Forum konie »

Zadziwiające, nietypowe ogłoszenia

Perlica, Taki jednorazowy suckes to akurat można wytłumaczyć szczęśliwym trafem czy tkzw. educated guess - pewnie właścicielka opowiedziała całą historię konia i co wykluczyli, na jaką noge kuleje. A czipy tak jak sama mówisz cięzko wykrywalne i czesto rzutuja na kulawizne ‘znikad’, magiczka strzelila i trafila - nawet zepsuty zegar pokazuje dwa razy dobra godzine. Osoba poleca ja dalej i pewnie u niektorych trafi, u niektorych nie - innym powie to co sobie zainterpretuja tak jak im wygodnie (czyli tak mniej wiecej, jak działa tarot).

Ja na takie OHL czy inne magiczne grup patrze z pespektywy mojej branży, czyli pod katem social enginnering. Generalnie ciekawy temat i mechanizm, tak jak scam gdzie typek zebral grupy ludzi i dzwonil do nich z predykcja, jednej ze zainwestuj w X bo spadnie, a drugiej nie inwestuj w X bo wzrosnie. Kolejnego tygodnia dzwonil juz tylko do osob z grupy, gdzie akurat predykcja sie sprawdzila i robil to samo z firma Y. No i w tygodniu kolejnym, do tych co znowu zgadl i kierowal ich, by wykupili to i tamto i oni sie na to lapali - bo przeciez dwa razy stracili okazje, a tutaj taki ekspert i wszystko sie wczesniej sprawdzilo i nawet go ludzie polecali dalej.

Więc jak ktoś ma gadane, umie w psychologie i socjologie, wątpliwą ma kszte charyzmy i w to w swiecie guru, sekt, scammerstwa to sobie moze poradzic - bo ludzie do zlapania zawsze sie znajda. Tylko koni i innych poszkodowanych potem żal.
Pacisx, no innej historii nie znam niestety, a i sama nie bardzo wierzę w takie rzeczy, bo jestem team nauka.
Jednak czasami są rzeczy niewytłumaczalne naukowo.

Za to z czipami sprzedawałam kilka koni w życiu, które miały czyste rtg i zero problemów przez lata startów, a na tuv wychodziły czipy, bo albo inna lampa ( nowsza i jaśniejsza) albo dodatkowe projekcje pod innymi kątami zrobione😉
Ja kiedyś w akcji desperacji ( namówiona przez „uduchowioną” koleżankę) po rocznym leczeniu konia na wrzody skorzystałam, dużo nie zapłaciłam, bo chyba 250zl? Co przy innych poniesionych kosztach było kropla w morzu 😆 i kurde kilka było rzeczy które zaskakująco się sprawdziły, najbardziej pamiętam że babka naciskała na sprawdzenie zębów z prawej strony bo koń czuje ból, kurde zdjęcia rtg robiłam z pół roku temu przy kontrolnej wizycie z racji wieku konia, wszystkie zęby super. No ale wezwałam wetke i okazało się że koń ma spore rozcięcie właśnie z prawej strony 😬 ogólnie nie rozwiązało to ani trochę naszych wrzodowych problemów ale ta trafiejka siedzi mi w głowie 😅
lhp, tego nie wiedziałam, bo nigdy o tym nie słyszałam.
Zawsze skierowanie na MR było w przypadku kulawizn "od miękkich".
Jednak znam np konia którego zdiagnozowano MR, i leczono i efekt był zerowy.
A faktyczną przyczynę pokazała dopiero scyntygrafia ( od której teraz niby się odchodzi) w DE.
Tak czy siak była to jednak inna noga i inny staw.

Jako ciekawostka: Jest jeden MR na świecie do kolan, chyba w UK teraz, z tego co słyszałam.

