Przyznam, że nieco mi przykro, że uznałaś, że nie znam się na behawiorze, bo właśnie się w tym kierunku kształcę przed zakupem nowego psa. Po prostu w opisach wielu ras spotkałam opinie, że np. nie dogadują się z kotami, albo innymi psami. Pisałam o tym także po to, żeby wytłumaczyć dlaczego decyduje się na szczeniaka. Z dorosłego psa ciężko wyplenić nienawiść do kotów, jeżeli już taka zaistniała😉 Nie chcę popełnić błędu, dlatego proszę o rady. Odnośnie szkolenia, mam znajomych którzy mi w tym pomogą, ale sama też się tym nieco interesowałam, ponieważ musiałam wyszkolić 11-letniego psa. Nie było to proste, ale dużo oboje na tym zyskaliśmy. Niestety, zanim osiągnął efekty o jakie mi chodziło musiałam go uśpić, bo powoli zabijał go rak.
Prosiłam jedynie o radę odnośnie rasy, ew tego, czy warto brać szczeniaka ze schroniska. Naprawdę zamierzam wyszkolić mojego psa i pracować z nim codziennie. Nie wiem skąd wnioski, że nie. Totalnym laikiem nie jestem, po prostu staram się podjąć jak najlepszą decyzję.
Pomyślę nad wzięciem psa z domu tymczasowego. Muszę przejrzeć ogłoszenia 🙂
tet, mit nie mit, mówię co widzę. To jest MOJA opinia poparta jakimś tam doświadczeniem i obserwacjami i żadne mity nie maja dla mnie tutaj znaczenia. Jakbym miała się nimi sugerować, to mój retriever też byłby traktowany jako pies kanapowy do towarzystwa a jest BARDZO aktywnym psem pracującym. I to tak, jak bozia go stworzyła czyli w szuwarach,na łąkach i w wodzie m.innymi z aportem. I z pewnych powodów np biszkoptowe flaty nie zostały uznane przez fci.
W którym miejscu napisałam że lab jest genialny do biegania za końmi? Raczej nie bardzo, jedynie rozważaam różne cechy psów których szuka Atea u przyszłego czworonoga. Labki są bądź co bądź psami bardzo aktywnymi i aktywnego właściciela potrzebują. Poza tym, nikt nie mówił o psie stricte do konia. Gdyby chodziło tylko o to, to tutaj tym bardziej proponowany mały piesek typu mops czy cavalier by się nie sprawdził. Więc proszę tet, nie dopisuj jakiejś wyssanej z palca ideologiii nie wciskaj słów które nie padły. Labek tak jak wszystkie retrievery potrzebuje regularnej pracy i stawiania przed nim zadań, nie ma potem narzekań że to adhd i roznosi mieszkanie jak nikogo nie ma. To jest ich żywioł i wierz mi, że bardzo żałuję że ludzie retrieverach nie widzą psów myśliwskich o dużych potrzebach. Bo takie właśnie są.
Btw. aport przez przeszkodę metrowej przeszło wysokości z dorosłym lisem w kufie też nie powinien być dla retrievera problemem. A labek w dobrej kondycji to zdecydowanie nie jest labek z nadwagą, jakie przodują na wystawach 😉 W tym momencie rzeczywiście pojawi się problem ze stawami wcześniej czy później.
Atea nie powinno być Ci przykro, raczej powinno dać do myślenia. 😉 Nie ma czegoś takiego jak : jakiego mi psa polecicie by żył zgodnie ze zwierzętami domowymi? To Ci odpowiadam tak jak już odpowiedziano : każdy pies taki będzie jeśli od małego będzie odpowiednio socjalizowany 😉 Tutaj rasa NIE MA ŻADNEGO znaczenia, psy typowo myśliwskie też przyjaźnią się z kotami i innymi zwierzętami. Zwyczajnie od małego socjalizujesz psiaka z różnymi gatunkami i nie będzie problemu. Z pieskiem ze schroniska również.
