Forum konie »

kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy

Jak mierzy się szerokość i wysokość przedniego łęku oraz szerokość jednego panela?

Chcę sprzedać siodło: mierzyłam długość od łęku do łęku, od znaczka do tylnego łęku, szerokość kanału, wysokość klocków; robiłam zdjęcia siodła: z przodu, z boku, z tyłu,  od góry, od dołu... No masakra, szlag mnie niedługo trafi  😵
Czy koń może mieć cukrzyce?
Może.
Dementek, ja jak kupowałam siodło to po prostu poprosiłam o zaznaczenie potrzebnych wymiarów na zdjęciach siodła - prosto od przodu i od dołu. Bo wszystko zależy od producenta/marki.
Aszra- Sprzedaję siodło i wydaje mi się, że zmierzyłam ważne rzeczy. A tu wychodzi, że nie, za mało. Niedługo będę musiała mierzyć grubość tybinki i wielkość znaczka firmowego  👿
Poszłam do garażu mierzyć szerokość paneli, wysokość łęku itp. Zmarzłam. Nie wiem, czy w ogóle dobrze pomierzyłam. Trudno. Więcej mierzyć tego siodła nie będę.
Dementek, a nie lepiej zrobić zdjęcie i w paincie zaznaczyć miejsce w którym mierzyłaś i napisać ile tam ma? 😉
Nie ma się co denerwować - fakt, że kupujący widzi sens mierzenia siodła do konia, a nie tylko do własnego tyłka akurat jest pozytywny. Po prostu na zdjęciach w ogłoszeniu zaznacz odpowiednie wielkości i już  😉
Właśnie wstawiam kolejne zdjęcia do ogłoszenia- z naniesionymi miarami (jak pisałam- nie wiem, czy dobrze zmierzyłam).

Aszra- Denerwujące jest to, że niektórzy mają nie wiadomo jakie wymagania. Ciekawe, czy kupując w sklepie tak cisną z tymi miarami. Jak siodło przyniosłam do domu do czyszczenia, to zmierzyłam, co uważałam za ważne (szerokość tunelu, klocki, siedzisko). Po wyczyszczeniu siodło owinęłam folią, żeby się nie kurzyło i powiesiłam w garażu, przykryłam czaprakami. A tu zaraz znowu mierzyć... A jak znam życie, ta osoba i tak siodła nie kupi.
Dementek, a tak poza tym to chcesz sprzedać??
Przecież dla każdego co innego jest ważne. Siodło ma mnóstwo ważnych wymiarów. Rozstaw łęku, długość poduszki łopatkowej, szerokość kanału, wysokość paneli, długość siedziska, głębokość siedziska, długość tybinki, długość klocka kolanowego, grubość klocka kolanowego. I w sklepie, kupując nowe nie muszą cisnąć o wymiary, bo się kupuje pod wymiar zazwyczaj. Nowe siodła najczęściej (nie we wszystkich markach) to ktoś pasuje, więc to nie zmartwienie kupującego - a przynajmniej nie tak bardzo jak w używce.
epk- Mam na myśli zakupy przez internet. Mi osobiście głupio by było napisać do sklepu, żeby zmierzyli to, to, to, to i to, i tamto (najczęściej podana jest wielkość siedziska, rozstaw łęku i ewentualnie wysokość klocków kolanowych). A jak się kupuje od kogoś to są inne reguły?

edit: Dobra, nie piszę dziś więcej, bo ostatnio jestem strasznie nerwowa i wiele rzeczy mnie wkurza. Urażonych moją osobą przepraszam  :kwiatek:
Dementek, czyli rozumiem, że z powodu, że byłoby Ci głupio to kupiłabyś niepasujące siodło? Jeszcze do sklepu to można zwrócić, a w prywatnym zakupie co? Człowiek ma wtopić kupę kasy bo tobie nie chce się zmierzyć?
Ja durne bryczesy mierzę w 5 miejscach jak ludzie pytają. A mierzy się to, o co prosi klient a nie to co się Tobie wydaje. 🙂
epk, a co to jest poduszka łopatkowa?  😀 Nie spotkałam się jeszcze z taką nazwą
Dementek, teraz masz super wszystko podpisane, kupowałabym!  😀

Jednak napiszę  😉

Nie, jakbym już kupowała siodło na konkretnego konia, to wzięłabym siodło z wymiennymi łękami, po uprzednim przymierzeniu siodła na koniu.
Konia nie mam i pewnie w najbliższych latach mieć nie będę, więc zakup siodła (i związane z tym problemy) na razie mnie nie dotyczy. Obecnie chcę się pozbyć siodła, które mam, a którego nie używam.

