robić na swoje ziemi wszytko co Ci się podoba . Chyba jednak nie. Z tego co wiem to nawet drzewa bez zezwolenia wyciąć nie możesz  🙁
Miałam na myśli prawo do uprawy.
niesobia, kto chce psa uderzyć, ten zawsze kij znajdzie. Nigdzie nie ogłaszałam się specjalistką - to ty tak twierdzisz i twierdź sobie co chcesz, bo póki co to ty jesteś tu specjalistą od przytyków i złośliwości, a już niekoniecznie od jakichś wniosków w temacie.

Gdzie zaczyna się mój teren:
Tam gdzie się zaczyna według geodety.
Gdzie zaczyna się teren w którym można strzelać do wilków: Tam, gdzie wilk porzuca naturalne dla siebie (dzikie) tereny stwarzając zagrożenie dla człowieka i/lub jego dóbr. Choćby dlatego że wilki nie znają się na mapach i dokumentacji, a [potrafią pokąsać i przez płot.
Gdzie zaczyna się rewir w którym wilk może mnie zjeść - tam, gdzie zaczyna się rewir w którym kura może zjeść niedźwiedzia. Wilk, nawet jeśli jest szybszy i ma większe zęby od człowieka, nie może walczyć z jego możliwościami cywilizacyjnymi. Tym samym jako gatunek jesteśmy silniejsi.
Luna temat ma tytuł ,,wilki prawda i mity " no i w temacie mitów wypowiedziałaś się bardzo szeroko ,za co Ci dziękuje  :kwiatek: . Potwierdzasz w całej rozciągłości moje obawy że jednak więcej jest mitów i atawizmów niż rzetelnej prawdy. Ciekawostką dla mnie jest to że największe fobie mają ludzie żyjący na terenach gdzie wilk nie występuje ,albo występuje sporadycznie. Potwierdza to starą prawdę , że ,,Gdzie rozum śpi ,tam budzą się demony"  😤  . Co do ostatniego Twojego postu to jako gatunek silniejszy masz prawo zabezpieczać swój teren prywatny ogrodzeniami , psami , straszakami, czy nawet wilczymi dołami , ale na szczęście nie masz prawa strzelać ,bo wilk jednak nadal jest pod ochroną . Decyzją podjętą przez osobniki przywódcze najsilniejszego z gatunków  😉
Przy takim podejściu jak Luny to i ja sie ciesze ,ze wilk, łos jest pod scisła ochroną.
Luna na swoim awatarze to powinna tego liska za gardło dusić ,a nie z miłością mu w ślepka patrzyć  . Przecież lis to największy szkodnik, wilk przy nim to popierdułka  😉
Cytat z FB Wajraka. Skoro on się bał, ja tez mogę.
"Dobra a teraz piszę ostatni rozdział książki o wilkach, będzie dużo o strachu i o tym jak byłem nim przesiąknięty do szpiku kości, ale też o tym jak w końcu przestałem się bać i dzięki temu przeżyłem wspaniałe przygody. Ta fota będzie na okładce. Zrobiłem ją bo się nie bałem. Więc nie lękajcie się, a życie nabierze smaku!"
Może przestanę jak poznam, na razie nie znam i mam obawy.
Edzia a Ty dzisiaj nie miałaś koni zajeżdżać   ❓ Następnym razem jak mnie odwiedzisz musowo do Stobnicy Cię zabiorę .  Edzia ,a z uprawami też kiepsko, co niektórych ziółek też uprawiać za bardzo nie można  😀iabeł:
Faza, nie jestem zwolenniczką strzelania do zwierząt, ale jeśli obywatel nie może na własnym prywatnym terenie obronić np własnego prywatnego psa przed atakiem drapieżnika, (bo - jak wynika z postów w tym temacie, życie wilka jest lepsze i cenniejsze od życia innych zwierząt), to raczej nie ma się z czego cieszyć.

