Forum towarzyskie »

Christian Grey - 3 części

Ja do tej pory nie przebrnęłam przez pierwszą część.
Bez urazy, ale jak słyszę moje nieco starsze koleżanki, jaki to Grey jest super i się z mężami na okrągło kłocą, bo Grey daje prezenty, bo Grey cośtam to mam wrażenie, że są jakieś niedopieszczone. Bo mnie ta książka nie rusza wcale.
.... jaki to Grey jest super i się z mężami na okrągło kłocą, bo Grey daje prezenty, bo Grey cośtam..


Haha no chyba sobie jaja robisz?  :hihi🤔erio, ktoś to bierze na poważnie?
To jak twierdzić że Moda na Sukces prezentuje idealne relacje rodzinne  🙂
niby nie biorą na poważnie, bo niby fikcja, ale...
Mnie się śmiac chce, bo to nie są nastolatki
opolanka to niby biznes jak każdy inny, ale wewnętrznie toczy się we mnie spór (ekonomia, a moralność). W końcu takie książki ukazują pewien wzór, z którego czerpią nastolatki (jak widać nie tylko) wierząc w Disneyowe zakończenia. 😉 Nie mogę przeboleć zakończenia pretty woman. Facet miał łeb, ja w życiu bym nie posądziła ludzi o taką naiwność, że spodoba im się film, w którym klient zakochuje się w prostytutce. Potem 15-latki myślą, że przez łóżko spotkają miłość swojego życia i wyrwą się z szarej codzienności. No ale działa? Działa! Ludzie to chwytają, dlaczego wymagać od firmy jakiejś etycznej postawy? To nie charity, to business. To samo robi Pani James. Dotarłam do ok. 100-nej strony książki, jeszcze żadnego BDSM nie było, a książka już leży na półce i się kurzy... Bodajże JARA bdb skomentowała książkę, erotyk z infantylną bohaterką. 😉 Na potrzeby ang tworzę właśnie recenzję, całe szczęście wymóg był jeden, review ma być negatywna. Nie będę musiała kłamać.  🤣
Cintra, BDSM zaczyna się ok 130-140 strony, trzeba było cierpliwie poczekać hihihi

Mnie ta książka śmieszy.
Kupiłam pierwszą część Greya wpadając do empika i biorąc pierwsze lepsze najgrubsze "coś" z półki top10, ponieważ potrzebowałam czegoś do poczytanie podczas 12h podróży samolotem.. Nie miałam pojęcia o czym to jest i że wzbudziło tyle kontrowersyjnych emocji.
I tak jak początek książki w miarę mnie wciągnął, tak sam środek był nie do przetrawienia. Jako, że nie miałam nic innego pod ręką to brnęłam dalej, aż końcówka okazała się być odrobinę ciekawsza i dlatego sięgnęłam po następną część, którą również skończyłam. Nie wiem czy sięgnę po ostatnią część - pomijając sceny erotyczne, zostaje 1/3 książki, odciągając jeszcze infantylne kłótnie tej parki - mamy kilka stron na których coś się dzieje, a autorka nieudolnie urywa wątki, które aż proszą się o rozwinięcie.
Nie wiem czy mam jeszcze ochotę czytać o wewnętrznej Boginii oraz po kilkadziesiąt razy powtarzane teksty typu "mmmm....pyszny."
Tak naprawdę wydaje mi się, że III część nie ma nic, co by mogło zaskoczyć....
Moja lokatorka zaczęła to czytać. I rozpływa się w pochwałach jaka to super książka. A najbardziej zabiła mnie tekstem "a wiesz, jak po tym się chce???"
O losie 😵
Nie rozumiem twojego zdziwienia 🙂 ta książka jeśli do czegokolwiek ma służyć to właśnie do ...,, tego, że się po niej chce" :P
Innego głębszego sensu w tej lekturze raczej nie znajdziemy  😎
Skoro koleżankajest zachwycona takim prostym sposobem ,,nakręcania się" to raczej nie ma w tym nic dziwnego 🙂
Piękne podsumowanie trylogii Greya 🙂
Przeczytałam wszystkie części z czystej ciekawości, bazując na opiniach innych osób i muszę napisać, że w ogóle "nie powaliła" mnie na kolana. Pierwsza część mnie zaciekawiła, druga rozczarowała, a w trzeciej jakbym czytała pisarce w myślach...
.
Vanilka ja o dziwo przebrnęłam przez wszystkie części 😁
Czytając pierwszą część, nawet mnie ciekawiła 😉 W sumie nie czytałam jeszcze o perwersyjnym gościu z listą i umową której ma przestrzegać każda laska 😀
Ale jak pierwszą część przeczytałam i sięgnęłam do drugiej, tak zaczęło mi to już brzydnąć 😉 Wiecznie te same opisy o bogini, o szarym itd itd. Już przewidywałam co będzie dalej i już mnie to nużyło. Wątek o próbach zamachu był ciekawy tylko szkoda że tak mało istotny patrząc na całość, bo gdyby bardziej go rozwinęła, ujmując nieco pseudo "pikantnych" opisów, to mogłoby być to ciekawsze 🙂
Za to trzecia część ciągnęła mi się jak flaki z olejem... Czytałam najdłużej, przy czym już nie mogłam patrzeć na kolejne słowa "Pani Grey/ Panie Grey". Już się mi nimi rzygać chciało 😁 Co druga strona to wiecznie jedno i to samo i już tak naprawdę nie było tam żadnej sensownej akcji...
Vanilka ja o dziwo przebrnęłam przez wszystkie części 😁

