Forum konie »

kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy

infantil, miałam takiego gagatka.
Raz (słownie raz) pojechałam z nim z innymi końmi na samego stepa.
Taki wqrwiony w życiu z terenu nie wrócił. Ja w sumie też nie byłam pod wrażeniem tej całej akcji.
I od tego czasu jechaliśmy sami (95% terenów) albo z kimś kto był uprzedzony i wiedział że zapyerdalamy.
Nie bardzo znalazłam pasujący wątek więc spróbuję tu. Mam wałacha , który moim zdaniem dużo sika. Wyniki moczu w porządku , może lekka tendencja do zbierania piasku ( nie wiem czy dobrze zapamiętałam od weta) , USG pęcherza w porządku. Obejrzany zewnętrznie również. Potrafi na jeździe sikać co najmniej raz , czasem 3. Dodatkowo nawet jak nie sika mam wrażenie, że cały czas myśli, żeby się zatrzymać i rozstawić. Jak tylko pozwolę to stoi i duma. Nie zawsze rozstawia się do pelnej pozycji do sikania , nieraz to tylko lekkie cofnięcie nóg.
Ma ktoś pomysl czego szukać ? Co podać ? Jest to dość uciążliwe kiedy zamiast skupić się na robocie on ciągle chce się zatrzymać.
Znam konia, który w taki właśnie sposób sobie robi "odpoczynki" na jeździe.
Jak wsiądzie ktoś już jeżdżący i pierwsze takie akcje ujedzie łydką i jakimś zadaniem, to cała jazda lux.
Wsiądzie ktoś słabszy, on się raz zatrzyma, trochę rozstawi i poduma i po jeździe, bo zrobił raz pod tą osobą, to już wie, że ma "wolne okienka".
domiwa, a czy równie dużo pije? Bo to jest dość istotna informacja - czy dużo wysikuje, bo dużo pije czy pije normalnie, a mimo to dużo sika. No i jeśli pije dużo - czy ma to podłoże fizyczne czy psychiczne (reakcja na stres, ból, nudę).
Ile ma lat? To, że dużo sika wcale nie musi wskazywać na problemy z samym układem wydalniczym, a np. problemy endokrynologiczne.
Zaczęłabym od krwi - morfologia, biochemia, ACTH, glukoza i insulina.
PPID może się tak objawiać chociażby.
domiwa, posiew z moczu robiliscie? Czy tylko ogólne parametry? Ja bym tez puściła krew na profil nerkowy + standardowa biochemia i morfologia. I sprawdziła czy nie liże soli z nudów w boksie jak zimą dluzej stoi, moze dlatego ciągle pije i ciągle sika.

Edit. PPID o którym pisze Haru99 to tez jest trop, tak samo insulinoopornosci, zwłaszcza jak to cos starszego albo prymitywnego
No właśnie, albo z nudów katuje lizawkę -> chce mu się pić -> dużo sika
Pije standardowo , raczej w stronę mniej niż więcej. Lizawki w zasadzie nie tyka. Ogólnie wyglada jak paczek w maśle na małej ilości paszy. USG nerek też w porządku. bylo badanie ogólne moczu i osad.
Koń ma 6 lat, szlachetny
domiwa, - a posiew z moczu? Mój kiedyś miał takie objawy przy paciorkowcu.
domiwa, to faktycznie, zrobiłabym double check moczu pod kątem bakteryjnym, tak jak dziewczyny piszą. W badaniu ogólnym ciężar właściwy wyszedł prawidłowy?
A jak z tą krwią, czy miał robione badanie przesiewowe?
No i jak długo to trwa? Widzisz, żeby sikał w innych sytuacjach lub w boksie czy na padoku równie dużo czy sika głównie w czasie jazd? Jak sika to staje na chwilę dłużej i się wysikuje na raz czy jest wrażenie, że sika po trochu?
czy ten koń robi tak (posikuje) od zawsze czy od jakiegoś czasu ? bo ja znam przypadek że koń w ten sposób zaczął ,,manifestować,, ból w innym miejscu, uszkodzone zęby , i dopiero jak doszło do zapalenia zatoki, to wyrwano zeby, wyleczono zatoke i posikiwanie przeszło.
