Dzionka, np na dogomanii. Albo zwyczajnie idziesz do schroniska, bierzesz najchudszego, najbrzydszego, najbardziej chorego szczeniaka (przy szczeniaku masz wieksze prawdopodobienstwo ze Twoj tymczas nie stanie sie domem stalym), odkarmiasz. Oglaszasz wszedzie gdzie sie da i czekasz 😉 A, i fajnie znalezc kogos znajacego sie na fotografii zeby robil takie zdjecia kolo ktorych obojetnie nikt nie przejdzie 😉
A no i zapraszam do przedszkola (bezpieczny teren zamkniety), dla psow z DT (o ktorych jestem pewna ze sa na DT - niestety rozni sa ludzie) bezplatnie 😉
Na dogomanii 😉 Bezpośrednio ze schroniska jest gorzej, ponieważ podpisujesz umowę, że Ty zostajesz włascicielem i w razie W musisz oddać psa do schroniska - pewno że to można 'obejść'. Niektóre schroniska zgadzają się na wydawanie psów do DT. W każdym bądź razie o Paluchu zapomnij... 🙄
Z własnych doświadczeń, jako, że spoooro psów przewinęło się przez mój dom jako 'tymczasowicze': - musisz być nastawiona na to, że wszystko opłacasz z własnej kieszeni (dziwnie brzmi, ale czasem niektórzy biorą opłaty za zajmowanie się 'takim' psem - różnie bywa) - znajdowanie nowego domu dla psa trwa czasem kilka dni, a czasem miesięcy (u mnie najdłużej był psiak gdzieś ok 6 miesięcy) - łatwo się mówi "poszukam mu domu". Pierwszego psa na DT wzięliśmy od SdZ. I masakrycznie przeżyłam oddanie go do nowego domu, mimo że długo nie był. Przy X psie człowiek się już tak nie przywiązuje - bo wie, że trzeba znaleźć mu inny dom, ale początki były trudne. Poza tym nie raz już tak było, że psy w końcu zostawały na zawsze w swoim DT 😁 Patrz ja 😎
Dzięki dziewczyny! Bardzo bym chciała spróbować, myślę, że to dla mnie dobra opcja. Idę oglądać dogomanię, chociaż ogrom tego forum mnie przeraża i liczba stron w każdym wątku jest jakaś niesamowita 😀
Sienka, dzięki za propozycję. Z tym, że ja bym chciała dorosłego psa a nie szczeniaka, coby uniknąć spacerków co 3 godziny i latania za nim ze ścierką - tzn. ja bym to mogła robić i to z przyjemnością, ale mam dość opornego chłopa i muszę go brać pod włos żeby cokolwiek zdziałać w tym kierunku 🙂
[quote author=k_cian link=topic=32.msg596459#msg596459 date=1274680505] tet, Masz rację, że stricte użytkowe linie nie są popularne wśród sędziów, bo różnią się eksterierem od tych promowanych, kreowanych na kanapowce. Najbardziej zresztą odbiło się to na goldenach, gdzie wrodzone niegdyś instynkty aportera zwyczajnie się zatracają. Dlatego biorąc pod uwagę cechy psycho-fizyczne radzę zainteresować się psami z hodowli, gdzie jest praktykowane sprawdzanie i prowadzenie psów także użytkowo. Bo u tych psów przede wszyskim nacisk kładziony jest na charakter - to on przekłada się w największej mierze na jakość pracy i wartości użytkowe psa. [/quote]
Nie do końca mogę się z tym zgodzić. Moja goldenka z bardzo dobrej hodowli nie ma w ogóle instynktu aportera. To samo u moich znajomych. To że kupisz psa z hodowli nie będzie niczego gwarantować w kwestii charakteru, chociaż na pewno zwiększa prawdopodobieństwo. Ktoś mógłby poczuć się zawiedziony, że kupił psa z taaakimi papierami a zachowanie osobnika dorosłego dalece odbiega od wzorca.
W kwestii pies-kot. Moją Gingi jak i jej córkę nauczyłam "żyć z kotem" kiedy miały 2 i 4 lata. Gonią obce, ale naszego Kucinga nie ruszają 😀
Dzionka, to w takim razie zaznacz ze chcesz psa ktory zachowuje czystosc, bo to ze bedzie dorosly jeszcze nic nie znaczy. Jezeli pies bedzie przyjaznie nastawiony do innych to zapraszam tak czy owak. W razie czego pisz na pw.