Pamiętam głośną akcję sądzenia i skazywania małżeństwa mieszkającego pod lasem, ponoć z głodu upolowali i zjedli sarnę. Pewnie w tym samym czasie kilka saren zginęło na drogach, płotach, jakaś ilość została odstrzelona dla sportu, i okazuje się, że to nie szkodzi. Za to całą populacją zachwiało to, że głodny zjadł mięso. W tym nie ma nic do cieszenia. To raczej przerażające.
ja się bardziej boję Czerwonych Kapturków. Wszędzie je spotykam. Jest ich kilka milionów.
Miałam na myśli prawo do uprawy.


Teraz ja nie rozumiem.. serio.
Tak uważam, że jeśli się jest właścielem ziemi rolnej to ta własność ogranicza się do rlniczego gospodarowania nią a nie np. do wyjałowienia, ogrodzenia murem aby zablokować zwierzętom szlaki migracyjne itd.
To, że dana ziemia jest twoja w ludzkim systemie własności nie oznacza, zę nie naelży do wilków, dzików, jeży zajęcy itd. Należy do nich tak samo. I mają one takie samo praw gospodarować nią wedle swojej woli (instynktu).


Luna - czy to nie ty przypadkiem trzymasz "naturalnie" konie samego na nieogrodzonym terenie, bo masz takie prawo aby mu ofiarować takie naturalne życie? Wiesz, twój koń to nie jest gatunek natywny dla tych terenów... Chcąc tam mieszkać powinnaś szanować prawa naturalnych mieszkańców, wtedy będzie naturalnie.

I serio - czy wilki w takiej liczebności w Polsce jak teraz (a nawet dwa razy większej) podchodzą pod domy "biednych rodzin na pomorzu co to się sprowadziły jak już tam wilki były wybite) i zagrażają ich życiu?


I jeszcze trochę w temacie samego gatunku.
Wąska pula genetyczna populacji wilków nie tylko w Polsce ale i na świecie powoduje bardzo duże zagrożenie dla tego gatunku. Jakakolwiek choroba, która pojawiłaby się w danej grupie dziesiątkuje ją.
To, że noteckie wilki miały ostatnio liczne mioty wcale nie świadczy o "dobrobycie" ale o "parciu populacji" do przetrwania gatunku. Przeżywalność wilczych miotów do osiągnięcia dojrzałości płciowej wcale nie jest aż tak wielka.
Tompnięcie populacji to nie jest "o będzie trochę mniej wilków"- ale "mamy tyle wilków, że jest ich za mało aby się mogły rozmnażać"... case nosorożca białego który WYGINĄŁ kilka miesięcy temu.


NIesoba - to śledztwo w prokuraturze to jest miej więcej takie jakbym ja stanęła na środku skrzyżowania w wielkim mieście spojrzała na peta rzuconego na glebę i powiedziała "kto to tu rzucił, robię śledztwo, robię śledztwo - NAPISZCIE O TYM W GAZECIE, NAPISZCIE NA FB... ojojo, było, minęło, nie wiem zarobiona jestem, może potem.
Kto mógł otruć wilka? Tylko ktoś, kto się na tym gatunku zna i bardzo, bardzo dobrze zna tamten las. Kto zna tamten las? Myśliwi znają, leśnicy znają,.. ale także drwale, oraz miejscowi - bo tam spora ich grupa żyje ze zbieractwa (żaden dzik tak ściółki leśnej nie zryje i nie poniszczy jak miejscowy, stojący przy drodze z grzybami, gdy kurki grabiami zbiera. Przykre ale prawdziwe, zero dalekowzroczności i sorry, ale inteligencji niski pułap.). Miejscowy nie poszedłby wilka tropić bez broni w obawie, że go za szybko znajdzie. Myśliwym obecność wilków na rękę bo liczą na to, że jednak jakąś krowę czy konia zeżrą i dostaną zgode odstrzału. Wilk to trofeum nie byle jakie🙂...
... a okoliczni drwale nie pracują tylko przy ścince... ale często w innych pracach "nieetatowych, czyli nie 08:16, ale np. zmianowych...
Więcej nie piszę - mnij wiesz, krócej zeznajesz...
Czy jest gdzieś udokumentowane ilu ludzi zostało zagryzionych przez wilki w ciągu ostatnich 50 lat. Ile zabito wilków w ciągu ostatnich 50 lat, bo coś tu nie rozumie kto kogo powinien się bać.
[quote author=edzia69 link=topic=98111.msg2422015#msg2422015 date=1442519504]
Miałam na myśli prawo do uprawy.


