Forum konie »

kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy

EMS, dzięki to jest w sumie cenne spostrzeżenie, jak się klasyfikuje pojęcie "trudny koń" w zależności od tego potrafi jeździec 🙂

Z mojego doświadczenia najfajniejsze są konie po prostu poczciwe, takie które mają w sobie chęć do robienia różnych rzeczy (nawet jeśli nie do końca pod siodłem są dobrze ujezdzone). W zeszłe wakacje pojechałam na obóz, gdzie jeździłam na takim właśnie rekreacyjnym koniu. Był młody, ale tak pro ludzki i poczciwy, że pomimo tego że pod siodłem nie był rewelacyjny to to były naprawdę miłe jazdy. Nawet w terenie jak mi brykał to pilnował czy nie spadam i na moje wymamrotane prośby przestawał 😀 to swoją drogą była też dla mnie duża lekcja pokory, bo powrót do takiej naprawdę rekreacyjnej stajni i jazd po tym jak się miało swojego konia i jeździło głównie na prywatnych koniach to jest trudna sprawa.
Mietek Zagor kiedyś powiedział, że u ludzi się mówi, że mają autyzm... a u koni, że są "trudne"🙂
Dlatego też ważne jest uczenie ludzi wyczucia jeździeckiego. Żeby testowali oni konie a nie tylko konie ich. Jak mocno, gdzie łydke przyłożyć, jak zadziałać na rękach, kiedy puścić kiedy przytrzymać.
Znam konie które chodzą tylko na bardzo delikatne łydki, napięcie łydki, im mocniej tym bardziej leniwy koń się staje. Jak ktoś zacznie od mocniejszej łydki to ma konia nie do ruszenia, nie mówiąc o zagalopowaniu.
Żeby rozmawiali z tymi końmi a nie traktowali je wszystkie tak samo.
Żeby czuli gdy koń coś chce zrobić, mieli zapas pomysłów w głowie jak z danej sytuacji wybrnąć.

EMS, owszem, też jestem tego zdania że warto zmieniać konie. Ale też trzeba robić to z głową. Jak przychodzi ktoś kompletnie zielony, nigdy nie jeździł to te pierwsze choć kilka jazd fajnie jak jest ten sam koń. Bo człowiek się uczy ogarniania swojego ciała. Później trochę na innym, żeby zobaczył różnice. A potem można zmieniać.
Choć jeżdżąc raz na miesiąc to czy to będzie miało różnice ? Wątpię.
Mówię tu o naprawdę regularności i chęci do prawdziwej nauki a nie powożenia tyłka, kogoś kto się chce rozwijać i szuka swojej drogi.
Sonika, i z tym się zgadzam. Mi bardzo dużo czasu zajęło zrozumienie, że jest tylko pewna baza, podstawa która zawsze jest potrzebna, ale że na każdym koniu jeździ się trochę inaczej. Że na niektórych koniach trzeba mieć rękę trochę szerzej, łydki bardziej wyraźnie przykładać, że na niektórych trzeba jeździć np bardziej odciążając plecy w pewnych momentach itp. Dla mnie to wcale nie było oczywiste a już na pewno nie było świadome 😝
EMS, trochę chyba nadinterpretujesz to co napisałam. W pierwszej kolejności napisałam że ryczalam że to ja nie umiem jeździć (ja, ja!) - nie pisałam że to wina konia. Akurat w tym wypadku w telegraficznym skrócie właściciel nie przepadał za ujezdzeniem, i koń chodził jak se chciał, a jej to nie obchodziło bo kupila innego konia który był pod tym względem bardziej lekki na pomocach. Więc ten koń po prostu na początku oferował mi to co jej - cóż innego miałby zrobić?

Koń wie tyle co go nauczymy i jakie ma doświadczenia. Jeśli jego doświadczeniem jest to że nikt go nie będzie szarpał, że ma równowagę itd. i nie jest z natury kombinatorem to jazda sama w sobie staje się mniejszym wysiłkiem i możesz pracować nad detalami. Wyobraź sobie teraz ze masz konia który chodzi jak masełko, który sam się niesie, prawidłowo wchodzi na kontakt, jest lekki na pomocach... a potem tego konia sprzedajesz i wsiadasz do szkółki gdzie konie myślą "do tyłu". No taka osoba nie zagalopuje używając lekkich pomocy, nie zegnie go jeśli koń nie odpowiada na łydkę etc.

