W nocy straciłam swoje oczko w głowie. I muszę się wyżalić gdzieś to napisać.
Nie będzie już mojego Tyćka, Tyciulka, Tyciulinka. W stajni zostało w tej chwili 5 koni. Z czego 4 się u mnie urodziły. Ale to jemu pomagałam przyjść na świat i chyba m. in. dlatego miałam do niego najwięcej serca. I każdy kto przyjeżdżał widział z daleka, że to mój malutki ulubieniec, który końcowo był najwyższy w stadzie, taki właśnie Tyciek. Taki trochę łamagowaty i nieuważny, ale niesamowicie przytulaśny i szukający kontaktu z człowiekiem. Uwielbiał mieć obejmiwaną głowę i być przytulany.
DHAKHAN 27.05.2019-10.07.2023
Zdjęcie zrobione wczoraj rano.
Zaczęło się od kolki, reakcja na leki była słaba. Później sondowanie też bez efektu.
Decyzja klinika, tam niestety nie przeżył narkozy.
Do tej pory 3 konie odchodziły na moich rękach.
A jego mam poczucie, że porzuciłam. Przed rozpoczęciem procedury przygotowawczej do operacj, tylko pogłaskałam go po głowie i powiedzialam cicho, że da radę do zobaczenia jutro. Nie objęłam go nie przytuliłam
Facella, i Hermesa Dinji van Liere i Millennium. Tym samym skończył się mój odwieczny dylemat hodowlany 😉 od lat co roku na początku sezonu zbieralam się do użycia go i zawsze odpuszczałam, mój mąż miał już dosyć tej corocznej rozterki
dzikadermi, przykro mi
Nie zadręczaj się tym myśleniem. Byłaś dla niego do końca, pojechałaś z nim pomimo że widok cierpiącego zwierzaka jest straszny. Podjęłaś wszystkie możliwe kroki jakie mogłaś, zrobiłaś wszystko co można było. Niestety odszedł ale nie porzuciłaś go.
Sonika, dziękuje Tobie za te słowa. Jest z moją głową trochę lepiej, a jednocześnie co raz bardziej się zastanawiam co można było zrobić inaczej i czytając wątek "co wkurza" to się okazuje, że z weterynarzami nie mam tak źle