Forum konie »

Ścięgna - urazy, leczenie, pielęgnacja

a regen + na zapalenie ścięgna ktoś podawał? ścięgno całe tylko pogrubione o 1 cm w stosunku do zdrowego - achilles
Czy ktoś miał stan zapalny międzykostnego i bolesny zginacz powierzchowny, ale struktury całe i powie jak długo się to goiło i jak długo koń był zaboksowany?
Mój koń jest po takiej właśnie diagnozie, wstępnie boks przez tydzień, a potem zobaczymy. Jest po pierwszym dniu zaboksowania, żarcie oczywiście obcięte. Energia go roznosi + jest głodny jak wilk... tak się darł dzisiaj jak usłyszał mój głos, że ktoś by gotowy pomyśleć, że mordują 😕😕😕
Ja przy takiej diagnozie miałam zalecone spacery w ręku/z siodła przez 4 tyg do kontroli, ale koń wychodził na kwaterę przez cały ten czas. W tej chwili nie pamiętam dokładnie, ale po miesiącu chyba już wdrażałam delikatne kłusy na prostych po kilka minut.
Meise totalny areszt boksowy jest obecnie dość niespotykany, step w ręku mu na pewno nie zaszkodzi. Nawet konie z uszkodzeniem ścięgna normalnie wychodzą na spacery a Twój uszkodzenia nie ma więc tym bardziej bez sensu. Każdy przypadek jest inny, ostatnio koń dostał metacam 5dni i po 2 tygodniach jakoś zaczął kłusować
Mój z zerwanym międzykostnym był normalnie na wolnym wybiegu z drugim koniem ale znam go w 100% i widziałam, że będzie chodził a nie biegał. Zagoiło się po 4 miesiącach (i urwało ale po powrocie pod siodło hehe)
Mój ma stan zapalny przyczepu miedzykostnego, bez zalecenia boksowania, powoli wraca do ruchu po 5 tygodniach, z naciskiem na powoli, wdrazanie jak przy sciegnie.
xanya, a tak na oko po połowie 🙂
Meise, u mnie kon po zaboksowaniu (boks + kwatera wielkosci boksu) przy zapaleniu miedzykostnego nie wrocil juz nigdy do pełni sprawnosci. Tak mu odwalalo na kwaterze, ze wyskoczyl z miejsca, biegal w sniegu i zrobil dziurę. Potem juz stepowal pod siodlem na sedacji do wygojenia, bylo x roznych leczen ale juz nigdy ta noga nie byla 100% ok. Wystarczylo ze np objechal czworobok kawaleczek po slabszym podlozu (twarde, grzaskie, itp) i byla traba w pierwszym wyciagnietym.

Drugi raz bym nie zaboksowala. Wolałabym puścić na pol roku na lake niz liczyc na to, ze areszt boksowy i ewentualnie mala kwatera skróci leczenie.
No, a ja radośnie puściłam na większy padok licząc na to, że mój koń się tylko opala na dworze i postanowił sobie popsuć prawie zrośniętą nogę 🙃 natomiast nawet przy urwaniu dwóch przyczepów w tej samej nodze miał w zaleceniach ruch stępem 2x dziennie. Karuzela, w ręku, potem pod siodłem. W żadnym momencie nie było pełnego karcerze i braku ruchu.

Idealnie mieliśmy przez pierwsze 2 miesiące - miał kwaterę wielkości boksu, z podwójnym ogrodzeniem ze sznurka, tj miał metr ziemi niczyjej do kolejnej kwatery. Żeby nie było opcji kopnięcia w cokolwiek lub innego konia.

