Forum konie »

kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy

Naciau, Jak się nic nie dzieje to wogól dać kopytom spokój . Wystarczy oczyszczenie. regularne stosowanie preparatów , szczególnie biobójczych to hodowanie szczepów opornych na preparaty "lecznicze"
Genialna jest do zabezpieczenia na koniec maść na strzałki z kopytamagdy. U nas na 3 koniach efekt wow.
Ja tez uzywam pasty z zielonej glinki, wczesniej Artimud a teraz kupilam teraz jeszcze innej marki - do profilaktyki w sam raz.
Co wam się sprawdza na strzałki ?

Oprócz cabi blue? Przemywać wodą utlenioną i maść siarczanowa będzie ok?

Naciau, sudocrem z siarczanem miedzi wymieszany. U ans super działa... ale trzeba stosować codziennie przez kilka dni. wtykam nie tylko w rowek głeboki ale równoczesnie nakłądam na cąlą stzałkę i rowki przystrzakowe (nawet jak tam jest ok). mam wrażenie, że takie podejście utrudnia bakteriom działanie ogolnie w tym obszarze.
Natomiast z mojego doświadczenia jest tak, że o ile konie nie stoją we własnym gównie po pęciny to pryzczyną złego stanu srzałek nie jest błotot tylko zla suplemenatcja/ złe żywienie - niedobory ogólne. Często też za wysoko strugane kopyto/za mało ruchu.



...Skośniki sobie wypinam, ...

/

wistra, ale tak ci powiedzieli na tym szkoleniu, że skośnik be- czy umiesz realni ocenić, że dany kon ma taki pysk, że nie potrzebuje skośnika.
I żeby nie było- sama jeżdżę bez skośnika, ale wiem dlaczego (per konkretny kon, konkretne wędzidło, konkretna budowa pyska i poziom wyszkolenia).
kotbury, - ze strzałkami jeszcze bywa problematycznie jak podłoże na padoku jest z gliną. U nas jest i to z kopyta samo nie wypadnie, trzeba się nieźle namęczyć codziennie przy czyszczeniu. Także te kilka godzin idealnych warunków rozwojowych dla syfu wszelakiego jest 🙄
Mam wrażenie, że ze strzałkami to jest tak, że najważniejsze są: brak niedoborów w diecie, dużo ruchu, względnie suche wybiegi i DOBRA ROBOTA KOWALA. Jeśli strzałka nie pracuje prawidłowo, a koń ma jakieś braki w diecie, to choćby skały srały, strzałki będą gniły. Codzienna odpowiednia higiena pomaga, ale jeśli żarcie i kowal nie trzymają poziomu, to choćby się myło i smarowało kopyta 3x dziennie nawet przy użyciu najlepszych specyfików strzałki i tak będą gniły.
rudziczek, popieram.
Miałam raz kobyłę z brzydkami strzałkami, bez niedobrów, stajnia czyściutka, a ta non stop pognita. Kupiłam wszystko co było polecane, nic nie działało, jako tako tylko mastijet.
I ten kowal do mnie ,że trzeba robić te strzałki, ja że robię i efekt zero.
Zmiania kowala i nagle strzałki zdrowe, bo kował nr 1 ich po prostu nie ruszał praktycznie, bo strzałka była zdrowa pod spodem🤣
tez potwierdzam. Walczyłam rok, byłam już mega zrezygnowana, niby nie było masakry ale mega głeboki rowek. Zmiana kowala i raptem mamy dobrą strzałkę... Od kilku miesięcy nie robie nic bo nic sie nie dzieje.


wistra, ale tak ci powiedzieli na tym szkoleniu, że skośnik be- czy umiesz realni ocenić, że dany kon ma taki pysk, że nie potrzebuje skośnika.
I żeby nie było- sama jeżdżę bez skośnika, ale wiem dlaczego (per konkretny kon, konkretne wędzidło, konkretna budowa pyska i poziom wyszkolenia).

