Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

Dzięki, czyli u mnie warstwowo podobnie. Ostatnio w samej bluzce termo i kurtce przez pierwsze 10 minut zmarzłam, ale potem się rozgrzałam i było mi idealnie. Teraz temperatury niższe, więc dodatkowa cienka warstwa powinna być ok.
Ja w zeszłym tygodniu przy ok. 6 stopniach biegałam w koszulce termo, cienkim sweterku i cienkiej bluzie. Dzisiaj dorzucę do tego jeszcze jedną koszulkę z długim rękawem. Obowiązkowo szalik, czapka, cienkie rękawiczki.
Zastanawiam się co ze skarpetkami, zwykle biegam w stopkach, kostkę mam zwykle odkrytą, ale dzisiaj chyba włożę dłuższe skarpetki.
Do biegających, jak radzicie sobie ze śniegiem ? Mimo to biegacie czy bieżnia ?

Ja biegam w bluzce termoaktywnej z długim rękawem, a na to bluzie kolarskiej z kieszeniami na plecach 😉
A w takie zimne-zimne dni to kurtka ortalionowa.
Na głowę czapka albo opaska.
Przy dużych mrozach nie wystawiam nosa z domu 😁
Ja wlasnie mam okazje na codzien podziwiac zaciecie Norwegow. Biegaja po zasniezonych chodnikach az furczy, tak samo z jazda na rowerze. I jak dla mnie to wygladaja na bardzo lekko ubranych.
No i tak obieram trasę żeby skończyć pod bramą. Żeby mi np 5km nie pękło gdzieś daleko i żebym szła, bo wtedy szybko się stygnie i łatwo się przeziębić.
Dostalam wlasnie rozpiske diety od mojej dietetyczki. Widzimy sie fizycznie w Polsce 07.02.- dla mnie to najlepsza motywacja do trzymania sie godzin i ilosci posilkow.
A od piatku ruszam z bieganiem z moim nowym kolega 😁
U mnie ani pól platka sniegu... Jakies 5-7 stopni na plusie i mokro.
Wróciłam. Aktualna temperatura to -3 (odczuwalna -7), śniegu ok. 10-15 cm, ubrałam się w bawełniane legginsy, koszulkę termo, cienki sweterek i cienką bluzę, jak wyszłam to myślałam, że źle się ubrałam, ale po pierwszym biegu było ok. Nie jest ślisko (przynajmniej u mnie), w większości biegałam po ośnieżonej ścieżce, trochę po ośnieżonym asfalcie i myślałam, że będzie gorzej. Widziałam kilku biegających, też nie byli jakoś bardzo ciepło ubrani.
Czy Ty masz gołe kostki..?  😲

Ja wracam do wątku (hehe), znowu mam 3-3,5kg powyżej swojej idealnej wagi, także rozpoczęłam już comeback do dobrych nawyków żywieniowych. Zdecydowanie za dużo piwa i niezbyt zdrowego jedzenia gościło w moim menu w ostatnich miesiącach.
Tak, nie lubię biegać w długich skarpetach, nienawidzę, trochę z tym zaryzykowałam, ale nie czułam zimna.
Bijcie mnie, ale może włożę wyższe jak będzie -10.
mnie by nikt nie zmusił do biegania w śnieg  😀 ćwiczę sobie w domu i jest ok, do biegania wrócę na wiosnę, chyba,że zdazy się cud , wpadnie kasa na siłkę ale marne szanse.... Na drugie snidanie dwa małe  banany.
tulipan u mnie jeszcze nie ma sniegu, wiec nie wiem. Z ubraniem sie na zimno nie mam juz problemu, gorzej z butami, bo mam model z duza iloscia siateczki i jak wdepne w bloto, to jest wesolo 🙂 A blota ci u mnie pod dostatkiem..
Zjadłam 100g piersi z kuczaka wędzonej takie bidronkowej i całe opakowanie kielek rzodkiewiki i teraz pali mnie w żółądku. Wiecie jak rzodkiewka pali w gardle, tak czyje to w brzuchu 😁
a u mnie ferrero rozdziewiczone  😵 Niebo w gębie
A ja dostałam jakieś zagraniczne pudło pełne czekoladek. Pakowane tak, że aż fotkę zrobiłam! Nie wstawię, chyba że po 20?;00 jak wrócę do domu.
Mam ochotę je otworzyć i zeżreć.
Mogę: a ) otworzyć i zeżreć b) oddać NATYCHMIAST pielęgniarkom i udawać, że nigdy go nie widziałam c) zanieść do domu niby dla dziecka i męża, a wiadomo, że jak będzie to pudło w domu dziś wieczorem, to zeżrę, bo się nie powstrzymam!

CO ROBIĆ?
Oddawaj pielęgniarkom!!! I wywal wspomnienie z pamięci.
Ja bym ODDAŁA! NATYCHMIAST!!! Wczoraj dostałam ferrero ,własnie przeżuwam 4 kulkę...
tunrida, podrzucę adres, wyślij do mnie 😁
tunrida, pamiętaj, że na razie nie możesz ćwiczyć. Gdzie to spalisz?
Ja się trzymam 3 dzień na 5 😅 Mimo, że warunki niesprzyjające bo jestem w rozjazdach. Pierwszy raz zawzięłam się tak, że rano robię grzecznie posiłki na cały dzień. Poza tym, że muszę je zjadać zimne: są pyszne i jestem strasznie najedzona.