Perlica, każde badanie ma swoje zastosowanie, najbardziej efektywne (jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie czynniki łącznie czyli dostępność, koszty i ogólną skuteczność) w wykrywaniu czipów jest RTG, TK jest lepsze jeśli chodzi o stricte możliwości diagnostyczne, ale tu dostępność jest słaba i jest to badanie dużo droższe. Co do MR i kości generalnie, to są rzeczy do których się nadaje, są takie do których jest to metoda najlepsza, a są takie do których nie nadaje się w ogóle, muszę też skorygować swoją poprzednią wypowiedź, bo bardzo małych czipów (takich powiedzmy do 3-4 mm) można nie zobaczyć, ale takie od 0,5 cm w górę jak najbardziej. Tyle że nikt nie będzie diagnozował czipów w rezonansie, bo to jak wyjeżdżanie z armatą na muchę, do tego konkretnego celu jest to badanie gorsze niż TK, do tego jeszcze gorzej dostępne i jeszcze droższe.
Co do tego, że padła jakaś diagnoza w MR, było leczenie ale bez efektu pamiętaj o jednym - badanie (nawet najlepiej zrobione) to jedno, a jego interpretacja (opis) to zupełnie inna para kaloszy, opis mógł być po prostu błędny. To samo tyczy się wszystkich badań obrazowych.
Piękne pożegnanie konia… i równie piękne zdjęcia 🙃
IMG_0398.png IMG_0398.png
IMG_0399.jpeg IMG_0399.jpeg
IMG_0400.jpeg IMG_0400.jpeg
I jeszcze facet sobie strzelił fotkę z koniem prze uśpieniem i po uśpieniu …
lhp, ciekawe co piszesz, choć przepraszam , nie do końca łapię,
Jeśli rozmowa o czipach i tym,że nie był widoczny czip na standardowych projekcjach rtg, to jednak wiadomo ,że musiał być malutki, bo duźy jednak byłby widoczny.
Więc, nie ma sensu robić MR, nie tylko z pkt widzenia finansowego , ale i diagnostycznego jednak.
Zgadzam się co do opisu, bo to jednak juz u ludzi jest problem, a co dopiero u koni.
Dodałabym jednak,że najważniejsze to jest najpierw dobre klniiczne i znieczulenia, co by wiedzieć, która noga jest pierwotnym problemem.
Bo w przypadku konia o którym pisałam nie był problemem akurat odczyt ( choć moźe i był, tego się nie dowiemy) ale to ,że przód był tylko już efektem , zepsutego tyłu. Dopiero operacja zadu naprawiła konia i znalazł to dopiero lekarz w DE.


Perlica, taki scenariusz jak mówisz też jest możliwy, że znaleźli skutek, a nie przyczynę, a ta mogła być zupełnie gdzie indziej. Nie dowiemy się.
Z tymi małymi czipami w MR to też zależy jaki protokół jest wykonywany, czy leci warstwą 5 mm, 4, 3, a może są sekwencje 1mm, co to za maszyna jest (nisko czy wysokopolowa), czy da radę w ogóle tak zrobić. Ale tu mówimy o czipach bezobjawowych, bo jak to jest objawowe i nawet bardzo małe, to dlatego jest objawowe, że drażni/uszkadza na ostro lub przewlekle sąsiadujące struktury, a nic nie pokaże lepiej np. podchrzęstnego obrzęku, bardzo dobrze można zobrazować też uszkodzenia chrząstki, więzadeł itp. Czyli zobaczymy uszkodzenia, których w ogóle nie zobaczymy w RTG i bardzo słabo lub również wcale w TK, będziemy wiedzieli że coś jest i w jakiej dokładnie okolicy. Tylko dalej, jak są metody dużo bardziej dostępne i znacznie tańsze, a w 90 kilku % przypadków wystarczająco skuteczne, to MR nie ma tu zastosowania, może do tych trudnych przypadków gdzie inne metody zawiodły a są podejrzenia/symptomy gdzie szukać.
lhp, dziękuję za fachowe wytłumaczenie
lhp, Perlica, ciekawa dyskusja. Jesli chodzi o uzycie MR (czy nawet TK) jako badania przesiewowego, to to by byla totalna kaplica. Juz mamy 5 interpretacji jak sie pokaże trzem wetom to samo RTG.
karolina_, przesiewowo zastosowanie tych metod u koni jest nierealne, tu wchodzi w grę jedynie zastosowanie diagnostyczne, gdzie wcześniej była mowa o przypadku z teoretycznie czystym RTG, ale koń objawowy i w toku diagnostyki wyszło, że jednak czip. Niestety ludzie się ekscytują metodą, a to nie metoda robi gro roboty, a jej właściwe zastosowanie i właściwa interpretacja obrazów, w korelacji z kliniką. W zasadzie dla pełnego obrazu należałoby mówić nie „czyste RTG”, a „czyste RTG w wykonaniu i interpretacji XXX”.
lhp, dokladnie - dlatego w umowe sie wpisuje, kto i kiedy wykonal RTG, ktore zaakceptował kupujacy. Ale i tak, w ogole nie rozumiem fiksacji na każdy maleńki osteofit czy rowek trzszczki na rentgenach. Większość kontuzji to tkanki miękkie, a koni kulawych bez diagnozy z czystymi zdjęciami jest na pęczki. W druga strone, sa tez konie co maja rozne rzeczy w RTG a chodza do lat poznych nastu sport. RTG czy inne badania obrazowe to pomoc do obrazu klinicznego a nie polisa ubezpieczeniowa ze sie konik nie zepsuje. A ludzie tak do tego podchodza.

