kotbury serio? Nielegalnych imigrantów deportujmy, piratom drogowym dajmy żyć? pamirowa, nadinterpretowujesz. trochę logika dziecka w piaskownicy z autyzmem: istnieje tylko bardzo czarne i bardzo białe.
Muszę mieć zoperowaną szczękę. Umówiłam się do chirurga w Poznaniu, bo u siebie czekałabym rok z kawałkiem, a tak to tylko od maja czekałam. Wzięłam dzień wolny w pracy, zapłaciłam 45 (!!!!) zł za cholerną A2 w jedną stronę, spędziłam 2,5h w aucie tylko po to, żeby lekarz na miejscu mi powiedział, że jestem nie tam gdzie powinnam i w sumie to on nic nie może i mam sobie iść.
Pięć razy rozmawiałam z pizdą z rejestracji i za każdym razem mnie zapewniała, że mogę w tym właśnie miejscu zrobić kwalifikację do operacji. Gówno nie kwalifikacja. Teraz na kolejny termin będę czekać minimum rok. Kolejny rok migren, problemów z jedzeniem i bólu, bo jakaś tępa dzida w rejestracji nie wie co robi.
Ja realnie przestaje już mieć możliwość jedzenia pewnych rzeczy – uwielbiam orzechy, mogę o nich zapomnieć na lata. Chuj z tą kasą na dojazd, z tym straconym dniem wolnym. CZASU OCZEKIWANIA na wizytę nijak nie odzyskam. I oczywiście przepadło mi skierowanie, więc nawet nie mam jak się dziś umówić. Załatwiłabym to prywatnie, tylko nie ma takiej możliwości, bo nikt nie ma zaplecza żeby przeprowadzić trimaxa i tak czy srak trzeba przejść przez ten NFZowski syf.
Tylko gdyby ta cipa w rejestracji wiedziała co robi i że w tej konkretnej poradni w ogóle nie robią kwalifikacji, to całej tej sytuacji by nie było.
Sankaritarina, skierowanie zostało już zużyte. Na szczęście moja pani ortodonta nie robiła żadnego problemu z wystawieniem nowego skierowania, a mając kod skierowania poszłam w rejestracji błagać o jakikolwiek termin i ostatecznie wcisnęli mnie na luty… niemniej czas i nerwy straciłam i już nie odzyskam.
Facella, współczuję.
Za to nasi "goście" : wszędzie bez kolejek, do każdego specjalisty i nawet operacje maja mimo, że NFZ zbankrutował! Można, można. Polska rzeczywistość. Są równi i równiejsi, a w naszej kulturze to o "gości" się dba. A ty Polaku biedaku radź sobie jakoś. Ech, szkoda gadać.
Facella, zdrowia życzę.
“pizda, cipa, tępa dzida” - fajny człowiek z ciebie 😉 infantil, wkurwiony i realnie cierpiący człowiek ze mnie. I jak ktoś rejestruje pacjenta na świadczenie którego przychodnia nie oferuje, a jeszcze zapewnia, że na pewno oferuje, to jest co najmniej tępy, chyba że złośliwy, to wtedy jest cipą. A ja nie mam pewności który to przypadek.
Facella, napisz na priv co dokładnie potrzebujesz i jaki jest problem.
Ogólnie Poznań to bardzo kiepski kierunek lekarski (a chirurgiczny to już w ogóle). To jest Polska stolica łapówkarstwa i fałszowania dokumentacji medycznej.
MustangTop, no to ciekawe, bo ja i mój mąż będąc tą drugą stroną nie mamy żadnych przypadków przyjmowania jak to ładnie określiłeś „gości” poza kolejką 😂
Również potwierdzam. Pracuję w 3 szpitalach i kilku poradniach. Bywam nie tylko na oddziałach, ale na sor-ach, na izbach przyjęć. Nigdzie nie ma i nie było żadnego przyjmowania poza kolejką.
Ja rozumiem niechęć niektórych ludzi do goszczenia Ukraińców u nas. Rozumiem że ludzie mogą mieć za złe, że rząd ich zdaniem zbyt dużą pomoc zaoferował.
Ale przestańcie kłamać i wymyślać i powielać bzdury na ten temat.
A ja to potwierdzę z zupełnie innej strony. Mam klientów Ukraińców, których obsługuję w zakresie ZUS i nie raz z nimi rozmawiałam o tym, że jadą do siebie coś załatwić medycznie bo u nas dostali taki termin, że wątpią czy dożyją a prywatnie taniej u nich.
