ankers, ale mój sprawia podobne wrażenie - stajenny się zachwyca 🤔wirek:, że czeka na żarcie zadem do żłobu obrócony 🙁 (obawiam się, że kiedyś omłot straszny dostawał 🤔mutny🙂 Niektórzy montują pręty w żłobie -żeby tylko pysk się zmieścił, żeby koń nie mógł na bok pyskiem szarpać - nie wiem - jeden pręt u mojego nie pomaga. A samotny posiłek - tak, jak gdyby nigdy problemu nie było.
Wydaje mi się, że nie musiał dostawać omłotu. Moje też stają w stronę koryta i się ślinią przy nim. Mam tylko tak z dzieciakami od jednej kobyły. Kobyła zresztą też tak robi.
Czyli - że jedna staje zadem i jej dzieci też? a reszta - przodem? Byłażby to cecha osobnicza po prostu? To byłaby dobra wiadomość 🙂 Mój ogólnie co do ludzi to sceptyczny jest ;/. Podobno po ojcu. Podobno on świetnie przekazuje maść i... bycie odludkiem. "Ludzkim" 🙂 bo koniom przyjazny.
Chyba to jakaś cecha 🙂 Tylko jej dzieci tak robią. Jak widzą, że idę z papu stają przy korytkach i czekają. Jedna nawet stoi przy korytku i nóżkę podnosi. Matka też tak robiła. Reszta koni wiadomo- szybko sprawdzać co się w wiaderku niesie i dopiero podążają za mną do koryta 🙂
anetakajper, ale mój staje zadem! w stronę żłobu. Z miną "a ja to totalnie olewam". Nie w stronę wejścia "przeciwko człowiekowi" - w stronę żłobu, niezależnie, czy żłób jest przy drzwiach czy na ścianie w głębi. "Drogi" żarcia też nie śledzi. Potem spokojnie podchodzi, wącha i... zaczyna rozsypywać okrutnie, jedząc pełną paszczą i co chwila (czujnie) podrywając łeb - nerwowo się rozgląda. A gdy dostaje sam - je spokojnie i normalnie.
halo, to mógł dostać łomot - jeden z moich emerytów też tak miał po przywiezieniu z dość paskudnych warunków. Bał się podejść do żarcia i jadł z daleka, wyciągając szyję. Zresztą to się potem wyjaśniło, tamtejsza instruktorka miała uroczy zwyczaj torowania sobie drogi do żłobu pięścią 🙄 konie jadły mało i rzadko więc się pchały do owsa, no to znalazła sposób 🙄 zresztą Karuś był tak "wytresowany", że stojąc na czyszczenie w korytarzu obok bali siana nie brał go nawet do paszczy. Raz uszczknął kęs i jak zobaczył, że widziałam to tak się odsadzał, że w końcu się wywalił, porwał kantar i nic, leżał i czekał na lanie 🙁 ech, no ale zboczyłam z tematu.
ankers miałam ostatnio chwilowy problem z rozsypywaniem,poradziło podanie przez kilka dni paszy nie bezpośrednio do żłobu tylko w wiaderku(takie czarne,elastyczne bez ucha).Nie mogła w nim ,,mieszać'' i zapomniało jej się że można sobie rozsypać Gillian ,masakra 😲
na szczęście to już przeszłość i od wielu lat nikt na tego konia ręki ani głosu nie podnosi. Niemniej trochę schizy mu zostało, jeden fałszywy ruch i styki przepalone.
Bo takie urazy zawsze gdzieś w głowie zostają. Mój Siwy stał w za małym kantarze na krótkim łańcuchu, siodłany był na dudce zanim go kupiłam. Miałam go przez 12 lat i do końca jego życia byłam jedyną osobą, która mogła mu założyć tranzelkę. Kantar zawsze odpinany z boku, żeby nie przeciągać przez głowę, bo inaczej obsługa stajni by nie założyła.
Gillian, Żesz, to straszne co mówisz. 🤔 Ok, są pewne "granice" - mojemu nie pozwalam sięgać do trawy kiedy się robi coś innego- ale kurczę, przerażające jest takie wytresowanie konia na zasadzie "NIC kompletnie nie możesz bez mojej zgody bo wpier...". To chyba dobry przykład na przemoc.
ankers, a pomieszanie tego z sieczką? Nawet taką "zwyczajną" słomianą, niekoniecznie zagramaniczną/lucernową/melasowaną/i tak dalej.🙂 Tak, żeby musiał/musiała wolniej przeżuwać i bardziej "interesować się" - zdałoby egzamin? Jak to młode, to może zęby konia bolą i temu wysypuje?
