u mnie dzisiaj dzień na 3 🙁 dałam sie wyciągnąć na gorąca czekolade i hot doga 🤬 ale były łyżwy i coś jeszcze pocwicze . waga u mnie stoi już od ponad dwóch tygodni. schodzę codziennie o 100 kcal ,teraz jestem na 1500 a mój cel to 1200 .
co do potliwości to ja strasznie się pocę, przy bye wysiłku a znam takich co nawet latem mało co się pocą
Nie wiem czy dobre to było, ale dzisiaj u mnie były grane przez cały dzień 4 kanapki z grahamką (bo szkoła), przed końmi owsianka z jabłkiem i teraz kurczak z ryżem i z ruchu koń i zaraz lecę z mamą Chodakowską robić 😁
Hermes trochę lipna kolejność, no i te 4 grahamki zjadłaś wszystkie naraz? Moim zdaniem powinnaś zacząć od owsianki, kurczak na obiad a nie o 19.30 bo to już trochę późno na taką dużą ilość kalorii. Sprawdzaj ile co ma kalorii i zapisuj sobie, bodajże w 1 poście było napisane jak mniej-więcej powinna rozkładać się kaloryczność posiłków 😉
smarcik, te cztery grahamki nie na raz :P rano o 7 jedną, potem koło 10 kolejną, po 13 jeszcze jedną, potem po 15 ostatnią, i po 16 zjadłam tą owsiankę taką kupną, bo niestety nie miałam możliwości inaczej, a dopiero do domu wróciłam i obiad zjadłam 🙂
A ja się znowu przestałam pocić - ki czort 👀 No teraz to piję ile wlezie chociaż łatwo mi nie jest i znowu po 50 min orbitreka, mel b brzuch i uda + 2 programy toffany nic nawet biegałam w długim rękawie bo zimno mi było a tempo jak na mnie nawet nawet. Zastanawiam się nad zwiększeniem obciążenia na orbitreku bo czasowo juz nie wyciągne ponad te 40 - 50 min - ma ktoś doświadczenie jak to zrobić? na kilka min a reszta po staremu i wydłużać czas czy jak?
Hermes pakuj sobie obiad w pudełko na jedzenie i bierz ze sobą 😉
Ja jestem na siebie strasznie zła. Nie jestem w stanie trzymać samej diety nie ćwicząc. Uczę się do sesji i co chwilę coś podjadam, w dodatku z powodu niemożności ćwiczenia mam zero motywacji do utrzymywania diety.
Ja się trzymam, mimo odwiedzin rodziców. Przytargali duszony schab (będzie do kanapek, tłuszcz wywalę) i czekoladę tiramisu (aaa... muszę komuś opchnąć!), ALE na podwieczorek spożyłam z grzeczności pół pączka (145 kcal) oraz mandarynkę czyli jest dobrze, dobrze, dobrze. Brzuch normalny, nie napchany. Dziewczyny, dzięki wątkowi się trzymam :kwiatek:
Po kolacji: 1250 kcal, zaraz zabieram się za Tiffany a później spać bo o 6 rano muszę być już w pracy i co gorsza wyglądać jak człowiek 😤
Nie każdy poci się jak świnia, zwłaszcza jak mało pije. Busch twój tekst brzmi dość nie fajnie, zazdroscisz jej że ruszyła tyłek czy co? Jak biegalam z kumpela to ja byłam zapocona a ona wcale mimo że wysiłek ten sam.
Nie mówię, że każdy się poci jak świnia - sama jestem raczej z tych, które łatwo się nie oblewają potem, zwłaszcza że ćwiczę w zimnie i samo rozebranie się do krótkiego rękawka jest możliwe tylko na czas ćwiczeń 😉 Tylko kurczę, jak mało trzeba się zmęczyć żeby nawet nie potrzebować się przebrać - no bez przesady w drugą stronę :P. Wątpię, by Twoja koleżanka biegała w wyjściowych ciuchach, bo się tak mało poci że nie potrzebuje się przebrać: nawet jak pot nie spływa, to ćwicząc się jednak trochę jest "wilgotnym", jakkolwiek to brzmi 😉. W dodatku w rajstopach i sukience komfort robienia ćwiczeń musiał być tak mały, że powątpiewam czy ćwiczenia naprawdę mogą być wykonywane rzetelnie. Zwłaszcza że to skalpel, najbardziej lajtowy program ćwiczeniowy na jaki dotąd natrafiłam 😉
Edit: Ja nie mówię, że aktywność fizyczna nieprowadząca do "zeszmacenia" jest zła - sama często wybieram spacer niż komunikację miejską - ale raczej jako dodatek do czegoś więcej, bo nie oczekuję po spacerowaniu jakichś spektakularnych efektów 😉
Uff, wygrałam z samą sobą. Poćwiczony Shred lvl 3 (już prawie koniec :tanczacalinka🙂 i 1000 skoków na skakance w... 12 min i 10 sek. - yeah!
