Forum konie »

kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy

magda, o! To, to! Niestety wiekszosc stajni “polecanych” pod roznymi postami, to wlasnie takie kwiatki. Nie wiem jak ludzie potrafia trwac w takich patologiach i jeszcze je polecac. Niestety znam takich co bronia jak Rejtan. Konie kolo poludnia juz bija sie na padokach o resztki, zazwyczaj slabej jakosci juz zdeptanego siana, a jak wroca do stajni to rzucaja sie na siano i w takim sezonie jak obecnie o 20 siana maja juz dokladne 0.
Olimpia190, No, różnie to bywa. Ja np. na początku wszystkie dni kiedy przyjeżdżałam i nie było siana to zwalałam na to, że jeszcze nie dali - spoko, jestem akurat to dam 😉 Czasem się zdarzało, że dostawały jak byłam, więc nie miałam pewności. Później zauważyłam spadki wagi i obwiniałam siebie i źle ułożoną dietę. Moje konie też nie pracują w tym momencie (warunki na miejscu totalnie rozjeżdżają się z moim stylem życia i nie ma jak tego pogodzić albo po prostu ja nie umiem, na jedno wychodzi), jedna niezajeżdżona, drugi po kontuzji. Myślałam więc, że może to zmiana warunków, brak mięśni, potrzebują czasu. Też kilka razy w jakichś komentarzach polecałam tę stajnię komuś, kto szuka spokojnego miejsca, bo niektóre rzeczy udawało się dogadać.
Od wiosny szukałam stajni i ciężko się było zdecydować na coś, co zaraz znowu miałoby być zmieniane. No, ale jakoś tam się dogadaliśmy w międzyczasie z właścicielami i nie było idealnie, ale dokładaliśmy sobie siana do siatki, czasem słomy jak było mało i było no, w miarę. W październiku zmienił się zarząd, przyszedł młody rekin biznesu co "nie da sobie wchodzić na głowę i stawia granice" i niestety, konie mają tylko tyle ile mają. Teoretycznie przypada 10kg na konia, ale w praktyce to nikt tego przecież nie waży. Raz sypnie się więcej, raz mniej. Tyle samo dostaje koń 400, 500 i 600kg. Wszystkie konie traktowane są z góry jednakowo, nie ma tak, że któryś potrzebuje mieć więcej to dostanie więcej. No, chyba że dopłacisz... nie byłoby problemu, ale z różnych względów ciężko zaufać, że skoro teraz jest problem to magicznie po dodatkowej stówie te konie faktycznie dostaną więcej... 😉

Teraz już bywa tak, że właściciel pisze, że go nie będzie w dzień taki czy taki i jak ktoś chce sobie konia wyprowadzić to albo się pensjonariusze dogadają albo se konie zostaną - no, co, każdy chce mieć wolny dzień.

