Wkurza mnie to, że osoby którym ufam nie potrafią zrozumieć moich decyzji i obrażają się na mnie.. może już niech nie rozumieją, ale niech mi nie mówią, że jestem idiotką, tylko przytakną i koniec dyskusji, decyzja przecież podjęta. i chodzi tu o..przeniesienie konia w inne miejsce 🤣 😵
Meise, tyle, że ja właśnie stoję w trochę innym punkcie. Od 2ch lat NON STOP choruję. Że mnie przepuszczają z klasy do klasy to jest cud, chyba tylko ze względu na stan zdrowia przymykają oko na moje nieobecności bo jest ich na milion procent za dużo. I szczerze mówiąc mega się tym właśnie rozleniwiłam. Miesiące w łóżku. Teraz mi się poprawia, ale nie mogę jakby wskoczyć z powrotem w normalny tryb życia. Nie potrafię, choć próbuję. We wrześniu zaczęłam pracować na pełnych obrotach i skończyłam jeszcze gorzej niż wcześniej. Więc wątpię, żebym się jeszcze bardziej mogła rozleniwić, mam właśnie nadzieję, że jak się zaangażuję w coś ALE będę mogła się wyspać i trochę odstresować będzie mi potem łatwiej wrócić do nauki. I poprawić zdrowie. Jestem typem osoby, która jeśli jej nie mówią żeby to zrobić - zrobi, a jak każą - nie zrobi bo tak i już, więc myślę, że łatwiej mi będzie nauczyć się od nowa coś robić, kiedy nikt nie będzie stał mi nad głową. I typem, który musi robić wszystko powoli i na spokojnie. Jedyne czym się niepokoiłam, to że będę rok starsza. Ale w sumie w naszym wieku to już nie jest ŻADNA różnica, więc przestałam się tym przejmować. Jeśli to będzie błąd, trudno - człowiek uczy się na błędach. Myślę że pluć narzekać mogę w obu przypadkach, ale wybiegając myślami to przodu bardziej widzę siebie żałującą że poszłam, że nie odsapnęłam a i tak kierunek zmieniam/nie ogarniam tego trybu, niż że odpoczęłam, ogarnęłam zdrowie, porobiłam to co lubię. Mam jednak nadzieję, że będę mogła Ci powiedzieć, że to była świetna decyzja. 🙂
kolebka poprawiłaś mi humor :kwiatek: Ja myślę, że w moim przypadku zaplanowany gapyear jest lepszy, bo mogę sobie właśnie określić co będę robić. Gdybym nagle się rozmyśliła, to bym pewnie skończyła na mojej Tasminie i nicnierobieniu.
Alveaner, no właśnie... Na dzień dzisiejszy niby mega się tym fascynuję - żyję tym i końmi, ale z pewnością nie mogę powiedzieć, że przyszłość widzę tylko kinematografią malowaną, bo kurcze SAMA NIE WIEM czego ja chcę.
zoriczkowa- a ja jednak polecam rok przerwy, jeśli nie wiesz co dalej zrobić ze swoim życiem. Ja nie dostałam się na weterynarię i jednak żałuję, że nie zrobiłam sobie przerwy w celu przygotowania się do poprawy matury tylko poszłam na inny kierunek, który owszem, podoba mi się ale jednocześnie mam milion myśli, że jednak nie spełniłam marzeń. I mimo wszystko próbuję się przenieść ale niestety to już nie jest takie proste, nie ma już tyle czasu na przygotowania i naukę, nie ma możliwości i nawet jeśli się uda to będzie już trudniej- wiecznym studentem też nie można być. Ja dopiero teraz, mając 21 lat, powoli wiem czego chcę od życia i jak ma ono wyglądać. Szkoda, że te 2-3 lata temu tego nie wiedziałam, kiedy trzeba było podejmować najważniejsze wybory. Jednocześnie- przecież przed sobą jeszcze masz całe życie, możesz spróbować wszystkiego i jeszcze więcej 🙂 A ten rok.. to naprawdę niewiele 🙂
zoriczkowa, szczerze Ci życzę, żeby to była trafna decyzja 🙂 Rozumiem, że u Ciebie dochodzi jeszcze dodatkowy czynnik - choroby. Jeżeli wierzysz, że ta przerwa pozwoli Ci podreperować zdrowie, to może faktycznie ją zrób. Ale przemyśl to bardzo dokładnie i zrób analizę "zysków i strat".
