Jasnowata ja uważam, że jak najbardziej się da, ba, utrzymuję super relacje z byłymi (niektórymi), ALE - nie wierzę w coś takiego jak "rozstańmy się, zostańmy przyjaciółmi". Wierzę za to, że jeśli ludzie lubili się i szanowali, a po prostu miłość zgasła, to wiele, wiele lat później mogą znów spotkać się, nawiązać relację przyjacielską i być dla siebie wsparciem, przede wszystkim dlatego, że dobrze się znają i dużo o sobie wiedzą. Ale to naprawdę po długim (relatywnie) czasie, tzn kiedy obie osoby są już zaangażowane w swoje odrębne życia (nie mówię, że w innym związku, choć to z pewnością też jest jeden z czynników). Myślę, że wymaga to dużej dojrzałości emocjonalnej.
My sie kochalismy, bylo nam fajnie, ale mi siadla psychika z roznych powodow, osobowosc borderline, przyszla depresja, pracoholizm, brak kontroli nad emocjami, kryzys i on tego nie wytrzymal. Inna sprawa, ze tez przestal byc co do mnie w porzadku, zobojetnial gdy potrzebowalam ogromnego wsparcia, zrobil sie oschly, zrobil ze mnie wariatke, nawet pisal do mojej terapeutki, nie dal sobie rady ze mna, a pozniej i ze soba samym. Ale wiem, ze tez nie chcial aby tak sie to skonczylo.
Ja juz powoli odczuwam jakas tam niezaleznosc, wolnosc, oderwanie. Czuje, ze on nie jest czescia mojego zycia, ale jednak wie o mnie mnostwo, wiecej niz przyjaciolka. Widzial mnie w najgorszych stanach 😉
Strasznie trudne to wszystko. Dla mnie ogromna lekcja, nauczka. Musze odnalezc poczucie wlasnej wartosci, ktore jest teraz na ogromnym minusie.
Jasnowata bardzo trudna sytuacja, trzymaj się :kwiatek: takie sprawy wymagają ogromu czasu i pracy, a z tego co piszesz, to nie tylko Ty, ale i on powinien udać się na terapię.
Zobojętnienie i bycie oschłym są po prostu najłatwiejsze, czasem organizm reaguje tak by bronić się przed emocjami, z którymi sobie nie radzi, nawet jeśli świadomie nie chcemy tego.
jasnowata- mi się udało zachować relację przyjacielską. Po 4 latach zwiazku i wspólnego mieszkania. Na początku było ciężko, bo druga strona strasznie przeżywała rozstanie. Ale relacje już są w porządku. Gdybyś miała jakieś pytania, pisz na pw.
Pochwale się, że ja niezwiązkowa i niezyciowa, gdzie mój ostatni mój związek był z 10 lat temu ( i najdluzszy zwiazek w zycu trwał 3 miesiące i byl dziwnyy :P) - mam chłopaka. I jest mega 🙂 przynajmniej na razie 😁
Kolega z pracy z zoo 😉 ten sam dział, ale troche co innego robi niż ja. długo były podchody, dużo moich wątpliwosci na początku, tez ze względu na moje poprzednie doświadczenia, dużo dziwnych myśli i schiz na poczatku, ale no kurcze, no czuję, że dobrze trafiłam i masa moich lęków było nierealistycznych i nieadekwatnych do sytuacji początkowo (nałożyły się wtedy wątki z mojej terapii i ogolnie to suma sumrum to uwazam, że wszystko to było ptrzebne po to żebym się przekonałą, że to porządny facet i że ja faktycznie chce....). Ogólnie to od tygodnia to w sumie jest u mnie dzień i noc, nigdy nie przypuszczałam, że będę tak chciała, że ktoś jest cały czas, że będe czuła, uczuciowa, że się zakocham.. że będe uwielbiac się przytulać, gładzić go po włosach, itd, no nie poznaje siebie! naprawde! na razie jest suuper 🙂
Nasza pierwsza randka tak w ogóle była na pawilonie żyraf, ja miałam dyżur, on został ze mną, siedzieliśmy sobie i gadaliśmy patrząc na żyrafki i teraz sobie myślę, że no randka na zyrafach to randka idealna 😍 😁 Potem była randka na dzień kobiet, wspolny wyjazd do mojego konia a potem jakoś tak został u mnie do dzisiaj :P i cieszy nas każda chwila 🙂
to nie żart... od 1 kwietnia jestem rozwiedziona... 16 lat małżeństwa, wg mnie bardzo nieudanego. Wspaniały syn mi pozostał ;-) Wcale nie czuję się jakoś wybitnie dobrze. Mam poczucie porażki. Ale nie porażki, że to sie stało, ale porażki, że tak późno i że zmarnowałam wiele młodych lat. Nie czuję się szczególnie staro i wiem że całe życie przede mną, ale jedno wielkie rozczarowanie.
Dodofon gratuluje ! Od dawna po cichu kibicowałam Ci za każdym razem jak pisałaś jak między wami jest, bardzo dobra decyzja, teraz będzie tylko lepiej :kwiatek: Mam Cię na fb, jesteś super babka ! Możesz sobie jeszcze życie trzy razy ułożyć 🏇
Ja już z moim będę niebawem 9 lat. Leci czas jak popieprzony. Tyle za nami, a tyle jeszcze przed nami. Zaczynam się zastanawiać nad legalizacją związku i może cudownym rozmnożeniem 😁 Może niektórym zamkną się wtedy mordy, że jestem wybrakowaną kobietą, która myśli tylko o królikach 😁
Oczywiście nie zamierzam się rozmnażać, żeby komuś coś udowodnić, żeby nie było (żarcik taki).
Dodofon Trzymam kciuki teraz! Śledzę Cię na fb i Ty jesteś kobieta petarda!
Meise, galopada_ Piękne staże 🙂 ja tam uważam, że teraz nie ma konieczności aby koniecznie wychodzić za mąż czy rodzić dzieci. Czasy się po prostu zmieniły. Jak macie chęć proszę bardzo ale jak nie? Serio jeszcze ludzie naciskają na takie tematy?
niczego nie powinno się robić z przymusu ani obowiązku, ale... po ślubie jest po prosto łatwiej. Dziedziecznie, informacja w spzitalu w razie wypadku i masa innych codziennych spraw o których na co dzień nie myślimy. W świetle polskiego prawa nie ma "partnera".