Bo u nas liczą się jedynie znajomości i to jest w sumie smutne. Mąż musiał mieć zrobiona gastroskopię, oczywiście terminy za kilka miesięcy, ale jak osoba z rodziny (pracujaca w szpitalu) ogarnęła, to nagle dało się na drugi dzień...
Uczciwie przyznaję, że pracownicy szpitala mają fory. I jeśli są możliwości, to czasami się udaje wepchnąć ich lub ich rodziny bez kolejki. Tak być nie powinno, ale tak jest.
Nie zawsze się da wepchnąć, nie wszędzie, nie do wszystkich poradni, terminów itd. Ale jeśli jest taka możliwość, to się próbuje.
Nie że poza kolejką, ale można czasami przyspieszyć coś, dać na termin awaryjny itd itp
Nadal w poradniach na fundusz jest tak, że zapisani pacjenci nie przychodzą. I są dziury i luki. Jedni odwołają uczciwie, inni po prostu nie przyjdą
Uczciwie przyznaję, że pracownicy szpitala mają fory. tunrida, a ja nie do końca jestem po stronie, że nie powinno. serio chory lekarz/pielegnrka/technik rtg na L4 to jest brak obsługi tych, którzy potrzebują. Uważam, że lekarze, wojsko, policja, nauczyciele powinni mieć wręcz "gwarantowane fory". Bo ich nieobencość kosztuje podatnika podwójnie. Czy taka sytuacja daje pole do nadużyć- no oczywiście, jak każda sytuacja gdzie dostęp do czegokolwiek jest reglamentowany.
Co do gości z zagranicy - mi bardziej przeszkadza, że niestety w wielu miejscach lekarze z Ukrainy mówią niewystarczająco dobrze po Polsku no i ja mam doświadczenia, że są po prostu słabi. do tego, jeśli się właśnie nie ma "forów" to się nagle okazuje, że jedyny "numerek" w przychodni, który możesz dostać jest do takiego lekarza.
To niestety wcale nie jest sytuacja nowa, tylko teraz jest tych osób więcej. Ale słabi lekarze, niemówiący po Polsku z innych krajów byli problemem od dawna. Sama skończyłam na zabiegu organizoanym po znajomości z łapówką do lekarza w kieszeń zamiast na NFZ , bo 20 lat temu Pani doktor z Azerbejdżanu w karetce nie potrafiłą się dogadać, postawiła złą diagnozę i mnie odesłała do chaty🙁
A ja się cieszę że tak jest. Kazali nam, lekarzom polskim, sdpierdalać za granicę, bo oni se wezmą lekarzy ze wschodu, to niech teraz mają.
I to nawet nie chodzi mi o rząd (bo rząd to ma to w dupie, bo oni się nie leczą, tak jak zwykli śmiertelnicy) tylko o społeczeństwo.
Społeczeństwu się nie podobało że chcę zarabiać tak żeby nie zapierdalać na 2 etaty. Kazali mi wypierdalać, skoro mi się nie podoba.
To wypierdoliłam. Nie za granicę, ale w prywatę.
I w szpitalach na NFZ, w oddziałach jest coraz więcej lekarzy zza granicy.
I niestety, nie znają odpowiednio języka. Nie znają procedur i standardów u nas. Mają słabszej jakości specjalizacje. Gorszą wiedzę. Zupełnie inne przyzwyczajenia, metody itd
Chcieliście? To macie.
Ps. Zatrudnili mi w oddziale Białorusina o POGLĄDACH PROPUTINOWSKICH. Tego już nie zdzierżyłam.
Zwolniłam się. Z 220 godzin w miesiącu wzięłam 50. I to tylko po nocy żeby dupka nie oglądać.
I JEST MI DOBRZE
W oddziale mamy Ukrainkę ( spoko laska, ale jednak wiedza nie do końca taka jak polskich lekarzy), tego Białorusina który tylko umie pisać wypisy używając translatora i ma przyjść kolejny Białorusin który pracował i żył w Rosji. Czyli z pewnością nie opozycja Putina i Łukaszenki
Oddziały w szpitalach i poradnie na NFZ coraz bardziej są obsadzane personelem ze wschodu
tunrida, będzie już tylko gorzej, bo jakiś idiota wymyślił GÓRNY LIMIT ZAROBKÓW. I ten limit ma być taki, że więcej będzie zarabiać programista nabijający kabzę zagranicznym korpo niż człowiek ratujący życie obywateli. No nikt przy zdrowych zmysłach w tym kraju nie zostanie żeby tak pracować.
