Forum towarzyskie »

kącik pomocy medycznej, czyli: czy to coś powaznego i jak temu zaradzić

galopada_, - no tylko ja właśnie potrzebuje kogoś, kto mi ogarnie organizm, hormony i może cukier, a nie będzie mówił, że na pewno przez sen jem czekoladę 😉 nie mam otyłości (jeszcze).

Mam dietę 1500kcal, czasem nie dojadam, dietetyk chwali moją świadomość jeśli chodzi o żywienie. Nie słodzę, nie pijam soków/napojów, nie jem tłustego i wiem, że masło orzechowe ma w pip kcal, tak jak wiele "zdrowych" przekąsek.
4x w tygodniu koń, 2x w tygodniu siłka z trenerem, godzina z dźwiganiem i 20-30 minut cardio.
Dużo chodzę, bo nie mam prawka xD
Śpię 7h (jak mi się uda, bo bezsenność mi czasem wraca).
Walczę z organizmem od 1,5 dekady, bo mam pcos i jak tylko zaczęłam dojrzewać zaczęły się problemy. Mam z tego powodu oczywiście rozjechane wyniki.
Jak rok temu przytyłam na pierwszym rzucie metforminy tak stoję w miejscu z wagą i powoli mam ochotę wyć.
Nie wierzę już w "własne drobne błędy", sama nie wiem co myślę o tej metforminie i potrzebuje lekarza, który spróbuję wyprowadzić mnie na prostą, a nie "na większość to działa", bo ewidentnie na mnie nie 🤷
keirashara, ale właśnie tym się zajmuje lekarz obesitolog. Kompleksowym zaopiekowaniem
Pacjenta w tym temacie. Wiem, bo jestem internistą, a dodatkowo na końcówce szkolenia i certyfikacji z obesitologii 😉
galopada_, - ok, ok, mo się kojarzyło z grubymi leniwymi ludźmi, mea culpa :P
keirashara, no nie 🙈 na pewnym etapie to jest trochę bardziej skomplikowane niż „mniej żreć” i się ruszać. Zaburzenia hormonalne, wszystkie powikłania nadwagi/otylosci (ok 200) w dużej mierze wynikające z przewlekłego stanu zapalnego związanego z nadmiarem tkanki tłuszczowej - to złożony problem 🙂
Edit. Bo pisałam i mi się skasowało.
PCOS może (ale nie musi) być powikłaniem nadwagi/otylosci, a nie przyczyną. Ogólnie polecam konsultacje z kimś ogarniętym stricte w tym temacie 😉
galopada_, - pcos zaczął się u mnie jako u szczupłej nastolatki, był sobie nawet jak ważyłam 55kg przy 171cm wzrostu i nosiłam rozmiary XS lub z działu dziecięcego 😅 a to było 55kg mięśnia, nie skinny fat. Także zakładam, że on jest fabryczny jednak. Właśnie u mnie "mniej żreć i się ruszać" kij już daje. Kupę lat miałam to pod kontrolą duuuuużą ilością ruchu, ale przyszła praca siedząca, potem kontuzja konia, jakiś fakap rodzinny i no cóż. Wcześniej jak tylko dokładałam ruch to leciałam w dół z wagą szybko, a teraz drugi miesiąc mija i zero. Schudłabym nie wiem, 1-2kg i uznałabym, że dobra, powoli, ale idzie, ale tu nic nie idzie 😐 Nadwaga z pcos sprezentowała mi io i dalsze powikłania pewnie.
