Forum towarzyskie »

KOTY

Nie wiem, może ta nasza koteczka taka żarta bo pies w domu... i zawsze jak ona nie zje to pies dokańcza.
U mnie wszyscy się "barfimy" więc w sumie trochę jest tak, że ja mam na talerzu dokładnie to, co zwierzęta, więc im się lodówka i ludzki talerz kojarzy z takim żarciem jak zawsze one jedza.
Kurde... Drapak z natural paradise zamówiony, dostarczony, skręcony i pyk za wysoki. Wymintowalismy domek i jutro lecimy kupić wkreta i podkładki . Mamy 14dni żeby zwrócić w razie czego 😅
Moje koty w sumie nigdy jakoś specjalnie nie wybrzydzały, ale od jakiegoś czasu kotka całkowicie stanęła okoniem i wchodzą jej tylko jedne saszety (smak dowolny na szczęście). Nie jestem zachwycona, bo to szajs, więc zasuwam dodatkowo z mięsem, żeby jednak coś do tego kociego żołądka wpadało.
U moich (też wzięte dzikusy z podwórka, co to karmione byly niczym, ewentualnie chlebem w mleku 🙃😉 wydziwiają strasznie, zwlaszcza jedna. Więc jedzą na co dzień saszety z pana mięsko (wszystko co lepsze to FU), ale czasem muszę koty zresetować kilkoma saszetami jakiejś podlej sheby 🤡 Mięsko surowe jedna spoko, druga tylko jak dobre jakościowo (ale saszeta wysokomięsna to niejadalna...), a i tak tylko parę kawaleczków raczy zjeść 🤦 Dramat z tymi kotami.
W drugą stronę wcale nie jest kolorowo! Ja mam jedną z lasu, 4 tygodnie miała i jeszcze na mleku na początku. Przerzucenie na stały pokarm to od razu na wysokiej jakości żarcie i wyhodowałam sobie potwora, który w chwili obecnej je tylko słoiczki z królika za 20 zł słoik i puszki z kangura za 12 zł 😂
Moje hrabiostwo wzięte ze stajni/działek wypięło się na kangura w puszce. W saszecie (z tej samej firmy, droższy o kilkanaście zł/kg) jest ok. Tak więc zapas 24 puszek pojedzie do stajni, bo stajenne jeszcze jadają wszystko.
U mnie tak samo - puszka be, saszeta ok. Pomijając już, że teraz to w grę wchodzi tylko lipna saszeta.

Na szczęście mięso samo w sobie jest zawsze na propsie.
Ja ostatnio wywiozłam kilkanaście kg karmy premium bo ja głupia pomyślałam że jak kot niejadek wcina to już ponad miesiąc to musi być to.

Nie było, zbrzydło jak zamówiłam hurtową dostawę. I nawet mi jeszcze nadzieje robiły bo robiłam parę podejść i wsuwały jeden dzień a potem nara. Pocieszam się że schroniskowe kociaki przynajmniej miały pełne brzuchy 😅
Odkopie wątek. Czy ktoś z Was korzystał z feromonow do kontaktu? Jesli tak to jakich? W tym roku u nas jest konkretna zima, koty siedzą dużo w domu i dostaje juz z nimi szału, marzę o tym, zeby zrobic im wyprowadzke do stodoly albo siodlarni ale mi ich szkoda bo w nocy jest po -12 i mniej. Jeden ciagle znaczy, inny regularnie sika po kątach (nigdy nie nauczyl sie korzystac z kuwety ale teraz nie zawsze tez daje znac ze chce wyjsc na dwór), trzecia zrezygnowała z korzystania z kuwety, po prostu bo tak (nic jej nie dolega). Cale towarzystwo jest wykastrowane.

Moja ostatnia nadzieja to feromony, bo sprzątanie kocich sikow to w tej chwili w zasadzie dodatkowe pol etatu. Spraye przeciw obsikiwaniu daja rade w miejscach strategicznych, typu w kącie gdzie stoi roomba, ale koty po prostu wybierają inne miejsce.
Aktualnie mam feliway. Czytałam, że są najlepsze na rynku.
karolina_, do kontaktu działa jeśli masz mała powierzchnię pomieszczenia. Ja mam dom, wiec dół z 60 m to nie działalo, bo działa do 25 zamknietego pomieszvzenia, chybs że kupisz z 5 i dasz do każdego kontaktu.
Najlepsze są obróżki.
U nas Feliway nie działał. Żaden. Obróżka pomogła. Tylko u nas była kwestia stresu, bez znaczenia.
Perlica, maluda, a ktore? Classic czy optimum? Mogę kupić kilka sztuk, dół mam koło 50m2, czyli 2-3. Na górze nie sikają jak jest zamknięta garderoba i mąż nie zostawi żadnych ubrań na podłodze wieczorem.

