karolina_, zależy jak daleko od większego miasta jesteś. Sama stoję w stajni, w której konie są mega sensownie zrobione a treningi stosunkowo drogie. 50 km od większego miasta. I jest popyt na treningi (tylko indywidualne). Ja dojeżdżam do swojego konia jak mogę. Jak nie - jeździ trener. I wszyscy zadowoleni 🙂
karolina_, chyba nawet trzy, jedna bardziej na południe (chyba że coś się zmieniło), porównywalne odległości. Przy czym chyba tylko jedna z tych miejscówek oferuje współdzierżawy, albo oferowała jeśli się dobrze orientuję.
_Gaga, akurat w moich okolicach za tuptanie w rekreacji liczą sobie bardzo podobnie, więc nie jeździłabym wcale częściej. Mając do wyboru szkółkę z trenerem jaki się trafi albo jazdę na profesorze z dobrym trenerem i to za prawie taką samą kasę, wybieram jednak to drugie 😉
Tylko mnie wkurza, że to jest zwyczajnie drogie - mimo że wiem skąd się te ceny biorą, bo wcale nie z powietrza. Ale cóż, taki sobie sport wybrałam, trzeba pracować na darmozjady i tyle 🤣
Powiem tak, ja jak miałam kryzys pracowy i finansowy - zdecydowałam się wystawić swojego na sprzedaż. Znalazła się dziewczyna która co prawda nie mogła kupić ale wzięła grubego w dzierżawę. Okazało się że: zna go od 2 latka, miała umówione kupno ale komplikacje życiowe anulowały temat. Odnaleźli się po latach - ona i gruby, po czasie go ode mnie odkupiła 🙂 ja twierdzę, że byli sobie pisani i w lepsze ręce nie mógł trafić 🙂 po prostu czasem tak bywa, że ten dzierżawca jest nawet lepszy niż właściciel...
Ale ja nie do końca rozumiem dyskuję. Koń to towar, więc ile zapłaci kupujący tyle jest wart, tak samo w przypadku dzierżawy. Jeśli ktoś ma fantazję wystawić w dzierżawę płatną konia do zajeżdżenia to droga wolna. Jeśli znajdzie jelenia, to no cóż...
Jak ktoś konia kupuje to sprawdza na prawo i lewo, bada, pyta pocztą pantoflową, to przecież to samo można zrobić przed dzierżawą, tymbardziej że nie dzierżawi się konie 400 km od domu, a raczej blisko.
Mega chętnie bym wydzierżawiła na dwa dni w tygodniu moją kobyłkę, żeby nie jeździć tyle km, bo mam do stajni w obie strony 140km i jest to upierdliwe, nawet za kwotę symboliczną, ale nie znam nikogo kto by chciał i umiał jechać konia dominującego, dlatego chwalę Pana że mam odpłatną koleżankę ujeżdżeniowąy, która super moją pojeździ i jeszcze się cieszy że może bo uwielbia na niej jeżdzić, bo jest to mega jezdny i chętny do pracy koń, ale trzeba coś umieć.
Perlica, większość koni jest fajna i chętna do jazdy, tylko no… trzeba coś umieć 😉
Ale nie zgadzam się odnośnie dzierżawy. Jak mamy wadliwy towar to możemy go komuś dać do naprawy i kazać mu zapłacić za to? No chyba w drugą stronę to działa 😅
Nevermind, młody koń to nie towar a żywa istota. Nikt przecież potencjalnego dzierżawcy nie zmusza do takiego wyboru... Nie jest to rozsądne najczęściej dla żadnej strony, ale też nie jest nielegalne 😉
Perlica, Czyli powinniśmy traktować konie jak rzeczy?
faith, Ale historia! <3 Przez to też czasem warto szukać różnych rozwiązań, jeśli coś nam się prywatnie nie spina.
karolina_, A masz jakąś bazę noclegową w okolicy? Konsultacje to też jest jakaś opcja. Chociaż te konie musiałyby regularnie chodzić, więc takie konsultacje raz na jakiś czas to też tak nie do końca...