Niedługo czeka mnie trzecie (!) w ciagu niespełna roku RTG tego samego konia, ktory wg wszystkich wetow z którymi ja go konsultowałam jest czysty. Klinicznie tez czysty. Ale, sa rozne interpretacje, do tego zdjecia sprzed kilku miesiecy juz sa stare. I tak kon, ktory jest surowy i nic nie robi ma 3 zestawy RTG tylko dlatego ze jest na sprzedaż. Olimpijskie konie nie maja tak dużo cykanych zdjec.
a za 2 lata będzie świecić 🙂
blucha, juz nie przesadzajmy, sa sytuacje ze i ludzie maja pierdylion zdjec w ciagu tygodnia a nie roku. Nie zabronię przecież klientom wykonania własnych zdjec. Czy uwazam ze jest w tym sens i logika? Mozecie sie domyslec, ale to juz moja prywatna opinia.
blucha, nie powielaj szkodliwych stereotypów proszę cię…
a za 2 lata będzie świecić 🙂
blucha, co za bzdury, nie ma takiej możliwości
no dobra po dwóch latach przy tej statystyce mozże jeszcze nie 😉 ale jeden TUV to 12-18 naświetleń x4 w roku x 2 lata to mamy ok 100-120 naświetleń , mało czy dużo ?
Facella , Ihp tutaj pytanie do was
- czy zakładacie do zdjeć rtg konia ołowiany fartuch ?
- czy rozbiąc swoje RTG radiolog pyta czy nie jesteście w ciąży ? dlaczego ?
jakiś czas temu na re-volcie był temat poruszany , ktoś napisał że nie mozna sobie juz pojść zrobić RTG bez skierowania od lekarza , dlaczego ? skoro byłoby to bezpieczne to dlaczego nie można sobie robić co np miesiac rtg chcąc ,,obejzeć , swoje kości ? powinno być płace i robię prawda ? za moich młodych lat co roku do badań okresowych robiono rtg płuc , teraz sie już nie robi, dlaczego ? z oszczędności czy jednak z innego powodu ?
blucha, dobra, po kolei. Mamy tkanki mniej i bardziej wrażliwe na promieniowanie X (czyli rentgenowskie, czyli to które jest w RTG, mammografii i TK). I płód jest najbardziej wrażliwą tkanką, ergo pochłonie tego promieniowania najwięcej. Każde RTG czy TK uszkadza w pewnym stopniu komórki, u rozwiniętego organizmu są one bardzo szybko zastępowane komórkami zdrowymi. Ale w przypadku płodu, który po pierwsze ma tych komórek względnie mało (zależnie od fazy rozwoju), po drugie intensywnie się rozwija, promieniowanie jest zwyczajnie szkodliwe, bo to nie jest w pełni rozwinięty organizm. Dlatego nie robi się RTG w ciąży, bo to prosta droga do wad rozwojowych.
I tak, ja zakładam ołowiany fartuch zawsze, co gorsza niektórzy koledzy po fachu olewają osłony robiąc RTG i muszę się domagać 🙄 ale jeden tuv konia bez osłony nie zabije nikogo – ani konia, ani weta, ani pomagaczy. I tak, stałam do tuvu bez osłony z dwa razy w życiu.
Nie można robić RTG bez skierowania OD WIELU LAT bo mamy prawo atomowe to raz, a dwa ludzie to debile, to tak w skrócie. Nie rozumieją, że mówi się, że RTG jest bezpieczne – przecież technik "ucieka" za ołowianą osłonę. Nie będę się tu rozpisywać matematycznie w dawki i ich dopuszczalne normy, ale ja miałam do 120 pacjentów na jednej zmianie, większość miała po 2-3 projekcje, część mniej (klp do medycyny pracy to jedno zdjęcie), część więcej (cały kręgosłup ap+bok to 6-8 projekcji), można powiedzieć że średnio robiłam 300 pojedynczych zdjęć RTG DZIENNIE, czyli 1500 tygodniowo, czyli 6000 miesięcznie, czyli 72000 rocznie. Taka ilość promieniowania nie zabije, ale bez osłon zaszkodzi, a dopiero po latach pracy zabije. Ale pacjentowi który ma i 100 zdjęć w roku nic nie będzie, jedno TK to równowartość 200-400 zdjęć klp. Promieniowanie tła to jak 300 zdjęć klp rocznie. Więc nie, 100-120 naświetleń w dwa lata to nie jest nawet blisko by było dużo.