mnie to nie dziwi 😎
katija ja już tak po prostu mam, że jak zacznę coś czytać to muszę to skończyć, nawet jeśli robi się to nudne. Jakoś nie potrafię odłożyć na wpół przeczytanej książki.
Jedna jedyna książka jaką w swoim życiu odłożyłam w połowie to Pan Tadeusz 😁 Tego za nic nie potrafiłam przetrawić 😉
Ja tylko się zastanawiam, jak bardzo tragiczny będzie film... bo można by to zrobić dość gustownie, ale wtedy na pograniczu porno, a to ma być kinowy hit - więc będzie masakra...
... a będzie film? O matko...
Filmu sobie nie wyobrażam...
Spodziewałam się czegoś więcej jak na HIT.Pomysł może i fajny,gdyby było mniej seksu a więcej akcji.
Jedynie to ma się po niej głupie skojarzenia i chcice i tyle 😉
Filmu sobie nie wyobrażam...

Nie musisz wystarczy ze inni to robią  😀 😉
Dorwałam właśnie we- o zgrozo!- własnej łazience "Nowe oblicze Grey'a".
Otworzyłam na pierwszej lepszej stronie i przeczytałam tylko jedno zdanie:
"Wiedziałam, że Christian cieszy się, iż jem płatki z jogurtem greckim."
Do tej pory nie mogę przestać się śmiać.
Ale się uśmiałam 😀
No to jest prawie jak "jem zupę"! 😀
Ej, kurcze, mam płatki, mam jogurt grecki, tylko nie wiem co na to powie mój "Grey", bo ja nie mam problemów z jedzeniem 😀
No nie wiem, może powinien Ci pogratulować i zacząć bić brawo? Albo Ty powinnaś być w siódmym niebie, bo na pewno jest z Ciebie zadowolony!

Mój się nie cieszy. Mój mi wyżera 🙁
Myślę, że mogłabym zostać głośno i dotkliwie wyśmiana =( Taki nieczuły jest =(
Kontynuacja dyskusji z "Nie ogarniam jak..." (początek [url=http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,95120.msg2326389.html#msg2326389]tu[/url])

Becia23, jeszcze raz. Piszę o sadyzmie. Nie o sadyzmie patologicznym. To ty "przyciągnęłaś" sadystę patologicznego. Ni musisz MI tłumaczyć różnicy. Natomiast wydaje mi się, że ja "muszę" tłumaczyć ci... podobieństwa.
Z tego co wiem o s. patologicznym to sprawowanie kontroli jest wiodącym czynnikiem. Tyle, że ta kontrola jest skrajnie daleko posunięta - niekiedy aż do władzy nad życiem 🙁
Różnica pomiędzy "jeszcze normą" a "już patologią" nie polega rodzaju bodźców. Polega na skali. Od bardzo, bardzo soft do bardzo, bardzo hard 🙁 Nie byłabym też taka ufna twierdząc, że źródłem pobudzenia jest deklarowana i/lub rzeczywista przyjemność drugiej strony. Zaprzecza temu choćby zawartość "Grey'a", od czego zaczęła się rozmowa. Oraz przekonanie wielu krzywdzących, że przecież robią to dla "dobra" krzywdzonego.
Wygląda mi to tak, że to TY ustaliłaś sobie taką granicę. Ja uważam, że niestety, nie ma ostrej granicy. Że to leci "analogowo", nie zero-jedynkowo. Że jest płynne. Coś jak z narkotykami. Strzał z heroiny - o! narkoman! Z trawką zdania podzielone. A przecież kawa, herbata, nikotyna, alco - też mają działania nieobojętne dla układu nerwowego.
We mnie nie ma zgody na definiowanie dobra pt. co jest prawnie dozwolone (to już wolę twoją granicę, twoje rozróżnianie). Ani - co sprawia przyjemność. Mam inne kryteria. Wg których praktyki S&M mogą być dobre, pod wieloma warunkami (w tym mikro skali). Dla mnie(!) będą dobre, gdy będą prowadzić do tego, że uczestnicy będą... wzrastać (nie umiem znaleźć innego słowa). Będą się rozwijać jako ludzie. Gdy oprócz pobudzenia dołączy się czynnik samopoznania i... terapeutyczny. Cień takiego podejścia przewija się nawet w "Grey'u". Na maksa infantylny, ale jest. Sprawa ogólnie jest cienka, bo każdy z nas ma zbiory systemów obronnych, w tym wszelkie mętności, i to może sprawiać, że przy deklarowaniu obopólnej przyjemności przynajmniej jedna ze stron wyjdzie z "zabawy"... upodlona 🙁 Przy czym S&M zdecydowanie nie jest jedynym rodzajem sytuacji życiowych, gdy coś takiego zachodzi, Zasada: NIGDY nie rób niczego, czego nie chcesz NAPRAWDĘ nie jest taka łatwa do wcielenia w życie.

