Trafiłam na terenie południowych Niemczech na niesamowitą ślązaczkę - to znaczy ślązaczka ona jest w papierach, a własciwie z ojca folbluta.
https://baza.pzhk.pl/kon/?horse_id=41935
Klacz jest w niewiarygodnie dobrej kondycji psychicznej i fizycznej. Nie dowierzałam, że ma 26 lat (zaraz 27) ale obejrzałam jej paszport i wszystko się zgadza.
Dzierżawię ją sobie od kilku miesięcy i ujmę to tak: w trakcie pracy gimnastycznej z panią seniorką trzeba co jakiś czas powtarzać sobie: hola, ten koń ma +25, to nie jest pięciolatek. Chociaz tak się zachowuje, tak pracuje i potrafi bryknąć - z radości albo ze złości, że się jej nie pozwala iść do przodu w jej tempie, czyli galop na lamę.
Apetyt, siersć, waga, stawy, ścięgna, grzbiet, kopyta, oczy, humor, iskra w oku, zrywność i żwawość - wszystko bez zarzutu. Chciałabym tak się starzeć jak ta klacz!
Nadzwyczajnie udana kombinacja genów.
Wydaje mi się, że jest to przypadkowy produkt hodowlany, jej śląska matka była kryta rozmaitymi ogierami, ale folblutem tylko raz. Przynajmniej tak pokazuje baza koni. pl.
A udał się taki koń.
Stara niezniszczalna smoczyca. Fantastycznie się z nią pracuje z ziemi i siodła, choć jest to praca naprawdę ciężka, bo koń w latach, a jednocześnie bardzo do przodu i dodatkowo bardzo dużo do korekty. W sumie taka praca z koniem w tak zaawansowanym wieku i tak skrzywionym byłaby troche bez sensu, gdyby nie charakter konia. Kobyła świetnie współpracuje, przypomina sobie stare czasy i robi postępy. Dlatego jeszcze chwilę z nią zostanę.
Gdyby ktoś kojarzył hodowcę, panią Moskwę z Duszników-Zdroju, to szukam kontaktu. Chcę pogratulować świetnego efektu.