Dziś bym nie puściła na duży padok dopóki nie wróci do pracy w galopie.
To zależy od danego przypadku. Ja wiem, że zaboksowanie mojej skończyło by się bieganiem po ścianach, wrzodami i skakaniem mi na plecy przy spacerach, a koń na dużym padoku ze spokojnym kumplem je albo się opala. Jakbym miała konia który biega albo ma imprezowe towarzystwo to bym się zastanowiła.
U nas był ruszony międzykostny to był step w ręku dwa razy dziennie przez dwa tygodnie. Na kwaterkę też chodził, nie chcieliśmy mu zabierać, skoro był wcześniej padokowany cały czas i był grzeczny. Bez sensu by było takie całkowite zamykanie konia i oczekiwanie, że będzie na padoku grzeczny i nic sobie nie zrobi po wystaniu w boksie. Nielogiczne to zbytnio.
Tzn my też oczywiście mamy zalecone spacery w ręku na prostych, unikanie zakrętów. Oprócz tego chłodzenie lodowatą wodą 20 min minimum, potem lodowy ochraniacz, przeciwzapalne dopaszczowo + smarowanie maścią przeciwzapalną. Jutro mu pewnie ogarnę kwaterkę i zastanowię się co dalej z wypuszczaniem... Generalnie jak dziś z wet sprawdzałyśmy go na lonży to po zakłusowaniu było !!%^&*$!!...
Mam zalecone spacery w ręku, ale jak będzie za grubo, to pewnie wsiądę, bo łatwiej mi go jednak będzie opanować z góry...
Co do puszczenia na wybieg, to mój koń jako wałach w sile wieku nie stoi tylko przy paśniku czy pod brzózką, więc obawiam się, że może sobie pogorszyć.
Ciężki temat. Pierwszy raz dopadła nas realna kontuzja.
Meise, tylko jak jest wesoły to wsiadaj albo spaceruj w reku sedacji, zeby Cie nie polamal albo nie pokopal.
karolina_, ale właśnie nie chcę go sedować, a wsiadać się boję, żeby nie dociążać tej nogi, mimo że wygląda to wszystko tfu, tfu - nieźle.
Co do tego, czy nie zrobi mi krzywdy się nie obawiam. Nigdy w życiu nie kopnął w moją stronę choćby nie wiem jakie bryki odstawiał, albo na wiosnę jak ogierzył - stawał na pionowo dęba, ale nigdy zwrócony w moim kierunku. Jedyne czego mogę się obawiać, to że się wyrwie i pohasa wesoło rozwalając przy okazji ścięgno.
Wetka mówiła o stępowaniu w ręku. Nie wiem, czy mogę wsiadać. Jakby jutro już go skręcało na lewą stronę to zadzwonię do niej i zapytam, czy mogę wsiąść ewentualnie...
Mój przy 40% zginacza głębokiego miał zaleconą kwatere i spacery. Nie goiło się, koniowi odpi%®&@lało tak, że się go bałam (a był to największy spokój, gdzie by nie stał - nim się nie rozwalił), spacery po prostym nie wchodziły w grę bo skoczyłby mi na plecy i uciekł, chodził na lonży po maneżu.. jak zaczęło być grubo to na sedacji, prócz sedacji wszedł magnez z tryptofanem i CBD - w końcu wyczilował i był dla mnie bezpieczny w obsłudze i na lonżach spacerowych. Dopiero gdy poszedł na większą kwaterę (nie wielkości boksu), a potem wrócił do starej stajni, do stada które zna uspokoił się i zaczął się goić, mimo że ma przestrzeń i czasem pobiega bez kontroli to ścięgno ruszyło z gojeniem. Reasumując na pewno nie zostawiłabym w boksie. 🙃
