Meszki już są!!! 👿 KOń derkowany i wczoraj zdziwko - bo całe puzdro pogryzione. Pełno krwawych strupków🙁
Wypsikałam - dobrze, że miałam rzeczy z zeszłego roku. Miałam resztkę sprayu DIY, który po roku hehe nabrał mocy urzędowej🙂 Zapach taki, że aż mi się w głowie kręciło. .. i innym pensjonariuszom też🙂
Orzech włoski to ma działanie bardziej "po" - bo ma garbniki ściągające skórę - można powiedzieć "łagodzące". Dementuję pozytywne działanie olejku waniliowego. Bywa wręcz odwrotnie. Niektóre muszki go uwielbiają. Czosnek też niestety gdy zmacerowany (on się zakisza, jeśli się nie da konserwantu) - potrafi robale przyciągać. Do tej mikstury, aby działała musisz mieć rozpuszczalnik dla olejków (np. ocet).
Ważna jest kolejność dodawania olejków - najpierw korzenie, drewno, potem nasiona, potem liście - nie wszystko naraz ale każdy składnik dodany musi w miksturze odstać. Czasem nawet tydzień albo dwa.
[quote author=_Gaga link=topic=713.msg2665326#msg2665326 date=1490608714] martva, te preparaty nie są dostępne w Polsce... [/quote]
Systematycznie pojawiają się u nas w ogłoszeniach, także gdzieś tam je można dostać 🙂 Zresztą to nie jest ważne, ponieważ nie o dostępność preparatów w Polsce pytałam :kwiatek:
Na tym forum udzielają się ludzie nie tylko z PL, także może ktoś akurat ma porównanie czarnej do niebieskiej absorbiny.
martva, myślę że czarna i niebieska Absorbina stoją "dość blisko siebie" ;-) Na pewno nie wierz w to, że działa do 14 dni :P Czarna Absorbina u nas rok temu jako tako dawała radę, szajstwo po jakimś czasie i tak siadało, najlepiej to jednak działał DEET Naf'u. Jego jedynym minusem jest paskudny zapach.
[quote author=kotbury link=topic=713.msg2665338#msg2665338 date=1490609714] Orzech włoski to ma działanie bardziej "po" - bo ma garbniki ściągające skórę - można powiedzieć "łagodzące".
Nie tylko. Pod orzechem prawie nie ma owadów. Dlatego często przy starych domach sadzono te drzewa. Wszędzie brzęczy a pod orzechem idealna cisza. [/quote]
To ja w takim razie biorę to na warsztat🙂 Tylko się muszą pojawić pierwsze liście... albo drugie🙂 bo pytanie które lepsze.
Galon niebieskiej absorbiny (czyli 3, 8 l) to koszt niecałych 70 dolarów... (bez przesyłki). W Europie tego środka chyba nie ma jeszcze.
Ja testowalam Deeta Nafu i byl kompletnie niewydajny. musialam wypsikac mnostwo zeby podzialal - i owszem, nic nie siadalo, tyle ze przez 2-3h max...
Niebieska absorbine mozna sciagnac ze stanow, sa tez ludzie ktorzys ciagaja wiekszy zapas raz do roku i odsprzedaja na revo, generalnie ebz wiekszej trudnosci mozna kupic. Pytanie czy ona faktycznie dziala chociazby porownywalnie do czarnej. I tez mnei ciekawi roznica w uzytkowaniu, no bo skoro sa one produkowane jako osobne rodzaje to czym na boga sie roznia?😉
W zeszłym roku miałam Absorbinę, działała przez chwilę, szału nie robiła. Natomiast potem kupiłam, w sumie przypadkiem, [url=[[a]]https://www.google.pl/url?sa=i&rct=j&q=&esrc=s&source=images&cd=&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwjB05Hhp_fSAhUiDZoKHfctDOYQjxwIAw&url=http%3A%2F%2Fkoniesklep.pl%2FC-D-M-FLYGARD-spray-odstraszajacy-owady-750ml[[a]](4%2C573%2C11759).aspx&psig=AFQjCNF8-0POL6MeggrxCjjFcgsPjPnqow&ust=1490725599202463]ten[/url]. Działa chyba lepiej niż wspomniana Absorbina, przez dobre 30 min nie siada kompletnie NIC 😀iabeł:. Potem wiadomo, koń się spoci, preparat słabnie, owadów coraz więcej 😉. Jedyny minus to okropny, duszący zapach
OJ drogi ten CDM - stówka za trochę ponad pół litra - ale piszą, że ma 20% deet.
Muszę z CDM pochwalić te opakowania (atomizery) - mam spary do grzywy i ogona i atomizer jets boski. Naciskasz raz a leci przez 5 sekund - nie trzeba "psikać i psikać" - strumień równy i rzeczywiście działa nawet odwrócony do góry nogami.
kotbury czekamy na filmik i dokładny opis jak zrobic porzadne "coś" do psikania konia, my mamy padoczek na popołudnie niestety pod jeziorkiem wiec trochę tego syfu lata - większość chyba mordują pułapki home-made, w zeszłym roku konie przeżyły moja miksturę olejków wody i octu, ale jeżeli ważna jest kolejność nalewania to chyba mogłoby być jeszcze lepsze 😀
U nas pojawiły się małe muchy krwiopijne, mniejsze od much domowych ale sporo większe od meszek. Wpijają się odstając pionowo od skóry. Najwięcej obsiadają pachwiny i klatę. Derka niestety nie przykrywa dokładnie tych miejsc. Wanilia, cytronela nie działa. Pojawiają się już z samego rana. Nie chciałabym psikać mocną chemią, bo w pachwinach, wiadomo skóra delikatna, koń będzie to chłonął jak gąbka, szkoda truć. Ma ktoś jakiś naturalny sposób? Może jakieś pułapki, żeby wabić i tępić...
A czy ujemne temperatury jakoś niwelują działanie tych środków? Zostawiłam na zimę czarną Absorbinę w nie ogrzewanym miejscu gdzie na 100% były ujemne temperatury (zapomniałam o niej) i zastanawiam się czy pól butelki jest do wyrzucenia czy nie zmieniła ona swojego działania. Ktoś ma jakieś doświadczenia w tym temacie?
megi007 Ja mam, też zapomniałam zabrać do domu ze stajni, a poniżej zera było tam. Popryskałam konie teraz, bo i kleszcze już hurtem się pojawiły i meszki i komary, full wypas, wszystko głodne po zimie 🙄 Kleszczy od psikania nie zaobserwowano, a komary też pouciekały więc chyba działa normalnie 🙂
Gaga dzięki. Stosuję. Na czarnej absorbinie kuc złapał kleszcza, dodatkowo zrobił się odczyn zapalny w miejscu wkłucia. Czekam na weta. Myślałam, że może wymyślili jakieś obroże foresto dla koni
Co (oprócz maski z uszami) kupić, by zabezpieczyć/posmarować środek ucha? Widzę, że czarne myndy (robale) zaczynają konia drażnić/gryźć zatem dobrze by było coś nabyć.