I tu się wtedy taka osoba wracająca do koni szkolkowych może się sfrustrować, o to mi chodzi. Natomiast jest to duże uogólnienie bo są w niektórych szkołkach super konie na których można się dużo nauczyć. Mysle że nadal są miejsca gdzie skręca się wew. wodza i galopuje tylko w zastępie na ogonach, nic dziwnego jak potem taka osoba zmieni stajnie i jak ma sama zagalopować to nie umie.
EMS, jasne, dobrze jest zmieniać konie. Zobaczyć sobie, że jeden koń będzie „ciągnął” za rękę, inny nie będzie chciał się oprzeć. Jeden reaguje szybciej, inny wolniej, łatwiej albo trudniej skręca.
Znam osoby, które jeździły tylko na jednym typie koni. Teraz mają problem z wyczuciem rytmu na większym/mniejszym koniu, a co za tym idzie w ogóle jazdą w innym chodzie niż stęp. Plus często łatwo poznać osoby jeżdżące za długo na jednym koniu - choćby i wybitnym. Wszystkie rzeczy próbują porównać do tego jednego konia i zwyczajnie nie rozumieją, że dwa konie mogą inaczej robić dokładnie to samo.

Facella, Poza tym co to znaczy, "dobrze chodzi"? Koń szkółkowy chodzący dobrze to koń, który sobie drepcze po śladzie równym tempem bez gwałtownych ruchów, typu "a tu się zatrzymam, a tutaj sobie wejdę do środka", bo osoby początkujące tego właśnie potrzebują. Ale słońce złote, to już jest dużo. Żeby koń odpowiadał na najprostsze sygnały, to trzeba tego pilnować. Początkujący tego nie przypilnują, choćbym chodziła za nimi krok w krok. Tu naprawdę nie chodzi o to, że ten koń ma super dużo umieć.

keirashara, Nevermind, - naprawianie tych koni, czy raczej pilnowanie pewnego poziomu ujeżdżenia to część pracy instruktora i tyle. To nie jest walka z wiatrakami, a maintenance maszyny, żeby działała 😉 Proszę nie krzyczeć na "maszynę". W pewnym sensie koń do nauki to taki sprzęt, o niego trzeba dbać, żeby dobrze działał. Tym dbaniem będzie karmienie, dobór siodła, wet, fizjo, ale też właśnie co jakiś czas praca pod instruktorem. Można to nazywać i maszyną, ale no cóż, dla mnie ta praca to zawsze była walka z wiatrakami. Mogłabym jeździć te konie co chwila, a one i tak się „zepsują”, bo wsiądzie kolka osób i pozwoli na to samo.
Gdzie mogę poczytać o kopytach i jakie one mają wpływ na postawę?
Trafiłam ostatnio na instagramie na profil jakiegoś kowala i fajnie mówił, że kopyto idzie tak i tak, to noga idzie w koziniec. I zorientowałam się, że w sumie o końskich nogach i postawach nie wiem nic. Chcę nadrobić 🙈
wistra, Remek Borowski troszkę tłumaczy "jak krowie na rowie" te tematy (chociaż go gwiazda z zach-pom ostanio zhejtowała🙂.
Warto śledzić wpisy Ady Majochy- nie pamiętam jak się nazyw aten jeje oficjalny profil.
Ogólnie to dobrze napisanych tekstów na temat postawa a kopyta jest mało. Większość traktuej o kątach ścian, długości poszczególnych elementów ścian vs. oddziaływanie na ukłąd ruchu. Ale o 'skrzywieniach' w płaszczyźnie bocznej, (np. kozińcach itd.) i jak prowadizć kopyta jets w moim odczuciu niewiele.
wistra, grupa na fb Naturalnie o kopytach, The hoof Architect, Kopyta Magdy, Ada Majocha to Advanced Equine Podiatry
Szkoda, że w internecie można poczytać jedno a kopyto po robocie to drugie 🙂 ale to już chyba urodą influencerów wszelkiej maści.
Dodam do listy artykuły Peta Rameya, można znaleźć tłumaczone na polski przez Adę Majochę. Najlepsza jest jednak praktyka i obserwacja oraz pytanie o każdy szczegół, ale to trzeba mieć kogo 🙂
Hej, jak zabrać się za też. ,,oprowadzanki"? Mam konie w domu, mam doświadczenie, mam nawet firmę. Ale. Jak to rozliczać? Mam mieć kasę fiskalna? Muszę mieć zaplecze dla klientów czyli np dodatkową toaletę? Jak w kwestii zgód i zabezpieczenia w razie Ew. Wypadku?
shewolf "oprowadzanki" to taka sama działalność zarobkowa jak każda inna. Jak masz firmę, to masz księgową i jej zapytaj kiedy musisz mieć kasę fiskalną a kiedy nie i jak to rozliczać. W świetle prawa nie musisz mieć "zaplecza dla klientów". W kwestii ewentualnego wypadku, moim zdaniem najbezpieczniej jest wykupić OC instruktora- koszty są naprawdę niskie.
Przemyśl jednak, czy chce Ci się w to bawić, bo na samych oprowadzankach kokosów nie zarobisz, a kręcący się wokół koni obcy ludzie to kupa stresu i ryzyko. Jak się "otworzy" stajnię dla odwiedzających, to potem obcy ludzie czują się u Ciebie na podwórku jak u siebie🙁
Cenna uwaga. Chce raczej okazjonalnie dorobić.
shewolf Jak chcesz to robić tylko okazjonalnie, to przemyśl to dokładnie. Zarabiałam na koniach i jeździectwie przez ostatnie kilkanaście lat, bywałam w dziesiątkach stajni- od małych przydomowych po ośrodki po kilkadziesiąt koni i więcej. WSZĘDZIE oprowadzanki to największa stonka😉
Naszło mnie dziś na rozmyślanie. Jako, że wypadałoby zacząć pracę z koniem co odwlekam niemiłosiernie…
Jak to jest? Koń stoi od 7 rano na łące gdzie mam już naprawdę sporo zielonej trawy, tak więc kosi równo. Czy o 12/13 można uznać, że ma tej trawy w żołądku ilość jaka może doprowadzić do kolki jeśli kobyła pójdzie na jazdę pod siodło? Jak to rozwiązać? Postawić ją na godzinę do boksu żeby było jak po karmieniu? Panikuję strasznie, mam PTSD po miesiącu w klinice i dwóch operacjach skrętu i tragicznych nakładach finansowych :/ więc nie wiem czy szukam wymówek aby nie wsiadać czy może coś jest na rzeczy? Rok temu również była już na trawie kiedy zakolkowała a poprzedniego dnia dość mocno pracowała. Naprostujcie mi trochę zwoje 🙄
Gillian, - ja tam się nie zastanawiam i biorę do roboty, nawet mi nie przyszło do głowy, że coś może być nie tak 😅 Fakt, mój ma raczej wygryzioną trawę, nie bujną łąke, ale głodny nie chodzi.
Gillian, ja normalnie zabierałam z łąki na jazdę i wywalałam z powrotem na łąkę bo koń stał na niej 24/7. Też by mi do głowy nie przyszło żeby "przestać" konia przed jazdą, zawsze uznawałam że to przy treściwym tylko i to takim konkretnym a nie typu sieczka (która jest zalecana chyba nawet przed jazdą).