Aszra- Dzięki  :kwiatek: Tylko ciągle nie mam pewności, czy dokładnie zmierzyłam siodło ,,od dołu" (panele, rozstaw i wysokość łęku itp.).
Dementek, to daj możliwość przymiarki kupującemu 😉
To przepraszam, ale wg Ciebie prośba o zmierzenie rozstawu łęku to jest widzimisię klienta? 🤔 Dla mnie to był jeden z ważniejszych wymiarów przy kupowaniu siodła, bo pozwalało ocenić, czy w ogóle brać je pod uwagę (i czy ma jakąkolwiek szansę pasować na konia - po co mam brać do przymiarki siodło, o którym na dzień dobry wiem, że będzie za wąskie?). A prosiłam o zmierzenie w centymentrach, bo mówiło mi to więcej niż numeracja łęków danego producenta... Zasada jest prosta - chcesz coś sprzedać, mierzysz w tylu miejscach i fotografujesz pod takim kątem, jak klient sobie zażyczy. I tak, jak kupuję coś w sklepie internetowym (dajmy na to, że ogłowie), to też proszę o zmierzenie - bo niektóre sklepy mogą uznać przymiarkę za użycie sprzętu i nie przyjąć zwrotu. Dobry sklep nie powinien mieć z tym problemów, o ile ma towar w magazynie (a niektóre potrafią napisać do producenta/hurtowni z prośbą o wymiary, jeśli nie mają towaru u siebie i muszą ściągać).
Siodło z wymiennymi łękami nie zawsze załatwia sprawę, bo wcale tych siodeł nie ma tyle do wyboru. A nie tylko rozstaw łęku definiuje dopasowanie siodła. No i jeszcze siodło powinno pasować jeźdźcowi... A jak trzeba zapłacić za przesyłkę, żeby się dopiero na miejscu dowiedzieć, że siodło jest zupełnie bez sensu - no nie dziwię się, że ktoś pyta o dokładne wymiary. Wiadomo, że nie da się na tej podstawie określić np. tego, czy siodło będzie leżało w równowadze bądź czy przystuły wypadną tam, gdzie powinny itd. - ale można dokonać przynajmniej wstępnej selekcji...
Aszra, ta poduszka, która leży za łopatką. Może być krótsza / dłuższa. Cofnięta bardziej lub mniej.
Czy koń może mieć salmonellozę od surowego jajka? Czy trzeba je sparzyć przed podaniem, czy wgl nie dawać?
nie mam pojecia czy konie choruja na salmonelle, ale sparzenie jajka nie daje pewnosci wybicia bakterii, bo niestety czesto do zakazenia dochodzijuz w jajowodach kury i jajka "od srodka" rowniez sa zakazone

ale konie surowe jajka dostaja, sama kiedys dawalam z polecenia weta
To jednak nie jest naturalny pokarm dla konia, więc jeśli nie ma jakichś absolutnych wskazań, to bym nie dawała. Można poszukać bardziej naturalnych dla konia źródeł składników odżywczych.
A jak z awidyną z surowego białka? Nie jest czasem tak jak u kotów, że wiąże biotynę i przez to źle wpływa na sierść i okolicę?
dea jest, awidyna wiąże biotynę. Jako, że jest jej też więcej niż biotyny wiąże również tą, która znajduje się w innym pokarmie. Zawsze mnie dziwił fakt podawania jajek na sierść, skoro prędzej doprowadzą do niedoboru biotyny. Spotkałam się z tym u psów, kotów, koni. W końcu dietetyk rozwiał moje wątpliwości.
Dzięki. U kotów byłam pewna, teraz konie też dopisuję do listy.
mysmy dawali akurat nie na siersc, ale pomimo tego co piszecie kon nabral polysku - jak dlugofalowo by to wygladalo to nie wiem, bo jajka krotko dostawal
A na co dawaliście?
Ja mam do Was jeszcze jedno małe pytanko:

Czy drągi 3 metry starczą?  😡
Jagna1999, a do czego?
jak do przeszkód czy kawaletek to tak 😉


a jajka od wiekow chyba są podawane konom. i konie te maja od nic piękną, błyszczącą sierść. i na wsiach i "miastowi", prywatni, państwowi.... oczywiście na wsiach wiecej - bo jajka dostępniejsze. i takie znalezone w sianie niepewnej świeżości dostaja koty,psy czy właśnie konie. 
historyjka: 😉 u znajomego koń sobie hodował jajka w żłobie. kury która przyłaziła wyjadać mu ziarno nie przeganiał, ona zrobiła w nim gniazdo i składała jajka, ktore on bez jej sprzeciwu zjadał (ciekawie wygladało - robił otwór tłukąc zębami - i wysysał zawartość).
moje na szczęście nie jedzą (tzn po zmieszaniu z paszą tak, ale samego nie chcą... marny by był ich los jakby sie po nie włamywały do kurnika czy pozyskiwały z kur bezpośrednio... 😉
Ostatnio spadłam z konia na lewą stronę,  tak powiedzmy na biodro. Po kilku dniach zaczęła mnie boleć prawa noga prawdopodobnie po tym wypadku,  muszę zrobić przeswietlenie czy nic mi się nie przesunęło ani nie wypadło.  Na razie nie mogę jeździć i stąd moje pytanie: jak spadać zeby zminimalizować obrażenia?  Warto trzymać się na koniu za wszelką cenę?  I co zrobić w momencie gdy wywalamy się razem z koniem? W sensie czy jakoś z niego zeskoczyć (tylko jak gdy ktoś jest łamagą 😵 😉?) czy starać się zostać w siodle?
[quote author=horse_art link=topic=1412.msg2033938#msg2033938 date=1394296779]
Jagna1999, a do czego?
jak do przeszkód czy kawaletek to tak 😉


