Od jakiegoś czasu u mojego konia w boksie śmierdzi czymś skisłym. Taki kwaśny skisły zapach, jakby skisła pasza treściwa. Koń chlapie wodą w siano i pod spodem robi się powódź. Mogłabym na to zwalić, że to tam jej tak szybko kiśnie w te upały, ale my codziennie sprzątamy boksy+ grabimy. Wczoraj nie dostała siana na noc i dzisiaj też tak śmierdziało. Nie tak mocno, ale ja to wyczuwam. Inaczej jak u innych koni. Kupy wąchałam i moim zdaniem pachną normalnie.
To co siki mogą tak śmierdzieć?
Dodam, że nie dostała siana bo żle się czuła. Robiła siku, kupę normalnie, piła wodę, ale coś było nie tak dostała przeciwbólowe. Jak będę robić badania to w ogólnych wyjdą nerki? Jakieś USG nerek wyjdzie czy to nierealne?
anetakajper, - nerki wyjdą w biochemii (badanie krwi). Można też zbadać mocz, ale to jest trochę gimnastyki z tym, podpytaj weta jak u Ciebie lokalnie to wygląda 😅
anetakajper, - tak, ale je trzeba świeże zawieźć do badań. Ja jak robiłam to lab brał do 12.00, nie mogły być w lodówce ani z poprzedniego dnia. Do tego mój przerywał sikanie jak wchodziłam do boksu 😅 a samo złapanie w pojemniczek też nie jest proste, bo ciśnienie zacne i pryska wszędzie.
W krwi też wyjdą parametry nerkowe, zrób najpierw morfologię i biochemię, to będzie widać czy coś się dzieje. Wtedy można zapolować na sik jak będzie potrzeba.
Octeniseptu się nie powinno stosować na takie rany. Najlepiej Vetericyn, ale jak nie masz to spróbuj ten octenisept, tylko nie za dużo/nie za często, bo to serio do powierzchownych rzeczy jest, a tu wyglada na ciut głębszą sprawę.
Nie ma kieszonki tylko właśnie brzydko zdarta skóra.
Dzięki za porady. Już mam dość tego konia bo jest łajza i ciągle coś. Po ostatniej dyskusji o octenisepcie zdecydowałam się przelać to rivanolem i zasprejowałam alusprayem żeby to jakoś zabezpieczyć przed muchami i syfem. Dzięki za podpowiedź o veterycynie, bo zapomniałam, że też gdzieś go powinnam mieć.
xxagaxx, ja czytałam badania, że nie powinno się wrzodowcom, ale czemu to nie pamiętam. Perlica, z wrzodowcami chodzi też o pH.
Sól to jeden ze składników kwasu solnego. Dołożenie skoncentrowanej dawki, na pusty żołądek po wysiłku może obniżyć nagle pH.
U ludzi z resztą tak samo. Jak komuś coś "stoi na żołądku" to pomaga często wypicie trochę wody solidnie posolonej.
Dobrze żywione konie (z solidnie zbilanswaną dawką) mogą nie potrzebować nie wiadomo ile elektrolitów. Natomiast przy solidnym wysiłku zawsze warto podać "dając wybór". Czyli nie do żarcia tylko jako np. wiadro z dodatkową woda. Tak, aby koń miał wybór jaką wodę pije- czystą czy z elektrolitami. Zawieszane żłoby się do tego super nadają.
Ważne jest też żeby podać elektrolity nie "od razu", ale gdy tętno dojdzie do spoczynkowego i gdy koń się przestanie pocić i już poskubie trochę siana. Wtedy sobie sam wybierze czy potrzebuje, plus nie wylądują na pusty żołądek.
Pasty z elektrolitami to jest super rozwiązanie na zawody, gdy po pierwsze nie ma już miejsca na kolejne wiaderka, po drugie stres itd. i konie mogą same z siebie tych elektrolitów nie pobrać. Braki w elektrolitach utrudnią regenerację i kolejne "performance".
Wspomniał też ktoś o mięśniochwacie. Tu niekoniecznie elektrolity a raczej braki w pewnych aminokwasach. Gdy nie ma ich dostępności to po prostu organizm "zeżere mieśnie", plus wtedy wytworzy się dużo kwasu mlekowego.
