Myślałam , że będę mieć towarzysza do biegania - chcę zacząć biegać generalnie i myślałam , że Beza mnie do tego zmotywuje . 50 minut temu wróciłam ze spaceru dłuższego (wczoraj i dziś rano wyszłyśmy tylko na podwórko) . Beza szła takim tempem jakim chciała - generalnie truchtem . Byłyśmy z 30 minut ? Przeszłyśmy w jedną stronę jakieś 200 metrów , tyle samo z powrotem . Wracała ziając i wlekąc się za mną . Zero kondychy . Wydaje mi się że niestety Beza wychodziła na krótkie spacerki na siku i kupę i nigdzie daleko . Mam nadzieję , że uda mi się polepszyć jej kondycję przez te 3 tygodnie . Nie mogę jej na razie pod blokiem samopas puścić - brama się zepsuła i nie zamyka się . Ma już nową koleżankę - 5 miesięczną labradorkę .
Ale fajne zabawowe foty 😀! Szkoda, że mój taki leń i sztywniak 😉 Chociaż zaczyna przejawiać pierwsze oznaki chęci do zabawy, więc może mu się jeszcze zmieni. Mamy też 8. szczeknięcie za sobą - za każdym razem potem kicha i się dławi 😀 Za to na spacerach mogę go spokojnie spuszczać - przychodzi od razu i ogólnie trzyma się nogi 🙂 Dumnam!
a ja bym nie demonizowala zostawiania psa w hotelu. Wolalabym zeby moj pies przesiedzial te kilka dni w kojcu, gdzie bedzie bezpieczny, napojony, nakarmiony i wyprowadzany na spacer, niz zeby petal sie katem u rodziny, ktora zwykle ma inne podejscie do wychowania psa i zywienia, a do tego moze czegos tam niedopilnowac. Do tego ja bym wolala hotel oferujacy pojedyncze kojce, niz tzw warunki domowe, w praktyce stado obcych sobie psow puszczonych luzem w domu. Psy przezywaja mniejszy stres jak sie je zostawi same lub z jednym, dobranym towarzyszem niz z obcym stadem, ktore jest wiecznie na etapie ustalania hierarchii. Sa tez psy nieznoszace rozlaki, ale to rzadsze przypadki.
tet, to czy pies lepiej znosi rozstanie z właścicielem w samotności w kojcu to już kwestia osobnicza. Mój pies umarłby ze stresu i tęsknoty - bo to przyklejka POTRZEBUJĄCA kontaktu z człowiekiem. Możliwości przytulenia się do niego. I wybacz ale nie uogólniałabym też tego, jak to porzucony sam sobie jest psiak pod opieka rodziny. Jesli nie rodzinie, to już wolałabym zostawić komuś klucze i zostawić psa w domu z prośbą o wyprowadzenie kilkukrotne czworonoga i nakarmienie/napojenie. Przynajmniej te cztery kąty w których jest sam miałby znajome.. Nie podoba mi się Twoje podejście.
moim zdaniem najgorsze co mozna zrobic psu to go odizolowac = zamknac w pojedynczym boksie. Na pewno lepszym rozwiazaniem jest towarzystwo, czy to innego psa/psow (jasne ze tu kwestia indywidualna, jednemu psu 6 innych nie bedzie przeszkadzala, inny bedzie w stresie) czy ludzi. I jesli mialabym do wyboru pusty boks lub babcie, chocby z tym psem przez te 2 tygodnie nie wychodzila i utuczyla 2 kilo - wybralabym babcie. Ale jesli wybor bylby pomiedzy babcia ktorej pies nie zna czy innymi znajomymi ktorych nie zna, a hotelem w ktorym psy maja kontakt z czlowiekiem, sa wymiziane, wybawione, wyspacerowane i jeszcze maja gratis zabawe z innymi psami, nie mialabym watpliwosci ze hotel to lepsze rozwiazanie.
Jednym slowem podsumowujac - sa babcie i babcie, hotele i hotele. Nie da sie uogolnic.
No właśnie, nie ma co uogólniać. Ja nie chcę hotelu z boksami dlatego, że pies schroniskowy i wrócą mu kiepskie wspomnienia. Babcia byłaby super, ale ma ponad 80 lat i niby zgodziła się na wzięcie go, ale nie jakoś strasznie entuzjastycznie. Jeszcze z nią pogadam, ale najchętniej bym zostawiła go komuś młodszemu i znajomemu 🙂
Miałam suczkę po schronisku (wzięta jako szczeniak) i w hotelu była raz - po tygodniu pies postarzał się o kilka lat, depresja i ogólnie dla poschroniskowych odradzam jakiekolwiek kojce.
Muszę się pochwalić dzisiejszym spacerem z akitą! Chłopak się przełamał i ładnie się bawili, niestety mój labek musiał pobiec do rowu i wytaplać się w szlamie - pozostała dwójka za nim. Żeby ich z tego wypłukać poszliśmy nad jezioro, gdzie był nasz znajomy shitzu i dwie obce suki (bokser i dalmatyńczyk) - sześć psów wbiegających i wybiegających z wody, trzepiących się - bezcenne. Ogólnie kolejny dzień pod rząd pękam z dumy jakie te moje psy są grzeczne i (przynajmniej Luna) odwoływalne 😍
kazdy robi wg wlasnego zdania. mnie sie nie podoba uczlowieczania psich przezyc. robienie z psow przydupasow uzaleznionych od panci kalek tez mi sie nie podoba. Nie mowilam, ze akurat psa wzietego tydzien temu ze schronu oddac do hotelu, ale i tu uwazam, ze ten pudel lepiej by zniosl spokojny pobyt w hotelu niz domowe rozpieszczone psy, ktore sa nienauczone spokojnego zostawania bez wlasciciela. Ja swojego psa w zyciu bym nie oddala do tzw domowego hotelu, dosc pracy poswieca sie by socjal psa z czlowiekiem przewyzszyl ten z psami, nie po to pracuje nad zobojetnieniem psom innych psow, zeby to zniszczyc w imie "dobra psa. Tak sie sklada ze wszystkie moje psy mieszkaja w kojcach, i nie wykazuja zaburzen psychicznych, jak sa w domu to sa w domu, jak ida do kojcow to tam spia. Melodramat mozna zrobic ze wszystkiego, a nadgorliwosc jest gorsza od faszyszmu.