kotbury,
Na szkoleniu nie kazali wypinać skośników, to akurat sytuacja sprzed jakiegoś czasu. Teraz już zaden koń nie ma skośnika.
Nie ma tu niestety dopasowania sprzętu o jakim mówisz. Tj każdy koń ma swój, ale 100% nie był on dopasowywany pod wzgledem wyszkolenia i budowy, ot takie się trafiło i takie założyli.
Właściciel ułan, jeździ po jakiś pokazach/hubertusach i ma na swoją kobyłę takie kawaleryjskie ogłowie, wędzidło koń ma na konia zębach, ale wszyscy zachwyceni.
No to trudny przypadek. Ale już wiem, że jedyną opcją jest nie przykładać do tego ręki.
Tylko też musiałam to przeprocesować sobie w głowie
wistra Przemyśl sobie to wszystko sama na spokojnie w głowie. Bo jeżdżenie w kiepskim miejscu jest kiepskie dla koni, ale też dla Ciebie. Wkładasz w to czas, zaangażowanie i pieniądze, a efekty nauki i frajda będą mizerne. Oczywiście, że nic nie zastąpi wyjeżdżonych "dupogodzin" ale często lepiej pojechać raz na dobrą lekcję niż trzy razy na kiepską.
rudziczek, otóż to.
Tylko zostaje z głowy to, ze ja mogę odejść, ale te konie tam zostaną i nic się nie zmieni.
wistra
To już sama musisz ocenić sytuację, czy jesteś w stanie wprowadzić tam jakieś zmiany na lepsze, czy masz jakąkolwiek siłę przebicia. Ja tak walczyłam w kilku miejscach- za wszystkie konie ze stajni, za konie szkółkowe, za moje konie, konie które miałam w robocie i powiem tak: przemyśl, czy potencjalna satysfakcja z poprawy (większej lub mniejszej) dobrostanu tych koni zrekompensuje Ci możliwe zderzenie z brakiem chęci do zmiany i zwykłą niewdzięcznością ludzi.

Domyślam się, że działasz ze szlachetnych pobudek, ale pamiętaj: za konie, ich zdrowie, bezpieczeństwo i dobrostan są odpowiedzialni ich właściciele, a nie Ty. Fajnie, że chcesz coś zmienić, ale nie zawsze się da. Nie powinno to też obciążać Twojego sumienia. Świata nie zbawisz🙁 Im szybciej to sobie uświadomisz, tym większa szansa, że nie będziesz miała ochoty strzelić sobie w łeb.
wistra, jak zostaniesz też się nic nie zmieni.
Nie zostawiaj swojej enrgii tam, gdzie ktoś inny ma swoje lekcje do przepracowania. idź tam, gdzie masz wpływ i możesz się rozwijać.
Mam w niedzielę próbny trening w nowej stajni. Drożej i trochę dalej, ale najwyżej będę jeździć raz w tygodniu, dopóki się nie odkuję finansowo i nie zrobię prawka 🙃
wistra, daj znać jak było! Trzymam kciuki, żeby lepiej 🙂 sama po sobie wiem, że lepiej jeździć nawet raz w tygodniu ale na dobrym poziomie niż trzy byle jak.
Przychodzę z prośbą o kolejną poradę (wyszukiwarka nie za bardzo chce pomóc)

U jednego z koni po prześwietleniu okazało się, że problemem nie jest trzeszcza, a może być częściowo zwapniona chrząstka. Czy są korzystaliście z jakiś suplementów wspomagających kopyto/staw z taką przypadłością
dzikadermi, - nie ma na to supli. Jak zwapniało to zwapniało i takie już będzie 😉 Najlepszym suplem na to jest DOBRY kowal. Zwapniałe chrząstki nie wybaczają błędów, nie wybaczają przeciągania terminu i nie wybaczają słabego podłoża.
Mój od jakiś 7 lat ma zwapniałe większość obręczy w obu przodach. Dobre kucie i śmiga jak zły 🙂 Tutaj dobre fotki rtg, dobry kowal i trzeba tak działać, żeby odpowiednio przełożyć siły działające na ten staw - bo to tak jakby w tym miejscu "nie było amortyzacji", więc wychodzą stany zapalne i bólowe w reszcie nogi. Tym jest zwapnienie, jest skała zamiast chrząstki i ta część nie pracuje, nie amortyzuje. Nie da się tego cofnąć, jedynie zapewnić koniu komfort ruchu i działać tak, żeby się nie pogarszało (dalsze zwapnienie).
Mój jest kuty na dwa noski, zrolowany. Przy bardzo twardej hali miał skórzane wkładki, po przeprowadzce wyjęliśmy i radzi sobie bez. Jeśli zwapnienie jest małe to są inne opcje kucia, przekładania stron itd - dobry kowal po zobaczeniu rtg doradzi co najlepiej zrobić.
Na pocieszenie - RTG robione w odstępie 5 lat po dobraniu mu odpowiedniego kucia nie pokazało zmian na gorsze 🙂 i nijak mu nie przeszkadza to w życiu.
Tylko serio - dobry kowal, bo jest zero tolerancji dla fakapów.