OK, teraz już rozumiem :kwiatek:

PRAWDZIWE pary SM opierają swój seks na miłości, szacunku i zaufaniu. Inaczej się NIE DA. Osoba M inaczej nie jest w stanie psychicznie oddać się osobie S, tak żeby prawdziwie zrelaksować się psychicznie i czuć się bezpiecznie.
Już w tamtej dyskusji pisałam:
dla nich to jest ogromna podstawa budowy ich związku, np. zaufania, komunikacji, wyjaśniania swoich potrzeb i wzajemnego ich spełniania, ogromnej akceptacji nawet najdziwniejszych zakamarków umysłu drugiej osoby.

Więc masz absolutną rację, dla prawdziwych par SM to jest rodzaj terapii, uzdrawiania, dochodzenia do zdrowej relacji. :kwiatek:

I właśnie dlatego te książki zostały tak skrytykowane przez środowisko BDSM, przez prawdziwe pary SM. Naprawdę warto poczytać ich opinie na ten temat:
I don’t think he’d be interested in a woman like her, either: she’s clearly not up for BDSM, and he could find someone else to do it. That makes their relationship abusive.
(...)
I’ve met a few Christian Greys. As someone who, in the past, has experienced many unhealthy and abusive relationships, I would definitely stay away from him. They’re not capable of love; their whole way of viewing relationships is very selfish. It’s about getting a high out of the control, rather than any kind of genuine love. When Anastasia says, “Leave me alone”, he actually breaks into her house! That’s not consensual. He turns up unannounced when she’s with her mum.

Źródło

W prawdziwych relacjach SM, kontrola i dominacja NIGDY nie wychodzą poza sypialnię. Absolutna władza Greya and Aną, manipulowanie nią, kontrolowanie, dyktowanie, stalking - to NIE JEST SM. Tak samo jak w SM to osoba M dyktuje (przed), co para będzie robić, co jest dozwolone, a co nie - osoba S jedynie stopniowo zwiększa intensywność (i tu się pojawia "safe word" wspomniane przez busch), tworzy scenkę. Nie tak jak w książce, gdzie to Grey dyktował co robią, robił se co z nią chciał i jeszcze umowę dla niej stworzył. Nie, nie, nie.  Prawdziwa relacja SM opiera się na OGROMNYM szacunku. OGROMNYM.

Tak samo jak osobiście w poważną wątpliwość poddaję, czy w ogóle istnieją osoby masochistyczne, które za pieniądze oferują usługę bycia dominowanym. To jest szalenie niebezpieczne. Dominatrix - tak, istnieją jak najbardziej, i to im się płaci za bycie zdominowanym. I ten układ się sprawdza, bo powstaje takie samo zaufanie pełnienia serwisów jak wszędzie - kelner, stolarz, architekt. Ja Ci daję pieniądze, ty za nie DLA MNIE coś ROBISZ. Czy którakolwiek osoba byłaby na tyle szalona, żeby ryzykować swoje życie za pieniądze, gdzie oddaje się władzę nad sobą zupełnie obcemu człowiekowi, który to za to ZAPŁACIŁ, (a wiemy, że jak ktoś zapłaci, to nagle zaczyna być bardzo roszczeniowy), człowiekowi do którego nie ma żadnego zaufania poza "zwykłą ludzką przyzwoitością"...?

Więc to absolutna racja, że książki i film pokazują kompletnie przekłamany, wykrzywiony i wyssany z palca obraz rzekomego SM. Autorka ewidentnie nic na ten temat nie wie. Nic.
Już o wiele lepszym filmem na ten temat jest Sekretarka (2002).