Sankaritarina, mam, nawet fajna, ale niestety dojazd tylko samochodem (5 minut). Z tym, że konsultacje/treningi ze mną nie wchodzą w grę, nie mam ani uprawnień ani takich wyników, ani cierpliwości do ludzi, a mam też inna pracę, ktora przynosi lepsze dochody. Chodzi po prostu o sensowne "zagospodarowanie" koni, które nie nadają się do sprzedaży, albo np długo nie mogą znaleźć nabywcy bo cośtam. Współdzierzawa to by była fajna opcja, pozostałe dni mogę sama jeździć.
adriena kodeksu cywilnego, dlatego jest tyle cyrków przy sprzedaży - np. dwa lata rękojmi na żywe zwierze.
karolina_, nie myślałaś o sprzedaży w niższej cenie z podaniem przyczyny obniżki?
Mam 19 letniego konia. Powoli myślę o nowym, ale z racji zbliżającej się 50tki nie chcę ani młodego konia, ani sportowca ciałem lub duchem. Ale nie chcę też NNki z ciul-wie jakim wychowaniem, żywieniem i pochodzeniem. Koń ma swoje umieć (czyli ujeżdżeniowo takie N ale nie w wydaniu sportowym), nie musi skakać, ma łazić do lasu na spacery. Wsiadam 2-3 razy w tygodniu i 2-3 razy wsiada trener... i jak sobie przeglądam takie konie, to są kompletnie poza budżetem byłego sportowca, aktualnie wozi - dupy...
Chętnie kupiłabym konia po kontuzji, czy z jakąs wadą wykluczającą z hodowli i sportu bo ani rozmnażać ani startować nie zamierzam... ale 70 tyś + za takiego nie dam, a tak chodzą...
Dodam, że rozważam kupienie folbluta po torach. Ale póki co jedynie rozważam...
Karolina_ sprzedając konia tak, wtedy jest traktowany jako rzecz ale nie jest rzeczą w rozumieniu tej dyskusji. Jeżeli chodzi o dobrostan zwierząt to jest ustawa gdzie zwierze wprost nie jest rzeczą, jeśli chodzi o transakcję sprzedaży to koń staje się "rzeczą" ale też tak nie do końca.
_Gaga, jak coś jest w RTG to niestety to są bardzo niskie ceny, poniżej 30 a nawet 20 tys zł za konia, którego wyprodukowanie i odchów wyszły więcej, już nie licząc filmów, fotografa do sprzedaży, wożenia na treningi wyjazdowe, żeby było że wyjeżdża, czy zawodów, wiec średnio chce tak robić, skoro mogą na siebie zarabiać i jeszcze zostanie, bo mnie nie stać na sponsorowanie ludziom koni.
Może szukaj klaczy, która była użytkowana w hodowli ale może lekko chodzić? One będą dość tanie, bo po paru zrebakach to jednak się odbija na muskulaturze i więzadłach i odpalić w sport jest ciezko. Ja mam taką klacz, była zrobiona do N, potem hodowla, pewnie w ciągu 2-3 lat będę sprzedawać za nieduże pieniądze jako 10-11 letnia.
Przecież pisałam w kontekście kupna i umów, bo taki przykład przytaczałam wyżej, a nie traktowania koni.
Sądziłam, że IQ przeciętnego czytelnika revolty jest jednak ciutkę wyższe😎
No cóż, ja myślałam, że przeciętny czytelnik revolty potrafi przyjąć, że ktoś może mieć inne doświadczenia, inne zdanie i inny punkt widzenia. Oraz rozumieć konteksty danej wypowiedzi.
_Gaga, Obstawiam, że ten folblut po torach może Cię wyjść najlepiej...
karolina_, No to faktycznie taka współdzierżawa byłaby dobrą opcją. Fakt, że szybciej chyba "schodzą" dzierżawy z sensownym dojazdem albo wręcz w stajniach będących w centrum miasta, no bo siłą rzeczy, lepszy dojazd, ludzie są bardziej wygodni, stajni jest dużo... ale jak znajdziesz pasjonata.🙂
Póki co mój 19 latek chodzi, na objeżdżanie dwóch brak mi czasu. Rozglądam się mega pomału...
Co do płci - zdecydowanie wolę wałachy / ogiery. Oczywiście nie jest to warunek bezwzględny 😉
Tak czy siak mam czas na przemyślenie źródła zakupu 😉
karolina_, z takich koni się robi pęczek w dobrej kasie dla kogoś kto handluje końmi i ma się z głowy po prostu. Jest np u nas taki handlarz, sprzedaje konie głównie do Niemiec i Austrii, nie robi rtg, bo "jaki koń jest każdy widzi". Chodzą te konie mały sport lub jako konie rodzinne. Ale muszą być :
w miarę ładne, nie kucyczki, nie siwe w hreczce i nie gorące klacze, a bezpieczne, bo on wsiada na nie i nie mogą brykać.