No i to, że jak chodziłam jako nastolatka z bólami i problemami to "wymyślałam", a jak dostałam diagnozę w wieku 21 lat i poczytałam to pełen pakiet objawów 🙂 Nigdy nie miałam regularnego okresu, potrafiłam nie mieć pół roku lub mieć co 2 tyg lub krwawić dwa tygodnie, miałam dzikie bóle brzucha odbierające oddech w pewnych fazach cyklu (potrafiłam normalnie siadać na ziemi z bólu idąc gdzieś po mieście), hirustycyzm, męską budowę ciała (szerokie ramiona, bardzo wąskie biodra - mój facet ma szersze), małe cycki, mimo, że geny na duże, przerost testosteronu i łatwość w budowaniu mięśni i siły, bardzo wysokie libido, zatrzymywanie wody + tą tendencję do tycia. W obrazie oba jajniki jednoznacznie poli, znacznie powiększone i z zwiększoną ilością pęcherzyków, lewy nawet na tabsach wygląda na tyle dziwnie, że lekarka pytała czy byłam diagnozowana przed anty. Full pakiet 🙂 i nawet nie wiesz jak dużo żalu mam do tych konowałów, którzy mnie jako nastolatkę odsyłali z kwitkiem, kiedy tych objawów było tak dużo i były tak oczywiste. Jaka ulgę poczułam, kiedy mi ktoś jednak znalazł przyczynę, bo już sama sobie przestawałam wierzyć.

Problemem z konsultacją jest to, że dopóki nie chce mieć dzieci, to "tego się nie leczy, przyjdzie pani jak będzie chciała być w ciąży". Usłyszałam to na medicover, nfz, prywatnie i enel-med. Dopóki noszę M/L, nie XXXXL to nie jestem otyła i nie łapię się jako metaboliczna 🤷 Dlatego szukam polecajek i mogę jechać przez pół kraju, bo odbiłam się taką ilość razy, że szkoda słów. Bo jeszcze nie jest TAK źle.

Nie mogę udawać, że chce mieć dziecko, bo anty polepszyły drastycznie moją jakość życia, to był strzał w 10, żadnych efektów ubocznych. No i nie wyobrażam sobie rezygnacji z współżycia ani ryzyka zajścia w ciążę 😅 nie dam rady, gumkom nie ufam tak do końca.
No ale lekarz obesitolog właśnie to leczy 😉 a ginekolog się tym nie zajmuje.
galopada_, ja poproszę ! zbieram się już ze dwa lata do takiego lekarza.
w sumie bardzo chętnie poszłabym i do Ciebie gdybyś przyjmowała online. Ja niestety mam już otyłość i mase problemów z tym związanych, jestem już po skończonej psychoterapii i gotowa coś zrobić, przy czym bez leczenia u mnie to się nie obejdzie na pewno.
efeemeryda, ja na razie nie przyjmuje - jestem na macierzyńskim. Podrzucam ci na priv 🙂
galopada_, dzięki 🙂
keirashara, u mnie też problemy hormonalne. Z cyklami było lepiej, jak brałam mioinozytol w dawce 1g, ale sobie odpuściłam, bo i tak rodziny nie założę więc mi wszystko jedno, czy dostanę okres za 27 czy za prawie 2 m-ce 😉 Mi trochę pomógł także naturoterapeuta, który bada ,,kwantowy skład ciała" (nie ufałam temu i zrobiłam badania krwi by sprawdzić, na ile to działa). Ginekolog i endokrynolog także mi mówili, że póki się nie staram o dziecko, to nic nie będą robić, chociaż ostatnio dostałam lek, którego nie biorę, ze względu na możliwe skutki uboczne.
Ogólnie ostatnio często słyszę, że moje wszystkie problemy to wina stresu i że nie dzielę się z innymi swoimi emocjami czy problemami. Prawda jest taka, że stresu się nie wyeliminuje, a szybka zmiana pracy, żeby nie zaczynać ponownie od najniższej krajowej, nie jest mi na rękę.
Hej, piszę w tym wątku bo jestem bliska paniki. Miesiąc temu zemdlałam i mocno uderzyłam głową o beton. W wyniku czego nie pamiętam całego dnia do tej pory a po dwóch dniach miałam epizod gdy przez kilka godzin nie wiedziałam kim jestem, gdzie jestem, na podstawie starych wiadomości w telefonie pomału przypominałam sobie o co chodzi.