Zamierzam przez tydzień skakać po 1000, a potem na każdy kolejny zwiększać o 500. Kto wie, może dojdę kiedyś do 5000 😜
Z rana jadę z mamutem do Galerii Rzeszów na zakupobranie. Odkąd pamiętam nienawidzę zakupów ciuchowych, ale teraz... Teraz moje ciało się zmienia i zaczynam to, kurde felek, lubić! Świat staje na głowie 🤔wirek:
Escada Eeeee tam. Jakby to był inny wątek to może bym się zgodziła z tym co napisałaś. 🙂
Ja Was aktualnie podziwiam laski, bo jeśli o mnie chodzi to nie mam motywacji na nic aktualnie. Chociaż posiłki trzymam, wczoraj kupiłam w pracy zgrzewkę wody, a dzisiaj nie ma już w niej dwóch butli... Ale jakieś to takie... Bez serca. 🙄 Z utęsknieniem czekam na ciepłą pogodę co by pomykać sobie wesoło na dworze. We wtorek miałam mega głodzillę. Co chwilę coś wciągałam, jak jakiś nałogowiec! Już dawno mi się to nie zdarzyło, ale zagadka wyjaśniła się wczoraj, bo dostałam @ i wszystko wróciło na pstryk palcem do normy.
Powiem Wam jeszcze, że na tym weselu co byłam w weekend czułam się świetnie! Okazało się, że kuzyn Młodej to mój kolega z lo i jak go zobaczyłam po tylu latach wiecie jaka była moja pierwsza myśl? Jak dobrze, że schudłam! 😁 Wytańcowałam się, powyginałam, no czułam się seksiiii i to było chyba widać! 🙂 Nie mogę się zdjęć doczekać!
Ułożyłam sobie dietę! PIerwszy raz to robiłam, zobaczymy jak mój organizm się przestawi 😁 poćwiczyłam z Chodakowską, ale niestety poległam z dusznością. Na siłowni mi się lepiej ćwiczy, bo dużo robię źle i musi ktoś patrzeć i mnie poprawiać 🙂
sandrita, , busch, najpierw odpowiem jak - zupełnie normalnie. Sukienka bawełniana, wygodna. Jeżeli chodzi po co - nie zawsze mi chodzi o spalanie kalorii, lepsze takie nawet popracowanie mięśni (które czułam) niż żadne. Jedynie przy skalpelu się nie pocę, przy reszcie programów leje się ze mnie koszmarnie. Ale lubię to 😀 Dla mnie ten program jest w tej chwili mało wymagający, w dodatku w domu miałam wówczas 19 stopni. Może dlatego mała potliwość 😉 A piję przynajmniej 2 litry wody dziennie 😉. Pisałam bodajże kilka stron wcześniej, że mam ogólnie problemy z termoregulacją i pocę się dużo. Przy skalpelu nie. W dodatku nie spodziewam się po tym spektakularnych efektów, w inne dni ćwiczę po 2 ciężkie programy, w ten dzień nie miałam czasu. Wolałam jednak to niż nic 🙂 busch, miło, że martwisz się o czyjść komfort ćwiczeniowy 😉 Sama napisałaś, że skalpel jest bardzo lajtowy. No właśnie. Rajstopy miałam bardzo wygodne 😀
Poległam wczoraj. Wmawiam sobie, że to przez okres. Bo jednak jest to normalny @. Matko, jak ciężko być na samej diecie bez siłowni!!!! Jak wy to robicie, że dajecie radę ??? 👍 Kurde...zen umiała swego czasu.. ja też chcę umieć!
Ja też poległam, kurde muszę sobie strzelić w twarz! Do 15:30 wszystko idzie pięknie, a później... grrrr. Jak biegałam to diete super trzumałam, bo czułam, ze jest po co, nie mogę zmarnować tych 5km, a teraz biegać nie mogę i sama sobie tłumaczę że jak będę biegać to się będę lepiej trzymać. Tylko nie wiadomo kiedy będę biegać, a do tego czasu może być nzów kilka kg do przodu. Więc ocknij się Jara!
Jak to się robi? Normalnie. Myślisz ciągle o żarciu, co by to miało być tyle że nie jesz. Jesteś ciągle zła zmęczona zmarxnieta i glodna. Za wyjątkiem super szczęścia porannego gdy mniej na wadze 😉
68,9. Szósty dzień. Bez jednego zawahania. Dziwne nigdy tak nie miałam zawsze latalo o 1 kg około góra dół. 😁 no nic fajnie że nie rosnie szkoda że nie spada 😉
Nie wiem czego mi brakuje..... Wiem, że jeśli wytrwam 3- 4 dni, to potem już nie pęknę. Tylko nie umiem zacząć. Kiedy już prawie zaczęłam, przypętał się głupi okres. Chyba muszę zacząć znów od dziś. Głupi tuńczyk, głupi...