A wiesz jaka była przyczyna tej kolki?
Teoretycznie przyczyną było zapalenie jelit ale jelito cienkie fizycznie było skręcone więc chyba nie można powiedzieć definitywnie.
Nie no raczej jazda nie ma tu nic do rzeczy w związku z jedzeniem trawy przed. Kolka się zawsze może zdarzyć a trawa to przecież objetosciowka, po treściwym powinno się odczekać.
donkeyboy, jak najbardziej, sieczka jest zalecana, żeby była pewność, że koń ma paszę objętościową w układzie pokarmowym.

Gillian, ja nieufność wobec trawy rozumiem, bo została mi z dawnych lat 😉 Jeśli nie potrafisz ze spokojną głową wziąć konia z trawy do roboty, to może zdejmij nieco wcześniej z trawy i zostaw go z sianem.
Przed jazdą zwykle się konia jeszcze czyści, więc, czy ja wiem czy ten koń, nawet ten utrzymywany 24/7 na podwórku, wychodzi na jazdę będąc full-obżartym? Niekoniecznie chyba.

Nie no raczej jazda nie ma tu nic do rzeczy w związku z jedzeniem trawy przed. Kolka się zawsze może zdarzyć a trawa to przecież objetosciowka, po treściwym powinno się odczekać.
somebody, O, to, to, właśnie.