W badaniach z użyciem promieniowania X jest zasada, która też wyklucza robienie RTG na "widzimisię" – ALARA, czyli as low as reasonably available. Stosujemy najmniejszą dawkę promieniowania jaka jest zasadna w danym badaniu. Czyli nie wykonujemy badań niezasadnych, bo najlepszą metodą ochrony radiologicznej jest unikanie promieniowania.
Nie robi się RTG płuc przy badaniach okresowych właśnie ze względu na powyższą zasadę. Pracownicy narażeni np. na pyły dalej mają RTG klp w badaniach okresowych, ale na chusteczkę to korposzczurom?
I jeszcze jedno. Dwa TK dzień po dniu zaszkodzą bardziej niż dwa identyczne TK w odstępach miesięcznych. Organizm potrzebuje czasu na regenerację. I tyle.
Wszystko, absolutnie wszystko (woda też) jest szkodliwe, ale to DAWKA czyni truciznę.
Facella dziękuje za obszerne wyjaśnienie, ale ... najlepszą metodą ochrony radiologicznej jest unikanie promieniowania., jesli przed czymś należy stosować ochrone to w 100 % bezpieczne nie jest prawda ?
blucha, nic nie zrozumiałaś z mojego posta, prawda...? 🙃
Wody też unikaj bo nie jest w 100% bezpieczna. Można się utopić, zachłysnąć i umrzeć albo przewodnić i zatruć (tak, można zatruć się WODĄ). Filtry UV stosujesz w lecie?
zrozumiałam tyle że próbujesz przekonać mnie ze promieniowanie jest tak małe że nieszkodliwe ale ...stosujesz środki ochrony, są ,,odgórne,, zalecenia jak nie trzeba to nie naświetlać, a twoja praca jest zaliczana do warunków szkodliwych 🙂
nie, filtrów nie stosuje
blucha, nie, praca elektroradiologa nie jest zaliczana do warunków szkodliwych od co najmniej 10 lat. Stosuję środki ochrony, bo mam o wiele wyższe narażenie niż przeciętny człowiek. "Odgórne zalecenia" wynikają z troski o pacjenta i ochrony pracowników przed pozwami od idiotów. Pacjenci notorycznie kłamią. My nie jesteśmy w stanie zweryfikować czy faktycznie kobieta nie jest w ciąży – dlatego podpisuje oświadczenie, bo na gębę to się potem w sądzie kończy. Tak samo nie bylibyśmy w stanie zweryfikować przy braku skierowań, czy dany pacjent nie zrobił sobie już pięciu tomografii w tym miesiącu, bo nie rozumie ryzyka jakie idzie za brakiem czasu na regenerację.
Nie wiem po co ja się jeszcze produkuję, skoro moje wykształcenie jest niczym w porównaniu do twojego chłopskiego rozumu. Nie próbuje cię do niczego przekonać tylko (jeszcze) cierpliwie wyjaśniam wątpliwości, które same przytoczyłaś i odpowiadam na zadane pytania, bo tak się składa że mam wiedzę, umiejętności, doświadczenie i panstwowy papier.
No widzisz, a UV w nadmiarze też szkodzi.
no dobra po dwóch latach przy tej statystyce mozże jeszcze nie 😉 ale jeden TUV to 12-18 naświetleń x4 w roku x 2 lata to mamy ok 100-120 naświetleń , mało czy dużo ?

