Forum towarzyskie »

"Nie ogarniam jak..."

Toć zasłonięte! Co się czepiasz! Szpary nie widać :P
Nie ogarniam, jak mozna zrobić komuś zdjęcie z ukrycia i wrzucić do internetu.
Za dużo się nie kryłam. Siedziałam obok 😁 Co więcej - ona sama zrobiła to samo facetowi, o którym mówiła koleżance.
I tyle z tłumaczenia. Czasem robię różnym dziwadłom zdjęcia "z ukrycia" (nie pytając o zgodę). Nigdy nie widać na nich twarzy, zawsze wysyłam je do siostry lub koleżanki i razem sobie używamy w ramach... nie wiem... bo nie ogarniamy takich widoków. Po prostu.
Zawsze można takiego dziwa wrzucić tu :P http://faszynfromraszyn.pl/
Ja z tych braw to mam zawsze po prostu polewke 😎 😁


U mnie tez bili, w Madrycie puszczali muzyczkę z Corridy ;] A w Stambule jakieś tam orientalne nuty ;]
Mi też robienie komuś foty ukradkiem i nabijanie się później w kółku wzajemnej adoracji wydaje się niesmaczne. Dużo bardziej, niż wystające przy siadaniu majtki, czy kawałek pośladków. Ale ja to ogarniam. Jedna obrabia tyłek gościowi, który stoi obok, druga obrabia na internetach tyłek tej, co obrabia - obie dziewoje są na tym samym poziomie pod tym względem 😀

edit: literówka
Dokładnie, przyganiał kocioł garnkowi 😉 jedna słabo się ubrała, druga słabo zachowała.
Dworcika, no to zachowalas sie na poziomie obiektu drwin, super  🙂 nie wiem, czego w takim razie nie ogarniasz, skoro sama sie w ten sposób usprawiedliwiasz.
Głównie nie ogarniam stringów podciągniętych do połowy pleców i eksponowania pęknięcia w ciele 🙂 Zwłaszcza, że laska ubrana jak widać jedzie po kolesiu, że ten ubrany nie tak, jak by sobie "życzyła".
Wczoraj nie ogarnęłam. Stałam jak wryta...
Wieczór, z koleżanką poszłam pogrillować nad kamionkę, siedzimy na wzniesieniu, a poniżej słyszymy (ale nic nie widzimy) non stop k*wy i ch*je, po głosach słychać, że dzieciaczki. Leciały takie bluzgi, że uszy więdły. Za parę minut w wodzie przepływa cała rodzina kaczek, wtedy zaczęły sypać się kamienie. Stwierdziłam- ryzykuję, może damy rady dwóm, czy trzem dzieciaczkom wytłumaczyć, że kaczek się nie kamieniuje. Wychodzę zza skarpy, patrzę a tam 3 dzieci, plus dwie dorosłe kobiety + mężczyzna. I jeszcze dopingują te dzieciaki. Wycofałam się. Do czasu kiedy kaczki zdążyły odpłynąć to dwie dostały. Pół godziny później towarzystwo za rączki, z dzieciaczkami wycofało się do domu.
a później się dziwią, że dzieciaki wyrastają na takich... jak nie ma dobrego przykładu od rodziców to samo się dziecko nie nauczy. Proste.

Ja kiedyś widziałam jak tatuś (albo wujek?) uczył swojego synka z wiatrówki strzelać do gołębi. No super  😵
Nie ogarniam. No nie miesci mi sie w glowie po prostu. Uposledzanie swoich synow... A tekst o tym, ze corki pakowac nie bedzie, bo przeciez jest dziewczynka, to juz mnie w ogole zabil.
A potem szukaj normalnego faceta jak wiatru w polu... :/
No wlasnie... Ja juz wspolczuje jego przyszlej partnerce. Chlop, ktory nie bedzie sie potrafil sam ubrac, nic sam zrobic, w komplecie z taka tesciowa...
Przestaja mnie dziwic niektore wpisy z watku sercowego.
To tak jak moja teściowa ma z jedzeniem brata Konrada. Ona mu musi zrobić, bo przecież jak ona nie zrobi to on nic nie zje! Raz jej powiedziałam, żeby spróbowała nic nie ugotować i nie zrobić przez cały dzień- przecież chłopak ma 16 lat(!!!), rączki ma, upośledzony nie jest to jedzenie sobie zrobi. Stwierdziła, że ponoć próbowała, to same kanapki jadł.
Cóż...
No jasne, ze jadl same kanapki, przeciez wiedzial, ze mama i tak zaraz ugotuje.