Natomiast żeby zaraz się oburzać, że to na bank promuje psychopatię...? No nie wiem. Jak już ktoś przytoczył, filmów o mordercach nikt nie bojkotuje. To jest takie zaburzenie, że jak jest, to nic go nie powstrzyma, a samo się nie tworzy po oglądnięciu filmu.
Prawdziwe osoby masochistyczne nigdy w życiu nie dałyby się wciągnąć w taką relację, bo już powiedziałam: one przede wszystkim potrzebują miłości, zaufania i poczucia bezpieczeństwa. Taki facet jak Grey za nic go nie daje.

Ja mam bardzo smutne wrażenie, że najbardziej tą serią jarają się... kobiety bardzo niedowartościowane 🙁 I smutne jest to, że ewidentnie kobiet niedowartościowanych na świecie jest miliony. 🙁
Tylko takie kobiety mogłyby uważać za romantyczne to, że ktoś "z miłości" dostaje obsesji, kontroluje i stalkinguje. Tylko one mogą uważać za wcale nie dziecinne i głupio naiwne, że "można zmienić miłością" poważne zaburzenia. Tylko one nie widziałyby tych zaburzeń w tej historii. BDSM to tylko dodatek dla lepszego marketingu, szczypta pieprzu dla oklepanej historyjki, żeby lepiej się sprzedawała.
No bo czy kobieta znająca swoją wartość marzyłaby o tym, żeby jakiś facet (bogaty, atrakcyjny) próbował nią rządzić, kontrolować, wykorzystywać do własnej przyjemności i odbierać wolność nie dając w zamian NIC?

A głupia niedowartościowana gęś da się wciągnąć w toksyczną relację pełną znęcania się psychicznego i fizycznego i bez tej serii. Tak było, jest i będzie.
W prawdziwych relacjach SM, kontrola i dominacja NIGDY nie wychodzą poza sypialnię. Są rejony, w których trudno używać słów "prawdziwe" albo "nigdy". Jest choćby zjawisko "total power exchange". Dobrowolne, totalne poddanie. Nie wiem, na ile to jeszcze BDSM, na ile coś innego, ale gdzieś tam na peryferiach różne dziwne rzeczy się dzieją.
Polecam przeczytac ksiazke "Lulu". Greya nie czytalam , za cienki  😁
Przeczytałam wszystkie 3 części, gdyż był wielki szał, jedni za jedni przeciw. Uznałam, że trzeba samemu przeczytać, by mieć własne zdanie na ten temat.
książka nie powala, jak dla mnie to zmierzch dla dorosłych, gdyż wg mnie są te książki bardzo podobne. Przez trylogię jeszcze można przebrnąć, natomiast ekranizacja jak dla mnie porażka.
Teodora, przyznaje, ze wczesniej nie slyszalam o TPE 😡 Faktycznie, uzycie slowa "nigdy" nie powinno sie z mojej strony stac. No ale wlasnie: osoba ulegla wyraza na to zgode i dzieje sie to tylko dlatego, ze tego chce - i konczy sie kiedy tego chce. Natomiast dalej nie dzieje sie nigdy - tzn. wtedy juz nie jest TPE - jesli tej zgody nie ma.
Becia23, specjalnie dla ciebie tu zajrzałam 🙂
Zauważ, że jakoś - po swojemu, wg osób/źródeł którym ufasz definiujesz "prawdziwe-nieprawdziwe". Kto inny może ująć rzecz inaczej, rozszerzać sobie pojęcia.
Słowo miłość też niejedno ma imię. Niektórzy przykładają bardzo wymagające kryteria, dla innych fascynacja czymkolwiek to już miłość, a anwet tylko silna potrzeba.
To ty tak uważasz jak uważasz. Inni mogą uważać inaczej. I zdarzają się pomyłki - że ktoś uważał, że jest TAK, a druga strona mówiła, że TAK, a myślała SIAK.
Chciałabym mieć twoją pewność, że zawsze odróżnisz/odróżnię Prawdziwą Miłość, Szacunek, Zaufanie. Od obopólnej obsesji np.
Człowiek bywa opętany drugim człowiekiem. A raczej - swoją potrzebą doznawania: od poczucia bycia Prawdziwie kochanym, przez jedność, bliskość, po wysublimowane doznania zmysłowe. Mało kto jest WOLNY - od swoich własnych uwarunkowań, potrzeb, słabości. Takiego WOLNEGO człowieka jakoś nie wyobrażam sobie w S&M, ani... wąchającego buty. A bez takiej wolności każdy z nas jest podatny i na skrzywdzenie i na manipulację.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się