Jessu ile się nasłuchałam, że mój koń marnuje siano oraz robi gnój w boksie bo to siano moczy w poidle. Po zmianie stajni siano zjada i nie grzebie w nim i cudownie przestał je moczyć w poidle z dnia na dzień, pomimo, że miałby bardzo ulatwiony taki proceder.
Epk, prawda. Mój koń najbardziej w życiu schudł mając siana w opór, ale takiego najciulowszego z jakiegoś bagna... Nawet je jadł, w przeciwieństwie do połowy stajni, ale do wyprowadzki spadł na nim z 50 kilo... Jak nie szło akurat to bagienne (właściciel kupował dosłownie po 10-20 balotów, bo od 6 czy 7 lat twierdzi, że on wiatę na siano buduje, bo nie ma gdzie trzymać więcej, więc siano się zmieniało dwa razy w miesiącu...), to szło zgniłe, spleśniałe lub tak zakurzone, że w masce je przetrzepywałam... I co z tego, że było, jak było takie... I codzienne pierd..., jak to żadna inna stajnia w okolicy nie daje tyle siana i konie mają non stop siano. I leżące kilka dni/tydzień przegniłe końcówki balotów lub siatek na padokach, bo jeszcze konie mają, żeby dojadły...
Mi raz próbowano wciskać, że ta trawa bagienna to takie top siano i się niepotrzebnie czepiam 🤡 a to był moment, gdy mój wiecznie "na diecie" koń dojadał wyslodkami, bo tak poleciał z wagi, nie chciał tego jeść. Wybierałam ręcznie, a potem dokupowałam inne siano sama 🤦
Sivrite, no mój koń teraz w nowej stajni odbił po karmieniu przez 1.5 miesiaca takim sianem w poprzedniej. A nic w tamtym czasie nie robił (nie chodził pod siodlem) i dostawał pelną porcję treściwego. Siana miał ok. 20kg na dobę. Ale było takim syfem, że pomimo, że jako jeden z niewielu jadł to i tak mega schudł.
Ja tylko napiszę, że przez chwilę karmienia spleśniałym sianem mam mykobakteriozę płuc i inwazyjną postać aspergilozy. Oddałam siano do badania, wyszedł Aspergillus niger, ten, którego mam w płucach. Mam bezpowrotnie zniszczone zdrowie. Byłam w 2 szpitalach. Nikt nie ma pomysłu na leczenie, może się skończyć wycięciem zajętego fragmentu płuca. A koń musi to wdychać godzinami. Pomyślcie o tym.
espana, ludzie rzucają się na takie siano jak szczerbaty na suchary! Nie dość że z terenów szówar + to na dodatek prosto z łąki! przerośnięte, zmoczone, spleśniałe.
Grunt, że kupione w 1/3 ceny normalnego. Pensjonaty nie zobaczą , że wpitalaja wierzch tego siana.
espana, a co do 12tego pokosu nie raz jest lepszy od pierwszego 😉 Lucernę się kosi 4-5 razy, a trawy na dobrych glebach to minimum 2x
Właśnie cena, ten "szuwar" jest dużo tańszy, taki pensjonat kupi 3 bele takiego siana w cenie jednej jakościowej beli.
Ile się nasłuchałam, że koń przejedzony i dlatego nie je i depcze, a są przecież konie co jedzą, znaczy się - dobre!
Ja w tym roku miałam nadwyżkę owsa na sprzedaż, przyjechał po niego właściciel kilku koni i zaczął się żalić, najpierw, że siano takie drogie, musi szukać w "normalnej" cenie, potem że takiej okropnej jakości. A na koniec że w ogóle te konie co chwila chorują, kolkują i weterynarz musi co chwila przyjeżdżać....
Czaicie, że on kompletnie nie łączy kropek i tych faktów ze sobą??? 🙈🙉
Widze, ze niestety proceder powszechny, a ludzie lykaja takie tlumaczenia jak pelikany. W poprzedniej stajni wieczny boj o jakosc i ilosc siana. Zawsze bylam ta zla, ktora tylko narzeka, a moje konie sa problematyczne. Konie, ktore zostaly, w duzej mierze chude, a te najbardziej kosciste tlumaczenie jest, ze nie lubia siana 😂
Bardzo bym chciala, zeby kiedys powstaly sensowne standardy chowu koni, a wlasciciele stajni musieli ich przestrzegac. Poki co zostaje nam szukac zlotego grala (na szczescie sie zdarzaja), albo zalozyc wlasna stajnie. No, ale to juz zupelnie inna historia i nie kazdy musi, a nawet nie kazdy powinien sie w to pakowac.
