Forum towarzyskie »

Kto/co mnie wkurza na co dzień?

omnia, jeśli ktoś ma samochód to nie powinno być problemu, popytaj znajomych. Oby jak najszybciej ktoś się znalazł :kwiatek:
Musze znaleźć jej dobry dom, bo teraz nie mam czasu zajmowac się młodziakiem. a młodziak nie może tylko łazić po łące.
właśnie młodziak jak pochodzi sobie po łące to tylko dla niego lepiej 😉
galopada_, no właśnie o to mi chodziło 😉
Dodzilla, siostro moja duchowa  😎 widzę że mamy dokładnie taki sam problem, co więcej celujemy w te same studia  😁 oczywiście co robi Facella, zamiast uczyć się chemii i biologii? Siedzi w stajni. Słabo to widzę. Ja też bym najchętniej poszła za głosem serca i została w tej stajni na wieki, ale nikt mnie nie zatrudni, żebym jeździła konie i jeszcze kasę za to dostawała.
Boję się, że nie zdam matury odpowiednio dobrze, nie wiem co wtedy zrobię. A jak już zdam odpowiednio dobrze i się dostanę na tę medycynę, to boję się, że nie dam sobie rady... Ja w ogóle nie chcę dorastać  😕 Gdyby nie nowa podstawa programowa (chwała Panu, że się załapałam na "starą"!), to najchętniej bym przekiblowała rok w maturalnej... Panicznie się boję wyjazdu do innego miasta (u mnie nie ma szkół wyższych), studiów, akademika, nowych ludzi, nowego miejsca, samoutrzymywania się...
Facella, dasz radę, bo wyjazd do nowego większego miasta na studia nie jest taki zły. I to mówię Ci ja, domownik zakichany, mało wychodzący z pokoju i książek w liceum, który musiał zamieszkać w obcym mieście, domu z obcym człowiekiem, i dałam radę... nawet konie w 1 tygodniu znalazłam , cudem ale jednak, więc.. powodzenia i z optymizmem "patrzaj" w przyszłość🙂
Facella, A nie chcesz próbować w Niemczech? Tam chyba trochę łatwiej się utrzymać, ale to zależy jak stoisz z językiem. Na Świecie Koni pełno ogłoszeń, poszukaj czegoś 😉
rewir ale ona łazi 24/24. Jednak powoli czas ją brać trochę do pracy. Nieiwielkiej ale systematycznej. A mnie teraz wyszedł hardcore życiowy i młoda się obija na maksa. Trochę za bardzo się obija 😉.
Libeerte, po niemiecku umiem się przywitać, przedstawić, powiedzieć, skąd jestem i się pożegnać  😂 Także to na pewno odpada. No i nie chciałabym (tzn. chciałabym, ale to się na pewno nie uda) całe życie jeździć koni, mój słaby organizm nie za bardzo się do tego nadaje. Teraz, mając ferie, codziennie jestem w stajni i codziennie jeżdżę jakiegoś konia, najczęściej jest to koń sportowy, ujeżdżeniowec w dodatku, więc ile ja się muszę namęczyć nad elementami czy czasem samym ustawieniem, zwłaszcza, że jestem dupa nie jeździec i pomagając Trenerowi, sama cały czas się uczę. Daleko mi do osoby, która mogłaby uczyć konie, a dupoklepom za jazdy się nie płaci. I później nie mam siły prawie na nic... A do medycyny ciągnęło mnie zawsze, jarają mnie operacje i tego typu sprawy.
Facella biedaku, na medycynie to Ty nieprędko będziesz miała okazję uczestniczyć w operacjach. Jeśli lubisz kontakt z pacjentem a obawiasz się o wyniki matury i to, czy podołasz, to może rozważ inne kierunki medyczne, np pielęgniarstwo czy ratownictwo (zwłaszcza, jeśli lubisz pijaczków  :hihi🙂 ?
.
smarcik, wiem, że do operacji to daleko. Ale sama wycieczka do prosektorium w pierwszym semestrze studiów byłaby dla mnie frajdą  😎
Oczywiście, że pochodne medycyny mam w zapasie, aż po radiologię i analitykę medyczną. Wykluczyłam jedynie pielęgniarstwo, bo to wg mnie troszkę parszywa praca (co kto lubi 😉)
Vanilka, no właśnie dla mnie też sam kierunek studiów nie jest problemem ogromnym. Jak już sobie ustanowię cel to tam po prostu dojdę jakimkolwiek w sumie kierunkiem. Tylko właśnie... Czego ja w życiu  W OGÓLE chcę..

e: w sumie najgorsze jest właśnie to, że stoję w kropce, bo kompletnie nie mam motywacji. Motywację ma wtedy gdy wiem jaki mam cel. A tak nawet do matury nie chce mi się uczyć - po co, skoro bez punktu zaczepienia przyszłość widzę jako wielką białą plamę.