Kilo mniej 🙂 Wody, bo wody, ale mniej.
ODDAŁAM- jestem wielka! Nie wiem jak to zrobiłam, ale wzięłam i oddalam.  😅
Jestem bezpieczna!
Gratulacje... ja muszę oddać jeszcze 14kulek ferrero . Jak dotąd mam 800kcal za sobą. Jak dobrze pójdzie to obiad za 300 kolacja za 200 i w sumie nie będzie tragedii po tych kulkach. Wieczorem mam zamiar zrobić trening z większym obciążeniem niż 1,5 l woda. Tylko skąd ja go wezmę  👀
rosek- wywal, oddaj, mówię Ci..od razu łatwiej i lżej. Kiedy mam fazę, zwykłe obleśne słodycze są apetyczne i pociągające. A co dopiero te, które naprawdę lubię.....
odkąd jestem na diecie to wszytskie słodycze lubię , nawet tych których nie lubię  😁 Do kubła żal wywalić ,czekam na ofiarę , dam jakiemuś klientowi  😉
Ja też wszystko rozdaję. A to co chłop sobie zażyczył zostawić, kazałam ukryć gdzieś, gdzie nie zaglądam  😀iabeł: no i wlaśnie dziś w czasie sprzątania znalazłam 3 paczki różnych chipsów, ale wyrzuciłam je z głowy siłą woli.
Zjadłam obiad i zaraz spadam na nieduże zakupy. Trzymać się tam laski!
Melduję, że się trzymam. Pierwszy dzień na ścisłej diecie. Najgorsze dopiero przede mną!  😀iabeł:
Powiedzcie mi , czy to jest normalne ,że zabiera się swojego siostrzeńca (7lat) na drugie wakacje , za granicę , na dwa tygodnie , tłumacząc ,że to jest marzenie. Nie jest marzeniem spędzić 2tyg ze swoją dziewczyną tylko zabierać jeszcze gówniarza. Ja oszaleje , jak ja mam być spokojna, spokojnie być na diecie? Nie denerwować się...Po co ja mam sie odchudzać na wakacje, skoro znowu będę złopać drinki żeby się nie denerować na zaistniałą sytuację i żeby znieść jakoś obecność gówniarza , którego najchętniej bym pogrzebała żywcem?Czy może ja jestem nienormalna?
rosek0, a kto niby jest normalny? 😉
Odchudzać na wakacje masz się po to, że jeśli rzeczywiście nie wytrzymasz to będziesz taka laska, że od razu będą się wkoło Ciebie kręcić tłumy zainteresowanych.
A co do "gówniarza" - spokojnie, przemyśl temat na spokojnie, bo jak tak piszesz to wiesz... trudno coś się wypowiadać.

U mnie -1,5 kg w dwa dni czyli schodzi woda.
Rożek ja sie nie dziwie...
Ja dziś mam strasznie okropny dzień. Dieta mi dziś wisi. Wyszły mi w życiu takie klocki, że mi świat sie chwieje, a jak już zaczęłam panować nad sobą i nie wyć po kątach to dziecko mi zrobiło sajgon w przedszkolu że mi nerwy puściły i w tyłek dostała (2 raz w życiu, przy czym pierwszy jak się wyrywała gadzina na szosie). Oczywiście tytuł rodzica roku mam już w przedszkolu zaklepany  😵 Głowa mi pęka i mam świat gdzieś - wolne od ćwiczeń chyba że się opamiętam...
Wiem ,że nie piszę o nim zbyt przyjaźnie ale jestem zdenerwowana , no szlag mnie trafia poprostu. 2lata temu wzieliśmy go nad morze, bo nigdy morza nie widział . Ok . 4dni ,wytrzymałam. W zeszłym roku wzielismy go do Egiptu, bo nigdy a granicą nie był. Dwa tygodnie niby nic, ale... nad morze nie chciał chodzić , bo w basenie podgrzewana woda. Poszłam sama, ale ile można siedzieć samemu? I ile można siedzieć na basenie, również w większości sama , bo oni mój chłopak zajmował się nim . No normalne , bo jak go wziął to i się nim zajmował i zależało mu ,żeby sie dziecko nie nudziło. A dziecko nie znalazło sobie towarzystwa innych dzieci (zero polaków) więc potrzebowało uwagi. No i w tym roku to samo. Zapowiedziałam ,że basen to on będzie widział jak sobie namaluje na piasku nad morzem , bo po to się jedzie do nadmorskiej miejscowości ,żeby chodzić nad morze , a nie na basen... Niby jest grzeczny , słucha się mnie ale czy to są wymarzone wakacje? Siedzieć samemu , bo facet się zajmuje swoim siostrzeńcem?

Kot, nie dziwisz się mi ,że jestem mega wkurzona czy jemu ,że go targa wszedzie?

edit; zjadłam 15 kulek ferrero , nie pomogło  😡
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się