Teraz ja nie rozumiem.. serio.
Tak uważam, że jeśli się jest właścielem ziemi rolnej to ta własność ogranicza się do rlniczego gospodarowania nią a nie np. do wyjałowienia, ogrodzenia murem aby zablokować zwierzętom szlaki migracyjne itd.
To, że dana ziemia jest twoja w ludzkim systemie własności nie oznacza, zę nie naelży do wilków, dzików, jeży zajęcy itd. Należy do nich tak samo. I mają one takie samo praw gospodarować nią wedle swojej woli (instynktu).
[/quote]
Wybacz, ale moja ziemia, sama zapłaciłam i sama będę decydowała kto będzie po niej chodził.
Jeszcze tego w Polsce brakuje by prawo zabroniło grodzenia ze względu na szlaki migracyjne. Takiego czegoś nie może napisać osoba mieszkająca na takim własnym, sąsiadującym z dziczą terenie, chyba że ma 10 metrów przed domem na uprawę kwiatków.
Tak, to że zapłaciłam za ziemię OZNACZA że nie należy do sarny żrącej uprawy, wilka atakującego owce i kozy, tchórza zabijającego kury, szczura przegryzającego kable, i tak dalej.
Działkowicze zwalczają szpaki i krety, może czas się przeciwstawić? Właściciele domków co sezon walczą z myszami, pająkami. Jakim prawem? Ratujmy je!

Nikt, kto uprawia ziemię, nie uprawia jej dla saren, wilków i zajęcy. Dla tych są rezerwaty, a nie pola i pastwiska.
Przy czym, chciałabym wspomnieć że w większości rejonów naszego kraju nie ma problemu z wilkami, a temat to raczej sądzenie "Co będzie jeśli".
Ale skoro nie przeciwstawiamy się masowemu truciu szczurów w blokowiskach, pułapkom na myszy w domkach jednorodzinnych, odstraszaczom na ptaki na PKP, to dlaczego forsować prawo wilka do robienia rolnikom szkód? Większy od kreta, ładniejszy od szczura, i tak bardzo przypomina ukochanego pieska? Wilk to nie ukochany piesio. To dzikie zwierzę. a skoro to własność skarbu państwa, niech skarb państwa ze swojego skarbu zbuduje szlaki migracyjne.
Skoro jednak wilki radzą sobie z przekraczaniem granic, to widocznie dodatkowe szlaki nie są potrzebne.
Edzia sory ,ale myślenie życzeniowe to nie USA tylko UE i na swojej ziemi możesz tyle na ile pozwolą Ci komisarze z Brukseli  🙁
Nogal ostatni udokumentowany atak wilka na człowieka w Europie jest chyba z lat 50 , a na czerwone kapturki z kijkami do treku natykam się co do lasu wyjadę  🍴
Kotbury  :kwiatek: nic dodać ,nic ująć. No może tylko w kwestiach własności ziemi.Jednak uprawy należy zabezpieczać przed ewentualnymi szkodami wyrządzonymi przez dziką zwierzynę .
Luna  :emot4: Ta jest wczesne średniowiecze, a chop z głodu kłusuje w pańskim lesie . Moje psy i ja jadamy makaron ,dżemy, warzywa konserwowane i konserwy mięsne, które ubogie chłopstwo sprzedaje mi za bezcen bo dostają tego tyle z pomocy społecznej, że nikt tego nie zje. Jak sarnę s kłusowali to nie z głodu ,tylko już rzygali makaronem z pomocy. Ale takie kłusownictwo robi najmniej szkody ,ale najłatwiej je udowodnić i ukarać, Jestem ostatnim za tym żeby karać ostro za to że ktoś s kłusuje i na własne potrzeby zje. Ale też trzeba rozdzielić zje bo chce dać dzieciom na święta coś lepszego od makaronu z Unry ,czy pana który ma fantazje na dziczyznę którą może sobie kupić lub upolować legalnie bo go na to stać , a zdecydowanie większa cześć kłusownictwa to ten drugi wariant.
LSW  to mamy podobne obawy ,może zaczniemy lobować za kontrolnym odstrzałem ,,Czerwonych Kapturków"  😀iabeł:
Nie, to nie średniowiecze, ale uwierzę że dwoje ludzi bez środków do życia, mieszkając na jakimś odludziu pod lasem cierpiało głód. Nie popieram kłusownictwa. Ale trudno winić człowieka za to, że w trudnej sytuacji czuł się zdesperowany. Przykładowo, gdy głodny ukradnie kurczaka w markecie, na 98% przypadków ochrona postraszy i pogoni a nie wezwie policji.
Luna jak zwykle pojechała po bandzie  😉 Kłusownictwo z głodu jest w tym kraju na szczęście zjawiskiem marginalnym , a już w ogóle nie tyczy się wilków  :wysmiewacz22:
Luna tak tylko napomknę że to człowiek zabiera dzikim zwierzętom ich tereny i z całym szacunkiem dla nas wszystkich, ale to my jesteśmy intruzami na ich terenie... więc błagam Cię, nie pisz co to możesz robić na "swojej" ziemi bo już było napisane co możesz robić... sadzić i zbierać plony, a nawet drzewa bez pozwolenia ściąć nie możesz a już tym bardziej uśmiercić zagrożone zwierzę (takowym jest wilk).  😵
Coś jest na rzeczy w temacie czerwonych kapturków. Też w terenie spotykam regularnie te z kijkami do treku.
U nas (mazowsze) wilków niet (chyba), tylko stada łosi i dzików, reszta to drobiazg. No i zdziczałe psy głęboko w lesie.
Luna tak tylko napomknę że to człowiek zabiera dzikim zwierzętom ich tereny i z całym szacunkiem dla nas wszystkich, ale to my jesteśmy intruzami na ich terenie...