Oczywiście odrazu po upadku trafiłam do szpitala. Tomograf pokazał jedynie rozległego krwiaka. Na szczęście nic się niby z mózgiem nie stało. W szpitalu byłam kilka dni i nikt mnie nie chciał słuchać gdy mówiłam o problemach z głową. Skupiali się jedynie powodem omdlenia i nie zwracali uwagi na moje chwilowe zachwiania świadomości. Po trzech dniach krwiak spłynął mi na szyję. Gdy o to pytałam lekarzy uważali, że to nie możliwe i musiałam się znowu uderzyć. Nie przypominam sobie żebym spadła z szpitalnego łóżka ani nic z tych rzeczy a że krwiak na szyi nie bolał i pojawił się z tej samej strony co krwiak na głowie wydawało mi się logiczne, że spłynęło to niżej.
Dopiero po wyjściu ze szpitala i rozmowie z lekarzem rodzinnym dostałam skierowanie do neurologa. Oczywiście najbliższa wizyta na NFZ była pod koniec lutego przyszłego roku więc zapisałam się prywatnie. Pod koniec maja mam termin.
Bardzo długo guz się nie zmniejszał, był bolesny i utrzymywał się cały czas silny ból głowy z tej strony. Gdy zaczął się zmniejszać to zmienił też konsystencję. Im bardziej przechodził ból tym bardziej odczuwałam pod palcami twardszą konsystencję na obrzeżach guza. Dzisiaj jestem przerażona bo mam na głowie całkiem duże wybrzuszenie, totalnie bez czucia. W dotyku jest jak plastelina? Coś twardego ale podatnego na dotyk, odstaje. Jakieś 3h temu zaczęło mnie to jakby swędzieć, dotknęłam i poczułam woskowa skorupę na całej powierzchni. Zaczęły wychodzić mi garściami włosy z martwym naskórkiem. Cały obszar jest absolutnie bez czucia i jakby bez cebulek włosów. Wyczytałam, że wyłysienie jest możliwe. Pytanie co teraz. Muszę czekać na wizytę u neurologa ale po doświadczeniach ze szpitalem ciężko mi uwierzyć, że mi pomoże. Nie mogę tego zaczesać, zakryć. Powinnam ogolić głowę? Czy jest szansa, że oczyszcza mi to co zebrało się pod skórą? Dlaczego nie ma w tym w ogóle czucia? Prawdopodobnie nie pisze zbyt klarownie ale walczę z emocjami, wybaczcie.
Pomyślałam, że jeźdźcy często mają różne urazy w tym głowy i może ktoś się z czymś takim spotkał.
Saklawia, to są dość poważne sprawy, ja bym poszła na SOR z tym.
Niestety nie pomogę za bardzo.
Miałam 3 poważniejsze urazy głowy w życiu:
1) kop w głowę , krwiak miałam wtedy i zgrubienie po nim oraz ból dobre pół roku ( u lekarza nie byłam, to nie były takie czasy że ktoś chodził do lekarza)
2) upadek przed wyścigiem na łeb ( nieświadoma jechałam wyścig, nawet nie wiedziałam że byłam 3 ) , byłam na SOR, nie wiem co tam robili bo nie pamiętam tego. W głowie mi się kręciło pół roku jak np siedziałam i wstałam, wstanie z kibla było możliwe tylko jak trzymałam się pralki i ściany. Nic mnie nie bolało.
3) Upadek z koniem , miałam utratę na jakieś 45 minut, jak zdarta płyta pytałam się ciągle to samo czyli a jak to się stało?🤣pytałam co 10 minut przez 45 minut. Poszłam na SOR 2 dni po , miałam TK. Lekarz powiedział tak i to myślę może być kluczowe dla Ciebie: na TK nie ma nic, ale jeśli w przeciągu 2 tygodni od tego zdarzenia zacznę dziwnie mówić lub się zachowywać czy cokolwiek to mam natychmiast przyjść na SOR, bo można mieć krwiak podtwardówkowy , którego to ponoć nie ma prawa być widać na tym pierwszym TK. Po urazie głowy utrata do 2h jest normalna wg lekarza i zdarza się często.