edit: dobre suple na stawy i przeciwzapalne, żeby wyciszyć stan zapalny (to boli) nie zaszkodzą. Tu też jakby rykoszetem obrywa reszta nogi i układu ruchu.
No i fizjo, jeśli pracował z tym ileś czasu - bo mogą być napięcia.
keirashara, o nie odwracalności zwapnienia wiem. Teraz czekam jeszcze na zdjęcia od doktora i dokładniejszym opisem, mam je dostać w poniedziałek.
Ogólnie sytuacja z tym koniem (14 lat) była dość dziwna.
Miałam konia wziąć na jazdę, przy ogarnianiu jakoś tak dziwnie się przestawiał, ale tłumaczyłam sobie to tym, że ubierany był w miejscu, którego nie lubi.
W drodze na plac, szedł jak zawsze swoim tempem, w pewnym momencie się zatrzymał podniósł nogę. I zaczął się zachowywać co najmniej jakby nogę urwało. Obmacałam ile mogłam i skupiłam się na łopatce bo gdy ją dotknęłam podniósł nogę wyżej.
Po około 6 godzinach był sprawdzony czułkami przez znajomą kowalkę i wykazał bolesność w kopycie. Przy okazji jego fizjoterapeutka sprawdziła łopatkę i nic tak bolesnego nie wymacała.
Skupiłam się na podejrzeniu ropy. Następnego dnia trochę kulał, po dwóch dniach zapindalał galopem po łąkach. Jednak pozostało znaczenie na kołach.
Przez brak poprawy i przy kolejnym sprawdzaniu czułkami(brak reakcji) zostało zrobione zdjęcie bo było podejrzenie problemu z trzeszczką.
Po zdjęciach doktor powiedziała, że trzeszczka w porządku ale jest jeśli dobrze zrozumiałam częściowe zwapnienie chrząstki z lewej strony.

Jak tylko dostanę zdjęcia to przekażę je kowal, której ufam, z którą już rozmawiałam.
Swoją 3 co miesięczną wizytę fizjo powinien mieć tera, że w niedzielę. No ale 2.11 to słaba data, a kolejna niedziela też może być problematyczna. Ale zapytam się by się umówić.

Właśnie chodziło mi głównie o suplementy wspomagające inne stawy, możesz padać jakie używasz.

Rozważałam zakup gelapony fast, a później cortaflex. Może jest pomysł na inne
dzikadermi, - mój jest na cortaflexie super fenn od ponad roku i ja bardzo polecam, bo jest efekt wow 🙂 Nie strzykałam go w tym roku, a była to już swojego rodzaju wiosenna tradycja.
Podawałam różne rzeczy w ciągu jego życia i nigdy nie czułam takiej różnicy.
A w zasadzie to jak zapobiegać zwapnianiu? Jakieś suple, czy to kwestia osobnicza?
Zuzu., Prawidłowo strugać kopyta, plus raczej unikanie pracy na twardych podróżach. Nie tak totalnie, bo twarde podłoże też ma swój dobry wpływ, ale o generalnie codzienną pracę mi chodzi.
Zuzu., - kwestie osobnicze i genetyka też mają trochę do gadania - mój od zawsze miał tendencję do zwapnień, mucha go w nogę uderzyła i już nakostniak 😅 ale tak jak zembria napisała, prawidłowe struganie i praca na odpowiednich podłożach.
Choć mój zajeżdżony jako 6 latek, łaził po pierwszym kwarcu w tym kraju od wieku 8 lat, kopyta ma anatomicznie idealne i źle je zrobić to trzeba chcieć, a tu suprajs 🤷

dzikadermi, - jeszcze mi się przypomniało - jak u mojego wylazło to też pokazywał łopatkę. Generalnie było tak, że zaczęło mu lekko pękać na środku kopyto jedno, zaczął krzywo ścierać, mniej chętnie otwierał się do galopu pośredniego (zrzuciłam to na krab tego, że dużo wtedy pracowaliśmy nad skróceniem, może za dużo). Potem poszedł na imprezę nocną z kucykami szetlandzkimi i znalazł się na padoku stajnię obok 😉 i po tym, pewnie jak polatał po twardym i striggerował te chrząstki wyszedł stan zapalny i kulawizna, na oko typowo z łopatki.
Czyli w zasadzie jeździć obserwować 🤣
Czy trawokulki można przedawkować?
Potrzebuje zajać czymś konia podczas zabiegu, lizawka jest na chwilę, siano ma nonstop dostępne więc nie jest atrakcją. Młody konik, nauczony kultury ale wiadomo po czasie się nudzi, a jakbym mu zrobiła pełny żłób trawokulek to by se memlał po trochu.