edit: I mój kudłaty czortek w wersji weekendowej 😉
Tacyt przeżył ze mną 17 lat, tym bardziej trudno się pogodzić z jego odejściem. Musiałam podjąć decyzję o uśpieniu od 3 dni nie czuł się zbyt dobrze, nie mógł chodzić (przewracał się) strasznie go to denerwowało i irytowało, płakał i próbował za całych sił się podnieść, ale jego słabe nogi odmówiły posłuszeństwa. Ta noc była dla niego męcząca, miał wzdęcia, to była najgorsza noc w moim życiu. Nad ranem poczuł się trochę lepiej, dostał zastrzyk rozkurczowy i jakiś przeciwstresowy. Niestety był zbyt słaby. Zdecydowałam ...nie mogłam patrzeć jak się męczy, dostał całą ampułkę morfiny, po której przysnął, potem dostał zwykłego usypiacza, a jak zasnął dostał zastrzyk śmierci w serce nie cierpiał... to najważniejsze
Zwyczajnie od małego socjalizujesz psiaka z różnymi gatunkami i nie będzie problemu. Z pieskiem ze schroniska również.
Tak! To zamierzałam i zamierzam zrobić. Czyli mam rozumieć, że uratowanie jakiejś psiny z łapsk schroniska nie jest złym pomysłem nawet wobec moich wygórowanych wymagań?
Jeszcze raz dziękuję za rady. Jeśli chodzi o szkolenie psów to obiecuję się kształcić, bo tak jak o koniach się naczytałam ile wlezie tak psy nieco... olałam 😉 Ale nowego psiaka nie chcę skrzywdzić własną niewiedzą więc trzeba się w dobrą literaturę zaopatrzyć. Życzcie mi dobrego wyboru 😉
Polonez, strasznie mi przykro, bedzie mi Tacyta w Twoim stadku brakowalo... 😕
Atea, i tak, i nie. Oprocz socjalizacji jest w kazdym psie jakis % sklonnosci genetycznych. W psie z dobrej hodowli masz te zalete, ze znasz rodzine x pokolen wstecz, wiesz na jakie psy wyrosly poprzednie mioty. (Co nie oznacza ze masz pewnosc co do charakteru wybranego psa, ale zaciesnia pule)
Nigdy nie ma 100% pewnosci ze nawet najlepiej socjalizowany pies nie zacznie sie w pewnym momencie swojego zycia zachowywac tak jak mu sie gdzies tak dna uklada 😉 np. moja bardzo starannie socjalizowana suka jest psem niesmialym w pierwszych kontaktach, wrecz potrafiacym obszczekac jak ktos sie w nia zbytnio wpatruje. Zachodzilam w glowe co zrobilam nie tak, a okazuje sie ze jej brat nawet do obcego nie podejdzie, wszystkiego sie boi, ludzi, psow. Czyli zaden tu moj blad, a zasluga, ze mam psa poruszajacego sie po swiecie ze zminimalizowanym poziomem stresu. Nie wiem czy jasno to opisalam, ale ciagle mysle o Tacycie i trudno mi sie skupic. 🙁
Atea proponuję psa ze schroniska, ja ma 4 psy w tym 3 ze schroniska, niskopodłogowego kundelka i dwa owczarki kaukazkie ( zabrane w wieku 4 lat) Dały ułożyc się bez problemu, zaden z mioch psów nie jest agresywny, wobec siebie, zwierząt i ludzi. Jak masz specjalistów pod ręką którzy Ci pomogą weź ze schroniska, bo kto im pomoże? Pozdrawiam
Polonez, to była najbardziej słuszna decyzja. :kwiatek: Na pewno jest Ci wdzięczny.
