Muszę chyba zwerbalizować tekstowo swój pomysł.
Przydałaby mi się jakaś terenówka do podpięcia przyczepy, przewiezienia drzewa, wyrównania placu, takie coś. Ale moja chytrość się zastanawia czy znajdę coś ciekawego do takich drobnych prac, ale czym też normalnie na ulicę wyjadę.... Jakiś Land Rover? Dobra opcja? Kia Sorento...? Po taniości, po taniości... A chyba tu był kiedyś taki temat....
Sankaritarina, ja mam Suzuki Jimny. Wożę kucyki (mała przyczepa), wodę na łąkę, siano, obornik, a jak trzeba to i skoczę tym na zakupy czy do paczkomatu 😉
Sankaritarina, kia sorento jest ogromna. Ale bierze na hak i 3 tony. Tylko musisz sprawdzic wersje, ta z dieslem 170km chyba. Znajdziesz za 10-20 tys., sama podgladam od dość dawna żeby zlapac jakia fajny egzemplarz do ciurania
Sankaritarina, Discovery dwójka od pasjonata ma niograniczone możliwości. Sorento na pewno mniejsze, Pajero będzie ok, ale trzeba dużej staranności orxy zakupie bo bardzo gniją. LR też , ale kyiś kiedyś bardzo porządnie zrobił ramę ta są fajne i z silnikiem 2.5 diesel mega ekonomiczne.
melehowicz, z ciekawości - jak z serwisem LR w Polsce? Jak z dostępnością i ceną części? Lubię je ale mechanik (z UK) mi je zawsze odradzał ze względu na awaryjność i koszty
donkeyboy, Jak coś przeżyło do dziś to przeszło już wszystkie choroby. U nas są dwa lub trzy serwisy nieautoryzowane wyspecjalizowane w tych autach. Lokalnie pewnie bywa z tym różnie. Każde auto coś ma, Land Cruiser jest niezawodny silnikowo, ale mega drogi i rana gnije w oczach. Ja nam Pajero IV , ma 19 lat duży autobus bo 5 drzwiowy, ba początku kilka rzeczy trzeba zrobić i dbać o podwozie to też niezniszczalny, dla ciebie lepiej wersją 3D. Mercedes ML też warty zainteresowania , raczej starsze wersje z dieslem 2.7
donkeyboy, Przez 21 lat jeździłam samochodem marki Hyundai Gallopper. Wywoził że stajni na 25 koni obornik, bronowal i podlewał plac, ciągnął przyczepę z końmi i był bezawaryjny do dwudziestki.
donkeyboy, ja mam LR Freelander'y od 12 lat. 5 lat jedynkę (ją średnio wspominam, ale wszędzie dawała radę), potem 4 lata Freelandera II manual, diesel, dawał radę z przyczepą bez problemu, teraz mam kolejną dwójkę od 3 lat, automat diesel, no mega jestem zadowolona. Tylko trzeba dobrze sprawdzić go przed kupnem, bo lubią ludzie naprawiać po taniości i potem są np. przekładki do tego robione na Oplowskim nie pasującym elemencie. Jedynka faktycznie gniła w oczach, dwójki już są ok, zabezpieczyć sobie i rdza nie tyka. Bardzo lubię go do przyczepy, kompletnie nie czuję, że mam coś na haku nawet przy dwóch ciężkich koniach - silnik 2.2 160 KM.
Sankaritarina, my mamy hiluxa i sobie chwalimy. Wozimy rozne rzeczy, ciagniemy 2 konie i jeszcze jest zapas DMC. Mamy zabudowę paki, wiec i na zawodach wygodnie, bo mozna sprzęt zostawić w aucie pod sama stajnia.
Co do równania placu, to większośc rownarek ma podpięcie do traktora a nie samochodu, one sie różnią. Nie szukalam bo równam traktorem, ale zobacz czy w ogole sa takie rownarki pod auto ktore Ci pasuja.
melehowicz, Tak, sprzedałam go jak miał 23 lata. Silnik był w super stanie, blacha fatalna. Ale pierwszy kupiec przyjechał i dał 15000 zł. To było 4 lata temu. Samochód w stajni sprawdzał się idealnie.
karolina_, Dzięki za prohinta! Mam sprytnych kolegów, więc myślę, że do równania to coś wymyślimy 🙂 Ale dobrze wiedzieć, bo w ferworze jeszcze bym poszła w koszty...
