palemka- ja swojego koło takich Okrutnie Najstraszniejszych Strachów wolę przeprowadzić w ręku. W ręku bardziej mi ufa niż z siodła. W ręku pójdzie ze mną tam, gdzie nie pójdzie z siodła. ( tak nam chyba procentują długie spacery na piechotę w różne straszne miejsca, z czasów kiedy ledwo co go kupiłam i była dużo gorszym jeźdźcem niż teraz)
Livia- ostatnio laptop mi szwankuje i siedzę na notebooku, który nie ma porządnego oprogramowania do obróbki zdjęć. A jak nie ma fotek, to i pisać mi się nie chce. I tak jakoś wyszło. Ale terenujemy się cały czas.
tunrida, ależ to nie jest przypadek odosobniony. Mój koń również w ręku przejdzie wszystko, z siodła już nie jest tak różowo, ale też nie ryzykuje tylko schodzę. I również liczba naszych spacerów jest zdecydowanie większa niż jazd w siodle.
Wiesz....ja już teraz to często idę na łatwiznę. Zamiast się zaprzeć i przejechać, to wolę zsiąść i przeprowadzić, bo wiem, że odbędzie się to bez wysiłku. Czasami, jak mi się zachce to się zaprę i przejadę. Ale ja z natury chyba leniwa jestem i często mi się po prostu nie chce.
Koń też to wie, więc bywa, że "udaje, że się boi i żeby go przeprowadzić". Takie czasami odnoszę wrażenie. 😉 Bo kiedy NAPRAWDĘ się boi, to widać to ewidentnie i wówczas nawet nie proszę go, żeby przejechał obok stracha, bo widzę po nim, że aż przysiada, trzęsie się i robi pod siebie. Wtedy zawsze zsiądę, uspokoję i przeprowadzę.
A są takie strachy, że mam wrażenie, że koń udaje, że się boi. Bo kiedy zsiądę, to NATYCHMIAST idzie bez zająknięcia. Nawet mu oko nie mrugnie. 😉 tak jakby chciał, żeby go przeprowadzić a nie przejeżdżać.
ja też schodzę. Tym bardziej, że mój koń w takich sytuacjach potrafi dostać fizia. Wizja walenia się na plecy na strzeającym świece koniu za miła nie jest. Chyba mu się dorosłość nie podoba. 😉
tunrida, to dobrze, że to "tylko" laptop szwankuje. A jak zdrowie Passata? Wszystko już w normie? 🙂
Co do schodzenia, to mój koń w ręce też jest odważniejszy niż kiedy siedzę w siodle. Co nie zmienia faktu, że staram się przechodzić strachy z siodła, a zsiadam w ostateczności, albo jak sama nie czuję się pewnie.
Livia- jeśli chodzi o nasz stary uraz, to jest ok. Kulawizna tyłu nie wraca. Za to teraz zaczął delikatnie utykać (widoczne tylko na betonie) na jeden przód i nie jest to kopyto. Była wetka i na razie leczymy w ciemno. Twierdzi, że nie ma żadnych widocznych, niepokojących objawów. Dała przeciwzapalne i kazała obserwować. Czyli- jak nie urok to sracz..ka. 🤔 Na szczęście nie wygląda to jakoś niepokojąco i ma tendencję do ustępowania, więc nie panikuję.
Gdybym miała konia mniej wychowanego, ewidentnie kombinującego i sprawdzającego mnie, z którym trzeba coś przepracowywać, to pewno bym się zaparła i przejeżdżała dużo częściej zamiast zsiadać. Ale, że mamy z koniem ustalone relacje i hierarchię i w razie czego koń wie KTO tu rządzi ( i nie jest to on 😀iabeł🙂, to czasami pozwalam sobie na ustąpienie mu i jego widzimisię. Łatwiej mi zsiąść i go przeprowadzić niż się z nim przepychać. Nie wspina się, nie ucieka galopem. Po prostu zamurowywuje go w miejscu. I zamiast nim cofać, kręcić kółka i znienacka atakować stracha od różnych stron, wolę z lenistwa czasami zsiąść i przejść z nim w ręku. Wiem jednak, że w razie czego, jak się zaprę i użyje mocy i przemocy to przejadę z siodła. A że mi się nie chce....... 🙂
Czasami po prostu bezpieczniej przeprowadzić konia w ręku niż przejechać 😀
Być. tak często mówisz o swoim koniu i nigdzie go nie pokazujesz, ani pod siodłem, ani luzem... 😉
Czyżby to mała sugestia, by ją pokazać? 😉 Mam zdjęcia, ostatnio zgrałam. Zmniejszę je i wstawię.
tunrida, nie wiem jak jest u Ciebie, ale mam młodego konia i jeszcze wolę dmuchać na zimne. Tzn. przez jezdnie przechodzimy w ręku, bo nie jestem 100% pewna jej hamulców. 😉 W zależności jak się patrzy na sytuację i jakie są powody, można dopiero wyciągnąć wnioski. Jeżeli koń zdecydowanie wariuje i przejście obok stracha z siodła jest nie do zrealizowania to wiadomo, schodzi się, uspokaja konia i przechodzi w ręku.