Jestem doslownie przerazona. Jak powiem do Liama "idziemy spac", to biegnie do lazienki i domaga sie mycia zebow. Zeby 11latkowi pisac liste co ma zrobic rano i wieczorem, bo bez tego nie umyje zebow, to jest po prostu... Brak mi slow...
A jezeli milosc do dziecka ma polegac na uposledzaniu go, to ja dziekuje bardzo.

Najsmieszniejsza jest to, ze to pisze osoba, ktora byla moim role model w kwestii wychowywania dzieci...  😂

Aaa, publiczne pisanie o wrazliwym tylku swojego dziecka tez jest super.
Ja nie ogarniam jak można cokolwiek robić przy koniach w krótkich spodenkach/spódniczce i jakichś crocsach, laczkach, czy japonkach.  🤔wirek:
Ja się nie zbliżam do stajni bez bryczesów i sztybletów, nawet w dżinsach i zwykłych butach (półbutach, adidasach) nie umiem i nie lubię czegokolwiek przy koniu robić, nawet potrzymać komuś na chwilę.
A w krótkich spodenkach i laczkach, to już w ogóle nie kumam jak można.





nie sprzątam kup, nie nabieram siana, nie sprzątam boksu, nie koszę trawy, nie wożę wody z koniem na uwięzi 😉 i ostatnia moja myśl to w środku lata robić rzeczy gospodarskie w bryczesach i oficerkach, chyba bym umarła. Latam w sukience i "krogsach" z  bazaru, albo i na boso.
Nie ogarniam jak można być debilem, żeby wywalać ludzi z fejsa bo chcą dobrze i prostują wrzucane informacje... Niestety nie powstrzymałam się i skomentowałam post znajomej o kaszlu przy ataku serca - po raz kolejny, bo ciągle ktoś to wrzuca a mi się krew gotuje i nie mogę tego nie prostować. Napisałam dlaczego to bzdury i bum... nie jesteśmy już znajomymi 🙂 padłam ze śmiechu, bo dla mnie to jakaś kosmiczny bzdet takie zachowanie 🙂 nie ogarniam!
Gillian, a to naprawdę nic nie daje?
To w takim razie nie ogarniam, jak na kursie pierwszej pomocy powiedzieli nam, żebyśmy osobę z zawałem zachęcali do kaszlu...
jak chcesz komuś zaszkodzić to daje bardzo dużo 🙂
w trakcie zawału serca ZAKAZANY jest jakikolwiek wysiłek. Dlatego że zwiększa zapotrzebowanie na tlen i serce zaczyna bić szybciej. A jak zaczyna bić szybciej a nie dostaje tlenu tym większa jego część obumiera. Prościej się nie da. Gadaliśmy o tym na dyżurze z kardiologiem, uśmiał się po pachy z tych porad 🙂
Gillian jesteś RM?  😉
jestem 🙂
Gilian, o kurde  😵 No to świetnie uczą na kursach, nie ma co  😵
O kurka wodna... nie pomyślałam... ale wiesz... niesmacznie tak dupsko wietrzyć na publicznym przystanku 😁 A gdybym jadła?


Są tacy co myją i są tacy co wietrzą 😉
kaszel pomaga tylko w przypadku, gdy czujemy dziwne kołatanie serca, nierówną akcję. Często nawet kaszel sam się przy tym pojawia.
Na zawał nie ma mowy żeby pomogło, niby jak? W necie krąży też łańcuszek o tym, że na udar mózgu pomaga wbicie szpilki w żyłę (,,wyrównanie ciśneinia"😉 🙄
Facella a chodziłaś na kurs pierwszej pomocy z PCK, czy na Kwalifikowany Kurs Pierwszej Pomocy (KPP) ?
pacjenci czasem sobie pomagają przy migotaniu przedsionków i to się ponoć sprawdza, nie zawsze, może to być kwestia przypadku.

Facella, o kursach PP mogę książkę napisać... 🙁
strzemionko, KPP...
A ja nie ogarniam szerzącego się buractwa.