Emerytka1, Galloperem to ja nawet jechałam, faktycznie fajne auto....
melehowicz, Powiem Ci, że Pajero dawno nigdzie nie widziałam. Jeszcze kilka lat temu dało się natknąć, ale teraz faktycznie, może zostały tylko bardzo dobrze zachowane jednostki.
To prawda, każde auto coś ma. W zasadzie to mnie chyba nie odstraszy żaden wygląd, ale no dobrze by było, gdyby auto nie pękło po 5 km ani się nie rozciekło...
espana, Pod warunkiem, że będzie tam podręcznik "jak napawiać samemu". Był taki pomysł, ale komu z jakkolwiek "mechanicznie zainteresowanych" nie wspominam, to się spotykam z jednym wielkim płaczem rozpaczy i wielkiego odradzania 😀
Odnośnie dywagacji - czy przenosić konie z przydomówki do pensjonatu i odwrotnie- czas spędzony na codziennej (lub rzadziej) pracy przy koniach we własnej stajni wolnowybiegowej zależy najbardziej od tego, jak mamy tą naszą wolnowybiegówkę zorganizowaną 😉
Mam konie przy domu ponad 15 lat, stajnia jest- drewniana i nie duża, otwarta 24/7/365.
Przeszedłem różne konfiguracje, rozwiązania, pomysły.
Absolutne "must have" aby się nie narobić więcej niż potrzebne minimum:
podgrzewane poidło- jeśli myślimy że doprowadzenie wody z domu do stajni to "droga impreza" to warto policzyć na kartce ile czasu dziennie nosimy wodę, rozbijamy lód w wannach, wymieniamy dziurawe węże, cieknące końcówki i mnożymy przez 365 dni x lat i naszą stawkę za roboczogodzinę.
Paśnik, który ładujemy raz na X czasu (w zależności ile mamy koni) oraz który...... ogranicza nam marnowanie sianka. W 90% stajni widzę marnowanie około połowy siana, oraz codzienne uzupełnianie. Znowu- kartka i długopis i wystarczy popatrzeć na ilości w tyś zł, które idą w.......błoto
Jakikolwiek sprzęt zmechanizowany - minimum quad z przyczepką z kiprem, a idealna jest miniładowarka (wywiezie przyczepkę z obornikiem, lub obornik w łyżce) przywiezie i poukłada bele z sianem, pociągnie równiarkę podłoża, przewiezie drągi i wszystko inne co przy stajniach trzeba przetransportować.
Ja przy czterech koniach w systemie wolno wybiegowym mam średnio 20min pracy dziennie (zimą więcej, latem prawie w ogóle).
Woda w poidle- zero pracy
paśnik - trzy bele raz na dwa tygodnie - 20minut
sprzątam kupy tylko w stajni, wokół stajni i wokół paśnika- w zimie ok pół godziny dziennie i wrzucam zbieraczką na antyczną mini wywrotkę
W okresie od maja do października praktycznie nie ma co robić, tylko jeździć 🙂
Ja mam Toyotę rav 4 2003 rok.
Jeżdżę nią od 8 lat. Wozi mi wszystko i wszystkich. Nigdy mnie nie zawiodła. Jeździłam z końmi po całej Polsce. Do ogiera, na zawody, po nowe konie. Woziłam konie znajomym po 400 km.
Jeździ wszędzie, po polu, po siano, po zboże.
Jestem bardzo zadowolona. Przez te 8 lat dostała i mnie w du... W tym roku kupiłam Skodę kodiaq, bo do ogiera 200 km boje się już jechać ravką.
Co prawda o auto trzeba dbać nie wewnętrznie tylko pod maską. Wymiana oleju, rozrządu, nowe opony. I nic się nie dzieje.
nokia6002 tylo jak rozumiem dyskusje koleżanka szuka czegoś jako dodatkowe auto za małą kasę a ty wyskakujesz z kodiaqiem za ponad 100tys …
Chodź swoją drogą nie wiem czy nie łatwiej bd wyszukać auto +20 w dobrej cenie, niż coś nowszego w budżecie właśnie do 100 tys..
espérer, no nie, przecieez nokia pisala glównie o toyocie rav 4 z 2003r, ktora jej sie sprawdza do wszystkiego, tylko nie na dlugie dystanse, stąd kodiak... toyota jest przeciez w 100% zgodna z oczekiwaniami Sankaritarina.