a na początku też szukano nerki-pęcherz
Było badanie podstawowe i osad. Ciężar właściwy w normie. Posiewu chyba nie było więc zasugeruje przy wizycie. Krwi dość długo nie robiłam więc też zapisane na listę . Na padoku, w boksie sika ale raczej ilości standardowe. Nieraz w ogóle nie zobacze,że sikał. A na jeździe zawsze co najmniej raz. Sika normalnie na raz. Prosto i od razu na raz. Wcześniej tak nie robił dlatego szukam przyczyny. Trwa to trochę jakieś kilka miesięcy ale u nas nie tak łatwo wezwac kogoś ogarniętego regularnie, a dwa on oprócz tego zachowuje się całkiem normalnie . Aktualnie prześwietlony od stóp do głów. Zęby robione regularnie. To co wyszło dodatkowo to ostrzykany staw krzyżowo- biodrowy i różnica w poruszaniu się ogromna ale sikanie się póki co nie zmieniło.
domiwa, A nerki? Jednego konia kojarzę, co dość często sikał (ale teraz mogę pokręcić, bo nie wiem ile on tam dokładnie sikał, ale pamiętam, że na jazdach się zdarzało) - ten koń miał jakieś problemy z nerkami. Jakie - nie wiem, czy jakieś leki na stałe brał też nie wiem, ale żył sobie, chodził pod siodłem.
USG nerek zrobione też
domiwa Jak dla mnie to co piszesz wygląda bardziej na problemy z kręgosłupem lub stawem krzyżowo-biodrowym, ewentualnie jest to objaw bólowy nie z układu ruchu, ale z narządów wewnętrznych. Czy koń robi to samo na lonży bez wypięcia?
Na wypięciu, bez wypięcia. Nieraz wyjdę że stajni nie zdążę dojść na lonzownik i już robi siku.
domiwa Kiedy był ostrzykany staw krzyżowo-biodrowy? Może teraz posikuje nawykowo. Spróbuj skonsultować sprawę z kolejnym wetem- ja bym drążyła temat, bo moim zdaniem takie zachowanie nie jest normalne.
domiwa, jestem bardzo ciekawa co u Was wyjdzie, bo wałach mojej koleżanki ma dokładnie takie same objawy. Posikuje pod siodłem i na lonży, czasem się rozstawia,a le nie sika, widocznie sprawia mu to dyskomfort. Przebadany wzdłuż i wszerz i też pomysły się trochę kończą. Z tego co pamiętam strzykany też był, specjalnie zmieniane siodło, pasowane ze specjalistką, badane nerki, pęcherz, oczywiście siki, krew, oglądany przez fizjo, leczone wrzody, ale po ich zaleczeniu żadnej zmiany. Jedyny nowy strzał, to blizna po kastracji lekko tkliwa, czy jakoś tak, ale z tego co kojarzę to tak średnio to chyba trafione, choć może za jakiś czas się okaże, że praca z tą blizną coś pomogła, bo to wymaga chwili czasu jednak.
To u mojego takie sikanie to był objaw paciorkowca. Wszystko inne w normie, koń jak pączek, tylko zaczął dużo i często sikać.
Wyszło to w posiewach z moczu, ale musiał być świeży i w ten sam dzień w labie.
Mój koń rozstawiał się jak do sikania w trakcie i po jeździe, jak bolał go odcinek L-S.
domiwa,
Moj chiro mowil ze spotkal sie z tym i ze moze byc tez oznaka wrzodow jesli kon tak posikuje przed jazda,w trakcie lub po.
Odnośnie koni, którew terenie się ścigaja.
Luzie- dziesiątki lat selekcji- nawet w sumie już można mówić setki. Jedyna tak aksięga, gdzie nadal obowiązuje tylko krycie naturalne i każde jest nagrywane, żby nie bylo oszustw...
i nagle male kochane polskie kobietki chca , żeby konik został unicornem.
No proszę was.

Widizałyście kiedyś perszerona, kóry szedl piecme 4* kros?
No to się n dizwcie, że egezmplarze z dolwewm krwinie chcą zostać konikami na biegunach. genetyka.
Jeżdżę rajdy z kolegami. Czasami na imprezę kawaleryjską jedzie kilkanaście, kilkadziesiąt koni. I zawsze jest w szyku. Nikt się nie ściga.
Za to jak jadą kobiety, to zawsze jest sajgon. Strach jechać. Zostajemy kilkadziesią metrów z tyłu i spokojnie sobie galopujemy. Z nóżki na nóżkę.