Na razie postanowiłam że zrobię sobie rok przerwy, pojeżdżę konno, porobię krótkometrażówki, może zdam maturę z biologii, porobię co się da, mam nadzieję, że odkryję czego tak naprawdę chcę. I tego Wam dziewczyny też życzę, które jeszcze są w podobnej sytuacji ... mentalno-duchowej.
Na razie postanowiłam że zrobię sobie rok przerwy, pojeżdżę konno, porobię krótkometrażówki, może zdam maturę z biologii, porobię co się da, mam nadzieję, że odkryję czego tak naprawdę chcę. I tego Wam dziewczyny też życzę, które jeszcze są w podobnej sytuacji ... mentalno-duchowej.


5 !
Facella, moja przyjaciółka miała praktyki w hospicjum. Też ją jarały operacje, prosektoria, i inne, ale jak przekonała się, jak życie jest ulotne, to cieszyła się, że nie wybrała stricte medycyny, tylko pielęgniarstwo... Jednego dnia rozmawiała z pacjentem, że przyniesie mu książki, bo oboje się w fantastyce lubowali. Na drugi dzień zachodzi do sali z książkami - pusto. Pomyślała, że go przenieśli, albo coś, zapytała w dyżurce i co? A no nie ma, umarł. Stała na korytarzu pół godziny tuląc książki do siebie. No jest to bardzo niewdzięczna strona pracy w szpitalu. Myślę więc bardziej w kierunku farmacji - będę miała 60 lat i będę pierdziała w stołek w aptece. A tak abstrahując, ja też przed maturą spędzałam całe dnie w stajni, dla funu. Teraz spędzam całe dnie w stajni, ale w pracy.To już nie jest takie piękne 😁
Zoriczkowa, z mojego 'roku przerwy na odłożenie jakiejś sumki' wyszło jak na razie 2,5 roku 😁 I chyba zaczyna mi w głowie jednak świtać jakiś wyraźny plan na życie, ale to się w kilku następnych dniach okaże.
Btw, najmniejsze rzeczy najbardziej cieszą. Dzisiaj ubrałam się tak, jak za czasów ogólniaka - czarne rury, czarny longsleeve, czerwone conversy, pociągnęłam oko mocniej kredką, i jadąc na zakupy zrobiłam w moim czarnym (a jakże!) Wieśwozie rockową dyskotekę. Do tej pory mi uśmiech z buzi nie schodzi!
Facella, no to faktycznie 😉 Ale tak sobie myślę, że na kierunkach medycznych jest takie oblężenie...a większość z tych ludzi i tak w przyszłości wiele nie zrobi... Moja znajoma 3 razy maturę poprawiała (i tacy ludzie właśnie napędzają poziom medycyny i zabierają miejsca tym normalnym rocznikom). Ciężko jest 😉 Ale życzę jak najlepiej :kwiatek:
dodzilla pielęgniarki mają dużo częściej do czynienia z sytuacjami jakie opisujesz, śmiercią (może poza faktem, że nie muszą obwiniać się za śmierć na stole operacyjnym). W razie czego, jeśli podczas studiów byłoby to nie do zniesienia, zawsze można próbować dostać się na dermatologię czy radiologię 😉
zoriczkowa, a zdawać do filmówki nie możesz? Choćby na próbę?
Vanilka, zamiast mnożyć twoje wątpliwości i wahania  - krótka piłka. Wybierz sobie ulubiony kierunek studiów humanistycznych na dobrej uczelni i idź - od razu z nastawieniem na karierę naukową i publikacje.
dodzilla, ale hospicjum ma już taką specyfikę, tam są ludzie w terminalnych fazach choroby, śmierć jest na każdym kroku i nic na to nie można poradzić. Większość, o ile nie wszyscy pacjencji hospicjum umierają. W szpitalu umiera tylko pewien odsetek przyjmowanych pacjentów, części da się jeszcze pomóc i to raczej oni są w większości.
Po analityce też będę w stołek pierdzieć do 67. roku życia  😁 Chyba, że cudowny polski rząd postanowi znowu wprowadzić jakieś zmiany dotyczące wieku emerytalnego.
W stajni obecnie jestem 25% dla funu, 25% dla pracy, 50% dla nauki, która na maturze mi się zupełnie nie przyda  😁