Nauczka na przyszłość, zdecydowanie.
Ale tak jest z polecaniem wszystkiego tak naprawde 😅 trzeba i tak isc i zweryfikować samemu, mieć czujne oko a i tak można nie wyłapać. Jak nie znamy osoby polecajacej to nie wiemy na czym jest ugruntowana ta opinia i trzeba mieć to na uwadze. Tak samo jest z poleceniami kowali, saddlefitterów, siodeł, trenerów, szkolek itede itepe...
plus, sama przez to przechodziłam,że na początku jest tak, że szczerze polecasz, ale po np.roku, polecajki już nie dajesz, a właściwie to szukasz kolejnego miejsca.....
BUCK, to też, to też.
Miałam tak. Przeniosłam się do stajni, którą z czystym sumieniem (na samym początku) polecałam innym. Minęło 1,5 roku a ja konia zabrałam, nie oglądając się za siebie.
Wszystko zaczęło się sypać po paru miesiącach. Dosłownie jak domino. A początek był naprawdę obiecujący.
BUCK, tez prawda. Rowniez tak mialam przynajmniej w dwoch stajniach, w ktorych staly moje konie. Na poczatku kolorowo i konie mialy swietne warunki, a potem zmienila sie 1 czy 2 kluczowe osoby i posypalo sie w pare tygodni.
Potrzebuję porady/opinii osób mających konia z czipem.
Koń 2,5 letni. Rozważam zakup.
Wyszły dwa odpryski, z przodu maleńki, wet powiedziała, że ogromnie małe prawdopodobieństwo, że będzie z nim kiedykolwiek problem.
Jest też drugi, w tylnej nodze, w stawie pęcinowym, większy i tutaj już większe ryzyko.
Właściciel nie bardzo chce z ceny zejść, twierdzi ,że miał dużo koni i prawdopodobieństwo, że koń zakuleje w przyszłości jest jak ruletka.. Że dużo koni chodzi z takimi odpryskami w rekreacji i nic im nie jest.
Sam zabieg obecnie to koszt ok 6 tys. + 2/3 miesiące rehabilitacji (oczywiście gdy nie ma żadnych komplikacji).
Cały TUV koń przeszedł bardzo pomyślnie, poza właśnie tymi dwoma odpryskami...
Czy macie/uzytkujecie konie rekreacyjnie, które mają czipy i normalnie z nimi funkcjonują?
Wet powiedziała, że można też kontrolować raz w roku RTG dla spokoju. Ale jest ryzyko, że koń pójdzie w zajazdkę i to się odezwie a może i do końca życia z tym chodzić i nic się nie będzie dziać..
Konik naprawdę warty uwagi..
Mam konia z czipem. Zadnia noga, blisko stawu pęcinowego. Tyle że, moja to już ma 16 na karku i nie nazwę jej młodzieniaszkiem. No, może we łbie ma takie myśli, co czasem pokazuje.
Raz w roku robię jej kontrolne RTG. Czip, na ten moment, nie przemieścił się. Użytkowana w ambitnej rekreacji, dużo terenów. Zero kulawizny na tą nogę.
Ale to mój przypadek. Twój może się okazać inny.
Ahote, Ja kupiłam konia z chipem i po prostu od razu go zoperowałam. Nie wiem, czy to, żeby operować od razu, to było najlepsze rozwiązanie- miało swoje plusy i minusy. Niemniej- jeśli koń warty uwagi, to kupuj i operuj teraz, albo w niedalekiej przyszłości.
Na pewno nie czekałabym, aż chip zacznie sprawiać problemy, bo jeśli pojawi się bolesność w tym stawie, to będzie oznaczało, że jest on już mniej lub bardziej uszkodzony.

Kwota 6 tys zł nie jest jakoś specjalnie wysoka biorąc pod uwagę koszty utrzymania konia. Przemyśl jeszcze raz decyzję o zakupie, jeśli 6 tys jest dla Ciebie nie do przejścia.

Możliwe też, że jeśli powiesz obecnemu właścicielowi, że weźmiesz konia, ale za cenę pomniejszoną o te 6 tys i się uprzesz, to i tak zejdzie, bo na konia z chipem będzie dużo mniej chętnych niż na "zdrowego". Tym bardziej, że on już wie, że koń ma tą wadę i wie, że nawet jeśli ją zatai w pierwszej rozmowie, to i tak to wyjdzie przy badaniu TUV u następnego kupca.
Dzięki za jakieś doświadczenia.
A jak to jest z ubezpieczeniem ?
Czy jest takie, które chroni na taką okoliczność?
Właśnie, że odprysk się np. przemieścił i trzeba wykonać zabieg ?
Ahote, ja jak zwykle dam przykład na nie, bo moja była trenerka miała konia z pozornie nieistotnym chipem, zdecydowała się na niby rutynowy zabieg, z którego koń już niestety nie wrócił... Także jak przy każdej takiej operacji, jest niestety ryzyko...
Katasia, tak, tego też się mocno obawiam, o tym też się mówi, że to jednak zawsze jest ryzyko.
Nie było objawów ale na zaś zdecydowała się usunąć?
Ahote Bardzo zdziwiłabym się, gdyby dało się ubezpieczyć konia na wypadek operacji, jeśli już teraz wiadomo, że jest chip. U ludzi ubezpieczyć na przypadki medyczne można się tylko wtedy, kiedy jest się zdrowym. Jak jest się chorym, to ubezpieczyciel albo odrzuca wniosek, albo znacząco podnosi składkę.
rudziczek, teraz są przeróżne ubezpieczenia, z okresem karencji itd.
Teoretycznie tak, ale też nie jest tak, że jak dana osoba jest chora to już nigdzie się nie ubezpieczy.
Z drugiej strony gdybym nie zbadała to nie wiedziałabym o jego istnieniu.
Na ten moment koń jest zdrowy, żadnych problemów ze zdrowiem, z ruchem, z czymkolwiek.
Ubezpieczyciel tez moze wymagac TUV jak dobrze kojarze.