LSW To ciekawe, co piszesz o płci i wcale nie seksistowskie 😉 A tak serio, to ja mam odwrotne obserwacje: najgorszymi pod względem bezpieczeństwa jeźdźcami są domorośli kawalerzyści z kryzysem wieku średniego. Może konie robią to, co jeździec chce, ale pomysły jeźdźca są takie, że mózg w poprzek staje. Niestety są też najbardziej brutalni dla koni, często za ciężcy na swoje małopolaki w typie orientalnym i lekceważący nienajlepszy stan zdrowia swoich wierzchowców. Moim ulubionym stwierdzeniem jest: nie chcą dużych, masywnych koni, bo się na nie niewygodnie wsiada w terenie.
Oczywiście, to tylko moja subiektywna obserwacja, podobnie jak Twoja, ale "kawalerzyśćie" nigdy nie sprzedałabym swojego konia, bo za dużo widziałam.
Każdy ma swoje indywidualne doświadczenia. Za mały % "materiału badawczego", żeby jakiekolwiek wnioski wysnuwać i formułować wyrażenia świadczące o ogóle. Za to wojnę płci można wywołać, a co tam, czemu nie.
Sankaritarina Po prostu mamy z LSW zupełnie inne obserwacje. Na pewno punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. Jednak zawsze mnie raził rozdźwięk pomiędzy tym, co kawalerzyści mi opowiadali, a co potem widziałam. W opowieściach jest: wojskowy rygor, tradycje i miłość do koni, pedantyczna dbałość o czystość i troska. W rzeczywistości są: alkohol, niedbalstwo, bylejakość i "ułańska fantazja".
masz rację. Takie są legendy. Ja znam natomiast najlepszych ułanów. Świetnie jeżdżących i dbających o swoje konie.
Takich "ura bura", pijanych i głośnych, omijamy z daleka. Kończą zabawę z kawalerią na stażu kandydackim.
tak a propo ułanów. Każdy zaczynający zabawę chce być oficerem. Kupiłem konia i ogłowie było za duże. Pojechałem do rymarza zamóić nowe. Zdziwił się, że zamawiam ułańskie (szeregowego ułana). Ja się też zdziwiłem , gdy powiedział mi, że dawno takiego nie szył, bo wszyscy zamawiają oficerskie. A w naszym stowarzyszeniu nie ma oficerów.
LSW, Chętnie tych ułanów poznam, serio. Jak sięgam pamięcią, to chyba jednego człowieka ułańskiego kojarzę, który reprezentuje sobą jakiekolwiek wartości i potrafi jeździć. Ogólnie bardzo mi się podoba rekonstrukcja historyczna, jeszcze taka z udziałem koni. No ale mam doświadczenia i obserwacje podobne do Rudziczka, może nie jakieś spektakularne, ale jednak klimat w stylu "flaszeczka, bałagan, o koniu zapomniano"... Niemniej jednak to nie tylko ułani tacy "spektakularni", bo tak samo można powiedzieć o niektórych "pseudo-kowbojach".
Sankaritarina, Mam takie same doświadczenia zarówno z ułanami jak i z pseudo-kowbojami. Generalnie z mężczyznami na koniach 🤣 Choć faktycznie znam też takich, którzy swoje konie lubią, a nie tylko lubią jeździć konno.
To ja też dorzucę do puli swoje obserwacje, że wszelkie ulańskie twory, to dramat. W glowie mam dodatkowo artykul sprzed ledwo paru lat, jak to narąbani jeździli, potrącili konno dziecko na plaży i uciekli 🤡
W sumie bezpieczny wyjazd w teren, to temat rzeka. Jak byłam instruktorem, to zabierałam jeździki w teren na "bomboodpornych" i "energooszczędnych" koniach do lasu i było fajnie. Jak na tych samych koniach zabierałam swoich lepiej jeżdżących znajomych też było spoko. Konie w tereny zjeżdżone, trasy urozmaicone i bezpieczne. Teraz, jak stoję z prywatnym koniem bardziej w mieście to szczerze takie rozrywki pier... Wolę pojechać sama, niż w grupie odkarmionych, wypoczętych i radosnych koni sportowych, nawet z najlepszymi jeźdźcami na grzbietach. Trasy do terenów średnie, wszędzie: ruch samochodowy/rowerzyści/spacerowicze z psami. Piesi: z dziećmi/ze słuchawkami w uszach/biegający i przede wszystkim przekonani o własnym statusie świętej krowy. Więcej stresu, niż to wszystko warte. Od wielkiego dzwonu ładuję konia w przyczepę i jadę ze znajomymi w teren na roztocze- trasy piękne, brak "świętych krów", ale konie do towarzystwa niestety entuzjastycznie nastawione do biegania😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się