Libeerte, a mnie się właśnie wydawało, że kierunki medyczne są tak oblegane, ponieważ po nich łatwiej o pracę i przyszłość po studiach jest już w jakiś sposób przewidziana czy zaplanowana. Zwłaszcza przy niedoborach np. pielęgniarek, położnych (to jest moja b. ciekawa alternatywa 😉)

Wrócę jeszcze do piwnego wyzwania, pojawiła się bardzo ciekawa wariacja tego trendu. Nie wystarczy już wypić 0,5l piwa na raz. Trzeba przy tym zrobić coś szalonego, efektownego, głupiego etc.
filmik, niestety tylko dla facebookowiczów.
Widziałam też wersję z dosiadaniem cielaka i zglebnięciem z niego w piękne błocko  😁
dodzilla, no ja mam nadzieję, że u mnie jednak wyjdzie rok :<
halo, no z jednej strony mogę, ale z drugiej:  no właśnie, nie mogę się tak naprawdę zdecydować czy na pewno to jest to, co chcę robić. Czy to nie jest po prostu zachcianka. Zresztą i tak muszę ogarnąć zdrowie, więc ten rok akurat dobrze mi zrobi. A potem pewnie złożę i na filmówkę i na psychologię. Bądź kto wie co mi jeszcze przez ten czas przyjdzie do głowy. Tyle, że  właśnie muszę się pilnować, żeby potem mi się nie przeciągnął ten rok...
zoriczkowa, a) próba nie oznacza od razu realizacji b) na "talentowe" uczelnie każda próba jest cenna c) zawsze można podjąć decyzję a potem się z niej wycofać, a raczej: zawsze można nie wsiąść do samolotu, a gdy z góry ustalisz, że nie lecisz - to już wsiąść trudno, gdy raptem zmienisz zadanie
(...)
Widziałam też wersję z dosiadaniem cielaka i zglebnięciem z niego w piękne błocko  😁


Nie wkurzyło Cię, że ktoś wsiadał na cielaka? Przecież cielak to odpowiednik źrebaka... Na krowę wsiadałam nie raz, na cielaka nawet nie myślałam...

Wkurza mnie, że po pracy na umowę o dzieło jest tyle papierologii: PIT-4R, PIT-11, PIT-37... O różnych terminach wysłania. (nie wiem, co by było, gdyby ciocia nie zapytała o te PIT-y)
Wkurza mnie brat, który myśli, że jak skończył w szkole policealnej ratownictwo i znalazł pracę, to jest najmądrzejszy (bo studenci na kierunku ratownictwo nic nie umieją) i może się jeszcze bawić w weterynarza (bo RAZ dałam mu zrobić zastrzyk koniowi).
Wkurza mnie, że już nie chce mi się szukać ofert pracy i wysyłać CV, bo i tak mnie nikt nie chce, bo niby doświadczenia nie mam (rozumiem, że nie pracowałam jako instruktor, ale gnój wywalałam), albo nie podadzą szczegółów (ile koni, jaki zakres obowiązków) a pytają, jakie mam wymagania co do płacy.
Wkurza mnie, że mam problemy ze snem albo śnią mi się jakieś kretyńskie sny.
Wkurza mnie, że nie mogę połączyć się z internetem siedząc na swoim łóżku lub w kuchni- muszę siedzieć przy oknie w pokoju brata lub w ,,dużym pokoju".
Wkurza mnie, że moje koleżanki mieszkają tak daleko.
Wkurzają mnie pustki w mojej miejscowości- ze swoich rówieśników widziałam tylko dwie dziewczyny (z innej miejscowości, oddalonej ok.20km) sprzątające ulice. Mam wrażenie, że wszyscy wyjechali za granicę, część na studia...
Wkurza mnie, że wiele rzeczy mnie wkurza, że rozmyślam, kiedy mogłam inaczej postąpić- tych błędów już się nie da naprawić- to też mnie wkurza.

Dementek, nie, bo od razu ową osobę zwalił. Co innego, gdyby ktoś próbował go ujeżdżać. W dodatku to był taki duży cielak, nie mały, już prawie dorosła krowa. Albo nawet dorosła krowa młodo wyglądająca. Nie wiem, nie było napisane, na moje jeszcze cielak.