Proste, przecież cokolwiek zostanie dla właściciela obiektu to jest jego zyskiem. Tańsze siano większy zysk. To że cena pensjonatu poszła w górę niekoniecznie musi się przekładać na jakość siana - raczej chodzi o wzrost płacy minimalnej za którą trzeba nadążać jako pracodawca. Jak ktoś nie ma moralnej czkawki z dawaniem gownosiana to na takie cięcia jakości pójdzie.
Z drugiej strony nie uważam żeby prowadzenie pensjonatu było mega opłacalne - myślę o przydomówce, policzyłam koszty i mi się w ch... nie składało z cenami proponowanymi w okolicy. W sensie że u mnie byłoby drogo 😀 zapewne tak wyszło bo liczyłam tak żeby nie wymęczyć gruntu masówką. I nie liczyłam sobie żadnej pensji, amortyzacji infrastruktury, nic - po prostu chciałam mieć jakieś towarzystwo w stajni i sens zatrudnienia pracownika żeby ogarnął parę spraw kiedy ja pracuję zawodowo. Także jak widzę niektóre ceny pensjonatów to się zastanawiam gdzie są cięcia żeby taka cena się składała 😉
donkeyboy, nie jest pewnie mega opłacalne. Ale wiesz, ten syf sianowy to jest często w tych top stajniach za gruby hajs. Pod tymi stajniami stoją wypasione auta i serio jakby powiedzieć pensjonariuszom - ludzie, jak podniesiemy pensjonat o 200zł to ja mogę kupić dobre siano a jak zostaniemy na tej samej kwocie to siano będzie ale będzie marnej jakości - to ci ludzie zapłacą. Oni i tak wydają na te konie miesięcznie grubo więcej i te 200zł w tą czy tamtą nie robi różnicy. To nie są stajnie za 1200 a raczej 2000+.
epk, okej ja nie jestem ze złotych klamek bo mi nie są one potrzebne, może mam tylko stereotyp w głowie ale pensjonaty za 2000+ to są albo z wypasioną infrastruktura, albo z super lokalizacja blisko centrum. To pierwsze samo z siebie wymaga inwestycji (głupi kryty lonżownik kosztuje bliżej setek a nie dziesiątej tysięcy), to drugie wykorzystuje pozycję w jakiej jest i ma do niej prawo.
Zresztą jak ktoś ma jakieś złote klamki to też ma klientów których na to stać - może się mylę, ale pracując w pensjonatach takie odniosłam wrażenie. Za belkę trocin kasowali właścicieli 3.5x rynkowej ceny :P skądś na te infrastrukturę musi być
donkeyboy, owszem, ale to tym bardziej nie ma problemu chyba z zakupem dobrego siana, ludzie tam i tak zapłacą. Właśnie o to chodzi, że nie rozumiem po co karmić te konie syfem jak można zaśpiewać dość dowolną cenę i zapłacą.
epk, maksymalizacja zysków przez zakup surowca słabszej jakości. Albo mniej siana - shrinkflacja. Istnieje to wszędzie.
Prawda jest taka że jeśli ktoś ma influks ludzi którzy i tak zapełnia pensjonat to sobie mogą pozwolić. Olej do głowy przyjdzie dopiero jak będzie pusto bo nikt nie chce konia tu postawić i głodzić. Aczkolwiek moim zdaniem zawsze się ktoś znajdzie komu nie zależy - tak samo przecież można dyskutować na temat wybiegów dla koni, niektórzy mają to w dupie albo nie wiedzą lepiej.
Donkeyboy, ja czekam na opustoszenie już kilku stajni od kilku lat. To się nie wydarzy. Zawsze znajdą się osoby, które się nie znają/nie chcą widzieć/chcą jak najtaniej/chcą blisko domu. Stajni wcale nie ma tak dużo, żeby móc wybierać i przebierać, jak ktoś ma potrzebę, to postawi. Wszystkie te stajnie w mojej okolicy, które w mojej opinii są naprawdę obrzydliwe, biedzą i kontuzjują konie i do tego wcale nie są tanie, nadal funkcjonują. Czasami stoją w nich osoby, które sobie same dokupią siana czy ogarną przy koniu, ale najczęściej są to osoby, które tak bardzo się nie znają, że myślą, że jest w dechę.
Te stajnie się nie zmieniają od lat.