Mój koń ma w żłobie pręty na szerokość pyska zamontowane równomiernie, pozostałość po innym koniu. Myślę, że to zapobiegnie rozsypywaniu owsa, bo koń nie ma możliwości wykonania gwałtownych ruchów w bok pyskiem.
Co do koni gryzących przy czyszczeniu. Moja kobyła jest bardzo wrażliwa i nieufna. Karne szturchanie tylko pogłębiłoby złe zachowania . Przy czyszczeniu na początku naszej znajomości również kłapała zębam w powietrzu symulując atak . Przybierałam groźną postawe i podnosiłam palec dodając coś w stulu " nie" "ej" itd coś krótkiego i ostrego. Poza tym skupiałam się też na tym ,że koń może nie lubić czyszczenia w którymś miejscu i szanowałam jego zdanie. W miejscach wrażliwych wykonywałam jeden ruch szczotką, a nie dziesięc, doprowadzając konia przy okazji do furii...Teraz nie mam problemów, koń zaakceptował dotyk wszędzie, wciąż obserwuję ,że niektóre miejsca są bardziej wrażliwe od innych ,ale kobyłka stara się tolerować szczotkę i nie rzuca się na mnie.... czasem stuli uszy, czasem zrobi złą minę... Gdy przypominam sobie ,jak wyczyszczenie jej zajmowało mi godzinę (jeden ruch szczotką, 2 minuty dreptania w kólko i wściekania się), to jestem z niej naprawdę dumna 🙂
Mój koń ma w żłobie pręty na szerokość pyska zamontowane równomiernie, pozostałość po innym koniu. Myślę, że to zapobiegnie rozsypywaniu owsa, bo koń nie ma możliwości wykonania gwałtownych ruchów w bok pyskiem.
A co to za problem - starannie wyciągnąć pysk ze żłobu - i dopiero - chlast? 🤣
Znajdzie się jakaś dobra dusza, która mi poradzi? Otóż od 10 miesięcy jestem szczęśliwą właścicielką konika polskiego. Współpracuje nam się świetnie, po za tym, że to konik po przejściach. Prawdopodobnie przez 5 lat nie był uczony podawania kopyt, jak przyjechał do rekreacji, to po prostu nie umiał, tracił równowagę, kładł się, skakał na 3 nogach, wyrywał. I wiadomo jak to w większości szkółek - kowal nie będzie się bawił z koniem. I ja to naprawdę rozumiem, wiem, że kowal też człowiek, ma tylko jeden kręgosłup i jedno zdrowie. Ale faktem jest, że mój koń dostał kilka razy pilnikiem w brzuch, albo prosto w kręgosłup. I teraz reaguje alergicznie na wszystkich kowali, a ja nie wiem już co mam robić. Konik jest już nauczony podawania nóg i stania spokojnie - ja nie mam żadnych problemów z wczyszczeniem, umyciem, wyszorowaniem, posmarowaniem i ogólnie mi pozwala na wszystko i stoi. Radzono mi, aby jak najwięcej osób, szczególnie mężczyzn "pracowało" mu przy nogach - podnosiło, czyściło, głaskało, trzymało. Jak ktoś jest w stajni, to zawsze o to proszę. Często też przyjeżdżam z chłopakiem, który mu czyści i szoruje nogi. Problemu nie ma. Drugim tropem było to, że być może reaguje tak na narzędzia. I dostałam radę, aby robić wokół jego nóg dużo szumu, machać różnymi rzeczami, pukać, dotykać. Problemu nie ma.
Ale problem nadal jest przy kowalu. Z tylnymi nogami nie - tyły podaje ok. Ale jeżeli chodzi o przednie nogi to grzebie, wyrywa i się dość wysoko wspina. Ja już nie wiem co mam robić. Dwóch kowali ostatnio odmówiło mi przyjechania, jeżeli on nadal tak się zachowuje.