Tak jak pisze sienka, teoretycznie w 100% tak. Praktycznie może wyjść różnie, bo z różnymi przeżyciami psiaki ze schroniska mogą wyjść. Znam takie, które tak źle zniosły pobyt w schronisku, że do końca życia nie mogły wyzbyć się lęków - jeden reagował z miejsca agresją do wszystkiego czego się bał, inny wiecznie nawiewał nie patrząc gdzie biegnie. Wzięte były jako szczeniaki. Możesz przewidywać i zakładać że będzie ok, ale na to składa się gro czynników. Nie dam ręki uciąć ile w zachowaniu tych psiaków, które znam dałoby się wyplenić, gdyby inaczej od początku je wychowywano ale fakt faktem że akurat u tych problem został. Z tym też musisz się liczyć biorąc psa z ochronki.
Atea, ja nie zakladalam, ze sie nie znasz na psach, raczej mialam odwrotne wrazenie, sam fakt ze mialas teriera rosyjskiego, ktory nie sprawial ci problemow mowi o tym, ze raczej sobie radzisz. Ja wymienialam psy, ktore mnie przyszly na mysl, gdybym ja wybierala. Moze bym i wziela psa ze schronu, ale uwazam ze latwiejsze ma sie zycie z psem wybranym pod wzgeledm jakichs predyspozycji jaie niesie rasa i wychowywanym pod kontrola. K_cian, ja nie mowie, ze labradory sa do d..., jednak sama przyznasz, ze ich jakosc bardzo spadla, pracujace nie maja co szukac na wystawach, jedynie jako uzytki. A co do masci psa, to sorry, ale bzdura jest.
tet, sugerujesz, że polecam labradora jako psa do biegania za końmi w teren - TO jest bzdura, bo w życiu takich słów nie wypowiedziałam. Czytaj ze zrozumieniem. Masz rację, że stricte użytkowe linie nie są popularne wśród sędziów, bo różnią się eksterierem od tych promowanych, kreowanych na kanapowce. Najbardziej zresztą odbiło się to na goldenach, gdzie wrodzone niegdyś instynkty aportera zwyczajnie się zatracają. Dlatego biorąc pod uwagę cechy psycho-fizyczne radzę zainteresować się psami z hodowli, gdzie jest praktykowane sprawdzanie i prowadzenie psów także użytkowo. Bo u tych psów przede wszyskim nacisk kładziony jest na charakter - to on przekłada się w największej mierze na jakość pracy i wartości użytkowe psa. Już omijam fakt, że budowa psów z linii użytkowych bardziej sprzyja aktywnemu trybowi życia. Co nie znaczy, że takie psy są skreślone z miejsca wystawowo 😉
Nie zakładałabym z góry, że jak ktoś ma psa takiego i takiego i jakoś sobie radzi to znaczy że się rzeczywiście wie co robi i prawidłowo psa zsocjalizował. Prosty przykład, masa łysych łebków w dresie z amstaffami i tym podobnymi u boku, w mega kolczatach albo obrożach najeżonych ćwiekami.. Założymy się czy oni się znają na wychowaniu i socjalizowaniu psów? A przecież też jakoś sobie radzą 😉 Nie twierdzę że Atea nie wie nic. Nie twierdzę, że nie ma jakiegoś doświadczenia. Natomiast dobrze socjalizować psa to coś całkiem innego niż "radzić sobie". Z perspektywy czasu widzę bardzo dobrze tą różnicę. Ja sobie radziłam przez gro lat i z rottweilerem i dobermanem, też nie sa to psy łatwe. I wierz mi, radzić sobie a mieć psa socjalnego to coś innego. Samo doszukiwanie się agresywności wobec otoczenia i braku zdolności życia z kotem pod jednym dachem z racji na rasę jest troszkę abstrakcyjne i wskazuje na to, że Atea nie do końca wie z czego w głównej mierze ewentualne problemy w tej materii wynikają. Przede wszystkim prawidłowa socjalizacja od małego. I żeby nie było, już teraz widzę całą masę błędów które popełniłam z obecnym psem i przy wychowywaniu kolejnego wiele rzeczy zrobiłabym totalnie inaczej. I z każdym poszłabym na szkolenie w grupie. Wielkim nietaktem IMO jest zakładanie, że po wychowaniu jednego psa rzeczywiście potrafi się to zrobić dobrze. Dobrze, to potrafią robić to ludzie, którzy pracowali w swoim życiu z dziesiątkami dziesiątek psów. I to wciąż będą się uczyli. Trochę pokory należałoby mieć twierdząc " miałam i jakoś sobie poradziłam, więc umiem". 😉
Ale Wy chyba mylicie umaszczenie z typem labradora. Bo w labradorach też są dwa typy - amerykański i angielski. Różnią się wyglądem - i tego nie jestem pewna - ale też chyba "romieszczeniem" umaszczenia. Częściej w którymś z typów są czekoladowe/czarne/biszkopty.
