A jak sobie radzicie w przypadku zmiany stajni, wyjazdu do kliniki, zawody? Moja histeryczka nie umie stać w boksie, jak traci jakiegoś konia z pola widzenia to jest histeria, próbuje wyskoczyć.. no dramat. Nic nam nie pomaga, nie mam już siły na to. Za to mój młody po zmianie stajni dostaje takiego stresu że jest cały w sarkoidach, nie daje się dotknąć, ucieka.. jest na to jakiś złoty środek? Na codzień konie super, ale wystarczy jeden taki bodziec i nic nie jest w stanie ich uspokoić.
Tarantka, - jak oba konie reagują w tak silny i histeryczny sposób to przepraszam, powiem brutalnie, ale prawdopodobnie problemem jesteś Ty. Dobry trener, który pokaże Ci jak pracować z końmi, na codzień, w obsłudze, żeby były w stanie Ci zaufać, widzieć w Tobie przewodnika i oparcie.
Tarantka, normalne są przecież fakapy jak się wyjeżdża, trzeba po prostu więcej jeździć żeby koń się obył. Stopniowo zazwyczaj sie polepsza. Czasem wspomóc jakimiś ziołami, jak masz konia wysypanego od sarkoidów to warto pomyśleć dać coś i na stres, a na pewno na odporność.
I tak, dużo zależy od człowieka, i nawet wypracowanie sobie lidera moze g... dać jeśli trzesiesz portkami. Konie bardzo dobrze umieja w czytanie napięcia u czlowieka. Takze samo to gadanie ze "histeryczka", obawianie sie ze zrobi to czy tamto samo sieje u konia ziarno niepewności. A na pewno u konia ktoremu wiele nie trzeba zeby spanikować.
I nie, nie ma złotego środka na wszystko, no poza tym zeby z takim koniem popracować ze specjalistą skoro jest tak źle że koń wpada w amok i życie jest na zasadzie przetrwania. Konie nalezy nauczyć ludzkiej codziennosci i jej nie unikać. Bo zaraz wyjdą jakieś wrzody czy co innego, o ile już nie ma - bo problemy behawioralne to tez bywają ich objawem. Warto zainwestowac w to bo i dla ciebie i dla koni wyjdzie na plus.
keirashara, nie wiem, może faktycznie ja jestem problemem. Mam konia od 10 lat, pracuję, jeżdżę, zajmuje się nią ale każda zmiana środowiska powoduje dla niej stres, bez znaczenia gdzie jedziemy i co robimy. Dziękuję za "złote rady", jestem na etapie oddania koni ponieważ nie widzę sensu dalszej pracy skoro ja się do tego nie nadaje, koń ciągle choruje, pieniądze i czas też kiedyś się kończą, a moje zdrowie psychiczne wisi na włosku przez to co przeżyłam przez ostatni rok. Może to ja jestem problemem.
Tarantka ja mam matkę i syna, zmiany sa dla nich trudne, bardzo nie lubią, robią wtedy dym wiec musi byc u nich jak najwieksza rutyna. Na szczęście bez problemów zdrowotnych o których Ty wspominasz. Moje sa nerwowe, wymagaja szybkiej interwencji człowieka, bo mogą zrobić sobie krzywdę, poza tym to fantastyczne konie z instrukcją obsługi. Nie załamuj sie, pomysł nad stworzeniem im optymalnych i stałych warunków, bez wielu zmiennych. Ja lata temu zrezygnowałam z jeżdżenia po zawodach z uwagi na to ze moja aktualnie emerytka, miała bardzo duży problem ze zmianami miejsc, bardzo ja to wybijało z jako takiej równowagi. W sumie nie żałuję bo trenować można też w domu. Takie konie po prostu są, to sa konie z których nie zrobi sie miśków. One będą miskami jak wszystko idzie rutynowo, jak jest określoną zmiana to jest dym.
Tarantka, - to, że cos robimy źle, to nie znaczy, że nie można nad tym pracować. Jeśli jednak masz konia histerycznego, a sama emocjonalnie dość (masz prawo!), nie radzisz sobie - to jest spirala wzajemnego nakręcania się. Konie to czują, doskonale.
Dobry trener, behawiorysta - zarówno dla Ciebie i dla niego. Przez internet na prawdę ciężko coś więcej powiedzieć 🤷 mogła bym dodać, że mam konia, który potrafi odwalać histerię w ramach buntu. Wiem, że to nie jest strach, ale jego zachowania można z tym mylić. U niego trzeba mocno pilnować pewnych granic i wiedzieć kiedy powiedzieć "hoho", a kiedy warknąć "spokój!".
Przy mojej mamie, która totalnie tego nie umie prawie zawsze odwala histerie i ona ma już zakaz bycia w okolicy przy np. wchodzeniu do przyczepy. Przy kimś spokojnym włazi na luźnym uwięzie, przy niej wali cyrki.
To, że umiem to rozróżnić i sobie poradzić to efekt pracy z trenerami, którzy po prostu mi pomagali. Tak na żywo, na codzień, od początku dużo wsparcia dostałam w kwestii tego jak konie myślą, reagują, jak dużą rolę grają moje emocje.
Swoje przeryczałam przez to moje bydlątko 😉 bo miałam taki moment, gdzie siedziałam na progu kanciapy płacząc z bezsilności i frustracji.
Także moje słowa mogą być gorzkie - ale to nie miało na celu powiedzieć "jesteś zła, rzuć to w diabły", a tego, że często praca nad koniem to głównie praca nad sobą. Jeśli jeden, drugi koń reaguje tak silnie emocjonalnie - to duża szansa, że związane jest to z Twoimi emocjami i bez wyciszenia ich nie będzie efektów.
Do tego warunki bytowe - jedne na prawde odpuszczają w dużym stadzie, inne są happy mając swoją rutynę. Nie znając i nie widząc jak zachowuje się Twój koń, w jakich sytuacjach - to jest wróżenie z fusów. Nie ma gotowych magicznych rozwiązań. Jedynym uniwersalnym jest dobry behawiorysta. Przewinęło się przez forum kilka poleceń takich "magików".
Tarantka, Napisz skąd jesteś, może ktoś będzie mógł polecić sprawdzoną osobę, która do was podjedzie i zerknie z boku o co chodzi i pomoże ustalić jak z tym pracować.