Nie wiem gdzie spytać.
Czy ktoś miał przypadek reakcji alergicznej u konia po zastosowaniu Jump it rub it?
martrix, mój się uczula od Calm It i Stop Itch (w sprayu i kremie).
Mam kobyłę po naderwaniu zginacza powierzchownego w takim ciulowym miejscu (wet zalecał nawet przecięcie więzadła pierścieniowego). Jesteśmy już ponad rok w rekonwalescencji. Teraz na etapie wdrażania galopu. Po ostatniej jeździe (wtorek) spryskałam przody tym Rub it i oba przody napuchły równo wzdłuż ścięgien (opuchlizna dwa dni się utrzymywała). Dziś podobno nogi już suche. Nie wiem czy to od tego, czy coś innego (kilka razy już miałam podobną sytuację, ale nie jestem w stanie skojarzyć czy to było skorelowane z wcieraniem tego ustrojstwa czy nie). Gdzieś ktoś kiedyś mówił że koń mu się uczula od arniki, a to właśnie ma arnikę. Nie wiem czy mamy aż takiego pecha, czy wydzwaniać znowu weta 🙄
martrix, mój po użyciu tych preparatów na puzdro czy nasadę ogona zaczynał machać ogonem i podnosić zadnie nogi, jakby chciał się odgonić od much, ale much nie było. Opuchlizny jako takiej nie było, ale tu mówimy o innych substancjach. W każdym razie potrafią te preparaty uczulać niestety.
Wczoraj był u nas kowal, dzisiaj noga twarda i wyraźnie opuchnięta, a była już całkiem sucha. Po chłodzeniu (naprawdę długim i porządnym) nic się nie zmieniło. Dostał przeciwzapalne i wcierkę z maści przeciwzapalnej.
Czy mam już panikować i wzywać ponownie weta? 🙁 Mieliśmy mieć kontrolę po tygodniu.
Meise, - zadzwonić nie zaszkodzi, ale przy dużej opuchliźnie na USG i tak niewiele zobaczy, musi zejść.
Tylko zastanawiam się co się mogło stać... może to nie ma związku z werkowaniem, ale jednak czasowo się to zbiegło idealnie. Kowala mamy super, wie o kontuzji i świadomie werkował kopyta. Całe nadpęcie spuchło i opuchlizna jest twarda, a nie gąbczasta jak przy ścięgnie. Zadzwonię do weta o poradę... 🙁
Meise, ja miałam przypadek, że po werkowaniu ścięgna nabierały, grzały i generalnie był regres (chociaż sytuacja też była już bardzo kiepska to nie wiele trzeba było). Inny kowal podszedł do tego inaczej i specjalnie trzymał kopyta ledwo ruszone z wysoką piętką i po nim ani razu nie było gorzej więc to ewidentnie o to chodziło, plus był bardzo delikatny z ruszaniem nogą w ogóle i robił minimalnie nad ziemią bardzo ostrożnie. Więc może być że po kowalu jakieś naciągnięcie ?
Tendonil i zawijanie nogi na noc, żeby opuchlizna zeszła i w razie co można usg zrobić znowu.
sweetie, no właśnie on wiedział o kontuzji i minimalnie kopytko tylko "oszlifował", podeszwa zostawiona. Może koń też coś w boksie odbakłażanił, ale wszyscy mi mówili, że stoi grzecznie (pracownicy i ludkowie ze stajni).
flygirl, dzięki, zamówię. Kontrolne usg umówię na pewno na pierwszy możliwy termin, ale wezwę dla św. spokoju innego weta, żeby to więcej osób zobaczyło.