U mnie nawet mam wylaczenie jednej rzeczy w ubezpieczeniu bo inny kon w stadzie zachorowal na chorobe odkleszczowa i w kwestionariuszu trzeba bylo wpisać. Takze tego.
Ahote, Nie ma obecnie sensownych ubezpieczeń. Od kiedy polish prestige wyszedł z polskiego rynku z ich ofertą, zostało tylko Generli gdzie mozesz uebzpieczyc od operacji ratujących życie.
Mnóstwo koni ma wyciągane czipy, osobiście znam zapewne kilkadziesiąt po takim zabiegu. Oczywiście, ze jest ryzykowane, ale to jak kazdy zabieg. Im szybciej koń ma czipy wyjęte tym lepiej, bo staw nie zostanie uszkodzony. Nigdy bym sie nie zdecydowała świadomie nie operować czipa, bo to jest ruletka. Nigdy może nie być problemów, a mogą się równie dobrze pojawić. Tylko jak koń już zaczał przez czipa kuleć to jest duużo większe prawdopodobieństwo że już tak zostanie, jeśli staw się w środku uszkodzi.

Moja kobyła miała usuwanego czipa, ale ja ją kupiłam już po operacji.
Znam wiele koni, które mają czipy, chodzą wielki sport i nic im się nie dzieje.
Wiadomo,że zależy gdzie jest czip , jak umiejscowiony itp. Ale od tego jest dobra badania kliniczne oraz wet który analizuje rtg.
To czy czip jest czy go nie ma zależy od tego jak „ ciemny” rtg ma wet. Ten sam koń robiony dwoma aparatami, może mieć 0 czipów lub mieć je widoczne.
Moja pierwsza klacz miała czipa w pęcinie, nigdy się to nie odezwało, chodziła do 135 cm.
Jeden z moich wałachów miał czipa w skokowym, ale teź nie miał żadnych z tego tytułu problemów. Ja go kupiłam 3 latkiem bez czipów, jak sprzedawałam chodzącego 130 9 latkiem to na tuv wyszedł czip, którego nie było widać na innym kącie i innym rtg🤷

Po obejrzeniu zdjęć i krótkim opisie, ze Służewca sugerują, żeby usunąć.
Z Buku, że ryzyko jest nieznacze (ze względu na położenie i wielkość) i u 10%-20% koni mogłoby to stanowić problem..
Ahote ale też nie jest tak, że jak dana osoba jest chora to już nigdzie się nie ubezpieczy Jeśli w procesie ubezpieczenia jest ankieta medyczna i wyjdzie, że ktoś nie jest do końca zdrowy, wtedy taki wniosek trafia do "oceny ręcznej" do underwritera i każą dorobić/okazać wyniki konkretnych badań i na ich podstawie podejmują dla każdego przypadku decyzję, czy taką osobę można ubezpieczyć i za ile. Np mój facet, żeby ubezpieczyć się na wypadek wystąpienia ciężkich chorób, musiał przedstawić wynik EKG z opisem i dzienniczek pomiarów ciśnienia z okresu jednego miesiąca (ma stabilne nadciśnienie wyregulowane na lekach). Pozwolono mu ostatecznie wziąć to ubezpieczenie, ale składka wzrosła mu o 25%. Ja jestem w trakcie diagnostyki choroby nowotworowej, na razie bez potwierdzonej diagnozy i mnie ubezpieczenia na wypadek ciężkich chorób odmówiono (co jest dla mnie jasne i logiczne). Mogę się za to ubezpieczyć od następstw nieszczęśliwego wypadku😉

