zembria bo nie miałam nic innego, to miałam kupione z rok wcześniej bo chelat miedzi ale nie miałam wyrobionej opinii, a w tej sytuacji, wiedziałam, że zanim coś kupię, zanim kurier to z 48 godzin, wiec wzięłam ten preparat wpsikałam ile strzałka przyjęła,odczekałam, aż preparat się wchłonie i zaschnie, a na drugi dzień zdziwienie bo już było sucho, a w kolejnych dniach to wręcz twarde wszystko 🙂
W początkowym bardzo bolesnym stadium rozpuszczałam siarczan w wodzie i przelewalam strzykawką. Jak już trochę zasuszyło koń pozwalał wciapywać rozrobiony z wazeliną.
Mój koń miał tak głębokie gnicie strzałki, że zrobił się stan zapalny i kilka tygodni wyjęte z życiorysu. Dosłownie nie chodził na tą nogę. Kopyta ma patologiczne od lat i od zawsze był z nimi problem.
Wet prowadzący zostawił antybiotyk w sprayu, który pewnie gdzieś tam powierzchownie sobie podziałał bo nie miał szans wejść głębiej ale - kazał mi odstawić wszystkie preparaty „drogeryjne” i zakraplać strzałkę jodyną. Max 2-3 ml wpuścić strzykawką jak najgłębiej się uda. Po dosłownie trzech dniach strzałka przestała śmierdzieć szambem a koń zaczął obciążać nogę. Kolejne trzy dni i chodził normalnie, strzałka sucha i niebolesna.
Nie wiem czy to jakiś uznany sposób ale teraz jak tylko widzę jakiekolwiek małe gnicie to od razu leci jodyna i zapominam o sprawie.
Gilian high five 😉 też mam patologiczne przody, zaciśnięte ze strzałką wyglądającą jak kanion, raz gnijący, innym razem suchy 😉 dopisuję jodynę na listę
Ja rowki traktuje denaturatem ze strzykawki - wysokostężony alkohol zasadniczo tłucze większość i zasusza 😉 Strzykawka daje ciśnienie i wchodzi głębiej. Potem cabi glue i ewentualnie wata jak jest potrzeba.
A ja robiłam wszystko, strzałka trochę lepsza , ale nigdy do końca.
Zmiana kowala i nagle strzałki piękna, anie robię nic.
Nowy kowal po prostu mocniej wyciął i usunął wszystko co było zepsute i sie naprawiło.
zembria, Nie no, aż tak to nie. Po prostu kobyła hm wrażliwa na punkcie nóg, plus ziemniak z nadwagą, i ta waga robi swoje :/ Jeszcze kilka miesięcy temu w ogóle nie dawała nóg, więc i tak mamy progres. Jestem mega wdzięczna za wszystkie rady, jutro kowal i będziemy działać 💪 Mam nadzieję, że nam się uda z tego wyjść
Moja wet mówi, że o bólu się nie dyskutuje. Każdy inaczej odczuwa ból, tak samo każdy koń. Jeśli ją boli to zabiera, a ma dużo siły i jest tego doskonale świadoma. Ale spróbuję faktycznie tylko tak zatykać watką, palcami nawet. Wybieg jest taki pół na pół, na ogół suchy, ale przy wannach z wodą jest błotko 🙁 Ona ma taki uraz do błota, że go unika jak ognia ale i tak no pić musi.
potrzebuje jakiś preparat z siarczanem miedzi który dość szybko się wchłonie- nie chce tam pchać do kopyta watek. żel pasta czy sprey będzie lepszy w takim wypadku? możecie polecić jakiś konkretny produkt
espérer, A Dlaczego nie chcesz tam pchać watek? Przy głębokiej infekcji, to bardzo dobry sposób jest. Oczyścić dobrze, zaaplikować jakiś środek odkażający i zatkać watką, żeby się syf do środka nie wciskał. Przy bardzo głębokiej infekcji lepiej się sprawdzają preparaty w płynie, lepiej penetrują, jak jest płytko i w miarę szeroko, to lepsze są takie w żelu właśnie, ale też muszą mieć szansę wyschnąć i zostać tam na dłużej.
właśnie nie mamy tam poważnej infekcji, tam dopiero minimalnie zaczyna się na 1 nodze coś dziać a że koń jest dopiero co po kowalu to zapobiegawczo kowal kazał nam coś podać ten tydzień a jak go zrozumiałam to te żelowe dłużej sie trzymają w kopycie
espérer, - cabi glue overhorsa, nie trzeba watki. Znaczy można, ale bez też zadziała i zasuszy 😉 imo najskuteczniejszy. Nie należy to do najtańszych, ale mega wydajne.
espérer, To też polecam cabi Glue/ Blue Glue (to samo, tylko tańsze, bo dla krów), to ma formę żelu i jest bardzo skuteczne, fajne właśnie do zabezpieczania przed rozwojem infekcji.
Problem gnijących strzałek zaczął się gdy koń zmienił na pewien czas stajnie - wrócił ze strzałkami w złej kondycji. W boksie ma czysto, do zera wyrzucane co tydzień, każdego dnia wyrzucane mokre i dościelane. Na padoku nie ma syfu, nie ma obszarów z gnijącym sianem, które mogłoby przyczyniać się do rozwoju gnicia. Jednak aplikowanie siarczanu, preparatów absorbiny, hoof gold, cabi glue nie przyniosło efektu „wow”. Na początku widać było, że robią dobrą robotę po czym okazywało się, że koń przy aplikacji danego preparatu wpada w panikę, wyrywa kończyny - najprawdopodobniej reakcja na ból wywoływany silnymi środkami. Miesiąc temu Yasmeen poleciła nam maść na strzałki swojej własnej receptury i był to strzał w dziesiątkę. Smarowałam strzałki i rowki co drugi dzień, po tygodniu koń przestał wyrywać nogi, zniknął problem kulawizny. W zeszłym tygodniu był kowal, zwykle po jego wizycie następowała kulawizna, tym razem koń stąpał już pewnie, bez oznak bólu. Jak dla mnie rewelacja. Dodaję zdjęcia, które dzieli dokładnie 20 dni. Jasne, nie jest to kopyto w super formie, ale pojawiło się już światełko w tunelu by te strzałki mogły się rozbudować i spełniać swoją funkcje.
maluda, to nie jest pracujący koń Fokusowa, Nie jest mój, zawężenie kopyt wynika z pracy kowala i braku wymuszonego ruchu. Koń jedynie chodzi na padok/pastwisko od rana do zmroku.