Macie jakieś rady? Dodam, że na dutce zachowuje się jeszcze gorzej. Jestem załamana... 😕
Co to za kowal który walnął konia w kręgosłup! Jeszcze pilnikiem! Nosz, kurde 🤔 Kowale - też ludzie, ok, ręka im się często trzęsie :/ ale pilnikiem w kręgosłup to cios poniżej pasa. LatentPony, Idąc tropem tego co powiedziałaś... wydaje mi się, że nie mężczyźni i szum jest problemem, tylko... cała sytuacja kojarzona na zasadzie "przyjeżdża KOWAL. nie mężczyzna, nie szumiący, nie narzędzia, tylko KOWAL". I jest problem. Takie skojarzenia bardzo fajnie widać na przykładzie z weterynarzami -> niektóre bojaźliwe konie robią się niespokojne, kiedy weterynarz tylko do stajni wejdzie. Na Twoim miejscu próbowałabym a) ściągnąć kowala-oazę spokoju, który nie spieszyłby się do 30 klientów i mógłby zrobić te kopyta trochę dłużej niż "standardowo" b) uprzedzić kowala, że koń problemowy [no, tylko nie na zasadzie "o panie, bo ten koń to diabeł wcielony, 5 ludzi nam zabił!" tylko spokojnie 🙂 ] i poprosić, żeby go jakoś tak "ulgowo" potraktował c) zaopatrzyć się we wiadro z owsem/musli/czymś, co koń bardzo lubi i karmić go tym, podczas gdy kowal będzie prosił o nogi. Jedzenie - świetna karta przetargowa. Konik polski powinien szybko skojarzyć, że najlepiej będzie mu się jadło, kiedy będzie stał spokojnie, tak myślę. Aaa, jeszcze coś - może ci kowale za wysoko podnosili nogi? Przy kucykach się klęczy, duże konie, to duże konie, ale przy takich koniach "pół na pół", niektórzy kowale [szczególnie duzi, wysocy] podnoszą wysoko nogi, wyżej niż koń chciałby. Może dlatego tracił równowagę wcześniej?
ja uprzedzałam kowala, że jeden koń nerwowy a drugi odczuwa bolesność przy zginaniu - i nie było ani krzyków, ani wyzywania, ani przepychania, ani bicia. Spokój, spokój i jeszcze raz spokój i delikatność, a przecież też się spieszył... Jak sobie przypomnę co wyprawiał poprzedni i jak wyzywał mojego konia za to, że wyrywa nogę bo go boli, to aż mi się niedobrze robi :/
LatentPony - a ktorzy kowale przyjezdzaja do Ciebie na Klaudyn? bo do mnie przyjezdzal (i nadal przyjezdza pHenryk), ktory mojego konia - baaaaaardzo problematycznego jesli chodzi o zadnie nogi, i to duzego, 170 w klebie - bez problemow wiekszych robi. no i jakos nie ma wiekszych problemow, a jak cokolwiek bylo to na lakomstwo go pacyfikowalismy - albo slonecznik w wiadro, albo jakies jablko do gryzienia.
Ale problem nadal jest przy kowalu. Z tylnymi nogami nie - tyły podaje ok. Ale jeżeli chodzi o przednie nogi to grzebie, wyrywa i się dość wysoko wspina. Ja już nie wiem co mam robić. Dwóch kowali ostatnio odmówiło mi przyjechania, jeżeli on nadal tak się zachowuje.
Macie jakieś rady? Dodam, że na dutce zachowuje się jeszcze gorzej. Jestem załamana... 😕
O proszę jakbym czytała o swojej Daguni 😂 Normalnie to samo! Tył podaje, a jak przychodzi robić przód to amok!!! Łącznie ze świeczkami, wywracaniem się. Na dutce -podwójny amok, na śpiochu tak wywaliła świeczkę że głową przydzwoniła w sufit (na szczęście drewniany sufit)
Ale my znamy powód - w wieku roku została okuta 👿 i od razu zagwożdżona. Później była robiona tylko na śpiochu i dudce. Jak do mnie przyszła to kuliśmy 2 godz. tylko przód! z tyłem zero problemu. Nie pozwoliłam założyć dudy , ani tym bardziej podać śpiocha. Zaczynamy zawsze od tyłu, później robimy ten nie zagwożdżony przód, a na końcu noga z którą jest zawsze problem - trwa to o wiele krócej i stresuje się tylko przy tej nodze. Jak zaczynaliśmy od przodu to koń był już podkurzony całą sprawą i trwało wszystko długo
Czy wiecie jak oduczyc kopania przednimi nogami (dosłownie) -nie grzebania, chodzi o hucuły ze stajni gdzie uczę, problem pojawia sie przy czyszczeniu, na każdą reprymendę odpowiadają machnięciem przednią girą lub wręcz naskoczeniem na człowieka i troche sie obawiam bo moi uczniowie to same dzieci i nie chce zeby komus stała sie krzywda dlatego musze z nerwusami popracować tylko nie wiem jak je tego oduczyc bo ja moge wypracowac szacunek a co z dzieciakami? Jak je przekonać że każdego człowieka muszą szanować i nie wolno nikogo kopać? Najgorsze że to nie moje konie i nie mam dla nich zbyt wele czasu ale jak trzeba to poświęce im uwagę aby tylko jeźdźcom nie stała sie krzywda, to naprawdę niebezpieczne.