blucha, zdecydowanie pomijalnie mało. Weźmy też pod uwagę masę ciała konia i długość jego życia. Ale nawet gdyby nie to, to jest to pomijalnie mało. Tak jak Facella napisała, jedno TK to odpowiednik setek zdjęć RTG, a są pacjenci co całymi latami mają wykonywane po 2 olbrzymie badania TK w roku (3 obszarowe, z kontrastem) i żyją, oczywiście wtedy po kilkunastu latach takiego obrazowania powikłania przyjętej skumulowanej dawki promieniowania są realnym zagrożeniem, aczkolwiek dalej nie jest to sprawa częsta. No i jest też coś takiego jak stochastyczne skutki promieniowania, co wyjaśnia że tak powiem tendencję do unikania promieniowania tam, gdzie unikanie go jest zasadne (czyli właśnie np w środowisku pracy, bo do pracy chodzi się codziennie, latami, a nawet dziesięcioleciami; czy nie wykonywania sobie co chwilę badań z wykorzystaniem promieniowania totalnie bez wskazań, bo takie widzimisię), acz trzeba umieć czytać ze zrozumieniem i rozumieć, co się czyta. No i jest też teoria hormezy radiacyjnej, ale tu komentarz jak wyżej. Generalnie do wszystkich tych informacji można dotrzeć, rzetelnych źródeł jest wiele, także polecam, celem nie powielania bzdur.
W ogóle od RTG się nie świeci bez względu na to ile ich się wykona 🙂 ofiary Czarnobyla też nie świeciły, a przyjęły śmiertelne dawki promieniowania. Fale X nie są w zakresie widzialnym dla ludzkiego oka. To świecenie chyba wzięło od tych uranowych naczyń i radowych zegarków, które świeciły w ciemności, tylko że to jest zupełnie inny rodzaj promieniowania. Są ludzie, co mają w domach całe gabloty ze szkłem uranowym i czujniki Geigera dostają jebla w ich mieszkaniach...
Inny przykład, można oszacować, że Maria Skłodowska-Curie przez 30 lat kariery zawodowej przyjmowała dawkę promieniowania wynoszącą około 20 Sv rocznie, co odpowiada około 3000 (!!) standardowych (nie niskodawkowych) badań TK klatki piersiowej. 3000 badań TK rocznie, przez 30 lat. I zmarła z tego powodu dopiero w wieku 67 lat. A nosiła rad po kieszeniach, trzymała w szufladach, oczywiście niezabezpieczony, jej notatki do dziś są radioaktywne, trzymane w ołowianych skrzyniach. Mam nadzieję, że to daje pewien obraz.
Gdzie tu 100 zdjęć RTG dla konia, nawet 5x w roku, jak to łącznie nie będzie nawet odpowiednik jednego solidnego badania TK.
ok, przekonałyście mnie, od teraz nie zakładam fartucha 🙂
lhp, jeszcze ciekawiej się robi jak pomyśleć, że gdyby Maria Skłodowska przyjęła jednorazowo dawkę promieniowania, jaką przyjęła przez całe życie, to nie dożyłaby kolejnego roku po czymś takim. Ale rozłożone na 20 lat zabiło powoli.
To zupełnie jak z alkoholem. Można zapić się na śmierć przy jednym posiedzieniu i można zapić się na śmierć przez 20 lub więcej lat. Może teraz łatwiej to będzie niektórym pojąć…
lhp, Facella, to tyle z Waszego produkowania się - tak standardowo 😜 dlatego podziwiam lekarzy i wetów, którzy latami tłumaczą w kółko te same rzeczy pacjentom/właścicielom, którzy potem i tak wiedzą swoje - ze od RTG sie swieci a od szczepionek ma autyzm. Mnie by ch*j strzelił, na medycyne nie poszłam i to byl najlepszy wybór w zyciu, bo ze specjalizacji to bym wytrzymała jako anestezjolog albo patolog, tam nie trzeba za dużo z ludzmi gadać 🤣
Jak pisał klasyk, mniej więcej -> ludzie podważają odkrycia naukowe, wiedzę lekarzy, nie wierzą w wyniki badań - za to uwierzą we wszystko, co powie im zakapturzony typ w barze.
Choć dziś moglibyśmy napisać "uwierzą we wszystko, co zobaczą na 5 sekundowym reelsie na tiktoku".
Z drugiej strony to sorry, ale cześć lekarzy pracuje na to, że ludzie diagnozują się przez czata GPT czy Google i pokładają coraz mniejszą wiarę w nich 😉 sama zbyt wiele razy usłyszałam takie rzeczy, że opadły mi ręce i cycki jednocześnie.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się