Iskra de Baleron, mam doświadczenia z Nivą - prawda, że dość dawne. Dzielna w terenie, ale na szosę bym do niej nie wsiadł. Kwestia posiadania lub nie ramy jest tu drugorzędna. Aut rama już sie od dawna nie robi z wyjątkiem tych co maja aspiracje do klasy aut terenowych a i to nie wszystkie. Żaden suv nie ma ramy, Pajero III i IV też bez ramy Toyota LC i podobne maja ramę , niektóre Land Rouvery... miały.
Dziękuję wszystkim za polecenia!
melehowicz, Czemu nie wyjechałbyś Nivą na szosę? Chybotliwe...?
pksp, Kurde, przekonujesz do inwestycji i automatyzacji wszelkiej. No a jak z karmieniem treściwym? Chyba, że karmisz raz dziennie. Sankaritarina,
Polecam podajniki paszy i karmienie 8 razy na dobę.
Sankaritarina, To auto ma bardzo prymitywny układ zawieszenia, łatwo o poślizg, trochę myszkuje na drodze. To na koniec ruski sprzęt wiec jakość materiałów ryzykowna.Śmierdziało paliwem notorycznie i nie dało się tego usunąć. Prąd był na tyle niestabilny, ze osprzęt Boscha wariował na maksa. ładowanie akumulatora też często padało - zmyślny elektryk coś tam potrafił poprawić, ale i tak nie było to idealnie.. Zdarzyło mi się odpadnięcie koła , na szczęście na polnej drodze.Natomiast jest bardzo dzielne w terenie i sprawny kierowca przejedzie tam gdzie ani Patrol, ani Pajero nie przejadą. Przyczepy by do tego nie przypiął.
Sankaritarina, karmię raz dziennie, uwiąz przy żłobie i przypinam np na godzinę (jeśli nie ma deszczu lub owadów) to pomaga dwojako: każdy koń je na spokojnie i tylko swoje; konie uczą się stać spokojnie przywiązane.
Gdybym miał więcej koni albo nie było by mnie na miejscu to zamontowałbym karmniki automatyczne.
Takie inwestycje wbrew pozorom zwracają się bardzo szybko!
No chyba, że ktoś swój czas ceni na 0zł/h
Inaczej, kiedy wszystko robimy sami i ręcznie, to z ust prawie każdego kto przeniósł swoje konie do domu słychać: "na trening i jazdę już nie ma czasu i sił"
Ale te podajniki automatycznie chyba sprawdzają się jak konie jedzą to samo
Wiem że są system np dla krów które zczytuje jaka sztuka podeszła do podajnik i odpowiednio wydziela pokarm - ale znowu baza jest ta sama tylko zrobi różne dawki
Musisz mieć zdrowe konie jeśli masz taki system.
Wystarczy że ktoś ma w stadzie konie metaboliczne ( a umówmy się to jest powoli plaga) i już koncepcja z jednym dużym paśnikiem się nie sprawdzi - mam takie konie że pod tym pasnikiem jadłyby srały i tak do końca beli. Tylko oddaleniem wody zmusiłbyś ich do jakiegoś ruchu a siebie do zawału w zimę czy jednak piją odpowiednią ilość wody jak nie nadzorujesz ich jednak chociaż te 2x w ciągu dnia
Sankaritarina, muszę stanąć w obronie poczciwej Nivy 😉
Po pierwsze albo trafisz na sztukę która jeździ i się wgle nie psuje… albo na taką której co chwila coś dolega 😉
Miałam Nive z 10-15 lat, jako główne auto, kupioną od nadleśnictwa, więc miała dużo najechane.
Zawieszenie było bardzo komfortowe jak na tak starą konstrukcję, trochę myszkowała ale mój roczny Jimny również to robi a do tego potrafi złapać death wobble.
Byla duża, pojemna, wydajne ogrzewanie, odpalała w każdych warunkach, stały napęd na 4, super reduktor i to by było na tyle z jej plusów 😉
Koszmarne hamulce, słaby silnik.