Ja bym mimo wszystko brnęła do przodu 🙂 Chyba, że jest to choroba, która naprawdę ogranicza w znacznym stopniu normalne funkcjonowanie.
Dlatego tym bardziej zrób sobie gap year. Studia nie zając nie uciekną. Wykształcenie mozesz zdobyć zawsze i wszędzie przy odrobinie wysiłku. A tak... uspokoisz się, przemyślisz temat i zaczniesz inaczej patrzeć na świat. Żałuję że ja sobie takiego gapa yera nie zorbiła, bo pewnie mieszkałabym dzisiaj gdzie indziej i robiła co innego - oczywiście temat związany z konmi. No ale. Jeśli natomiast nie wrocisz do zdoibywania wykształcenia - wiesz jakie są tego konsekwencje i to ty będziesz musiala z nimi zyć. Nikt inny a ty i nikomu nic do tego. Są w życiu gorsze nieszcześcia. Powodzenia 😉
Widzę, że wszyscy mają podobne rozsterki. Ja też próbuje sie dostać w tym roku na medycyne do Warszawy i ciągle się waham czy próbować też do innych miast czy odpuścić i poprawiać maturę w razie gdyby nie wyszło. Do Warszawy sa największe progi w całej Polsce więc gdzie indziej mam większe szanse, ale nie bardzo chce wyjeżdżać. Nie mam żadnego planu B. Chcę iść na medycyne odkąd skończyłam 1 klasę gimnazjum i nie wyobrażam sobie innej drogi dla siebie i póki co w razie gdybym sie w tym roku nie dostała (tfu tfu) to rok przerwy i jeszcze raz matura.
Pytanie tylko czy w ciągu roku przerwy nagle można dostać olsnienia i dowiedziec się co się chce studiować czy robić w życiu? Myslę, że chyba nie 😉 Prędzej można nie trafić w kierunek i stwierdzić - nie. to mnie nie interesuje i wtedy tego olśnienia dostać 🙂
aaga84, idź do innych miast! nie będziesz załowac 🙂
Lullaby,Meise,zabeczka17, dziękuję bardzo :kwiatek: Już to przeanalizowałam, od września o tym myślę i jestem pewna tej przerwy.
Cricetidae, olśnienia może nie (zresztą kto wie!), ale jeśli mam kilka pomysłów i nie mogę się zdecydować w którą stronę iść, to po prostu mogę w czasie tego roku zasmakować po trochu każdego z nich. Jak to Vanilka napisała czy idąc we wszystkich kierunkach jednocześnie, nie chodzi się tak naprawdę wkoło...?
Myślę, że łatwiej mi będzie wybrać jeśli popróbuję 🙂
zoriczkowa jak najbardziej zró sobie przerwę, przez rok można dużo się o sobie dowiedzieć, nie tracisz czasu na studia, które ci nie podejdą a potem szkoda zmienić kierunek, bo trzeba płacić/bo coś tam. Moja przerwa to był strzał w dziesiątkę, bo pojawił się w tym czasie mój wymarzony kierunek. 😉 Co prawda ja 'studiowałam', ale to się nie liczy. A może nawet stwierdzisz, że studia ci niepotrzebne? Taki rok serio bardzo dużo daje.