Należy zastosować "niewygodę" w tej sekundzie, w której koń podnosi nogę. Wachlarz "niewygód" jest szeroki. A dzieci niech się nie zbliżają bez dorosłych, czy instruktora. Po prostu.
Uwaga uwaga! Prosty sposób na "rozsypywaczy" ❗ Ogólnie na rozsypywaczy, nerwusów i kopaczy przy jedzeniu. Jest tak prosty i tak tani, że aż się dziwię, że spotkałam się z tym pierwszy raz w obecnej pracy (konie mieszkają w stajni otwartej, z dużym padokiem) i nigdy wcześniej sama na to nie wpadłam. Wiadro i sznurek! 🏇 Dziób w wiadro, sznurek za uszy i koń może sobie robić co chce, łazić, przemieszczać się, machać głową, a nie rozsypie ani ziarenka. Taki kaganiec jakby. Wiaderko musi być odpowiedniej wielkości, nie za duże. W ten sposób można nakarmić w sposób indywidualny (różnymi rodzajami i ilościami paszy) stado koni chodzących po padoku. Nikt nikomu nie wyjada, nikt się nie kopie, każdy ma dziób w swoim wiadrze i po sprawie. Oczywiście konie zgłaszają się po swoje wiadra do stajennego w odpowiedniej kolejności wedle hierarchii, wtedy mają miejsce małe przepychanki, ale to trwa chwilę, a samo jedzenie odbywa się już bardzo spokojnie. Uważam, że to fantastyczne rozwiązanie do zastosowania także w boksie, dla nerwusa.
Miło przeczytać, że nie tylko ja mam taki problem z kowalem. Ale naprawdę już załamuję ręce i po prostu nie wiem co robić, bo problem występuje TYLKO przy kowalu. To że wyrywa - ok. To że grzebie - ok. To że łazi i się kręci - ok. Ale najgorsze jest to, że jak się wspina to naprawdę nie ma jak mu zrobić tych nóg i stanowi zagrożenie dla wszystkich wokół... Nie wspina się tak wysoko aby był zagrożeniem dla siebie. Ale wystarczająco wysoko, aby mnie przednimi nogami trafić w biodro, co nie jest przyjemne.
Raz była u mnie kobieta, która werkuje konie naturalnie. Bardzo sobie chwalę jej podejście do koni, ale powiedziała, że jezeli koń się nadal tak zachowuje jak się zachowywał, to nie przyjedzie drugi raz. Teraz spróbujemy z Liszką, ze względu na to, że pamięta tego konia jak chodził jeszcze w rekreacji i wie czego może się spodziewać.
Oczywiście odkąd go mam nigdy nie pozwoliłam kowalowi na uderzenie go czymkolwiek. Zawsze dzwonię i od razu opisuję sytuację i proszę o cierpliwość i spokój. Jeżeli kowal nie może mi obiecać tych dwóch rzeczy, to po prostu dziękuję i dzwonię po innego.
Oczywiście nagradzam każde dobre zachowanie, zawsze mam coś w kieszeni. Przed wizytą kowala porządnie go zmęczę, aby miał mniej siły na walkę.
Uwielbiam mojego konia i nie zamieniłabym go na żadnego innego, nigdy w życiu. Nawet gdyby mieli mi dać konia klasy grand prix. Ale tak zachowujący się koń przy kowalu to po prostu koszmar... I stres co 2 miesiące dla wszystkich - i konia i mnie i kowala.
