Znajomi prowadzili supermarket, zatrudniali kupę ludzi i naprawdę przeróżne tam numery odchodziły ale najlepsze były 2. Jeden to rzeźnik, który w celu kradzieży obwiązywał się schabami i innym surowym mięsiwem na gołą skórę, wykryty został po dociekliwej kontroli któregoś strażnika. I zaufana kierowniczka, która rzucała oskarżenia o kradzieże w szatni na swoich pracowników (chyba niektórych udało jej się tą metodą pozbyć), a która sama ich okradała notorycznie. Wyszło dopiero kiedy sfrustrowani właściciele zamontowali nielegalnie kamerę w tej szatni.
Moich znajomych okradli podczas wesela. Parę młodą. Mieli w sali weselnej pokój nowożeńców i tam zostawili koperty. Wszystkie były na miejscu. Puściuśienkie... Obsługa, nikt inny nie miał klucza do tego pokoju. Pan Młody swój klucz cały czas miał przy sobie. Minęło kilka lat, ja do dzisiaj nie ogarniam...
No to ja Was przebiję......w złodziejskim ku......twie. Od 25 lat przyglądam się mojej najbliższej rodzinie i zastanawiam się które ścierwo zajumało kasę jaką dostał mój syn z okazji 1-szej Komunii. Impreza była w domu. Sami najbliżsi. Dziadkowie moje i męża rodzeństwo ze swoimi połowami i dziećmi. Razem jakieś 14 osób. Zorientowaliśmy się na drugi dzień. Zostały puste koperty.
Jujkasek...wiem , że takie sytuacje sie zdarzają. Za rok wesele mojego syna. Kasę zebraną od gości będzie moj mąż nosił przy dupie.
O historii skradzionych pieniędzy na ślubie też słyszałam i osobami podejrzanymi byli świadkowie. Znam też sytuację kiedy syn zostawił u własnej matki pieniądze odłożone na zakup auta. Zostawił, bo bal się, że sam wyda je na głupoty. I co się okazało? Że mamuśka sama je wydała.
jujkasek, coś takiego jak "pomieszczenie, do którego klucze ma tylko para młoda" w domu weselnym nie istnieje. To oczywiste, że właściciel ma drugi klucz, przecież z fabryki zamek przyjeżdża z kompletem. I to jest tylko kwestia tego, czy jest na tyle uczciwy, żeby z nich nie korzystać, czy wręcz przeciwnie. Znam niestety właściciela, który właśnie wręcz przciwnie 😉 i jedni młodzi przyłapali go na myszkowaniu w takim właśnie pokoju z jednym kluczem. Sama jak organizowałam swoje wesele miałam zaplanowane, kto kasę przejmie i gdzie zostanie zdeponowana, pomieszczenia w lokalu były wykluczone.
To, że rodzinka, matka, ojciec przetrwania kase , W OGOLE nie robi na mnie wrazenia. Taka juma-że-juma już bardziej szemrana, wygrałaś, jujkasek, jesteś druga 🙂. Mnie tylko okradła na weselu ( z pieniedzy jakie były w domu ) żona kolegi, który nas wiózł.
Ja dałam znajomym na przechowanie swój sprzęt. Odebrałam go po paru miesiącach w stanie nie nadającym się do użytku. Okazało się, że na czapraku spały psy, szczotki służyły do czyszczenia tychże psów i butów, na uwiązach powiesili huśtawkę 😵
Mnie tez ostatnio takie chu.ostwo spotkało... Pracownik dorywczy wyjął mi banknot 200zł z torebki. Z tym, że mi dzięki "a little bit help from my friends" 😉 udało się kasę odzyskać. Tzn. gość odpracował to, co ukradł. Ale to był traf szczęścia, że ktośtam go widział, że szedł do jednego ze sklepów, w sklepie mi potwierdzono, że ta osoba była i wydawała banknot 200zł (charakterystyczny zwłaszcza dla szlumpa, który z reguły nie ma 20zł przy sobie), potem (dzięki podpowiedzi kogoś) udało mi się zablefować, że numery miałam spisane 😉 i gość się przyznał. A w kategorii bezczelność roku on chyba wygrał. Bo odpracowywał jeszcze tydzień i dwa dni po kradzieży zapytał mnie, czy nie mam mu dać 20 zł, bo nie ma na fajki (tzn. że te moje 200zł wydał w 1 dzień). Zrobiłam wdech - wydech, powiedziałam po prostu "nie" i poszłam dalej. Brawo ja, co nie? 😉
kenna, brawo Ty. To jest kategoria, której sie nie ogarnie, i to był jedyny słuszny komunikat.
Aaaa, o kradzieży dwóch torebek z nagrodami na zeszłorocznymn festynie to już kiedyś pisałam.....Dla małutkich dzieciaczków te nagrody były, stały sobie przy barierce, ktoś skubnął dwie torby. Ostatnio pilnując nagród wspominaliśmy, że to gorsze niż kradzież z grobu...
Mi aż mózg w poprzek stanął, jak poczytałam te historie... Mnie (tfu, tfu) nigdy coś takiego w gronie zaufanych osób nie spotkało. Natomiast jakiś czas temu doszła do naszego działu babeczka (troszkę starsza niż średnia wieku w zespole, dwójka dzieci) i wszędzie nosi swoją torebkę - do kuchni, do wc, cały czas z nią chodzi. Patrzymy na to dość niechętnie i zastanawiamy się nad powodem takiego zachowania. Pewnie też jej ktoś takie świństwo kiedyś zrobił...