To gdzie są  tereny ludzi ??
Saladin
A no właśnie tereny ludzi hmmm... a dlaczego musimy mieć swoje własne tereny? przecież my tak jak zwierzęta też należymy do natury. Pod tym względem się od zwierząt nie różnimy, wyróżnia nas tylko to, że chcemy posiąść je wszystkie na własność, że chcemy wszystko kontrolować. Wracając do pytania-
Kiedyś były wszędzie, podobnie jak i zwierząt, bo człowiek umiał dzielić teren ze zwierzyną. Teraz są wszędzie tam gdzie dzika zwierzyna jest nieproszonym gościem... szkoda tylko że takich miejsc jest coraz więcej, a co za tym idzie jest coraz więcej zagrożonych gatunków zwierząt  🙁

Wiem, wiem mam dość radykalne poglądy i pewnie brzmi to jak bym zaraz miała pisać - porzućmy nasze ówczesne życie, wskoczmy w liściasta majtaski i staniki z kokosów... no ale nic nie poradzę, że oburza mnie to co się dzieje z dziką przyrodą... i to jak człowiek nieudolnie próbuje sprawować nad tym wszystkim kontrolę.

Mam nadzieję, że nie uraziłam nikogo powyższym tekstem, jeśli tak to nie chciałam i przepraszam :kwiatek:
Też mnie oburzało. Gdy mieszkałam w mieście. Nie mam nic przeciwko tego typu głosom, pod warunkiem że w ramach potwierdzenia, wojownicy o prawa dzikiej przyrody przestaną walczyć właśnie choćby z gryzoniami. W końcu szczur to też stworzenie boże, a on tylko chce się najeść. A że czasem przy okazji rozniesie jakieś choróbsko lub zniszczy instalację - cena przyjaźni międzygatunkowej. Trzeba jeszcze tylko wymyślić sposób, by zwierzęta rozumiały, iż taka przyjaźń zaistniała, a to może być trudne.

Dzisiaj człowiek mieszka w betonowych blokowiskach. Żywność kupuje opakowaną w folię, a to co kupuje u przekupki, zostało posiane/posadzone w polu, opryskane w celu UNICESTWIENIA szkopdników. Off na skórze, w kontakcie elektrofumigator, trutka na szczury w piwnicy, lep na muchy pod sufitem. Detergent w kuchni i w łazience, utleniacze we włosach i na ciele, druty nad balkonami uniemożliwiające przysiadanie gołębiom, i beton przez dziesiątki kilometrów wokół miejsca zamieszkania, uniemożliwiający przetrwanie wszelkim mniejszym od kota istnieniom.