Od razu zaznaczę dla co poniektórych, którzy będą szukali sensacji, ze to nie handlarz z końmi na sznurkach w stanowisku.
Perlica, ja jestem za daleko od granicy na takie coś, transport przez całą Polskę pozbawia tą imprezę sensu. A w Polsce to nie przechodzi, nawet przy obniżeniu ceny ludzie wysyłają do 2-3 wetów i wśród nich często się trafi ktoś, kto nic nie puszcza, więc handlarze nie są zainteresowani żadnymi pęczkami z nietakim RTG. Mam nadzieję że w miarę szybko wpuszczą Ukrainę do UE, to powinno znacznie otworzyć rynek.
Perlica, nie, nie ma nikogo takiego w tych okolicach - to jest prawie 1000 km dalej, żeby te konie wieźć do Niemiec czy Austrii. Po co mieliby tu przyjezdzac tamtejsi handlarze, jak mają na pęczki tanich koni blizej. A wschodni kierunek narazie leży.
Perlica, niestety, dlatego liczę, że Ukraina szybko wejdzie do UE. Tam są naprawdę fajne ośrodki jeździeckie i wbrew pozorom jest klasa średnia, która chętnie by coś kupiła w budżecie 20-40 eu, czyli za małym, żeby pojechać do top stajni na zachodzie Europy i wybierać. Trochę już kupują na aukcjach związkowych przez pośredników, mimo że cały proces jest obecnie upierdliwy.
karolina_, hmm, no nie wiem.
Śledziłam teraz aukcje w DE oraz NL, zarówno źrebaków jak i młodych koni ( 3-4latki) . Nie ma tam cen o jakich piszesz. Nie mam na myśli aukcji takich jak w Lanaken, bo one rządzą się swoimi prawami i to konie z top matek.
Jednak takie aukcje średnie np Veiling Dronten, gdzie konie dają po prostu hodowcy , że tak powiem normalnie, nie komercyjni.
Cena za żrebaka od 3750 do 12500 euro, zarówno za skokowe i ujeżdżeniowe.
Cena za konie pod siodłem: od 4 latka do 6 ( tu były tylko skokowe) to 25 euro.
Naprawdę za granicą zarówno żrebaki jak i konie młode są tańsze niż u nas.
Perlica, w Niemczech i Holandii ujezdzeniowe są generalnie droższe niż skokowe, aczkolwiek ceny ostatnio bardzo spadły i faktycznie było na tych czerwcowych/lipcowych aukcjach w DE trochę koni pod siodłem poniżej 20 tys euro. Z tym, że z licytacji to cena netto i bez prowizji - to co dostaje do ręki sprzedający, a nie co płaci kupujący.
karolina_, tzn zależy od oferty, bo nie które są vat 0% i trzeba czytać dokładnie zależnie od sprzedającego. No z aukcji wiadomo , że zawsze jest drożej. Ale np w PS można się dogadać jak koń się nie sprzedał to kupić po aukcji w fajnej cenie.
Mało nie kupiłam 4 latki tak, ale potem sobie przypomniałam że po co mi 4 latka 😁 jak ledwo daję radę jeżdzić moją 6latkę, więc kupiłam sobie roczniaczkę 😝
rzepka, Mezair to nie sztuka a figura/chód. Tak jak lewada czy kubretta.
I teraz kilka ważnych kwestii:
1. Na "zahejtowanym" filmie to jest takie mezair jak ja bym weszła na zamarzniętą kałużę i mówiła, że uprawiam jeździectwo figurowe
2. Konie barokowe i te, które lądują w wiedeńskiej szkole jazdy przez setki lat były selekcjonowane pod względem budowy i ruchu do wykonywania takich elementów.
Tym samym wzięcie sobie westwalskiego wagona i uczenie go Mezair zazwyczaj jest bardzo słabym pomysłem dla dobrostanu tego konia. ba! wzięcie sobie pierwszego lepszego andaluza z areny z corridy też.
3. Nie rozumiem co ma wspólnego wytknięcie paskudnego zmuszania nieprzygotowanego konia (fizycznie i treningowo) do figur ponad jego sił z tym, że można zobaczyć na ujeżdzeniu osoby chu..o jeżdżące, albo konie, które spanikują i usztywnią i opuszczą plery- co ma piernik do wiatraka?