Gillian, No a co to znaczy "mocno pracowała"? no ale jakoś i tak nie widzę związku między pracą, trawą i kolką, w takiej konfiguracji. Z drugiej strony, jak masz się stresować, to możesz ją faktycznie z tej trawy zdjąć wcześniej albo brać do pracy po zejściu do boksu tj. koń zszedł z łąki, "odpoczął" od łąki i wychodzi na jazdę, o ile są takie opcje u Ciebie.
Mocno pracowała jak na 4-latka, dużo galopowała po drągach, napinała mięśnie brzucha 😐
Zrobię tak, że po prostu wezmę ją na dłużej do boksu. Psychika straszna rzecz, niby całe życie z końmi a tu o, paraliż 🙄
Gillian, Hmm. No to może właśnie niekoniecznie ta trawa, a cała korelacja, mocna praca + później trawa...? Jelita się "spięły", "na to" koń się najadł trawy po korek i sru, poszło.
Ludziom się jelita potrafią "spinać", "skurczać" ze stresu albo po ciężkim treningu, a to wcale nie musi być jakieś mocno bolesne tj. na "pierwszy rzut" można nawet nie czuć tak do końca. Obstawiałabym, że u koni może zadziałać coś podobnego.
Też ja tam uważam, że boks jest po coś tj. po pastwisku koń w boksie też odpoczywa, regeneruje się, więc może taka trochę procedura & rutyna dobrze zadziała.
Gillian, Moja klacz bedąca w treningu do mpmk zdradzała objawy "jakby wrzodowe" więc wprowadziłem sieczkę zbożowa do karmienia po to by przewód pokarmowy był wypełniony (przynajmniej częściowo) a przed treningiem dostawała jeszcze sieczke z lucerny. Znając behawior koni i trochę fizjologię nie przyszło by mi na myśl żeby pobieranie pokarmu i wysiłek fizyczny mogły być skorelowane z kolką. Co najwyżej unikałbym karmienia paszami treściwymi bezpośrednio po wysiłku. Skręt jelit musiał być spowodowany innym czynnikiem, Wszak z natury sposób pobierania pokarmu przez konie sprowadza się do zasady wypełnienia przewodu pokarmowego od żołądka po okrężnicę bez przerwy. Gdyby miało to powodować skręt jelit to wilki lub inne drapieżniki nie musiałyby narażać sie na kopniaki tylko pogonić stado i czekać aż padną z powodu kolki.
Gillian, chyba troszkę nadmierna ostrożność. Nasze konie w sezonie stoją od 7 do 18 na trawie, przez jakiś miesiąc jest to bujna trawa 😉 i każdy pracuje w trakcie dnia, jedne o 10 inne o 15, mój często o 18. Nigdy nie było żadnych problemów. Konie w ciągu dnia i tak robią sobie przerwy na pastwisku jak się najedzą odpowiednio 😉
Gillian, Nie ma co panikować, trawa to objętościówka. Nawet wskazane, żeby koń do roboty szedł wypełniony objętościówką, pełne jelita są mniej podatne na skręt, niż pustawe. Pamiętaj o tym.
Dziękuję 💖 jadę do stajni, spróbuję wsiąść. Codziennie wyciągam siodło i chowam 🤷
zuza17, Likity ciesza sie popularnoscia, nie znam konia co na likita sie nie pokusi. Tylko ze sa bardzo slodkie, i jak nie chcesz wydawac tysiecy na dentyste to monitoruj uzytek lizawki, tak samo np smaczki z lukrem 😉
Teoretycznie przyczyną było zapalenie jelit ale jelito cienkie fizycznie było skręcone więc chyba nie można powiedzieć definitywnie.
Gillian, jak miałaś takie przeboje to imho włącz sobie bardzo dobry probiotyk do codziennego stosowania.
Ogólnie siano czy trawa przez większość konie jest pobierana w taki sposób, że nie nastęuje przeciążenie (miejscowe) w przewodzie pokarmowym). Raczej większe ryzyko kolki (ze skrętu) to jest wsiadanie na pusty bebzon. Wyobraź sobie miękką rurkę długą, ot jak z materiału. Jak ją "wypchasz" równym wypełniaczem, jakim jest np. prześlinowane i nadtrawione trawa czy siano, to naprżęenie ścianek (i wypełnienie, a co za tym idzie "zginalność"), jest wszędzie (na całej długości) taka sama. Ale jak jest dzuira w dostępie do objętościówki to się robi "puste" pomiędzy odcinkami wypełnionymi no i to się moze zagiąć (skręcić).
Więc imho właśnie jazda na pełne jelita objętościówki- jest bezpieczniejsza.
Ale... żeby one były dobrze pełne, równo, bez zatorów to koń nie może żreć jak pierdolnięty (dzikie parcie na trawsko), ot musi sobie skubać robiąc co chwiję kroczek. I koń musi mieć dobrą flore bakteryjną żeby równo tą objętościówkę przetwarzała.
Więc naprawdę dobrym wsparciem wypuszczania na trawę są i probiotyki i witaminy z grupy B- bo te rownież regulują proces trawienia. Z resztą w stresie, czy przy zmianie żarcia to właśnie bakterie produkujące B w jelitach (i tryptofan) zdychają jako pierwsze i robią dwukrotne kuku. Pierwsze kuku- to, że ich nie ma, czyli kon ma nagłe braki, drugie kuku, że jak ich nagle dużo zdycha to jest zatoksykowanie.

Więc te B w ogóle mają bardzo dużo zdrowotnych powiązań, min. kolki ( z zapaleniem jelit), nerwowowść (bo B są potrzebne do produkowania melatonimy i l- tryptofanu). Anemie, bo są potrzebne do przyswajania żelaza itd.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się