tet, ale nikt nie mówi o uzależnieniu od pańci ani o uczłowiecznianiu. Bo w takim przypadku nie byłoby mowy o wyjeździe bez psa ani rozważania hotelu. Mowa o psach które bardzo źle znoszą izolację od wszystkiego i wszystkich. Pies to zwierze z natury stadne i potrzebuje współtowarzyszy, potrzebuje kontaktu z innymi istotami żywymi dla dobrego samopoczucia. I mowa o tym, że hotele są różne, tak jak i rodziny i nie należy niczego uogólniać. Nie jest to też kwestia nie nauczenia zostawania bez właściciela. Nie ma problemu, ja swojemu mówię miejsce wskazując zwykłą kenelową klatkę i pies wchodzi, zamykam, znikam z oczu i spokojnie czeka aż wrócę. Ale jeśli miałby siedzieć sam w kojcu na cały mój wyjazd to IMO wolałabym dać komuś klucz i poprosić o wyprowadzenie psa po czym odprowadzenie do mojego mieszkania i zostawienie go tam. A nie w schronie z budą i miską i czterema ścianami. Bo tym jest taki hotel o jakim mówisz. Piszesz o socjalizacji i zobojętnieniu na inne psy - więc jaki masz problem w puszczaniu psów razem? Psy zsocjalizowane potrafią chodzić ze sobą i nie wchodzą sobie w paradę, nie wściubiają nosa w sprawy innych psów i potrafią się dogadać. Ja jakoś nie mam problemu z przejściem z psem spuszczonym ze smyczy koło innych psów ani z zostawieniem w siad czy waruj, odejść od niego daleko i wiem że nie zerwie się do innych psów chodzących jej przed nosem. To jest zsocjalizowany pies który ma inne w nosie. A swoją drogą robisz ładną antyreklamę swojemu hotelowi. Gratuluję.
Ja bym mojej psiny nie chciała oddawać do hotelu. Zawsze zostawiałam ją z rodzinką albo u znajomych, których zna. Niestety tym razem rodzinka wyjeżdża razem ze mną, a znajomi też już mają swoje plany. Niestety tam gdzie jadę nie mogę jej zabrać. Moja suczka bardzo się przywiązuje, a do obcych osób jest nieufna. Mam dylemat, czy lepiej żeby w hotelu siedziała w kojcu, czy w tzw. domowym z innymi psami. Ona ma tylko kilku wybranych kumpli do zabaw i reszty unika, a jak są w stosunku do niej zbyt nachalne to panikuje i odstrasza je zębami. Zamknięta w kojcu byłaby bardzo przestraszona. :/
tet, czy uwazasz ze kiedy pisze o tym ze najgorsza jest izolacja, mam na mysli to ze pies powinien byc ciagle przyklejony do czlowieka? Znaczna nadinterpretacja i nie wiem co ma na celu. Przeciez ja pisze o zamknieciu w 4 scianach na 2 tygodnie, to jest kompletnie co innego i nikt tego dobrze nie zniesie.
Co za roznica czy pies spi w kojcu tak jak Twoje, czy w innym pokoju, jak wiekszosci ludzi? Przeciez to jest jedno i to samo, roznicy nie widze zadnej. Ale juz pomiedzy spaniem w kojcu czy pokoju, a spedzaniu w tychze 24/h na dobe w samotnosci widze o gromna, Ty nie?
Jak myslisz, czemu w wiezieniach izolatka jest najgorsza kara?
Dzionka może poszukaj na petsitterze kogoś sprawdzonego (wielu ludzi ma tam spore referencje, zajmują się tym na codzień, można wybrać odpowiednie, pasujące ci warunki). Rodzina wydaje się być dobrym pomysłem o ile masz pewność, że podzielają twoje zdanie na temat wyżywienia i wychowania psa. Moja po 2 tygodniach z rodzicami wróciła wielka jak kluska, zupełnie nie szanując smyczy i żebrząc na każdym kroku. Co rodzina, to obyczaj.
Trufla ma jakies lozkowe ciagoty dzisiaj, co jej sie nie zdaza, a ja chodze i chichram. Zastalam ja w sypialni przed chwila w takiej oto pozycji, myslalam ze padne. Podkreslam ze na lozku nikt nie lezy. Mine miala pt. 'ze ja leze? nie no nie leze, nie widzisz ze mam lapki na ziemi?' 🤣
sienka, moja tak robi na okrągło. Wie, że jej nie wolno włazić na łóżko, więc kładzie się cała, ale stópki na podłodze. Przestałam z tym walczyć, skoro tak jej fajnie powitać dzień, to niech ma trochę radochy.
szam, gdyby ona jeszcze kogos tam witala to bym zrozumiala ze ma jakies niecodzienne potrzeby....ale na lozku nikogo nie bylo. Zalezalo jej bardzo. Polozyla najpierw czubek nosa, potem troche wiecej glowy, jedna lape, druga...cala przyklajona do lozka tak zeby sie aby nie wydalo, cos pieknego 😉