Też uwazam, że to się nie wydarzy. Większość ludzi nie ma pojęcia jak wygląda dobre siano a nawet jak ma to mają to w nosie. Załadują kolejny worek paszy a nie zwrócą uwagi że koń je marną objętosciówkę. Jak jeszcze tego siana jest sporo to już w ogóle nikt nie patrzy, że jest bez wartości.
Ja jestem pewna, że niczego nie można być pewnym :P i niczego nie można się spodziewać oraz wszystkiego można się spodziewać.
Jeszcze mnie trochę dziwi, że w sumie to mało kto widzi, że w różnych okresach roku konie różnie jedzą. Niby taki banał, ale chociażby teraz, na jesieni, standard - moje konie zaczęły więcej siana konsumować, bo a) zima idzie b) trawa się skończyła. Nie są to ilości jakieś ogrooomne, ale jednak nawet to gorsze siano zaczęło być atrakcyjne (nieatrakcyjne jest ciągle siano z bagna, kurde no, tak się wtopić w maliny -.-'😉.
Niby logiczne...a jakoś nie kojarzę, żeby stajnie reglamentowały siano "wg potrzeb". 😉
Za to ludzi biegających z wiadrami trawokulek, sieczek i własnym sianem, to kojarzę.
Wpadam po 3 miesiącach eksperymentu ze zwiększoną ilością paszy treściwej w celu zniwelowania brzucha.
Wnioski - koń schudł 40 kg (to dobrze, potrzebował redukcji masy, był ważony, to nie ocena na oko), brzuch zmalał, a wyniki krwi są „spektakularnie dobre” (borykaliśmy się z częstymi niedoborami cynk/miedź/selen mimo dobrej suplementacji).
Treściwego dostaje w zasadzie 4x więcej niż przed rozpoczęciem eksperymentu, dodatkowo jest to pasza dużo bogatsza w składniki odżywcze, makro, mikro itp.
Także polecam 😅
Jak skarmiać paszę z pulpą buraczaną (Red Mills) na drugim miejscu w składzie? Trzeba na mokro jak wysłodki? Puchnie to to? Sivrite,
Puchnie,raczej bym moczyła. Jakiś czas ten była dyskusja na ten temat,że producenci pasz nie wspominają o potrzebie moczenia i ludzie dają na sucho granulaty które potrafią puchnąć spektakularnie i to się dzieje w żołądkach tych koni....
Utył mi Ślązak. Chodzi na padok, je siano, sieczkę i kubek paszy bezzbożowej na cały dzień i jako ostatni posiłek o 22 rozwodniony mesz. Nie może pracować kolejne pół roku. Nie wiem na czym tam utyła szczególnie że jeszcze z miesiąc temu wyglądała szczuplej 🙁
Gillian, - mój zawsze tyle w tym okresie 😉 Nie zmieniaj nic, nie panikuj, zrzuci zaraz. Od lat obserwuje, że nie zmieniając nic mój z początkiem września nagle puchnie - pewnie zaczyna chetniej jeść po upałach, szykuje się na chłodki. Pi razy oko w w listopadzie wraca do normy, bo trzeba sierść wyprodukować i na to oddaje nadwyżki.
Jak możesz z nią stępować lub wrzucić w karuzelę to polecam, mojemu dodatkowe pół godziny czy godzinka stępa zawsze robiła różnicę. Wymuszony ruch to jednak co innego niż swobodny, nawet spacerek w ręku.
edit: choćbym stawała na uszach to on przytyje w tym okresie. Najlepiej mi się sprawdza futrować go witaminami, ograniczanie żarcia nic nie dawało - dobijał sianem.
Siano to ona je tonami. Dokonałam rzeczy niemożliwej czyli stały dostęp w pensjonacie 🙂 na noc luzem, na dzień siatka. Na padoku też siano. Na trawę chodzimy w ręku. No nic, trochę pocieszyłaś 😉 stępem może maszerować, gorzej ze mną ale jakoś to zorganizuję.
Gillian, - jeszcze nie wiem jaki meszyk dajesz, ale agrobs ma taki "dietetyczny" i on się fajnie gluci, jest wydajny, a ma fajny skład 🙂
Mój też ma wizualnie więcej niż 2 tygodnie temu, a nic się nie zmieniło. Już przywykłam do tego nabierania na koniec lata, wczesną jesień, widocznie geny je tak zaprogramowały. Jak koń nabiera łatwo to po prostu bardziej to widać 🤷 a utrzymanie ślązaka bez ruchu w formie to trudna rzecz.