Bursztynowata podobną lub tą samą metodą, co była obgadana o wyrywaniu nóg. jak uspokoisz konia i nie będzie wyrywał to wtedy będzie dawał czyścić [ przynajmniej mój koń miał taki przypadek... nie dawał czyścić bo wyrywał lub próbował się kłaść, ale powoli, powolutku po pracy zaczął nie wyrywać i być spokojny i wtedy dawał czyścić ] no chyba że Cię źle zrozumiałam🙂 a jeśli się nie mylę to wyrywanie było tu już opublikowane :kwiatek:
warto wzywać kowali , którzy sami mają problemowe konie. Ja mam takiego kowala i on mnie przynajmniej rozumie.... mój koń nie lubi obcych facetów i lubi to zademostrować,ale on ma duuużo cierpliwości , bo sam ma taką kobyłkę.
Zatkało mnie twoje pytanie 🤔 Szczerze mówiąc - nie mam pojęcia 👀 Jeśli koń opanował poprawne zagalopowanie z kłusa - dlaczego ma nie zagalopować ze stępa? Ew. można sobie pomóc paroma krokami "łopatką do wewnątrz", żeby lepiej "uruchomić" zad.
Jest jakiś sposób żeby oduczyć konia przeskakiwania ogrodzenia? Bo ja już siły nie mam... Nie ma zbytnio możliwości podniesienia go. Teraz naprawiliśmy ogrodzenie jednym z pastwisk, koniska na dniach mają zacząć wychodzić i boję się, że jak jeden przeskoczy to reszta ruszy za nim. Oprócz tego dla niego nie są przeszkodą żadne lonże, linki i tym podobne rzeczy... po prostu galopuje i bierze wszystko na klatę aż dana rzecz się nie przerwie lub nie wyrwie z tego, do czego jest przyczepiona. A pierwsze pastwisko, przez które konie przebiegają na drugie jest ogrodzone pastuchem tylko. Będę wdzięczna za rady, bo inaczej będzie musiał zostać w stajni jak inne zaczną wychodzić.
grast, Nie wiem czy konia da się oduczyć przeskakiwać, ale..... ogrodzenie na solidnych słupach zrobione z szerokiej i mocnej taśmy na jelenie albo inne dziki+wysokie na tyle, że koń nie byłby w stanie tego przeskoczyć ( 3 m? )+ podłączone do solidnego elektryzatora nie dałoby rady?
Miło przeczytać, że nie tylko ja mam taki problem z kowalem. Ale naprawdę już załamuję ręce i po prostu nie wiem co robić, bo problem występuje TYLKO przy kowalu. To że wyrywa - ok. To że grzebie - ok. To że łazi i się kręci - ok. Ale najgorsze jest to, że jak się wspina to naprawdę nie ma jak mu zrobić tych nóg i stanowi zagrożenie dla wszystkich wokół... Nie wspina się tak wysoko aby był zagrożeniem dla siebie. Ale wystarczająco wysoko, aby mnie przednimi nogami trafić w biodro, co nie jest przyjemne.
Ale tak zachowujący się koń przy kowalu to po prostu koszmar... I stres co 2 miesiące dla wszystkich - i konia i mnie i kowala. - poradzilas sobie z tym? Jesli tak-bardzo prosze opisz,co robilas(robisz)-mam ten sam problem.Wczoraj byl kowal-dal rade zrobic tylko przod,bo kon byl juz tak zestesowany,ze tyly zostaly przelozone na jutro.....z gory dziekuje. Najdziwniejsze jest to,ze dopiero wczoraj wystapil ten problem-wczesniej nie bylo idealnie ale jednak o wiele lepiej🙁((
Bea1 - czy z poprzednim struganiem było wszystko OK? Nic konia nie wystraszyło? Nie był zacięty, nagwożdżony, nic go nie bolało po? Nie był szarpany w trakcie strugania? Jedynym wyjściem według mnie jest spokojny kowal, który się nie spieszy i chce koniowi poświęcić tyle czasu ile trzeba. Jesli zwierzak się boi, to nie trzymać go na siłę, raczej puścić jak wyrywa nogę i natychmiast prosić znowu, nie podnosić nogi, tylko właśnie prosić konia o podniesienie, no i wykluczyć okoliczności stresujące - spokojne miejsce, drugi koń obok dla uspokojenia, nie krzyczeć, nie szarpać. Podstawa to spokój bijący od osoby która się ma koniem zająć, bez tego nie ma szans. Ciężko się takie coś naprawia korespondencyjnie 🙁 na żywo z kilkoma bydlakami mi się udało. Powodzenia...