Mnie najbardziej wkurza brak kultury osobistej u ludzi — przepychanie się w kolejce, głośne rozmowy przez telefon w komunikacji miejskiej albo rzucanie śmieci na chodnik. W pracy najbardziej drażnią mnie osoby spóźniające się notorycznie lub unikające obowiązków. W domu irytują mnie te drobne codzienne nieporządki, jak zostawianie kubków po całym mieszkaniu.
terEgo, ja ostatnio byłam świadkiem jak chłopak (młody,w okolicy mojego wieku. może z20lat miał) idzie na naszej klatce schodowej i tak po prostu pluje na podłogę... Normalnie bym grzecznie zwróciła uwagę ale że wkurzona od rana jestem to jeszcze zanim ślina dotknęła podłogi wymknęło mi się głośne "co ty kurwa robisz człowieku" to jeszcze ja zostałam zwyzywana od niekulturalnych 🙄
Mnie denerwuje zostawianie okruszków na blacie, nie posprzątana, otłuszczona z zaciekami kuchenka i włosy w odpływie, jeszcze swoje to ujdzie, ale nie współlokatorki...głośne rozmowy, mam wrażenie, że osoby ze wschodu non stop za głośno rozmawiają przez telefon, jakby myślały, że to coś da, a ty mimo chodem, że nie chcesz tego słuchać to nie mam wyboru, bo język znam. Dodam jeszcze żerowanie na drobnych rzeczach: ja nie kupie worków na śmieci gdy się skończyły, poczekam aż ktoś inny kupi nowe mydło do rąk... Ehh.. jak najszybciej iść na swoje.
Asiula, życie! Z tymi włosami to w punkt 🤣 . Życzę Ci by się spełniło "swoje"! Do lokatora " z problemami" trzeba mieć: cierpliwość, zdrowie i kupę pieniędzy. Pozdrawiam.
Perlica, lata temu pewna dziewczyna po poważnym upadku z konia prosiła tu na forum o pomoc, załączyła link do bloga, na którym miała opisane leczenie (miała m. in. rekonstrukcję części twarzy) i została stąd praktycznie przegoniona.
Perlica, dioz ma reklame na socialach. No i z tego co widze to nie robia zbiorek na pół miliona. Watpie zeby ludzie sie zrzucili na taka sume w 6 dni bez jakiejś akcji w mediach.
Ludzie tez sa mniej chetni pomagac bo coz, nie zawsze te zbiórki są legitne. Jak jest podparte to jakas fundacja ktoreje nazwa sie obila o uszy to wydaje mi sie ze jest inny odbior.
Dementek, pamiętam tą historię... to było wieeeele lat temu, możliwe, że jeszcze za czasów starej volty. Pamiętam też kto grał pierwsze skrzypce w podważaniu wiarygodności wypadku. Wiele szamba się wtedy wylało. Wkurza mnie, że tak często koniarze koniarzom wilkiem stoją. Każdy próbuje udowodnić swoją wyższość, wiedzę i rację. Mało wsparcia i trzymania kciuków za siebie nawzajem. Mnóstwo pogardy do innych.
Od wczoraj myślę o tej dziewczynce... Mam nadzieję, że uda się dotrzeć do kont typu Team Litewka i zbiórka ruszy do przodu. Oby młoda się pozbierała.
Meise, kilka lat później od tej sytuacji na re-volcie spotkałam tą dziewczynę w realu.
Ogólnie to były czasy przed powstaniem portali ze zbiórkami. Może teraz jej prośba o pomoc byłaby inaczej odebrana.
Za diabła nie pamiętam tej historii. Pamiętam tylko zbiórkę na leczenie konia, nie pamiętam już czyjego, wątek był podpięty. Tam szło sprawnie, ale wszystko było potwierdzane fakturami, wynikami badań etc.
Wpienia mnie wandalizm, znalazłam dzisiaj na masce swojego auta wyłamaną wycieraczkę... na lusterko komuś juz nie wystarczyło siły, ale na skopanie nadkola już tak.
Odnośnie roszczenia sobie praw, to kiedyś wynajmowałam z koleżanką mieszkanie w bloku obok którego było takie klepisko przeznaczone na parking dla tego i sąsiedniego bloku. Miałam wtedy Tico i to był jedyny samochód, który mieścił się w takim "ogryzkowym" miejscu przy krzakach (jesienią były tam zagrabiane liście, zimą kupa śniegu, a jak pojawiło się moje Tico, to było to doskonałe miejsce dla niego). Starszy pan z bloku obok uznał jednak, że nie wolno mi tam stać, bo to miejsce jego sąsiada, który ma dwa samochody i jeden musi parkować wzdłuż ulicy (i tak by tam parkował, bo to był samochód dużo szerszy od mojego). W związku z tym, że nie zgodziłam się na to, żeby nie parkować koło krzaków, to pan starszy postanowił obrzucać mój samochód obierkami, ogryzkami od jabłek, grudkami ziemi, drobnymi kamykami... rzucanymi ze swojego balkonu. Skończył po 2 wizycie dzielnicowego.