pokemon, nie mylicie, to jeszcze inna bajka że zależnie od regionów w którym prowadzona jest hodowla troszeczkę różni się eksterier - kwestia doboru osobników do hodowli. Widząc typowego przedstawiciela linii pracującej zastanawiałabyś się czy to na pewno labek /golden z papierem.
k_cian, daj juz spokoj z tym bieganiem za konmi, ok nie to mialas na mysli, i ja tez nie mialam checi wciskania w twoje usta tego, czego nie powiedzialas. tekst sie rozni od rozmowy, nie slychac intencji. (co do dresow, nie powiedzialabym ze sobie radza, radzic sobie a utrzymac psa na sznurku to dwie rozne rzeczy :-) )
co do kleszczy, w tym roku zawiodlam sie na kiltixie, nie mam juz pomyslow, przegladam psy i usuwam mase kleszczy
tet, a widzisz, teraz też można dyskutować w ilu przypadkach jest to trzymanie na sznurku a w ilu radzenie sobie i co kto rozumie pod tym pojęciem 😉
cieciorka trzymam kciuki bardzo mocno, jakie mieliście obajwy? Z mojej wyjęłam w sumie chyba 4 sztuki.. + znalazłam dwa miejsca prawdopodobnie po innych kleszczach, pies regularnie zabezpieczany :/ Czekają nas teraz badania krwi dla pewności czy jest czysta.
k_cian, :kwiatek: zaczęło się od tego, że pies nie jadł i był rozkojarzony- młoda nie jest więc ma prawo mieć gorsze dni, ale nie jedzenie było dziwne, bo ona raczej z tych, co zjedzą ile się da. dodatkowo zatwardzenie, brak humoru i duże osłabienie. co ciekawe, w sobotę byłyśmy u doktora i od tego momentu zaczęło się dziać (miała oczyszczane gruczoły koło odbytu i myślałyśmy że jest obolała. w sobotę została sama z babcią, mama w pracy, ja na wale, w niedzielę święto i nieczynne, ale może trzeba było jechać na pogotowie? już tego nie zmienię. zaniosłam ją dziś, bo nie mogła iść. w nocy ciężko oddychała, właściwie sapała, leżała prosta jak kłoda, rano zwymiotowała białą pianą. nie reagowała na dzwonek i na wejście do domu, nie poruszała się dalej niż na dwa kroki, nie histeryzowała o weterynarza. doktor obejrzał, dostała kilka zastrzyków, pobrano krew do badań, zestawiłam ją ze stołu, zwymiotowała zółto białą pianą i chwiała się na nogach. doktor zrobił przestraszone "yhym" dał jeszcze jeden zastrzyk i podłączył płyny. jutro kolejna wizyta. podobno ma z tego wyjść. Gapa na własnych nogach wyszła, przeszła przez ulicę, zrobiła małą kupę i dalej iść nie chciała. na szczęście złapałyśmy taksówkę. jak ją położyłam z ręcznikami na podłodze to się nie ruszała aż kazałam jej iść na posłanie. przyniosłam miskę z wodą, żeby miała blisko, ale nie chce pić. już czuje się lepiej, przywitała się z wujkiem i z mamą nawet z własnej woli przeszła się po mieszkaniu, chwiejąc się na łapach, ale zawsze. podnosi też głowę, żeby obserwować, co się dzieje. tak, znajdywaliśmy na niej kleszcze i od razu zdejmowaliśmy, ale mimo że nawet wczoraj była cała zmacana u lekarza odpadł z niej gruby kleszcz. nie była niczym smarowana, bo cały czas padało 🙁