Chciałam wyjechać na jeden dzień od wkurzających mnie ludzi. Z małżem obraliśmy kierunek -> dzika strona Wisły, 30 km od Warszawy. Wieś, pola, krzaki. Cisza i spokój. 15 min przedzieramy się przez trawę do kolan, szukamy ładnego miejsca i nagle JEST! Rozkładamy kocyk, smarujemy się czymś na opalanie, powoli się szykuję do nauki i nieśmiało przymierzam żeby zrzucić górną część stroju. No bo w końcu dzicz to czemu mam się opalać we wzorki 😉

Nagle alarm. Kobita, ubieraj się idzie ktoś. Jak to idzie ktoś? Ano idzie grupka dresiarzy i za nimi samochód. Piwka w rączkach, techno dudni z głośników. Siadam, ubieram się, miłą atmosferę szlag trafił. W akompaniamencie "urw" i "ujów" panowie dresiarze i pani dresiara wbijają na zajętą przez nas plażyczkę i jak gdyby nigdy nic zaczynają się lokować. No więc przyglądamy im się intensywnie z miną:  🤔
Jeden tylko się nieco speszył i powiedział nieśmiało "Dzień dobry"

No ok. może są w trasie i zrobili przystanek na papieroska. Ale czekamy czekamy i tylko rzucają wulgaryzmami i kłócą się między sobą o jakieś bzdury.

W końcu nie wytrzymałam i pytam, czy planują na długo tutaj zostać.
Dres- A my na rybki przyjechaliśmy
Ja- Acha, bo widzi pan my się tutaj ulokowaliśmy nie bez powodu, a mianowicie chcielibyśmy mieć nieco prywatności dlatego właśnie jesteśmy tutaj na uboczu za krzakami a nie na publicznej plaży. Chcieliśmy być tutaj po prostu sami.

Wtedy odezwała się jakże indeligentna i charyzmatyczna niewiasta:
- A co to niby wasza prywatna plaża jest???

Już widzę że jesteśmy o krok od pyskówki, więc biorę bardzo głęboki wdech i tłumaczę że liczyliśmy na prywatność i w sumie byliśmy tutaj pierwszy więc wypadałoby to uszanować i przynajmniej jakkolwiek zapytać itd (byłam w szoku że byłam taka spokojna, ton tej laski spowodował duży skok ciśnienia)

Laska zaniemówiła bo w taki sposób chyba nie potrafiła się komunikować, albo nie zrozumiała zbyt długich wyrazów, nie wiem. Dres (ten od "dzień dobry"😉 chyba zrozumiał, widać było że dotarło do niego jak wygląda sytuacja i powiedział że w sumie racja, że rzeczywiście mogą przeszkadzać ale to jest taka plaża na której się przyjęło że przychodzi się na ryby robi imprezki ogniska itd. a jakby mieli gdzieś iść dalej to byłoby ciężko przebijać się z tym całym bagażem wędkarskim.
Ok. nie wiedziałam, nie jestem stąd, nie znam tutejszych zwyczajów. Dogadaliśmy się i podjęliśmy decyzję o przenosinach - nam we dwójkę będzie łatwiej coś znaleźć a w takim towarzystwie nie mamy ochoty przebywać. Tyle że była to taka dzicz, że pokąsani, spaleni przez słońce, z pociętą od trawy skórą wróciliśmy z podkulonym ogonem do Warszawy.

Wkurza mnie takie buractwo jakie prezentują "wygadane laski", ludzie wbijający się gdzieś, choć widać że miejsce zajęte. A nawet jeśli to rozumiem - ryby, wędki itd. więc ci co przyszli sami powinni wyjść z taką inicjatywą - z pytaniem czy nie będą przeszkadzać itd.
W głowie mi się nie mieści i nigdy bym się nie ulokowała bez słowa na takiej zajętej miejscówce.

Plus dla dresa który postawiony pod ścianą przejawiał oznaki myślenia i kultury.



Musiałam się wyżalić. Ja już nie mogę  😵
Kajpo serio poszłaś w dzicz i oczekiwałaś, że ktoś potraktuje to jako "twoje" miejsce...? Troszkę nie rozumiem. Jeśli to nie był Twój ogrodzony teren, tylko miejsce niejako publiczne, to skąd oczekiwanie, że ktoś się nie przysiądzie?
Może inaczej- usiedli Ci na kocu? Albo tuż obok was? Wsadzili nos w książkę? Zaglądali przez ramię? Czy po prostu stanęli kilka metrów dalej?
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się