nie wiem jak to gdzie indziej wyglada- ale jak TOZ odebral pewne konie z hodowli- jednemu z nich dałam tzw dom tymczasowy. Kon byl tylko i wylacznie na moim utrzymaniu, łacznie z opieką wet. Bo z drugiej strony co to bylaby za pomoc z mojej strony gdyby TOZ zwrocil mi pieniadze za wyzywienie, leki i wizyty? Rownie dobrze moglby wstawic w pensjonat- tylko za co?
ja tez miałam konika odebranego interwencyjnie, utrzymywłam go sama, troche pomogli znajomi gdy okazalo się ,ze konisko bardzo chore. Pozniej po wyroku konia zabrała fundacja i poszedł do adopcji.
Pytam, bo wiara w omnipotencję TOZ jest taka trochę może naiwna. Bez obrazy. TOZ też ma ograniczone możliwości. Piszę z całym szacunkiem dla pracy TOZ.
no oczywiście...nie mogą pdebrać każdego zaniedbanego zwierzaka...bo gdzie je pomieścić? za co utrzymać? ale jeśli są ewidentne znamiona przestępstwa - znęcanie się, to wtedy toz powinno zgłosić to na policje i dopilnowac aby sprawa karna ruszyła. proces, kara narzucona przez sąd - czy grzywna, wiezienie, zawiasy, zakaz trzymania itp , a nawet sam fakt, że sprawa ruszy często wystarczy, żeby postępowanie "oprawcy" się zmieniło. to nic nie kosztuje (no telefony, przyjazd powiedzmy na zeznania) odebranie to nie jest jedyne wyjście. bo tak...nei odbiorą bo nie jest tragicznie, nie ma środków, miejsca, podstaw na 150%, więc nie robią nic. Gnojek się czuje bezkarny. bo co? no przyszli, popatrzyli i .... i nic. No to dalej robi co robił.
to nie do konca tak. W trakcie odbioru konia trzeba miec zgodę na odebrania zwierzaka i na ogól taka zgode podpisuja powiatowy wet i burmistrz lub wójt gminy. Od tego czasu do czasu wyroku sadu zwierzę powinno byc utrzymywane przez organ wydajacy decyzję. Gminy bronia się przed tym obowiązkiem i dlatego potrzebne sa naprawdę "mocne" papiery aby "zmusic "gimne do podpisania decyzji. Czesto dochodzi do "układu" gmina podpisuje ale nie utrzymuje zwierzaka. Jednak w przypadku większej ilosc zwierząt (czasem sprawa dotyczy innych zwierząt gospodarskich) gmina przekazuje srodki na utrzymanie.
dokładnie. ale odebranie to nei jedyna kara (bo w ogole co to za kara, jesli ktos i tak ma zwierza głeboko w..., nie karmi itd?) są wyroki, grzywny itd. je można je zastosować, choć wszcząć w tym kierunku postępowanie. Tak , żeby własciel płacił (lub komornik ściągnie), miał kare. nie trzeba czekać aż popadają z głodu/przepracowania/pobicia żeby były te niezbite dowody żeby odebrać... KK przewiduje sporo róznych kar...
Horse art z całym szacunkiem ale..nasze prawodawstwo teoretycznie jest dobre a w praktyce? No cóz u nas pierwsza rozprawa prawie rok po odebraniu konia, szczegółowe pytania oskarzyciela a człek nawet dokładnie godziny i dnia odbioru juz nie pamietał. Na szczęscie miałam jakies tam zdjecia. Był wyrok ,jakas tam grzywna. Było odwołania i znów roprawa tym razem po chyba pól roku. W sumie wszystko trwało 2 lata. Przez ten czas zwierze (pomimo ,że prawnie odebrane) jest własnoscią oskarżonego. Nie wolno go oddac do adopcji, nie wolno sprzedac itp itd. To wszystko trwa i trwa. Sądownictwo do bani, no i jeszcze musiałam dojezdzac do sądu w innej zupełnej miejscowosci (wg tmiejscowosci w której odebrane było zwierze) ponad 150 km, sąd zwracał tylko za najtansze dojazdy, brac urlopy z pracy. W teorii zakład powinien dac mi wolne gdy jest wezwanie sądowe ale nie chcialam się z tym wychylac w pracy.
Faza, mi się udało. to i tu można. mi (koniowi) zrobiono krzywde - policja, prawnik, ugoda napisana, zajecie mienia na poczet odszkodowania, odszkodowanie i po sprawie. a grzywna, zakaz hodowli, leczenie/wiezienie były przy okazji i to z inicjatywy policji. da się da ...
z własnego doświadczenia, z teraźniejszej zimy, TOZ opolski nie pomoże🙂 fundacja grey animals w Byczynie to też podpierducha i też nie pomoże, radziłabym zająć się tym pożadniej i zimą zebrać się w kupę🙂 razem raźniej i wiarygodniej🙂
"- Klacz trzymana była w rozsypującej się stodole, jej pożywienie to wilgotne siano. Lekarz weterynarii nie miał wątpliwości, że uratowaliśmy jej życie " Do tej pory te konie stały w tej stodole.. bo wstawiała niedawno zdjęcie..