Niestety, ale ja mam równie przykrą historię... Umarła moja Babcia, a matka ciotki ze strony Ojca. Zamiast przyjechać się z nią pożegnać jak reszta rodziny to tak wbiła do mieszkania i ukradła całe złoto zmarłej. Nie zostawiła ani grama biżuterii.
A ja nie ogarniam na trochę inny temat. Przed chwilą zostałam zwyzywana na środku ulicy, ale tak koszmarnie, że mój zasób łaciny budowlanej wzbogacił się o kilkanaście nowych zwrotów. Ogółem sytuacja taka: wyjeżdżam z podporządkowanej na lewo, z prawej jeden pas na wysokości mojego wyjazdu rozszerzający się na trzy, z lewej dwa pasy w tym prawoskręt w moją podporządkowaną. I na tym prawoskręcie stał bus, z racji tego że na podporządkowanej byli piesi na przejściu i zaraz za przejściem próg, to wszystko stało. Bus mi kompletnie zasłaniał widoczność na drugim pasie, więc postanowiłam go przeczekać, zresztą i tak mając cały czas zajętą prawą. Nie miałam absolutnie opcji wyjechać stamtąd nie pakując się komuś pod maskę. I nagle słyszę fantastyczną wiązankę inwektyw z tyłu, od gościa na motorze. Nie będę cytować, bo musiałabym ocenzurować wszystko. Słyszałam go wyraźnie pomimo zamkniętych szyb i włączonego nawiewu. Wyjechałam jak tylko zwolniła się mi się prawa, nie trwało jakoś przerażająco długo, ustawiłam się na prawoskręcie, debil na motocyklu stanął na pasie obok i dalej rzuca we mnie k*mi! No nie ogarniam co temu kolesiowi miało to wszystko dać poza tym, że mnie zdenerwował niesamowicie i miałam ochotę go przejechać...
Co do wyzwisk (bo moja sytuacje tak traktuję) jechałam sobie spokojnie autobusem rano na uczelnie, usiadłam na wolnym miejscu jak się okazało między dwoma kolegami. Chwilę później słyszę, że mam na twarzy tapetę, że jednemu to jest niedobrze i on się zaraz zrzyga, tak w koło Macieju. Po chwili powiedziałam kolesiowi, żeby się zamknął, coś tam odpowiedział, ale na mój temat już nie wspomniał. Nie ogarniam jak można być fakt prostakiem, na początku trochę mi się przykro zrobiło, ale po zastanowieniu stwierdziłam, że opinie padające z ust takiego faceta są nic warte. A karma wraca, i kilka dni po tym jechał znów na ze mną tym autobusem i opowiadal przez telefon, że zwolnili go z pracy, bo przyszedł pod wpływem alkoholu. K
Czy karma? No, nie wiem. Jak wyjdę zimą bez szalika i czapki, to się przeziębię. Jak będę chodziła do pracy pijana, to mnie zwolnią. Jak podbiegnę znienacka do końskiego zadu, dostanę kopa. A jak będę obrażała przypadkowych ludzi, w końcu trafię np na urzędniczkę która mi uwali ważną sprawę. Ja wolę określenie "skutek". Przynajmniej masz potwierdzenie, że nie był w najlepszej kondycji intelektualnej głosząc te obelgi 🙂
Nie ogarniam tego, że mam obecnie pachnące worki na śmieci 🤣 Nie było tych co zwykle, to chłop kupił jakieś inne, jak się okazało, perfumowane. Nie ogarniam 😜
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 27 maja 2016 21:07
Nie ogarniam tego, że mam obecnie pachnące worki na śmieci 🤣 Nie było tych co zwykle, to chłop kupił jakieś inne, jak się okazało, perfumowane. Nie ogarniam 😜
Moja mama kiedyś przez przypadek kupiła takie na suszone grzyby 😂
safie, suszone grzyby w foliowych workach? Nie polecam, lepiej w materiałowych 🙂
a wtedy koniecznie z liściem laurowym 🙂 bo mole kochają takie grzybki. Ja od lat preferuję jednak szklane słoje. Też dokładam liść. Ślicznie wyglądają w kuchni
Też trzymamy w słojach, jak już nie ma miejsca, to w materiałowych torbach 🙂 Pomysł z liściem dobry, u nas jakos inaczej walczy babcia z molami, zapytam o jej sposób 🙂
Facella, u mnie w podobnych sytuacjach dobrze działa taka myśl: O! Pewnie kolo ma kłopoty ze Skarbówką! Biedny kolo! 😀 Własne nerwy to cenny zasób, szkoda ich.
keirashara- ale otwierając szafkę, gdzie stoi kosz na śmieci naprawdę czuć zapach worka. Zależy co masz w tym koszu. Jak masę odpadków jedzeniowych, to będzie nimi śmierdziało. Ale jeśli tych odpadków tam nie wrzucasz za dużo. to pachnie workiem. Ja odkąd odkryłam zapachowe worki, staram się kupować tylko je.
Halo, nie zamierzam współczuć burakowi, który bezpodstawnie mnie wyzywa od najgorszych. Nie wiem co go do tego skłoniło i nie interesuje mnie to, po prostu nie ogarniam jak można być takim skończonym chamem. Nawet jeśli miał gorszy dzień to mu nie daje prawa do wyżywania się na mnie ani kimkolwiek innym.
Ale to nie chodzi o budzenie w sobie współczucia!! Ja sobie w takich momentach myślę "hehe...żona ma kochanka, co?" albo "żona rano du** nie dała?" Taka myśl powoduje, że MNIEJ się denerwuję. Bo, że się człowiek wkurza to normalne, tylko że taki debil wyżywa się na tobie i tobie psuje nerwy. Myśląc sobie o nim z politowaniem, chronię swoje własne nerwy.