Wkurza mnie moja głupota. Miesiąc temu oddałam telefon do naprawy i dostałam zastępczy razem z nową karta. Karta miała oczywiście inny pin. Pinu nie zmieniłam bo stwierdziłam, że i tak nie wyłączam telefonu a jak mi się wyłączy przez przypadek to wezmę pin z karty. I co? I wczoraj telefon się wyłączył a karta z pinem zaginęła i teraz mam za swoje.. Latam i załatwiam od wczoraj żeby ktoś mi telefon odblokował.. Bo nie mogłam poświęcić kilku sekund na zmianę pinu jak dostałam telefon..
flygirl, cieszę się, że Tobie pomogło, mam nadzieję, że mi też 😀 A jaki wymarzony kierunek ? 🙂😉)
Wkurza mnie, że padła mi ładowarka przy laptopie i na gwarancji mają 28dni na wymianę -,- Z jednej strony fajnie, bo trochę za dużo siedzę na komputerze - ale nie mogła się zepsuć PO maturze ? To jest najgorszy czas, WSZYSTKO mam na tamtym dysku ... -,-
flygirl, ale super, też marzy mi się ten kierunek, gdzie taki jest? Chyba kiepsko szukam, bo nie widziałam. 🙂
Wkurzyło mnie, że fouganza nie ogarnia rozmiarówek (albo sklep). Pojechałam kupić wędzidło do decathlonu, bo potrzebowałam na już- wzięłam sobie rozmiar, jak byk napisane 14,5 (na metalu i na metce) i na pewniaka pojechałam do domu - zakładam koniowi, a tu niespodzianka - luźne jak '150'. Poszłam po miarkę - 15,5cm 🤔 Pojechałam do decathlonu z powrotem (z miarką tym razem), biorę z półki 14,5 (bo może ktoś się walnął w oklejaniu tego mojego) - nie no ewidentnie 15,5 wychodzi, wzięłam 13,5 - mierzę i co? 13,5cm to 14,5cm 🤔wirek: To jak oni to mierzą? Na szczęście można zwrócić 🙂 Kupując ochraniacze się zorientowałam, że te ich coby jakieś dziwnie wielkie i faktycznie kupiłam je - na nogę full są dobre, no, ale kto by się przy wędzidłach tego spodziewał.
lussi, z popręgami podobnie. Szukałam 120 i dziewczyna miała na sprzedaż z fouganzy i mówiła ze 120. Zdziwiona byłam, bo oni produkują 115,125 itd. Więc chyba też jakiś błąd.
Dzięki 🙂 to muszę się zastanowić, bo daleko 🙁 Ale postanowiłam zrobić rok przerwy, to się okaże, czy będę mogła wyjechać.
Libeerte, no, dziwny przelicznik muszą mieć, kminiłam właśnie jak to się stało, że im wyszło 14,5 jak od kółka do kółka jest 15,5, a jakby policzyć całe to przecież więcej jeszcze 😁
Żeby nie było całkiem OT. Wkurzają mnie ludzie, którzy zmieniają rzeczywistość tak, żeby wybielić siebie, a oczernić mnie. I wkurzam się na samą siebie, że z reguł nie chce mi sę nawet takich rzeczy prostować. Ale w sumie, może to i dobrze? Po co tracić czas.
Wkurzają mnie ludzie pchający się na chama do autobusu nie patrząc, czy ktoś chce wysiąść, czy wręcz stojący centralnie na środku drzwi i jeszcze narzekający, że inni ich popychają 🤔 No dla mnie to jest normalne, że jak podchodzę do drzwi to staję z boku i czekam, aż wszyscy wysiądą, a dopiero potem wsiadam. A odkąd jeżdżę do pracy praktycznie codziennie widzę obrazek, gdy ktoś staje na środku drzwi, jeszcze tak blisko że praktycznie uniemożliwia wyjście :/ I wkurzają mnie osoby, które słysząc, że się odchudzam zaczynają rzucać tekstami "no co ty! super wyglądasz! nie masz się z czego odchudzać!". A ja siedzę, opona z brzucha mi wystaje i tylko nerw rośnie...