Nie wiem czy to pomogło, ale to co opisujesz o wybrzuszeniu to po prostu chyba proces gojenia się krwiaka i tym bym się nie marwiła bardzo. Rzeczywiście kluczowe jest znalezienie przyczyny omdlenia, by się nie powtórzyło.
Perlica, Dziękuję za odpowiedź. Odrazu po omdleniu pojechaliśmy na SOR. Nikt mnie nie poinformował, że w ciągu dwóch tygodni może się coś jeszcze zmienić. Na szczęście po za bólem głowy nic się nie wydarzyło.
Po to umówiłam się do neurologa żeby powiedział mi coś więcej. Eh zdziwiła mnie konsystencja tego i to nieszczęsne wyłysienie. Jak coś się zacznie dziać to pojadę na SOR choć zaufania do nich już w ogóle nie mam. 😒
Saklawia, jedź na SOR ale najlepiej do jakiegoś szpitala klinicznego który ma oddział neurologiczny. Gdziekolwiek byle nie na zapyziały powiat.
Saklawia, wydarzylo się, miałaś epizod utraty po 2 dniach znowu i to nie jest normalne.
Ja bym nie czekała na wizytę prywatnie, bo i też prywtanie ci ten lekarz powie,że trzeba zrobić badania w szpitalu na oddziale zapewne.
A jeśli masz krwiak podtwardówkowy?
Ja bym zrobiła dokładnie jak Facella, radzi.
Facella, i tu się człowiek może zdziwić. W życiu bym się nie położyła do Klynyki chyba, że bym nie miała wyjścia i mnie tam zawieźli karetką 🙈
galopada_, a ja z kolei za dużo znam osób, które umarły porzucone w szpitalu powiatowym, żeby nie bronić się ręcyma i nogyma przed trafieniem tam. Mi osobiście spie...li dominującą rękę jak mi ją koń kopniakiem złamał. Za to z dwóch pobytów w klinikach jestem zadowolona, na tyle na ile można w ogóle być zadowolonym z pobytu w szpitalu 😅
W obecnej stajni raz rypnęłam z konia, w locie myśląc "oby się nie połamać bo najbliższy szpital jest w Gryfinie" 🤣 taki tam sor co na byle TK musi pacjenta przewozić 40 km do Szczecina...
Facella, szpital powiatowy szpitalowi powiatowemu nierówny. Znam takie, że bym się broniła rękami i nogami żeby tam nie trafić, ale też takie przy których kliniki się chowają. Czasami to nawet kwestia nie szpitala a konkretnego oddziału. Więc tekst o „powiatowce” wydał mi się dość krzywdzący 😉
Edit. Kwestia zrobienia rozeznania gdzie warto się kierować, a gdzie nie.
galopada_, jeszcze nie trafiłam na porządny szpital na powiecie, nawet ten w którym sama pracowałam 😉
Facella, ja też mam lepsze doświadczenia że szpitala powiatowego niż z kliniki 😉 także nie ma co generalizować, po prostu trzeba mieć w miarę rozeznanie w pobliskich placówkach, gdzie się udawać w jakich sprawach 🙂
Przecież wszystko zależy od ludzi na jakich się trafi.
W szpitalu byłam jakieś 6 lat temu, na pulmunologii i wspominam ten pobyt wręcz wspaniale. Może przyczyny nie znaleźli , ale mega się starali. Pokój dostałam 2 osobowy z dziewczyną młodą, spałyśmy sobie do 8, bo pielegniarki nas nie budzily tylko lekki zostawiały cichutko. Panie z kuchni śniadanko nam nakładały i dobierały bulkę zamiast chleba, bo dziewczynki wolą bułeczki, a jak dziewczynki spały to śniadanko czekało na krzesłku pod salą.
