Nie mam gdzie w mieszkaniu trzymać końskich ciuchów.
No nie mam gdzie. Mam garderobę, ale nie mam miejsca na oddzielnie "na końskie" ani nie mam gdzie wstawić do garderoby kolejnej szafy, nawet słupka.
Czy polecacie jakąś szafę/pakę, którą mogę postawić na loggi?
Czy ciuchy się będą w ten sposób niszczyć? Chodzi o przechowywanie kurtek, sztybletów i termobutów.
wistra, jest mnostwo szafek takich ogrodowych, np. w Juli.
Ja kurtki piore, do stajni chodze w kaloszach wiec latwo je umyć szlaufem z syfu. Mozna tez je wywalić na balkon bez obaw. Oficerki jedynie trzymam w pace w nieogrzewanej stajni ale swego czasu tez byly w domu. Natomiast mysle ze spokojnie przezylyby we wlasnie takiej szafie (zakladajac ze sie o nie dba, smaruje etc.)
wistra, ach jak ja cię rozumiem, mam podobny problem. Aktualnie jeżdżę raczej raz/dwa w tygodniu i nie chce prac bryczesów, kamizelek, kurtek, czapek itp po jednej wizycie w stajni bo się po prostu szybko zniszczą. Mam dość duży dom i sobie na razie składam wszystko w kostkę i kładę w swoim pokoju, ale no średnio mnie to też satysfakcjonuje. Myślałam o jakiejś skrzyni do domu, gdzie bym to wrzuciła bo docelowo na buty i sprzęt dla konia będę mieć pakę w stajni, ale ciuchów tam trzymać nie zamierzam. Przydałaby mi się oddzielna szafa w domu na końskie rzeczy 😀
melehowicz, ja jeżdżę do stajni w końskich rzeczach i się nie przebieram. A syfię się jak mało kto. Potem taka usyfiona idę do sklepu, Rossmanna, etc. I do domu. Nie piorę tych rzeczy codziennie, bo na drugi dzień znów je zakładam i jadę do stajni się syfić. Nic mi w domu nie śmierdzi.
.... na drugi dzień znów je zakładam i jadę do stajni się syfić. Nic mi w domu nie śmierdzi. espana, mam podobnie, problem w tym, że nie mieszkam sam 😉
Wiecie, to czy ciuchy śmierdzą zależy od tego czy konie mają czysto i nie śmierdzą, czy stoją w zasikanych boksach i śpią na usyfionej ściółce. Czyszcząc potem takiego konia mamy na sobie pełno pyłu z suszonego końskiego moczu 😝🤣 No i to wali. Jak konie nie śpią na swoich sikach i kupach to ciuchy są może uwalone jakimś błotem, czy końską śliną, ale nie walą wcale 🤷
zembria dobrze prawi, ciuchy w których sprzątam w stajni, wywalam gnój itd. śmierdzą bardzo. Jak idę tylko wsiadać, to te w których czyszczę konia i jeżdżę, nie śmierdzą w ogóle i te ciuchy trzymam normalnie z innymi codziennymi , bez prania po każdym założeniu.
zembria, możesz sprzątać codziennie do zera i ścielić po nadgarstki, a są takie konie (zwłaszcza siwe), co i tak utytłają się całe w gównie przez noc.
Ale zgadzam się, jak sprzątam stajnię to cuchnę okrutnie, jak tylko ściągam konia z padoku, czyszczę i jeżdżę, to te ubrania mogą sobie spokojnie leżeć.
zembria, ma rację.
Dodam do tego jeszcze,że stare stajnie, takie z tradycją teź niestety są przesiąknięte zapachem mocno obornika.
Ja ciuchy końskie mam w kotłownio pralnii, osobne wieszaki i półki na nie, bo ja czuje,że ciuch koński to koński, nawet po praniu.
Ale też chodzę w nich wszędzie i nie piorę codziennie😉
ogurek, współczuję 😝
Macie rację, u mnie czysto, boksy angielskie z łańcuchem, nawet drzwi nie zamknięte, przewiewnie, konie w sezonie na wolnym wybiegu 24h, po prostu pachną. Wiem, jak czasami cuchnie w zakiszonych stajniach.
No ja jeżdżę 2x w tyg, nie mam swojego konia, w stajni nie mam gdzie zostawić swoich betów.
Konie stoją pod chmurką ale czuć mi ciuchy końmi jak wracam. Mi to nie przeszkadza ale mojemu facetowi owszem. No i nie chcę mieć ciuchów końskich w szafie razem z normalnymi, bo te normalne też przejdą tym zapachem.
Ale mam trochę miejsca na loggi, zaraz przy drzwiach balkonowych, we wnęce, byłoby fajnie osłonięte jedną ścianą.
Szkoda mi kurtki zimowe prać co jazdę, nie mam też za wiele miejsca na suszarkę na pranie i tak to trochę ekwilibrystyki i no, trochę niesnasek w domu przez to.
W zeszłym sezonie zimowym jeździłam kobyłę która codziennie była w zaklejach od moczu. Wszystko waliło mi tak że wytrzymać się nie dało, a auto przeszło tak tym smrodem że ciężko było to wywietrzyć 😑 potem zaczęłam zmieniać ciuchy przed wejściem do auta a te od konia zwijać i rzucać gdzieś na wycieraczkę. Prać tego po każdej wizycie w stajni nie szło, bo to kurtka z wypełnieniem z puchu naturalnego. Wywalałam na balkon, prałam dość często. Szczęśliwie teraz nie mam styczności z tak patologicznym syfem w stajni i ciuchy wiszą sobie w mieszkaniu, nic nie czuję. Błoto nie śmierdzi, w kupach i tym bardziej szczochach konie z wolnego wybiegu się nie tarzają. wistra, chyba rzeczywiście wywieszanie na loggie ci pozostaje. Jak nie będą te ciuchy zamakać to nie powinno się im nic stać, conajwyżej lekko wilgoć z powietrza będą łapać. Jak masz możliwość to przesusz choć raz na jakiś czas tak na wiór, przepierz i tyle.
O boże, macie rację. Są stajnie, gdzie się wchodzi do stajni i jest po prostu smród.
ja jestem pańcia "buzi dupci" i u mnie czyszczeni z siodłaniem trwa godzinę. I moj koń nie śmierdiz, nawet jak się spoci solidnie i ja (moje ubrania) nie śmierdzą.
Ale czasami wystarczy minąć się na placu z kimś i można rzygnąć dosłownie, kon tak śimerdzi szczochem.
Mój koń jest syfiarzem i mimo że ma codziennie sprzątane i porządnie ścielone to miesza i sra gdzie popadnie. Wystarczy że nie ma mnie 4/5 dni i jest śmierdząca. Jak czyszczę ją codziennie to dużo dłużej zajmuje jej zrobienie z siebie smrodala.
Na takie smrodale polecam sposób donkeyboy, z parówką octową - super ściąga smród sikupy z konia.
L