flygirl, mnie też wkurzają tacy ludzie, ale ja lubię jasne sytuacje i wyjaśniam do końca. Po co ma mi się nie jasna sytuacja ciągnąć za mną jak smród po gaciach 😉
aaga84, idź do innych miast! nie będziesz załowac 🙂
Tzn ja wiem, że pewnie sam pobyt bedzie super. Problem pojawia sie po skończeniu studiów, bo wiem ze bede chciała wrócić do Warszawy, a wszystko co zyskam przez 5 lat zostanie i na nowo kolejny raz bede musiała wszystko sobie układać.
A co do tematu wątku wkurza mnie to ze ferie sie kończą, a ja nie zrobiłam połowy tego co sobie zaplanowałam.
Widziałam dzisiaj w Chudowie (śląskie, koło Gliwic) ''fajne" kwiatki. Młodziak, na oko max 2latek ciągnący potężny wóz z gnojem, mokry po same czubki uszu oraz instruktorkę/opiekunkę z dzieciakami w terenie - pani bez kasku, a na jednym koniu siedziały dwie małe dziewczynki, w tym jedna za siodłem - ta jedna też bez kasku. Nie zdążyłam zrobić zdjęcia, ale ludzie.. gdzie tu odpowiedzialność 🙇 Zamurowało mnie po prostu, bo o ile na maneżu jakoś mnie to już nie dziwi, to w terenie.. kto normalny, zdrowy psychicznie, jeździ w teren bez kasku?
lussi- Ten koń ciągnący wóz pewnie ,,był uczony" do pracy w zaprzęgu. Sama widziałam taką sytuację, że klacz (może 3-letnia, może młodsza- nie wiem, nie pytałam faceta o wiek) ciągnęła wóz (na szczęście pusty). Cała mokra, pot z niej spływał, zdyszana. Nawet nie zwróciła uwagi na konia na wybiegu. Kopyta przerośnięte (,,będzie pracować, to się odłamią"😉. Najlepsze- takie postępowanie z koniem dawano mi za przykład (,,Widzisz, jak się konia uczy? Widzisz, jaki bat? Tak trzeba do konia!"😉. To jest wkurzające...
Jak już mówicie o takim traktowaniu koni w zaprzęgu, to mogę podać Wam przykład, który już mnie nawet nie wkurza, a przeraża. Rok temu przyjechał do nas pan po koziołka. Akurat zobaczył moje konie i rozpoczął temat z moim tatą na temat zaprzęgania.Kiedy zaczął chwalić się jak to on nie przyuczał kiedyś klaczy po przejściach do bryczki lejąc ją batem z przyczepionym na końcu gwoździem to myślałam, że zaraz mu dosadnie i brzydko powiem co o tym myślę. Nawet z dumą mówił: "krew jej ściekała z zadu,ale ciągnąć się nauczyła". No co za człowiek.. 🤔 To mnie wkurza 😤
Nie wiem czy az denerwuje, ale hmmm, mocno dziwia mnie te wszystkie osoby, ktore na swoich fcb, fbl elaboraty pisza o tym jak to NIE INTERESUJE ICH to, ze inni o nich mowia, ze sie inni interesuja ich zyciem, czy ze ktos im czegos zazdrosci itp. Czesto w niewybrednych slowy. Czy ja jestem jakas dziwna, czy jak mnie cos nie obchodzi, nie interesuje, to o tym NIE PISZE? Przypomina mi to dziewczece "O jaka jestem brzydka" w oczekiwaniu na " No cos Ty!!" Jak bym sie czula brzydka to bym tego nie artykulowala 😉. Jakbym cos miala w d..e to bym nie miala na wallu 🙂.
Libeerte, Ty weź może pomyśl, że ktoś może być grubszy wcale nie z powodu obżarstwa, a nieuczestniczenie w lekcji wf'u może nie być uwarunkowane lenistwem. Pomyśl zanim coś napiszesz.