Ja mam 2 dni w plecy żywieniowo - podejrzewam że zjedzenie chleba nie tego co zawsze tak narkotycznie na mnie działa, bo potrzebowałam jeszcze i jeszcze - kanapek oczywiście. Dziś nie tykam chleba. Zaczęłam od owsianki i idę ćwiczyć z Tiffany. Muszę mężu zrobić ciasto - sernik mu się zamarzył - jak żyć? 😉
U mnie ok. Nie dotarłam wczoraj na siłownię, bo miałam cały dzień batalii o bezdomnego psa, na którego gmina się wypięła 😵 Mam u siebie na terenie taką francowatą jedną gminę, że masakra.
Ja wytrzymałam wczoraj. U mnie zawsze do 17.00 jest idealnie. A po 17 to ciągła walka o każdy kęs a raczej jego brak 🤦 Chyba że wychodzę z domu (na biegi, siłownię, basen, kino, rower, konie... cokolwiek). Wtedy jest luz. No i te nieszczęsne weekendy (apropos, właśnie się jeden zbliża - uwaga!).
edit. a dziś rano na wadze 58,7... skąd, ja się pytam?!
Ja też pękłam wczoraj. Zakończyłam dzień o 21 chudym rosołem i usiadłam do projektu. O 23 napad na lodówkę i O BOŻE KIEŁBASA. Przecież ja nie znoszę kiełbasy, a wczoraj mi to kompletnie nie przeszkadzało, żeby zjeść jej pół 🤔wirek: Może to zmęczenie, przesilenie jakieś ...
Ja też się bardzo grzecznie trzymam! Wszystko pod kontrolą, zaplanowane, zgodnie z zasadami, które wiem że mi służą. Ćwiczenia w ustalonym rytmie. Dziś rano kolejne 0,3 kg mniej czyli już łącznie 2,6 kg w cztery dni. 5 z przodu jest - jest dobrze! 😎
PS. I mam już pralkę! I mam panele! I ustawiam sobie meble! I w ogóle czuję, że to "moje mieszkanko"! 💃
Ja wczoraj dałam sobie wycisk na basenie 1,4 km , mój rekord 💃 Oczywiście to zasługa motywatora, który albo płynął przede mną i kazał się gonić albo za mną i słyszałam tylko "szybciej', "dalej" 😉 Aż mam ochotę w niedzielę skoczyć na basen , po za karnetem. Po basenie zjadłam trochę ciepłych flaczków ale nie poszłam od razu spać , jeszcze z ponad godzinę oglądałam film. Dopinam się na 5 dziurkę w pasku 😅 Mój chłopak mówi ,że jestem szczupła 😍 Ciekawe jak wygląda to wagowo... Dzisiaj zamierzam wieczorem poćwiczyć ramiona, biceps , triceps tak solidnie , z większym obciążeniem , pokombinuje od kogo by pożyczyć hantle...
Ja sobie bardzo dobrze radzę z dietą (oprócz wpadek słodyczowych raz na jakiś czas) , nie rzucam się na jedzenie. Piję dużo czerwonej herbaty i ogólnie ciepłych napoji. O! własnie sobie piję kawę z mlekiem , baaardzo dawno nie piłam. I to z dwoma łyżeczkami cukru , a co , nie będę się pałowac słodzikiem , bo to psuje mi smak.Do południa dwie łyżeczki cukru to co to jest... Uwielbiam wędzony filet z kurczaka , ma bardzo mało kalorii taka 250 pierś to porządny kawał mięsa a tylko ok 270kcal, więc dokładam warzywa i zapycham się jak porządnym obiadem. Odkryłam ,że jednak smakuje mi gotowana ryba (na patelni "smaże" rybę na wodzie) , zrobiłam po grecku , bez ani grama tłuszczu (cebuli nie podsmażałam), pychota a też można zjeść więcej , bo to mało kaloryczne i na noc , bo to w większości białko. Mój chłopak nawet się nie zorientował ,że ryba jakoś inaczej przyrządzona , jak mu powiedziałam ,że gotowana , to był pozytywnie zaskoczony. Jadł aż mu się uszy trzęsły. Dzisiaj też zrobię na weekend. I dzisiaj zrobię też rosół , na udkach bez skóry. Udka zużyje ponownie , pogotuję jeszcze w wywarze na galaretkę , będzie bardzo lekka 😉 Ogólnie dzisiejszy wieczór, po ćwiczeniach, spędze w kuchni 😉 Muszę bardzo ekonomicznie gotować , bo bieda w kraju , teraz martwy sezon dla mnie. Ale da się 💃 Trzymam za Was kciuki mocno , bo wiem ,że to wszystko ciężkie strasznie, jeszcze pogoda nie sprzyja. Kasy nie ma (mam do zapłacenia OC za dwa samochody 😀iabeł: ) , tęsknie za końmi, tęsknie za ciepłem , ale chociaż chudnę i to jakoś mnie motywuje do dalszej walki zwanej życiem 😉