Koniom, które są po treningach sztywne i mają ryzyko mięśniochwatu warto przed treningami podawać preparaty z aminokwasami, żeby były dostępne w organizmie podczas wysiłku. Czyli różne np.pasty "przed". Nie chodzi o cukry czyli typowe enargizery tylko o preparaty z aminokwasami właśnie. Tu jest sprawa o tyle trudniejsza, że trzeba sobie niestety zainwestować w nie i metoda prób i błędów zobaczyć jak długo przed wysiłkiem taki preparat podany na na danego konia działa najlepiej. Są takie, które muszą to miec podane 2h przed, a takie które godzinę czy nawet 45minut przed.
Z kolei wielu koniom pomaga podawanie preparatów pomagających w usuwaniu kwasu mlekowego.Są konie z tendencja do zakwaszania się i one potrzebują takiego celowego wsparcia.
Jednak, patrząc na statystyki jak ktoś ma problemy treningowe takiego typu to celowała bym w najpierw wypróbowanie sobie tych past aminokwasowych "przed", potem wytestowania sobie dobrych elektrolitów (niekoniecznie do paszczy) "po", na końcu próby z preparatami odkwaszającymi.
Na rynku się coraz więcej marek pojawia z tego typu naprawdę fajnymi preparatami- rozwiązaniami.
tereska, dzięki, podpytam o to wetkę. O zylexis przed chwilą gadałam i jakby ktoś się też zastanawiał to orientacyjna cena aktualnie = 330zł za kurację.
A podajecie Zylexis sami? Bo wetka mówi że niechętnie zostawia do samodzielnego podania ze względu na małe, ale jednak ryzyko reakcji anafilaktycznej.
ekhem, a wetka nowa w zawodzie? Weci nawet leki odczulajace zostawiają, bo przecież by człowiek zbankrutował na ich wizyty. A co dopiero jak mieszka się na wiosce.
Nieee, nowa nie - raczej bym powiedziała, że po prostu odpowiedzialnie mnie poinformowała że jest ryzyko, małe bo małe, ale jest 😉 to może ja za mocno sobie wzięłam do serca. No bo w razie jakiejś dziwnej reakcji nikt do konia nie zdąży dojechać żeby pomóc.
A z tą wioską to weź nic nie mów, bo ściąganie wetów nawet do powiatowego miasta to jest cyrk. Na granicy 3 województw, a za daleko wszędzie 🙁
ekhem, a nie masz na stanie sterydu?
Ryzyko jest zawsze, czy to zylexis czy to jakiś antybiotyk czy cokolwiek innego. Leki powinien podawać wet i tylko wet, a dobrze wiemy jak to wygląda 😉
ekhem, jak Kuli zylexis podawaliśmy, to wet grzecznie czekał... i w tym czasie uczył mnie jak osłuchiwanć RAOwca - co, gdzie i jaki szmer/pykanie oznacza. Ale on nas lubił bardzo.
PS.
Serio Hubertus nie chce?! One w M. bywają tak średnio raz w tygodniu... Nawet do nas na wieś przyjeżdżały ze 3-4x do Mańki, jak dziób rozwaliła.
No chyba już nie bywają. I mnie jakiś czas po waszym rozwalonym dziobie spławiły jak trzeba było zszyć gire. Na pytanie czemu teraz nie, skoro wcześniej się dało dojechać to wyszło że moze jeszcze poza sezonem to ok, ale teraz juz za daleko. Ratowala nas przychodnia Rzeczna, z takiej samej zresztą odległości jak hubertus.
Ps teraz przyjeżdża do nas do Aleksandra Bruździnska, którą chyba Ty gdzieś wspominałaś. I jak coś to mogę polecić. Też ma 70km, ale póki co (jeszcze!) ma czas żeby te km zrobic 🙃
ekhem, U mnie też wetka ogarniała Zylexis. Nie podawałam sama. Ja to dostawałam tylko faktury.... no i info "dzisiaj koń dostał 2 dawkę". 😉
Jedna dawka Zylexisu to jakiś rok temu, był koszt ok 100-150 zł (mój koń miał wtedy pierdyliard innych leków, nie pamiętam dokładnej ceny zylexisu).