i komentarz kogoś na temat działania TOZU przy sprawie odebrania Florydy
"Ważne jest to iż z uratowaniem klaczy Floryda Toz nie miał nic wspólnego ,panie nie widziały konia na oczy .Klacz uratowały 3 osoby żadna z tych osób nie ma nic wspólnego z Tozem .Klacz stała skrajnie wychudzona i zaniedbana u pewniej pani w Myślinie nikt się ją nie interesował mimo zgłaszania do odpowiednich miejsc koń był już w takim stanie że zagrażało to jej życiu nie mogła dłużej czekać więc postanowiliśmy zrobić co się da .Nie było innego wyjścia więc ją wykupiłyśmy za prywatne pieniądze i zabrałyśmy w bezpieczne miejsce Wezwałyśmy weterynarza który wydał odpowiednia opinie do sądu . Dopiero po kilu dniach dowiedziałam się i dostałam telefon od pani Żurakowskiej że byli w Myślinie na interwencji i było tam źle , mimo to pozostałe tam konie zostały i nadal cierpią .Wiec co takiego zrobił Toz w tej sprawie nie wiem .ALE TO NIE PRZESZKADZA PANI ŻURAKOWSKIEJ I INNYM Z OPOLSKIEGO TOWARZYSTWA OPIEKI NAD ZWIERZĘTAMI PRZYPISYWAĆ SOBIE ZASŁUG INNYCH BO TO ZE KLACZ FLORYDA ŻYJE I JEST BEZPIECZNA ZAWDZIĘCZAMY TYLKO SOBIE . "
i na facebooku TOZ napisał
" Ogłaszamy wszem i wobec, że klacz z artykułu (Florydę) wykupiła Pani z "Małych Braci" od osoby, która ją prawie zagłodziła. TOZ był tam na interwencji później, właścicielka dostała zalecenia pokontrolne, jeżeli ich nie wykona konie zostaną jej odebrane (gdyż 2 są w złej kondycji)".
czyli były jeszcze 2 konie w złej kondycji oprócz Florydy... dlaczego nic nie zrobili w tej sprawie, to mnie ciekawi.
O tych dwóch już pisałam (Kaśka sama się tym chwaliła), a jak przyszło co do czego to odwróciła kota ogonem i przecież kontrole przeszła bez zarzutu. Chodzi o Fike i Finezję - one były też w złym stanie.
Edit: Ale tak jak pisałam, TOZ był, zobaczył i poza tym, że nakazał jej zmienić warunki nic innego nie zrobił. Później miała kolejne kontrole z tym, że na dworze pojawiła się już trawa..
Witam wszystkich to co wypisujecie o Kaśce to wszystko prawda jestem byłą właścicielką Finezji i Fikki na początku cieszyłam sie ze do niej trafiły bo były tylko dwie i miały sie całkiem dobrze ale to co teraz wyprawia to istny cyrk na kółkach. Obecnie Kaśka powiada 2kuce, Finezje, Ficce, 2źrebaki -ogierka z wadą postawy który skacze w korytarzu a którego TOZ kazał jej uspać, Lole i źrebną klacz. W sumie 8 niedługo 9 koni. Pracuje tylko jej facet mają trójke dzieci na utrzymaniu. Zobaczcie na jej bloga wciąż wypisuje ze siano przyjechało ze nie ma miejsca ledwo upchała a kiedy napisze o jakimś owsie??
Chciałam jeszcze przypomnieć społeczeństwu i niech KONICZKOWAA jak taka mądra jest zapyta swojej Kasi co się stało z koniem o imieniu DORINA??
Bo to bardzo ciekawa historia jest. Ciekawe co Kaśka na swoja obrone jej powie i jaką kolejną historyjke wymyśli.
A wiec dla przypomnienia historia pobytu tego konia u Kaśki jest dość krótka bo który koń wytrzyma taki rygor. Po zaledwie paru miesiącach (chyba z5) pobytu Doriny koń padł tak z dnia na dzień. Dwa dni wcześniej ja jechałam w teren na FICCE a koleżanka za mną na Dorinie. Klacz miałą problemy z płucami strasznie sapała przy nawet lekkim wysiłku a aż warczała po takim terenie jaki wtedy zafundowała na Kaśka. Pewnego wieczoru Kaśka napisała sms ze Dorina rano przewracając sie w stanowisku uderzyła głową o murowany źłób i trzeba było wzywać weterynarza zeby ją uśpić bo juz nie było ratunku. Koń nie był spłacony i przez jakiś czas Kaśka szarpała sie z właścicielem który oddał ją Kasi w dobrej wierze a sam wyjechał za granice. Następnym szokiem było to ze koń gdzieś jest zakopany bo Kasia nie miała pieniędzy żeby takie duże zwierzę zutylizować.