polonez, trzymaj się! incognito, ty też się trzymaj! sienka, kciuki już chyba działają 🙂
Z babeszjozą jest przesrane, bo potrafi walnąć takie objawy, że człowiek w życiu by nie wpadł. Podstawą są badania, a wielu właścicieli niestety wychodzi z założenia - da pani zastrzyk to przejdzie. A potem pretensje, no niestety nie do siebie, tylko do głupiego doktora, że dał zastrzyk a nie wyleczył. Trzymajcie się 🙂
cieciorka, to jest do wyleczenia nawet na etapie na którym jesteście teraz. Co do ochrony to nie patrz na to że pada. Zakraplasz pipetę i masz dwa dni karencji kiedy psa nie należy kąpać. Substancje wnikają w skórę i potem moknięcie nie zmywa preparatu - a przynajmniej w niewielkim stopniu. Więc pies mniej lub bardziej jest chroniony. Chociaż jak ma zachorować to wiele nie trzeba.. Zróbcie badanie moczu jeszcze potem, bo pokleszczówki lubią odbijać się na nerkach.
Pokemon, przepraszam ze tutaj ale.. gratuluję 🙂 dopiero zobaczyłam.
Nie twierdzę że Atea nie wie nic. Nie twierdzę, że nie ma jakiegoś doświadczenia. Natomiast dobrze socjalizować psa to coś całkiem innego niż "radzić sobie". Z perspektywy czasu widzę bardzo dobrze tą różnicę. Ja sobie radziłam przez gro lat i z rottweilerem i dobermanem, też nie sa to psy łatwe. I wierz mi, radzić sobie a mieć psa socjalnego to coś innego.
Nie rozumiem w czym jest taki problem z moją wypowiedzią. Ja doskonale rozumiem, że psa trzeba socjalizować. Chyba nieco nadinterpretujesz moje posty. Nie wiem, które moje wypowiedzi Ci nie odpowiadają i szczerze, nie chcę wiedzieć, bo nie czuję się dobrze gdy na forum analizowana jest moja osoba (właśnie dlatego nie zgłaszam się do wątków foto itd😉). Ustalmy coś - prosiłam o radę odnośnie rasy psa - dostałam ją i mi to wystarcza. Z wychowaniem pozwólcie, że sama podejmę decyzję. Tym bardziej, że uważam, że mam już minimum potrzebnej wiedzy. A Internetowa analiza niekoniecznie może odnosić się do rzeczywistości 😉 (i działa to w obydwie strony)
A za rady po raz kolejny dziękuję i odpowiedź na moje pytanie otrzymałam, więc wątek ten ( w sensie wątek dyskusji) uznaję za zamknięty.
Dziewczyny, wy się pewnie znacie, więc poradźcie 🙂 Nie jestem pewna, czy mogę mieć psa w mieszkaniu i nie chcę ryzykować kupna/przygarnięcia i potem jak się okaże, że za mało czasu, albo chłop się buntuje to myślenia co dalej. Pomyślałam więc, że połączę przyjemne z pożytecznym i przygarnę jakąś bidę na tzw. dom tymczasowy z myślą, że będę szukać domu stałego a trakcie poszukiwań sprawdzę jak to jest z psem w domu. Pies wyjdzie na tym dobrze i ja dobrze. Tylko jak się za to zabrać? Gdzie szukać psów, które szukają domów tymczasowych?