Wiadomo, że z usg to wystarczy głowicę trochę inaczej przyłożyć i już zupełnie inny obraz się może ukazać na monitorze...

edit. wezmę dr. Agę Bestry, ma być u nas w październiku - jakoś początkiem.
Meise, może być też tak, że jak świeżo „zaboksowany” i nagle odcięty ruch, to po prostu wyszła opuchlizna, która niejako i tak była, tylko ruch ją niwelował.

Co do USG, to trzeba umieć je robić, samo posiadanie aparatu nie wystarczy. Teraz dostępność sprzętu jest dużo lepsza, jednak nie idzie to w parze z umiejętnościami. Przyłożenie sondy nie ma znaczenia, w tym sensie, że jak ktoś umie to i przyłoży tak jak trzeba i będzie oglądał tak długo i pod tyloma kątami, tak dobierze ustawiania, że znajdzie to co trzeba. To samo z RTG, samo posiadanie sprzętu to niestety dalece za mało. A sama jestem radiologiem, także doskonale wiem, co mówię, i do ludzkiego lekarza od USG też z przypadku bym nie poszła 😉 zresztą do żadnego. Niestety.
lhp, oo, dobrze wiedzieć, że mamy radiologa na pokładzie 😀 a końskie fotki też czasem oglądasz?
Dla mnie widzenie czegokolwiek na USG to czarna magia. Ostatnio byłam z królem u mega specjalisty w Lublinie i on bardzo dokładnie tłumaczył co widać itd. Dla mnie to jakiś kosmos, ja widzę plamy jasne i plamy ciemne 😅
No mi własnie chodziło o to, że musi być doświadczony specjalista, żeby prawidłowo przyłożyć sondę i zobaczyć to, co jest faktycznie 🙂
lhp, oo, dobrze wiedzieć, że mamy radiologa na pokładzie 😀 a końskie fotki też czasem oglądasz?
Meise, oglądać oglądam, w sensie jak moje konie mają robione to patrzę 😉 ale ma się to nijak do tego co robię na codzień, bo nie zajmuje się ani USG, ani RTG, ani układem mięśniowo-szkieletowym. Także ogólne podstawy znam, wiem na co patrzę, ale nie będę udawać, że jestem w tym specjalistą, jeśli przyszłoby do samodzielnego diagnozowania w tym zakresie. Chociaż raz wet pytał mnie, czy jest złamanie kości kopytowej 😅
Hmm.... a istnieje jakakolwiek szansa, że noga "nabrała", bo koń trochę dłużej na niej stał podając tą drugą nogę kowalowi? Chociaż wydaje mi się to trochę kosmiczne. No, niemniej jednak wet najlepiej powie.
Czy ktoś miał stan zapalny międzykostnego i bolesny zginacz powierzchowny, ale struktury całe i powie jak długo się to goiło i jak długo koń był zaboksowany?
Mój koń jest po takiej właśnie diagnozie, wstępnie boks przez tydzień, a potem zobaczymy. Jest po pierwszym dniu zaboksowania, żarcie oczywiście obcięte. Energia go roznosi + jest głodny jak wilk... tak się darł dzisiaj jak usłyszał mój głos, że ktoś by gotowy pomyśleć, że mordują 😕😕😕

Meise, nie ma różnicy czy struktura ścięgna się przerwała czy na razie tylko "zagotowała"- musi się całe przebudwać. Czyli masz kontuzję fest!!!
Jeśli po tygodniu zejdzie obrzęk i mini bolesność i vet wam da zielone światło na jazdę- to... no to frejer nie vet🙂 bo skończy się po miesiącu dziurą🙂 już taką "książkową".
Gojenie i postępowane indentyczne jak przy zerwaniu. Czasem szybciej się "goi" ale wdrażanie do ruchu i tak jest takie samo potem. Minuta kłusa, dojdziesz do 5 minut to ci wet pozwoli włączyć galop (minuta) itd.
Jeśli masz via USG stwierdzony stan zapalny to tez powinien ci vet powiedzeć jaki to jest ten stan. U mnie była walka, aby sięgno "wracając do sowich rozmiarów" się nie zapadlo i się właśnie po tygodniu "nie zrobiła dziura". Dlatego ja miałam zalecone 6 x doba wcierać heparynę i p. zapalne. I to dalo top efekt... ale musiałam być te 6 razy w stajni. Miało być 10 razy doba ale 10 nie ogarnęłam.

Powiem tak- nie tylko ja ale i inni zwracali ci uwagę, że "energia i zapieprzanie" twojego konia nie wynika z jego topowej kondycji, czy jakiejkolwiek jego wyjątkowości i zajebistości, a raczej jest objawem "przetyrania go"... Wiele osób zwracało uwagę, że jak założysz buty i kon przestanie czuć podłoże i zacznie zapieprzać ile fabryka dał to tkanki niewytrenowane (przebudowują się jak ludzka ciaża- 9m🙂 nie ujadą.
Nawet bodajże ja napisłam ci jak opisałś swoją "rutyne treningową"- że pierwsze co, to zrobisz zapalenie międzykostnego. Dokładnie TO zostalo napisane o dokładnie tym elemencie aparatu ruchu.
Stan zapalny ścięgien ma w 90% przypadków dwa podłoża:
- nadmierne zużycie
- brak czasu (i substancji) na regenerację

Doczytałam, że wam teraz noga spuchła... to obstawiam albo się krwiak zrobił (utwardził) albo masz niestetey jednak dziurę- ścięgno się jednak zapadło.
Musisz: - kupić bandaż cynkowy i zawinąć na 3 dni. Po ściagnięcu od razu vet robi usg. Wtedy (jełsi to krwaik) będzie na tyle pozbawiona opuchlizny noga, że powinno byc cos widac na usg.

Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się