a jajka od wiekow chyba są podawane konom. i konie te maja od nic piękną, błyszczącą sierść. i na wsiach i "miastowi", prywatni, państwowi.... oczywiście na wsiach wiecej - bo jajka dostępniejsze. i takie znalezone w sianie niepewnej świeżości dostaja koty,psy czy właśnie konie.  
historyjka: 😉 u znajomego koń sobie hodował jajka w żłobie. kury która przyłaziła wyjadać mu ziarno nie przeganiał, ona zrobiła w nim gniazdo i składała jajka, ktore on bez jej sprzeciwu zjadał (ciekawie wygladało - robił otwór tłukąc zębami - i wysysał zawartość).
moje na szczęście nie jedzą (tzn po zmieszaniu z paszą tak, ale samego nie chcą... marny by był ich los jakby sie po nie włamywały do kurnika czy pozyskiwały z kur bezpośrednio... 😉
[/quote]

Tak chodzi o przeszkody. Dziękuję  🙂
julka177 moim zdaniem należy starać się utrzymać się na koniu - nigdy nie wiadomo jak się upadnie i jakie będą tego konsekwencje.
julka177 Gdyby odpowiedź na te pytania była jasna i do wyuczenia to doświadczonym jeźdźcom nie zdarzałyby się kontuzje po upadkach, a niestety się zdarzają. Są takie sytuacje, w których nie sposób się utrzymać. Niektórzy mają świetną równowagę, więc nawet jak koń wywija utrzymują się długo w pionie i wysiedzą najdziksze bryki (vide mój mąż). Niektórzy nie: np. ja  😡 Moje ciało bardzo szybko "kapituluje", czego chciałabym się oduczyć, ale czy mi się uda - nie wiem. Może za rzadko mam styczność z "wariotami", żeby się tego nauczyć. Jakby nie patrzeć doświadczenie robi swoje.

Jeśli masz rówanowagę i nie wisisz na jednym strzemieniu, to jasne, że warto wysiedzieć i konia uspokoić, ale znowu - każda sytuacja jest inna. Są sytuacje, w których konie wpadają w totalną panikę i niewiele da się zrobić, ale na pocieszenie: przy koniach dobrze wyszkolonych zdarza się to baardzo rzadko.

Przede wszystkim nosić kask i przy nowych doświadczeniach, czy skokach crossowych (albo jak Ci wygodnie - zawsze) kamizelkę.

Każda sytuacja jest inna. Czasem jesteś w stanie gdy koń się wywala jakoś z niego zeskoczyć, ale stety - niestety - jest to reakcja intuicyjna. Czasem dzieje się to tak szybko, że nawet nie wiesz kiedy to się stało: tyle, że leżycie na glebie.

Ja osobiście gdy spadam (bez wywrotki konia) trzymam wodze. Z powodu prostego: wolę połamać nogi niż kark. Drastyczne, ale prawdziwe. Wiem jednak, że niektórzy uczą, żeby wodze puszczać, więc trzeba chyba w tym zakresie zdobyć własne doświadczenie.

Na pewno "tyłkogodziny" też robią swoje: bo równowaga, bo lepszy dosiad, bo zwyczajne wyczuwanie kiedy sytuacja jest ciężka, a kiedy nie. Ale prostej odpowiedzi na Twoje pytania nie ma  🙁 Moim zdaniem, choć może mam jeszcze za małe doświadczenie?

Nie ma zdecydownaie prostej odpowiedzi Atea 🙂
Ja naprzyklad wodzy trzymac nie moge, przy aktuanej kobyle nauczylam sie puszczac, ze wzgledu na nia. To jest jedyna rzecz na ktora ona reaguje panicznie - bardzo napieta szarpiaca wodza. Momentalnie zaczyna sie panika jak cos ja trzyma na sztywno-ciagnaco za pysk, cofanie i ogolny odpal. Natomiast jestem w stanie ja zupelnie wyciszyc i zatrzymac niemal w miejscu jak tylko zdolam zluzowac jej to co trzyma🙂
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się