Normalnie lepiej niz w hotelu😎
Jak w nocy mialam napad paniki , 2 razy to mi pielęgniarki dawały „ spod lady” jakiś syropek robiony na zamówienie po którym czułam się bosko 🤣🤣🤣
Juz abstrahując od ludzi na jakich się trafi, powiaty często nie dysponują sprzętem diagnostycznym, są niedofinansowane, przez co oszczędzają na czym mogą - od zlecanych badań po zatrudnianie specjalistów. Dlatego jak dzieje się coś niewyjaśnionego i potencjalnie grubego, to lepiej jednak trafić do placówki, która będzie mieć tomograf i z niego skorzystać tu i teraz, a nie będzie wieźć pacjenta cholera wie gdzie dwa dni za późno, bo ogarną, że jednak bez TK to nie wiedzą co zrobić. Lepiej być w szpitalu, w którym np. neurolog jest na miejscu, a nie z doskoku 2x w tygodniu.
Facella, Szpital bez tk w dzisiejszych czasach? To jakiś wyjątek i w promieniu 100km od mojego miasta wojewódzkiego na PODKARPACIU nie słyszałam o takim. Trzeba patrzeć na to, czy w danym szpitalu jest po prostu oddział jakiego możemy wymagać (w tym przypadku neurologiczny). U mnie w powiatowym pod Rzeszowem masz większy wybór oddziałów niż w rzeszowskim szpitalu wojewódzkim 🙃 moi pacjenci oddziałowi mają ct/mr tego samego lub następnego dnia. Opis szybko. We wspominanej przeze mnie klinice (o profilu takim jak mój oddział) pacjent leży i czeka na obrazowke w najlepszym wypadku tydzień (pomijam sytuacje totalnie citowe). Po opis często musi się zgłosić już po wypisie. Mój mąż jeździ operować raz na jakiś czas tam gdzie wszyscy „rzucają wszystko i wyjeżdżają” - dyrektor kupił im taki wypasiony sprzęt o jaki poprosili.
Do tego dochodzi też ważny aspekt o którym wspomniała Perlica - ludzie. Większą zespołowość i współpracę widziałam jednak w mniejszych szpitalach. W Klinicznych jest jednak sztywniejszą hierarchia. Ale to już chyba koniec OT bo to nie o tym jest temat wątku 😉
Mam mały problem, może ktoś mi tu coś doradzi...
Biorę lek, który mam na recepcie rocznej. Niestety mi go zabrakło, a apteka w której go wykupuję jest zamknięta. Jeżeli go dziś nie wezmę, to będę mieć ciężkie objawy odstawienne.
Czy jest szansa, że sprzedadzą mi go w innej aptece? 😕
Meise, możesz próbować, ale wydaje mi się, że tego system nie przepuści.
Pamiętaj zaś że każdy farmaceuta może wystawić receptę farmaceutyczną.
W sieciówce Dr. Max wystawią na cokolwiek jak dopłacisz 50 zł.
Nocna i świąteczna pomoc lekarska też wystawi receptę, tylko tutaj swoje trzeba odczekać.
Facella, nie „na cokolwiek”, bo farmaceuci mają ograniczenia dotyczące wystawiania recept jeśli chodzi o niektóre grupy leków.
galopada_, użyłam skrótu myślowego, wystawią na wszystko, na co mogą.
No niestety mi się nie udało wykupić leku, więc miałam przerypaną noc, ale żyję.

Tak szczerze to nie rozumiem kompletnie tego przepisu... Mam receptę roczną na kilka leków, DLACZEGO nie mogę wykupić danego leku w jednej, a potem w innej aptece jak mam potrzebę?? Jest pesel, jest kod, więc o co w tym chodzi? Co ciekawe jak danego leku z tej samej recepty nie wykupię, to mogę go zacząć kupować gdzie indziej...
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się