koń koniowi nierówny 😉 Jeśli bezpieczniej jest zejść, to warto zejść, bo bezpieczeństwo przede wszystkim. Warto jednak też myśleć o tym, żeby na przyszłość nie było tak, że koń pod siodłem nie chce atakować strachów. Warto więc uczyć konia zaufania do jeźdźca także z siodła. A w tym celu należy przejeżdżać nie zsiadając. Być- to nie do ciebie. 🙂 To takie ogólne moje gdybania nad problemem.
tunrida, podepnę się tylko pod Twoje gdybania z jedną anegdotką. 😉 Znajoma uczyła konia, że każdą nową rzecz ma wąchać. Słownie polecenie brzmiało: wąchaj. Koń słysząc to i dostając łydkę, podchodził do stracha na wyciągnięcie pyska i wąchał. Tym samym powstał system zapoznawania się ze strachami. Jedziemy pewnego dnia w teren, słonecznie. W lesie stoi kapliczka. Koń ewidentnie nie chciał przejść koło kapliczki. Moja znajoma uczy pokonywać strach, więc powiedziała mi, że dopóki jej koń nie przejdzie to dalej nie jedziemy. Okazało się, że koń bardziej bał się obrazka w ramce, dosyć dużego. Komenda, która padła po chwili była nie do zastąpienia: "No wąchaj! Wąchaj mi tego Jezuska!"
Na żywo lepiej to "wyglądało". Padłam ze śmiechu. 😉
Dodaję jedno zdjęcie jak byłam z siwą nad rzeczką, którą w dzieciństwie odwiedzałam non stop. Koń wszedł do wody jak ja "zanurkowałam" do kolan. Oczywiście przyszedł pan i poprosił o zdjęcia z koniem, a później pani, więc... Siwa gdzieś tam w świecie już śmiga w albumie rodzinnym. Ogólnie to nie pierwszy raz, bo ciągle nam zdjęcia robią. A wybrałam to zdjęcie, bo mnie siwa ocenzurowała. 🤣
tunrida, o kurcze, jak nie urok... ale mam nadzieję, że leczenie pomoże.
Być, wąchanie Jezuska 😂 Muszę mojego nauczyć takiej komendy 👍
Dziewczyny - jutro czeka mnie dość ważny dzień, bo wybieram się konno do sąsiedniej stajni na kilka godzin. Proszę, trzymajcie kciuki, żeby wszystko dobrze poszło - to będzie pierwsza taka nasza wyprawa "w nieznane" :kwiatek:
To ja się pochwalę kilkoma z rajdu (weekend majowy, trasa Zawoja - Maków Podhalański - Toporzysko). Wstawiałam coś do tematu o rajdach, ale tu jest chyba odpowiedniejsze miejsce.
tunrida, o kurcze, jak nie urok... ale mam nadzieję, że leczenie pomoże.
Być, wąchanie Jezuska 😂 Muszę mojego nauczyć takiej komendy 👍
Dziewczyny - jutro czeka mnie dość ważny dzień, bo wybieram się konno do sąsiedniej stajni na kilka godzin. Proszę, trzymajcie kciuki, żeby wszystko dobrze poszło - to będzie pierwsza taka nasza wyprawa "w nieznane" :kwiatek:
Trzymam kciuki za wyprawę jak i za nauczenia konia komendy. 😁 Dla osoby trzeciej, cała sytuacja na pewno musiała wydawać się bardzo dziwna i dość niedorzeczna. Ja się skręcałam ze śmiechu, a koń nie wyglądał na rozbawionego. 😁
Dziewczyny, serdecznie dziękuję za kciuki! :kwiatek:
Byliśmy i wróciliśmy w jednym kawałku. Droga "tam" szła dobrze, póki nie wyszliśmy na"ostanią prostą" - na ostatnim kawałku ulicy do przejechania koń zaczął kombinować, więc zeszłam i podprowadziłam go w ręce. W samej stajni było spokojnie, koń przypiął się do trawy i nowe otoczenie jakoś go nie absorbowało. Potem jeździłam tam na ujeżdżalni i koń jakby od zawsze tam chodził 💘 Największy problem o dziwo miałam z powrotem - koń nie chciał opuszczać stajni i iść do swojej 😁 Rżał za innymi końmi i był podbuzowany, więc początkowe 10 min szłam z nim w ręce. Dopiero jak wjechaliśmy do lasu, to uspokoił się na tyle, że wsiadłam i dojechaliśmy już spokojnie do stajni :
Ogólnie i tak jestem z nas bardzo dumna, to był pierwszy taki wypad i daliśmy radę - może nie w najpiękniejszym stylu, ale daliśmy 🙂
nie mam zdjęcia, bo nie udało się powiem Wam szczerze zrobić, ale spotkaliśmy dziś w terenie klępe z małym łosiem.. było gorąco, bo mały uciekając na Nasz widok się przestraszył i matka zawróciła i zaczęła na Nas szarżować.. my nie wiele myśląc konie zawróciliśmy i konie stwierdziły że popędzą 'ile fabryka dała', bo też się nieźle wystrachały..
nie powiem, przestraszyłam się jak zobaczyłam wylatującą łosicę z krzaków z wściekłością w oczach.. 🤔 😲