Lanka_Cathar, nie dam im obroży bo wychodzą, boje sie ze sie gdzies zaczepia.
karolina_, ja nie wiem, mi do kontaktu nie działało nigdy,działały obroże. Tobie też nie będzie skoro masz górę, bo to nie jest zamknięta przestrzeń, zapach będzie się przecież unosił do góry z ciepłym powietrzem z dołu po prostu i nigdy nie będzie tyle natężenia, żeby to miało zadziałać. Jakbyś miała zamykany pokój to co innego.
karolina_, te obroże feromonowe są łatwe w odczepieniu jak coś.
karolina_, classic.
Fokusowa, masz jakies konkretne na mysli w miare bezpieczne?
Fokusowa, dzięki. W tej pierwszej zapięcie działa jak trytytka czy po prostu sie wysunie w razie czego? Druga jest po prostu rozpinana?
U mnie żadne feromony nie widziałam by cokolwiek zmieniały. Ile masz kuwet i jaki żwirek?
karolina_, ta pierwsza z linku Fokusowa, działa cuda na moich.
Łatwo się wysuwa, bo jak nosiła ją jednak kotka to druga jej odpinała ta obrożę i zabierała, bo miała bzika na jej punkcie😂
U nas był stres. Feliway nie działało mimo zamkniętej niewielkiej powierzchni mieszkania.
Obroży kocica nie zaakceptowała niestety.
Perlica, dzieki. Zamówie i wypróbuje.

magda, kuweta w kazdym pomieszczeniu, ktore jest dla kotów otwarte (w garderobie nie ma kuwety i koty tam nie maja dostepu). Żwirek silikonowy bo bentonit (nawet golden grey master) byl nieakceptowalny. Jedna kuweta wskakiwana, reszta z wejsciem z boku. Jedna zakryta. Takze maja różnorodność.

Jedna z kotek po prostu przestała wchodzić do kuwety, do tego stopnia ze potrafi zrobić 1 albo 2 obok świeżo sprzątniętej kuwety po full wymianie żwirku. Niby nic jej nie dolega, poza przewlekła niepełnosprawnością, którą ma od lat i która sie nie zmienia. Moje koty normalnie dużo wychodzą (wręcz wiecej sa w stajni niz w domu) a teraz mróz je trzyma w domu i strasznie im wali w dekiel. Myślę, ze jest im też ciasno po prostu. Bo tak to nic sie nie zmieniło, to samo zarcie suche i mokre, szczepienia na bieżąco, odrobaczanie na bieżąco, żadnych nowych chorob.
Silikon jest kiepskim żwirkiem. Przy problemach z poruszaniem to nie dziwię się że kot załatwia się poza kuwetą. Generalnie w przypadkach gdy kot załatwia się poza kuwetą do sprawdzenia jest:
- wielkość kuwet i ich ilość (jest bardzo mało kuwet w sprzedaży które są naprawdę odpowiednie wielkościowo)
- rodzaj żwirku
- częstotliwość sprzątania
- miejsce gdzie stoją kuwety i rodzaj kuwet (np te wskakiwane dla kotów z problemami z poruszaniem wiadomo że mogą być utrudnieniem)
- problemy zdrowotne i behawioralne (w szczególności wszelkie bóle, stres i blokowanie zasobów między kotami)
karolina_, - a może jej ciężko wskoczyć do tej kuwety? Coś z niższym rantem, jakieś schodki? Może coraz gorzej z wiekiem jest jej wchodzić mimo tego, że nie widać na oko pogorszenia?

My z silikonu przeszliśmy na cats besta i to była bardzo dobra decyzja 🙂
magda, nie mam juz gdzie dostawić wiecej. Kuweta jedna jest wielkosci standardowego transportera pozostałe to XXL niby dla main coona. Sprzątanie na biezaco, calkowita wymiana zwirku co tydzien.

Jaki żwirek polecasz w takim razie? Drewniany to byla tragedia, w ogole nie chciały korzystac. Bentonit podobnie. Silikon jest ok, innych nie próbowałam.

A co do blokowania zasobów, to mysle ze tu jest problem - koty normalnie mające do dyspozycji hektary wylądowały na 100m2. Mój mąż jest juz tak wku*wiony że chce je na dzień, jak mroz jest mniejszy, przymusowo eksmitowac z domu żeby nie demolowaly i może to tez nie jest zły pomysł. Przyjdą, to beda spać a nie sie przepychać.

keirashara, Rant w niskich ma 3-5 cm, przez niższy żwirek bedzie sie wysypywać. Mogę ewentualnie pokombinować i kupic im cos z klapka, ale nie wiem czy podejdzie. Ma ktos z Was kuwety z klapka?

karolina_, ja mialam z klapka i przy zdrowych kotach jedyny plus to taki ze nie smierdzialo. Jedna miala opory z niej korzystać. Bardzo szybko klapke zdjelismy.

Dla tej z handikapem to może jakaś rampa dla niej? Tutaj zrobione z plastikowego pudla
Ewentualnie maty dla szczeniąt, mało to ekologiczne ale łatwo sprzątnąć jeśli to tylko przejściowo jest problem. Jak mialam z jedna problem wlasnie to sie super sprawdzily na sikanie obok kuwety.

Albo moze jakaś budka na zewnatrz dla tych zdrowych ktore sobie dadza rade? To moze wtedy cala ekipa w srodku bedzie mniej zesteresowana.
karolina_, mąż ma rację wg mnie😎
Perlica, moze i tak, mi oczywiście ich szkoda. Tu piździ tak mocno i od tak dawna, ze lokalne sarny stołuja sie przy balotach dla koni i mozna do nich podejść na kilka m, czyli muszą być bardzo głodne. Tym bardziej nie dziwię sie kotom ze nie chcą wychodzić.
karolina_, spoko, ale nie wyrzucasz ich na pole otwarte, a mogą sobie posiedzieć w stajni , w słomie, jest tam na plusie przecież.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się