TOZ niespecjalnie ma prawo "kazać uśpić" zwierzę, które ma wadę postawy raptem Wiele koni żyje z takimi wadami i nikt nie ma prawa nakazywać ich uśpienia Owies NIE JEST koniom do życia potrzebny Skoro właściciel Doriny oddał konia, to dlaczego domagał się jego spłaty? Swojadrogą - fajnie było w terenie? 😵
Ja myślę, że może napisz do niej i zapytaj wprost, bo kolejny wątek z setką pomówień nie jest tutaj chyba potrzebny? Skąd wiesz, że kupuje konie i za nie nie płaci? Dlaczego więc sprzedający ich poprostu nie odbierze, skoro nie zapłacone? Doprowadziła klacz do urazu oka? Co zrobiła? Wbiła jej śrubokręt w oko? Czy klacz przypadkiem doznała kontuzji? nie ma 2 tyś na operację może dlatego, że wydała na jedzenie na zimę? co? a może koń operacji nie wymaga?
pokaż nam może zdjęcia zagłodzonych koni, pokaż fotki oka i udowodnij, że nie jest leczone, pokaż wyciąg z konta i umowy sprzedaży skoro twierdzisz, że nie płaci...
wiesz, że na wypisywanie bzdur po necie jest paragraf? jak nie Ty, to Twoi rodzice mogą zapłacić jeśli piszesz nie prawdę?
wiecie jaki jest system w niespłacanie koni branych na raty?? przytocze przykład małego tarantowatego chorego na nogi ogierka- Kaśka go do siebie przywiozła wpłaciła 1tys. złotychpo tygodniu zadzwoniła czy napisała do byłej właścicielki Monsuna i powiedziała ze koń jest chory i ma sobie po niego przyjechac. no to dziewczyna wiele sie nie zastanawiając bo kolejnego źrebaka miała w drodze i brak miejsca na Monsuna to powiedziała zeby Kasia sobie go zostawiła i reszty kasy nie wpłacała.
hm 1 000 zł za chorego konia to i tak sporo... Poza tym kwestia rozliczeń to sprawa pomiędzy kupujacym a sprzedajacym - jeśli sprzedający nie podpisuje stosownej umowy, to jego problem Nikt przecież nie nakazuje sprzedaży koni w systemie ratalnym...
[quote author=_Gaga link=topic=89532.msg1560744#msg1560744 date=1350888648] TOZ niespecjalnie ma prawo "kazać uśpić" zwierzę, które ma wadę postawy raptem Wiele koni żyje z takimi wadami i nikt nie ma prawa nakazywać ich uśpienia Owies NIE JEST koniom do życia potrzebny Skoro właściciel Doriny oddał konia, to dlaczego domagał się jego spłaty? Swojadrogą - fajnie było w terenie? 😵
Jeszcze jakieś rewelacje? [/quote]
tak tylko Kaśka chce kryć tym ogierkiem z wadą postawy wszystkie swoje klacze - jeszcze bez papierów. tu jest ból ze bedzie to rozszerzać
znów jakiś zamęt i domysły. no syf. bo na zdjęciach odpasione koniki na ładnej trawie, o patologiach mówi osoba ktora je powodowala , niezadowolona ex-klientka, miłośniczka (no prosze... pojechala w teren z chorym koniem - ja bym zawrocila, awanture zrobila co mi tu dają, a nie zasuwala)
niedawanie owsa zaden argument. ja też nie daje tym co mają dobrą łąkę. a sa tłuste i w kondycji - jak te na zdjeciach kasi teraz zresztą ;] też mnie toz-em postraszycie?
jedyna opcja jeśli sa patologie w użytkowaniu. ale na to musicie mieć niezbite i prawdziwe dowody. ale musicie je wy- miejscowy z zbierac sami. bo zdjeia teraz dostępne to zdrowych tłuściutkich koników na łące. podpowiedzialam i tu i pw co mozna zrobić prawnie (z tym niepłaceniem za konie tez). mam gotowe papiery zeby ta kase odzyskać. ale jakos nikt ich nie chce. napewwno tą kase wam wisi ? ;/ tyle moge 🙁 nikt inny z 2 konca PL czy swiata nie da rady ... wszystko w waszych rękach
konie mają tak strasznie źle, ale w teren fajnie było jechać, co?
😵
jakbym wiedziała ze kon za dwa dni padnie to byśmy nie pojechali a poza tym jeśli właściciel wydaje konia na jazde w teren to z pełni rozumu i na własną odpowiedzialność bo nie przebywam z jej końmi na codzień nie wiem ktory chory ktory zdrowy czy w jakiej kondycji jest. w żadnej porządnej stajni chorego lub osłabionego konia nie daje pod siodło.
tak tylko Kaśka chce kryć tym ogierkiem z wadą postawy wszystkie swoje klacze - jeszcze bez papierów. tu jest ból ze bedzie to rozszerzać
i nikt nie ma prawa jej tego zabronić nie jest to z pewnością powód do zabicia ogiera - uśpienie zdrowego zwierzęcia z wadą postawy nie kest niczym innym jak jego bezsensownym zabiciem Szczerze gratuluję pomysłów...