Są towarzystwa ubezpieczeniowe, które nie mają nawet ankiety medycznej, ale:
1. nie słyszałam, żeby miało to miejsce w przypadku zwierząt,
2. bałabym się, że potem będzie problem z wypłaceniem takiego świadczenia, że ubezpieczyciel jak przyjdzie co do czego, będzie się wykręcał od płacenia odszkodowania.
Dostałam zdjęcia RTG w linku connect.vet. Czy moge je jakoś pobrać bez zakładania konta? Czy te zdjęcia znikną kiedyś z tego linku?
Czy ktoś próbował mielić makuch z wiesiołka sam? Przyszedł mi w ogromnych prętach i nie rozmięka nic a nic, Myślicie że młynek do kawy da radę?
Zuzu., wątpię, jest mega twardy.. to raczej jakiś przemysłowy sprzęt by musiał być.
Na przyszłość samfarm ma właśnie świeżo mielony makuch z wiesiołka.
Zuzu., ja miałam problem z rozbiciem młotkiem malucha lnianego w granulacie.
Potrzebuję porady/opinii osób mających konia z czipem.
Koń 2,5 letni. Rozważam zakup.
Wyszły dwa odpryski, z przodu maleńki, wet powiedziała, że ogromnie małe prawdopodobieństwo, że będzie z nim kiedykolwiek problem.
Jest też drugi, w tylnej nodze, w stawie pęcinowym, większy i tutaj już większe ryzyko.
Właściciel nie bardzo chce z ceny zejść, twierdzi ,że miał dużo koni i prawdopodobieństwo, że koń zakuleje w przyszłości jest jak ruletka.. Że dużo koni chodzi z takimi odpryskami w rekreacji i nic im nie jest.
Sam zabieg obecnie to koszt ok 6 tys. + 2/3 miesiące rehabilitacji (oczywiście gdy nie ma żadnych komplikacji).
Cały TUV koń przeszedł bardzo pomyślnie, poza właśnie tymi dwoma odpryskami...
Czy macie/uzytkujecie konie rekreacyjnie, które mają czipy i normalnie z nimi funkcjonują?
Wet powiedziała, że można też kontrolować raz w roku RTG dla spokoju. Ale jest ryzyko, że koń pójdzie w zajazdkę i to się odezwie a może i do końca życia z tym chodzić i nic się nie będzie dziać..
Konik naprawdę warty uwagi..

Ahote, niestsy ale przy 2,5 letnim koniu to nie wiadomo czy ten chip większy coś robi czy nie- bo kon ine chodzi pod siodlem.
Więc póki młody (zanim zaczął pracę) warto to wyjąć.
I teraz negocjacje ceny zależą od tego czy- jest to kon z dobrym rodowodem i jaka jets ena wyjściowa.
Jeśli to kon przez hodowcę, określony jako "do rekreacji" to i pewnie cena rekreacyjna i ni eza abrdzo jest z czego zejść. Ryzyko jets więc po twojeje stronie.
Jeśli kon na coś ambitniejszego i cena bardizej ambitna wynikająca z jego jakości i rodowadu to raczej trzeab się targować, albo odpuścic.