emi, a czytałaś uważnie? chyba nie. 😉 Pisałam już wcześniej że najbardziej "zniszczone" hodowlą pod kątem ślicznego pieska do towarzystwa są właśnie goldeny u których w wielu przypadkach - choć nie wszystkich rzecz jasna - instynkt aportera jest prawie totalnie wycofany. I pytanie teraz z jakiej świetnej hodowli masz psa? Mającej świetne goldeny wystawowe? Czy sprawdzone w łowisku czempiony pracy? Nie mówię o wyjątkach a o regule pewnej która sie sprawdza niestety. Zauważ też, że większość ludzi jest rozczarowana w druga stronę. Nie tym, że ich retriever nie aportuje zbyt chętnie(swoja drogą wszystkie psy to lubią - nie ma takiego który nie kochałby biegać za patyczkami czy piłkami 😉 ) a tym, że ich piesek kanapowy z tej fajnej reklamy papieru toaletowego i z filmów okazał się taki jakis z adhd i niszczy i jest nadpobudliwy.. a miał być taaaaki spokojny, taki opanowany.. czyż nie? 😉 Geny wszystkiego nie zrobią ale dają potencjał na start. Jak z końmi czy ludźmi, niektórzy rodzą się z potencjałem. A generalnie już ośmiotygodniowe szczenieta odruchowo noszą. Sztuką nie zniszczyć tego ganiąc np za noszenie drogocennych dla nas przedmiotów i dodatkowo jeszcze rozwinąć w psie pasję aportu.
Incognito, dopiero przeczytałam.. strasznie mi przykro.
emi, tak . i teraz mamy dwa sposoby 1) zgodny z "regulaminem" zgłaszasz psa, płacisz za wystawę ale Na ring nie wchodzisz 2) wchodzisz z psem na pewniaka mówiąc panom przy wjeździe że pies zgłoszony ( zazwyczaj w 99% nie proszą o okazanie zgłoszenia)
Dzięki W&W 🙂 czyli tym drugim sposobem pies musi wyglądać jakby był rzeczywiście wystawiany 😉 A jeżeli korzystam z opcji "opłata w dniu wystawy" to pies musi być zgłoszony wcześniej, czy zgłaszam go wręczając gotówkę bezpośrednio na wystawie?
emi, psa musisz zgłosić do daty która jest podana w informacji o danej wystawie. Takie info są na stronach oddziałów. Wysyłasz zgłoszenie i opłatę przelewem lub opłata w dniu wystaw (płacisz got w biurze wystawy na jej terenie ) Przed wystawą dostajesz pocztą potwierdzenie zgłoszenia i numerek.
W drugim przypadku pies nie musi być jakoś odszykowany (panowie parkingowi nie zwracają uwagi) tylko trzeba mieć aktualne szczepienia.
Naczytałam się o tym sporo, ale ciekawa jestem waszych opinii 🙂 Uzywałam kiedyś kantarka dla psów, ale psiury nie lubiły go i mimo zapewnień producenta nie chciały się przyzwyczaić i ściągały łapami (mimo, ze próbowałam odwracać ich uwage). Czy z tym jest lepiej???
emi, do kantarków przyzwyczaja się tak samo jak do kagańca się przyzwyczajają. Natomiast nie przepadam za podpinaniem kantarków do smyczy i prowadzaniu na nich, dla mnie kantarek jedynie zastepuje kaganiec wobec przedstawicieli prawa. Nauka chodzenia bez ciągania to całkiem inna sprawa. Każdego psa da się nauczyć 😉
ja za to jestem bardzo za kantarkami, bo o ile kazdego psa da sie nauczyc chodzenia na luznej smyczy, o tyle nie kazdego tak latwo oduczyc ciagniecia jezeli jest norma. A jezeli do tego jest psem niemalym, dochodzi aspekt bezpieczenstwa, utrzymania psa na smyczy i rak niepowyjmowanych ze stawow.
sienka, dlatego piszę że nauka chodzenia bez ciągania to inna sprawa - tu halterek bywa zbawienny - ale docelowo i tak dążyłabym do chodzenia ze smyczą tylko przy obroży. W przypadku psów agresywnych natomiast, zagrażających zdrowiu i życiu otoczenia, jestem za kagańcami fizjologicznymi.
a nie no jasne, ze kantarek nie zastepuje kaganca (fizjologiczny rulez widze w nim coraz wiecej psow co cieszy). A o utrzymaniu na smyczy nie pisalam w agresywnym kontekscie, tylko w kontekscie wielkiego bydlaka ktory ciagnie 'bo tak', 'bo chce isc tam a nie gdzie indziej' itd. Pomijajac wszelkie sytuacje w ktorych ciagniecie na smyczy nie wynika jedynie z nieumienia.
sienka, hm w takich przypadkach rzeczywiście na pewno bywa pomocny i łatwiej zdecydowanie psa przytrzymać. Przyznaję Ci rację 🙂
Ale generalnie z ciąganiem problem zazwyczaj w tym, że często psy zostają zakwalifikowane jako niereformowalne przez właścicieli, którzy tak naprawdę niewiele zrobili by pokazać że nie opłaca się ciągnąć.