Tego się nie widzi, a łatwo znad kotleta ratować wilka w lesie. O wiele trudniej to zrobić zbierając z podwórza zagryzioną kozę. Podobnie każdemu serce ściśnie widok sarenki zaplątanej w ogrodzenie, ale widok schorowanego dziadka naprawiającego takie ogrodzenie w upalny dzień - już nikogo nie ruszy. Oprócz samego dziadka który zacznie inaczej spoglądać na niewinną sarenkę.

Nie chodzi mi Blaki, o to by ci za wszelką cenę zaprzeczać, ale chciałam wskazać, że tego się nie widzi. Nikt spośród marzących o powrocie do natury nie sprzedaje dobytku by kupić dobre buty do wędrowania i z szałasem na plecach osiedlić się na bagnie, na wielkiej kępie sitowia.

Ostatnio poznana przeze mnie obrończyni prawa dzikich zwierząt do przekraczania granicy swojego terenu, przez 20 lat zapuściła ziemię do cna, bojąc się posiać nawet marchewkę i ziemniaki 'bo przecież nie będzie walczyć z dzikami i sarnami'. Z kolei kupienie tych produktów od tego, kto już wywalczył, wcale jej nie przeszkadzało.
Jeśli bym postanowiła zamieszkać w rewirze w którym żyją wilki, w momencie gdy zauważą że staję się konkurentem do żarcia, nie będą miały sentymentów i mnie pogonią.
Historia ludzkiego rozwoju, cywilizacyjnego rozwoju, miała swój początek w osiedlaniu się w miejscach bardzo urodzajnych, i historia ludzkości to właśnie historia zajmowania rewirów dla nas najkorzystniejszych. I nawet jeśli człowiek migrował, to z takiego miejsca do innego podobnego, i każdego z nich bronił ryzykując własne życie. To tylko pustkowia azjatyckie słynęły z ludów koczowniczych, które "wszędzie zastając to samo" nie przywiązywały się tak do miejsca. Jednak to nie na ludach koczowniczych oparliśmy swój, jako gatunku, rozwój, nawet jeśli w tym rozwoju miały udział.
Ze względu na to że cały rozwój współczesnego człowieka, pod względem jego cywilizacji, polega przede wszystkim na poznawaniu, opisywaniu, budowaniu i podtrzymywaniu rzeczy trwałych i stacjonarnych, począwszy od upraw a kończąc na monumentalnych budowlach, stąd wniosek, że terytorialność jest wpisana w naszą ludzką naturę.

Także, jakkolwiek szlachetny byłby pomysł powrotu do życia w zgodzie z naturą, jest on zwyczajnie niewykonalny, bo najpierw trzeba by było zaorać nasze osiągnięcia cywilizacyjne, z których większość jest wybitnie nieprzyjazna dzikiej naturze, a następnie zlikwidować trzy czwarte ludzkości, by zdołała ona w ten sposób przetrwać nie zjadając/zabijając siebie nawzajem. Łącznie z wybiciem ludzi z zaawansowanymi grupami krwi typu AB, w których naturze już nie leży koczowniczość ani myśliwstwo 😉

A ja do pomysłu tolerowania wilka oraz pozostałych drapieżników konkurujących o moje jedzenie wrócę, gdy lwy zaczną tolerować gepardy i odstępować im swoje tereny, rysie z wilkami będą czyściły sobie futerka we wspólnych legowiskach, sprawując opiekę nad liskami i kunami. Ale to ponoć dopiero w przyszłym raju na ziemii... bo póki co zwierzątka którym chcemy udostępniać własne ogródki  często nie tolerują siebie nawzajem.
Niezależnie od tego, jak się odseparujemy naszą cywilizacją od dzikiej przyrody, cała polega na brutalności, czynieniu mordu i walce o rewir - gdzie walka o rewir zaczyna się nawet w takim brzeziniaku - zanim urośnie las brzozowy, 90% małych drzewek uschnie i spruchnieje bez dostępu do światła. Tak jest skonstruowana nasza planeta.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się