Zupelnie czym inym sa konie, które wiele lat już chodzą z chipem i nie dają objawów, a zupełnie czym innym młody kon z dwoma chipami w tym z jednym ze wskazaniem do operacji.
Druga sprawa jets tak, że dwa chipy = koń, z wysokim prawdopodobienstwem był nieprawidłowow żywiony, miał/ma niedobory/ miał za mało ruchu i za kilka lat może się okazać "tak sobie" zdrowym koniem, jeśli od samego początku jego posiadania i użytkowania nie zadba się ponad średnią o jego żywienie i suplementacje.
kotbury, dziękuję za opinię.
Rozważam, targuję, konsultuje.
Jeszcze przyszło mi do głowy żeby zrobić usg tego stawu, czy tam na ten moment jest ok czy już są jakieś szkody. Ma to sens? Dobrze byłoby go chociaż podstaw nauczyć itd. Pracy na samej linie itd. bo co z tego, że zabieg zrobię w ciągu dwóch miesięcy, jak po zabiegu z rehabilitacją będzie problem bo nie nauczony jest wszystkiego jak powinien.
Poza tym, żadnych kompletnie innych wad kości,postawy, ruchu itd.
Stoi wolnowybiegowo od zawsze, aktualnie siano, słoma i owies (niestety, według mnie niewskazane w ogóle no ale)... Zabrany z łąk jakieś 3 msc temu - tam ciężko stwierdzić jakie miał warunki. Na pewno ruchu miał sporo.
Ahote, ja kupiłam teraz konia, ma 3,5 roku i czipa w stawie skokowym. Nawet wiadomo od czego- jak był źrebakiem to wbiegł w ścianę. Teraz jest w klinice, bo miał kastrację i konsultowałam też tą nogę. Klinika twierdzi, że trzeba go wyjąć, pani weterynarz od tuv, że nie jest w groźnym miejscu. Ja u niego zostawię tego czipa, przynajmniej do czasu aż właśnie zostanie zajeżdżony i ucywilizowany. Nie wyobrażam sobie z surowym koniem ledwo ściągniętym z łąki teraz przez 3 miesiące stepować w ręku i zamknąć go w boksie.
Kupiłam swojego z czipem w stawie pęcinowym. Miał 2 lata i 5 miesięcy i był wielki. Do tego cały poobijany, wybite zęby, nakostniaki, etc. Odstąpiliśmy od badań, bo to było już dla mnie za dużo. Sprzedający zszedł z ceny na operację, mimo że wyjściowa już była śmiesznie niska. Czip malutki, daleko od stawu, właściwie bez znaczenia, określony jako uraz mechaniczny kiedyś tam, konsultowany z ortopedami ze wskazaniem, żeby zostawić. Po roku wyszły czipy giganty w obu kolanach. Koń miał skończone 3 lata, też był surowy i nie do końca dobrze wychowany. Zrobiliśmy potrójną artroskopię, wyciągnęliśmy wszystko za jednym zamachem, w boksie nie stał długo, spacerki przeżyliśmy, zagoiło się jak na psie i patrząc z perspektywy czasu polecam kupować i wyciągać. Gdyby sprzedający nie spuścił mi na operację to bym go nie wzięła. Mimo, że znając cenę konia nie pojechałam się tam targować. Ale ja po badaniach już go nie chciałam. Zapakowałam się z wetem do auta i jak ruszaliśmy sprzedający złapał za klamkę i otworzył moje drzwi 😉 zgadzając się na pełne obniżenie ceny.
espana, o rany, jak to wybite zęby?
Fokusowa, espana, młynkiem do kawy poszło, ale nie wiem jak długo pożyje jak będę go tak katować 🤣
Ollala, miał wybite górne mleczne siekacze, nie wiem, czy dlatego że jest taką sierotą, czy kobyły go tam ustawiały. Generalnie mimo gabarytów pozwala sobie wpuścić wpie*dol i niespecjalnie umie uciekać. Co do zębów to dwa stałe nie wyrosły, więc być może i zawiązki zostały uszkodzone, zamiast 6 siekaczy ma 4 😅
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się