Wiesz z jaką przyjemnością oglądam na naszym placu szkoleniowym różne tego typu "bydlaki", łącznie z zachowaniami agresywnymi do innych psów, które z lekcji na lekcję się zmieniają? Co najzabawniejsze, głównie dlatego, że właściciele przestali im dawać powody do agresji wobec innych istot 😉 To działa!
no niestety, wiekszosc jak nie wszystkie popelniane bledy wynikaja z niewiedzy. Grunt ze w Polsce cos rusza i ludzie coraz czesciej zwracaja sie o pomoc/czytaja ksiazki/ogladaja programy.
A tak z innej beczki to ostatni hicior nie wiem czy zwrociliscie uwage: zestaw smycz flexi + kolczatka. Najczesciej na psie typu labrador. No miodzio po prostu, ciekawa jestem co ludzie mysla zakladajac to psu.
sienka, tego zestawu nie zaobserwowałam jako hit. Ale wszechobecna flexi jak najbardziej. IMO powinni wycofać ten patent ze sprzedaży, potem niezadowolenie że pies chodzi gdzie chce i ciągnie..
kleopatra66, dla psa ktory umie chodzic na smyczy - flexi jest ok, fajna tez na okres cieczki. Ale jako pierwsza smycz jest zla, bo uczy ciagniecia. Poza tym ja bardzo nie lubie efektu 'zawieszenia' kiedy pies sie rozpedzi rozpedzi i nagle łup! koniec smyczy. I tak, sa amortyzatory etc, ale imo nic to nie daje. Poza tym z tego co pamietam masz szetlanda, poobserwuj wieksze psy na flexi, zobacz co wiekszosc robi z wlascicielem na drugim koncu smyczy 😉
Poza tym pies przyzwyczaja się że pańcio sobie a ja sobie, łazi z jednego końca na drugi wyciągając smycz i ok, wszystko gra.. a co w momencie kiedy trzeba psa szybko przytrzymać? już widzę jak ściąga "ręcznie" psiaka bo coś niespodziewanego się zdażyło.. Widziałam jedną scenę na flexi, z małym pieskiem w roli głównej. Pańcia szła jedną stroną chodnika, piesek mógł wyciągać jak chciał - no i zechciał na trawnik po drugiej stronie chodnika, w kierunku ścieżki rowerowej. Pech chciał że akurat wbiegł na ścieżkę kiedy przejeżdżał rower - pańcia nie widziała go, rowerzysta nie spodziewał się że pies wyskoczy na dróżkę. No i cóż, flexi wcięło w koło, psa szarknęło za rowerem, rowerzysta potłukł się fest bo się wywrócił.. Tłumaczenie że ja nie chodzę koło drogi rowerowej nie ma tu nic do gadania. Bo po chodnikach rowery też jeżdżą. Zdażają się też różne inne nieprzewidziane sytuacje. Kłopoty z dużym psem na flexi, od początku na niej prowadzanym już całkiem omijam.
Btw a ja mam w okolicy doga na flexi. soooo sweeeeet 😍
Od podpisuję się pod niechęcią do flexi!! Miałam długo pudla i zawsze chodziłam z nią na flexi. Raz zatrzymałam się przed uliczką wewnętrzną wychodzącą na drogę główną, bo samochód nie wyglądał jakby miał zamiar nas przepuścić, al nie zdążyłam już ściągnąć flexi - pies poleciał za uliczkę, samochód wpakował się w środek smyczy. Na szczęście miałam tyle "mózgu", że puściłam rączkę, bo inaczej by psa wciągnęło pod samochód jak nic. Jeszcze tamtego dnia kupiłam zwykłą smycz, tylko że taką długą, którą można przepinać do różnych długości, aż do 3 metrów.
dziewczyny czy pies ktorej z was cierpi na dysplazje?? zadko wchodze do tego watku a u mojego psa jest podjrzenie i chcialam zapytac jak to zaczynalo sie u waszych pupilow. Mam setera irlandzkiego 7 letniego po ostatnim dlugim spacerze jeszcze wrocil do domu biegajaco, polozyl sie wstal po godzinie i piszczal nawet przy glaskaniu do w okolicach biodra prawej lapy.. w piatk mamy przeswietlenie
dziewczyny czy pies ktorej z was cierpi na dysplazje?? zadko wchodze do tego watku a u mojego psa jest podjrzenie i chcialam zapytac jak to zaczynalo sie u waszych pupilow. Mam setera irlandzkiego 7 letniego po ostatnim dlugim spacerze jeszcze wrocil do domu biegajaco, polozyl sie wstal po godzinie i piszczal nawet przy glaskaniu do w okolicach biodra prawej lapy.. w piatk mamy przeswietlenie
Mój collie miał, leczyliśmy go ponad pół roku. Arthroflex, leki przeciwbólowe.
A ostatniego dnia było tak, że wrócił z ogródka biegająco, rano już nie mógł wstać. Przeciwbólowe już nie pomagały i trzeba było pomóc mu przejść na tamtą stronę 🙁 Ale on miał 13 lat, pewnie gdybyśmy wcześniej się za to wzięli, byłby z nami jeszcze trochę