Jakiś czas temu pojechałam do koleżanki. Zadowolona, że dużo czasu nie straciłam na znalezieniu wolnego miejsca zaparkowałam auto. Po chwili pojawia się Pani i prosi, abym zaparkowała obok, bo Ona tu zawsze staje i już się do tego miejsca przyzwyczaiła 🤦.
Mnie kiedys daleki sasiad nachodzil bo mu sie nie podobalo ze parkuje obok jego wjazdu. Nie ze go zastawialam, po prostu w rozsadnej odleglosci obok, tak jak kazdy inny na ulicy ma. Mistrzu uwazal ze mam pod domem lepsze miejsce do parkowania, otoz... we wjezdzie innego sasiada, blokujac mu podjazd. Przylazl jeszcze potem pare razy i grozil okluczykowaniem karoserii, przebijaniem opon itd. Strasznie mnie takie cos wkurza - chcesz miec swoje miejsce to je sobie wykup i tyle, akurat tam mozna bylo tak zrobic.
A, zapomnialam - najlepsze ze pajac w ogole nie korzystal ze swojego podjazdu ani z garazu do niego prowadzacego. I parkowal swoje 3 auta na ulicy, jedno naprzeciwko mojego domu. Nie potarły się w glowie tam szare komorki ze jakby skorzystal ze swojego podjazdu chociaz jednym z aut to moze bym nie szukala miejsca parkingowego dalej wzdluz ulicy obok jego domu 🙄
U mojej babci ulica wygląda tak: klik
Choć na street viev jest i tak w miarę jeszcze "pusto" tam, bo zazwyczaj nie ma gdzie palca wetknąć. Ludzie zostawiają jedynie miejsca przed swoją bramą. A ja z kultury nikomu w bramie stawać nie zamierzam.
Jest dosłowinie 9 domów na ulicy i w każdym po kilka aut. Oficjalnie nie ma parkingu tam gdzie ulica jest szersza, ale wszyscy parkują i każdy rości sobie prawo do stawania przed własnym domem. Ludzie zamiast zaparkować np. na podwórku albo wprowadzić do garażu auto to stają na ulicy. W momencie kiedy ja chcę odwiedzić babcię to albo muszę stawać na poprzecznej ulicy (głównej) albo stawać 5 cm od bramy, żeby zmieścił się przejeżdżający samochód. Problem jest natomiast, jak z przeciwnych stron wjadą dwa auta (ulica oficjalnie jest dwukierunkowa) i nie mają się jak wyminąć xD
Rany, ja tego totalnie nie rozumiem. Ulica, którą dojeżdża się do nas do stajni jest wąska i ludzie tam zawsze stają przed swoimi posesjami, mało kto wjeżdża do środka. Mają garaże, mają podjazdy, ale stają na ulicy więc oczywiście jak jadą auta w dwóch kierunkach to nie ma jak się minąć. Nie rozumiem tego. To są porządne, drogie samochody. Nie szkoda tym ludziom, że ktoś ich porysuje? Jak ktoś ma nowego suva przed domem to chyba go stać na zamontowanie automatycznej bramy, skoro to taki problem żeby ją sobie ręcznie otworzyć 🤦
Zastanawiam się jak te "obrzydliwe, rasistowskie sugestie" w jedną stronę mają się do cieszenia się z czyjejś deportacji? Zastanawiałaś się jaką sytuację ta osoba mogła mieć?
Cóż to za podwójne standardy. Sankaritarina, cieszę się z każdej deportacji nielegalnego imigranta. Uważam, że to dużo ważniejsza litera prawa do przestrzegania niż to, że ktoś jechał 5-10-15 km szybciej autostradą.
Od oceny sytuacji materialnej i społecznej danej osoby są odpowiednie władze. Ludzie, którzy tego potrzebowali w tamtym okresie bez problemu otrzymywali azyl.
I tak wyjątkowo mnie "cieszy" (na zasadzi spokojniej śpię) deportacja np. członków zorganizowanych grup przestępczych czy osób z wyrokami.
Członkowie mojej rodziny od lat pracują w straży granicznej na granicy z Białorusią. Po obejrzeniu prawdziwych filmów z tamtego rejonu uważam, że pani Agnieszka Holland powinna zostać postawiona przed sądem za swój kłamliwy i propagandowy film.
kotbury serio? Nielegalnych imigrantów deportujmy, piratom drogowym dajmy żyć? Bo przecież to nic złego zapieprzać autostradom ponad limit i stwarzać zagrożenie dla innych, bo przecież każdy kto przekracza prędkość jest dobrym kierowcą w swoim przekonaniu...
matrix to Ty nie widziałaś ulicy, na której ja mieszkam 😉 brak chodnika i pobocza, tylko wąska ulica, która powinna być jednokierunkowa, ale ktoś nie pomyślał i jest dwukierunkowa. I jak spotkają się dwa samochody jadące w przeciwnych kierunkach robi się problem, bo któryś musi się cofać, bo dwa się nijak nie miną. Od krzyżówki do krzyżówki jest może z 20 domów łącznie po obu stronach, a ruch u nas duży, bo sobie cwaniaki nasza ulicą drogę skracają i robi się problem. I to mnie czasem wkurza na codzień 😉