Z jednej strony starsze konie jedzą wiadrami i nic im nie jest, ale musiałam spytać.
On na codzien ma trawokulki do paszy jako spowalniacz, bo inne konie jedzą dłużej, a sieczek nie lubi więc te trawokulki nie będą dla niego nowością żywieniową
Piaffallo, Zależy z czego są te trawokólki - jeśli z traw to do ile mu się zmieści , ale jeśli z lucerny lub innych motylkowych to ostrożnie.
Trawy same trawy, czyste bez żadnych dodatków 🙂
Nie używam tego rodzaju paszy od dawna. Raz się sparzyłem, dawno temu, gdy koń zbyt łapczywie to jadł, poszło nie w tą dziurkę co trzeba i był kłopot. To oczywiście był przypadek ale kosztował weta i dwie godziny maszerowania. Teraz nie używam bo nie ma potrzeby.
A w zasadzie to jak zapobiegać zwapnianiu? Jakieś suple, czy to kwestia osobnicza?
Zuzu., ja będę nudna - unikać kwasu szczawiowego w żarciu. szczawiany to główna przyczyna zwapnień - migrują właśnie w takie "odległe okolice" i wiążą tam min. wapń.

Ale spotkałam się z teorią, że pierwotną przyczyną jest niewystarczająca ilośc ruchu w pierwszych dobach (i potem) po urodzeniu. Źrebole muszą chodzić od razu a nie być przetrzymywane w boksie. W pierwszych doabch jes stymulacja struktur i tamsię robi duża poduszka tłuszczowow- kolagenowa. Jak nie ma ruchu to chrząstki potem własnie wapnieją.

Imho, żeby konia utrzymać w dobrym funkcjonowaniu ze zwapnieniem to tak jak dziewczyny mowią:
1. Odpowiedninie skątowanie kopyta to podstawa- czyli trzymanie terminów werkowania
2. Suple z przeciw zapalnymi składnikami- czyli dobry bilans omega3-6, msm, i wsyztsko co zawsze potrzebne do prawidłoweo wzrostu wytworów skóry (pilnownaie bilansu aminokwasowego)
3. Jazda po naprawdę dobrym, elastycznym podłożu
4. duuuże padoki (łąki) z rożnorodnym podłożem dla promocji ruchu swobodnego
Tylko tyle i aż tyle niestety..


Ollala, no więc byłam i mam mega doła na temat mojego poziomu 😆 i że fajnie by było się podszkolić, ale narazie musiałabym zostać u nich na indywidualnych aż do poprawy dosiadu, a to prawie 200zł za lekcję.
Mam jednak nad czym myśleć, widzę różnicę.
Cześć wszystkim, jeśli piszę w złym wątku, to przepraszam🙂 Mam problem i może ktoś miał podobny przypadek lub mógłby doradzić. Moja kobyła gdzieś początku września zaczęła kaszlec. Na początku było to sporadyczne, np. przy pierwszym kłusie, raz lub dwa zakaszlała, więc się tym nie martwiłam. Natomiast później zaczęło się to nasilać - kaszlała na padoku, w stajni, w boksie, na początku jazdy, trochę po jeździe. Kaszel suchy tak, jakby coś jej tam „siedziało” w środku i chciała się tego pozbyć. Były dni, że w ogóle nie kaszlała, po czym potrafiła na następny dzień kaszleć jeszcze bardziej. Podczas jazdy, gdy już się rozgrzała, kaszlu nie było w ogóle. Początkowo odczułam u niej brak energii, była wyraźnie słabsza na treningach. I co mnie dodatkowo zmartwiło- schudła i to w sposób widoczny. Ma apetyt, je wszystko, całe dnie spędza na padoku, siana ma pod dostatkiem. Zero glutów z nosa, gorączki, itp. Zrobiłam jej badania krwi- wszystko idealnie (łącznie z selenem, miedzią, cynkiem itd.) oprócz mocno podwyższonych monocytów, którymi weterynarz powiedział, żeby się nie martwić. Osłuchowo czysta. Przed weterynarzem podawałam acc, włączyłam witaminę c, kurkumę plus zioła. Dostaje również dodatkowo Omega fiber i otręby ryżowe na mokro, coby ja trochę podtuczyć. Energia jej wróciła, ale kaszel został. Natomiast wczoraj po jeździe nie mogła przez 30 minut uspokoić oddechu, mocno dyszała i była calutka mokra. Finalnie się uspokoiła, ale był to pierwszy taki przypadek, żeby tak zareagowała po jeździe. Na początku jazdy bardzo mocno sucho kaszlała. Nie wiem już, co o tym myśleć. Rozważam bronchoskopie, boję się, że to może być jakiś problem oddechowy. Może ktoś spotkał się z czymś podobnym?
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się