Wkurza mnie nieprzestrzeganie reguł na hali (warto dodać, że hala malutka), no jak można uparcie jeździć w odwrotnym do wszystkich kierunku czy regulować sobie strzemiona na ścianie?
halo, w sumie wszyscy mi to mówią, może to jakiś znak ! :P
Nie no, ale serio to jeszcze faktycznie przemyślę - chociaż teczkę zrobię, to mi na pewno nie zaszkodzi, a podanie przemyślę :kwiatek:
Boże myślę cały czas o takich rzeczach, a na maturę nie ma już miejsca w mózgu  🤬
Wkurza mnie, że mój brat ma jutro urodziny a ja nie wiem, czy powinnam na nie iść. W skrócie: impreza-niespodzianka w klubokawiarni, którą organizuje jego dziewczyna, ma być dużo ludzi. Dziewczyna jest stosunkowo nowa, rozmawiałam z nią kilka razy. Nikogo więcej tam nie znam. Z bratem łączą mnie takie stosunki, że dogadujemy się dobrze ale rozmawiamy ze sobą raz na jakiś czas na fejsie a widzimy się kilka razy w roku (najczęściej u rodziców na święta itp) mimo że oboje mieszkamy w tym samym mieście. Ja osobiście nie lubię imprez, no i mam dylemat - powinnam iść tam ze względu na brata, czy może jednak wystarczy, jeśli wpadnę do niego następnego dnia z prezentem?  😉
smarcik, pytanie czy masz ochotę tam iść? Jeśli nie koniecznie, to ja bym poszła następnego dnia z prezentem i tyle.
Zdecydowanie nie mam ochoty, nie przepadam za imprezami, a już szczególnie takimi, gdzie nikogo nie znam  😉 dziękuję  :kwiatek:
zoriczkowa, powiem tak, na takich uczelniach oprócz talentu jest rozmowa, a na niej szukają ludzi którzy chcą pracować, chcą się w ten sposób realizować, 'życia poza tym nie widzą' i mają pomysł gdzie oni się chcą znaleźć w tej 'sztuce' i co przez nią przekazać. Znaczy to plus jeszcze przygotowanie z historii sztuki, zagadnień z nią związanych itp.
Nie no, spoko. Zawsze fajnie dostać zapalenia płuc na parę dni przed zawodami w swojej stajni. Super. Zamiast pojeździć to ja leże trzeci dzien jak kłoda... W dodatku nie mam co robić, bo zjarał mi sie laptop a czytanie z telefonu powoduje ból głowy :-( chłop w pracy :-( zwariuje!
Na razie postanowiłam że zrobię sobie rok przerwy, pojeżdżę konno, porobię krótkometrażówki, może zdam maturę z biologii, porobię co się da, mam nadzieję, że odkryję czego tak naprawdę chcę. I tego Wam dziewczyny też życzę, które jeszcze są w podobnej sytuacji ... mentalno-duchowej.


Mogę coś powiedzieć w tym temacie? Moim zdaniem takie przerwy to kompletnie beznadziejny pomysł! 1 rok to kupa czasu tak naprawdę. Widzę po moich znajomych, którzy sobie pobrali dziekanki/w jakiś inny sposób stracili rok, albo i więcej - miotają się dalej na tych studiach, próbują pogodzić to z byle jaką pracą, nie mają czasu na nic i potwornie żałują, że nie dobrnęli do punktu, w którym teraz znajduje się większość ich rówieśników, czyli spokojne pisanie magisterki i podjęcie wreszcie pracy w zawodzie, rozwijanie się, itd. Widzę, że każdy żałuje. A większości jest baaaardzo ciężko wrócić w tryb pracy na uczelni i ich rok przedłuża się w nieskończoność...
Ja odradzam takie rozwiązanie. Póki co nie poznałam osoby, której taki "leniwy" rok by cokolwiek rozjaśnił. Ale może faktycznie komuś może to pomóc? Ja się nie spotkałam...
Ja po maturze zaczęłam jedne studia, dobrnęłam do sesji zimowej (3 miesiące) i podziękowałam 😉 Do października pracowałam jako luzak, jeździłam masę koni i w ogóle wspominam ten czas bardzo fajnie, ale wiedziałam, że to nie jest zajęcia na całe życie 😉 W październiku zaczęłam nowe studia, które po 5 latach będe kończyć za kilka miesięcy 🙂

Nie jest to może analogiczna sytuacja, jak z góry zaplanowany gap year, ale jeśli ma się jakiś plan na życie to mimo przerwy w edukacji się go zrealizuje.

Wkurza mnie pogoda, bo cały czas mam wrażenie, że to jednak nie wiosna jeszcze, że jeszcze sypnie śniegiem, a u mnie tyle roślin już powychodziło z ziemi i kwitną!
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się