Ten górny limit, to ja nie wiem jaki lekarz dostaje, w jakim szpitalu i w jakim mieście.
Gdybym miała ten górny limit płacony w szpitalu, to bym srała z radości, znosiła rusków putinowskich i dalej tam pracowała
I nie chodzi tylko o mnie, ale mówię o lekarzach również innych specjalizacji zatrudnionych w Ostrołęce czy przasnyszu. Nie mamy takich stawek. My byśmy bardzo chcieli mieć ten górny limit
Moja frustracja przerosła poziom który jestem w stanie znosić. I tnę prace państwowe do minimum
tunrida,
Oddziały w szpitalach i poradnie na NFZ coraz bardziej są obsadzane personelem ze wschodu tunrida,
Jeśli chodzi o poradnię to dodam dla tych bardziej spoza branży, że pracują tam często NIELEGALNIE na wpwz (warunkowym prawie wykonywania zawodu) tytułując się specjalizacją zdobyta na Ukrainie, która w Polsce nie ma mocy prawnej. 💩
A ty się szarp i męcz przez lata najpierw żeby się na specjalizację dostać, później ją skończyć w te 5-6 lat i zdać egzamin często będąc pomiatanym na ustnym jak gówniarz 😂
Teraz i tak jest łatwiej zrobić każdą specjalizację, bo jest tendencja żeby móc odbywać obowiązkowe staże jak najbardziej na miejscu, w szpitalu macierzystym
Za moich czasów, kiedy was jeszcze na świecie nie było 🤣, większość staży była wyjazdowych. W praktyce wyglądało to tak że więcej niż pół roku, w każdym roku specjalizacji, musiałam pracować w szpitalach odległych od mojego domu o 50-120 km.
I nie szło zrobić specjalizacji w te 5-6 lat. Nie zostawisz dziecka 2 letniego na pół roku z babcią i nie pojedziesz na staże gdzieś w pizdu.
Ale to już zupełnie inny temat
tunrida, ja wiem że tej stawki nikt nie dostaje. Nie pracując w jednym szpitalu w ludzkich godzinach. Ale po mediach się łatwo nosi, że lekarze zarabiają „nawet 300 tys PLN miesięcznie!”. Niestety to, że w granicach 100-300 tys. miesięcznie zarabia ~500 lekarzy w całym kraju (więc te 300 tys. to może… ośmiu? dziesięciu?) już tak nośne nie jest. Bo spośród 165000 posiadaczy PWZ okazuje się, że to jakiś mizerny procent. Jednak na coś trzeba zwalić brak kasy w NFZ. Bo jak inaczej wyjaśnić, że już w październiku zabrakło kasy na świadczenia gwarantowane i szpitale odsyłają pacjentów, bo im NFZ nie zapłaci? Na burżujów lekarzy poszło.
A ja w tym tygodniu swojego faceta widziałam po 2 godziny dziennie, wliczając w to czas jak jadł późny obiad, bo wychodzi kiedy ja jeszcze śpię, a gdy wróci to z kolei on idzie spać, żeby móc wyjść kolejnego dnia jak ja jeszcze śpię. I zarabia podobnie co ja w korpo, bez wykształcenia w tym kierunku i z totalnie innym poziomem odpowiedzialności i stresu. To trzeba być szaleńcem żeby się w to bagno świadomie pchać.
A mnie dziś wkurzył fakt, że w mojej pracy dyrektor obiecywał wigilijne spotkanie dla wszystkich pracowników, a zrobił spotkanie w restauracji dla 20 osób. No tak trochę bez szacunku i bez pomyślunku. Oczywiście zaproszeni są kierownicy i osoby z wyższych szczebli oraz przedstawiciele poszczególnych działów. Zostałam zaproszona na to spotkanie, ale moi współpracownicy już nie. I już się robią wewnętrzne spory i podziały. Kompletnie nieprzemyślana decyzja ze strony szefostwa. Dodatkowo zawsze już były omawiane premie świąteczne a teraz dziwna cisza i wymijanie tematu.