Forum konie »

kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy

Przy kleszczach najważnijsze jest to, żeby go nie nacisnąć, żeby się nie "zerzgał" zawartością jelit do krwiobiegu.
Więc nawet jest lepiej czasem go urwać szybkim ruchem- zostawić głwókę aż się wyropi jak drzazga/lub usunąć potem jak drzazgę, niż kombinować z wykręcaniem.

Sytuacja gdzie koń trze tymi wbitymi kleszczami o coś jest tą niewskazaną - bo one wtedy własnie "wymiotują" od nacisku.

Nie ma też co na zapas panikować. Nie każdy kleszcz to babeszja od razu. Zdrowe zwierzaki w dobrej kondycji chorują na odkleszczówki stosunkowow rzadko.
zembria,
Pytanie, jak psikasz permertyna jak masz koty? Wszedzie jest napisane ze jest toksyczna i smiertelna dla kotow.
Ja mam aktualnie koty, i faktycznie uzywam czarnej absorbiny na konie, ale staram sie psikac jak nie ma wiatru i kotow nie ma zaraz obok konia, ale i tak sie martwie jak powieje gdzies na kota.

Swego czasu psikalam boksy itp, ale koty wszedzie sie spaceruja wiec teraz uzywam tylko bezposrednio na konie 👀 Mowisz ze moge psikac wszystko jak leci i YOLO? 😂
Plamkakochanie, Nie psikam w stajni, bo tam właśnie w boksie koty czasem łażą, nie psikam w miejscu do siodłania, bo to blisko domu i polbruk więc tam koty też łażą. Psikam na pastwisku, albo w lesie, w miejscach gdzie koty nie łażą. No i potem od razu myję dokładnie ręce. Na szczęście tyle wystarcza. Też się stresowałam na początku, ale za bardzo alternatywy nie ma.
edit. Czekaj, bo to tak zabrzmiało jakbym psikała podłoże 😉 Konie pryskam, ale wiadomo, że z rozpylacza zawsze trochę poleci obok i spadnie na ziemię, dlatego uważam, żeby nie leciało w miejscach gdzie koty łażą.
Plamkakochanie, normalnie można psikać na zewnątrz, bo ja od zawsze , a raczej mąż mój psika ogród, a koty tam wychodzą codziennie. Ważne by pstrzegać karencji na opakowaniu, czyli ogród zamknięty wg ulotki na 24h.
kotbury, kleszczołapki właśnie łapią kleszcza przy głowie i nie dają żadnego nacisku na bebech. Bo one go nie trzymają, wygooglaj sobie jak to wygląda? Tego kleszcze się przy samej skórze „wsuwa” w to urządzenie i jego wykręcenie to niecała sekunda.
zembria, ale czekaj, psikasz absorbiną krzaki? Ja wątpię, czy inni będą chcieli przeprowadzić takie działania. Już prędzej każdy będzie starał się zabezpieczyć swojego konia, najlepiej jak się da...
natalia, o kurczę, mega patent. Wyślesz mi na priv zdjęcie jak to wyglądało? U nas w sumie się nie puszcza koni w kantarach ze względów bezpieczeństwa, ale jestem chyba gotowa zaryzykować, jak jest taka potrzeba.
Fokusowa, akurat kilka dni temu zamówiłam (pośród innych pierdół) w trzech rozmiarach i czekam aż dojdą (kleszczołapki).
kotbury, ja mam świadomość, że kleszcze trzeba wyciągać umiejętnie. Niestety mój koń co da radę to zębami zmiażdży, więc pewnie cała zawartość i tak trafia do środka...

Dziś nie byłam w stajni, bo mnie praca przyszpiliła, więc nie wiem, czy kleszcze pozdychały po spsikaniu absorbiną i zalaniu spotinorem. Nawet łeb mu psiknęłam zakrywając dłonią oczy. Mam nadzieję, że zastanę jutro same trupiszcza.
Meise, Ej, nie, no konie psikam 😅 Jak i konie i koty są zabezpieczone na kleszcze preparatem bójczym to serio w okolicy potem jest ich zdecydowanie mniej. Sporo się łapie na zwierza i zdycha.
Meise, nie mam zdjęcia. Wzięłam najbardziej lichy kantar jaki znalazłam (cienka pojedyncza taśma i zapięcie nie będące karabinkiem - jak te ze zdjęcia) i po prostu podszyłam dratwą szewską pod część potyliczną. Zaopatrz się w igłę do skór i dratwę (plus naparstek - paluchy bolą mocno), bo zwykła nić szybko się przetrze. Obroża wystarcza na ok 4 tygodnie. Niestety nie jest to najtańsze rozwiązanie, ale u nas zadziałało.
Kantar-z-karabinkiem-full-3-4-niebieski-DEER-PET.jpg Kantar-z-karabinkiem-full-3-4-niebieski-DEER-PET.jpg
Gdzieś kiedyś widzał, że ktoś koniom na pęciny te obroże zakładał, ale nie wiem czy to dobry (bezpieczny) pomysł.
kotbury, raczej ciężko by było. Raz, że potencjalnie kontuzjogenne, dwa, że ta obroża jest długa. Chyba bym nie zaryzykowała.
Używałam obroży na kleszcze i ona bardzo łatwo się rozpina jeśli koń o coś zahaczy, więc nie martwiłabym się o bezpieczeństwo. Jednak trudno mi powiedzieć na ile jest skuteczna.
Hej, szukam kogoś kto miał konia po tracheotomii.
Update naszych twarzowych problemów. Od dwóch dni stosuję tę ciecz kalifornijską, wcześniej smarowałam jeszcze jakimś ziołowym olejkiem na grudę. Wydaje mi się, że na zdrowej połowie pod sierścią pojawiają się krostki/pryszcze wyczuwalne pod palcami. Skóra w dalszym ciągu nie jest nigdzie uszkodzona. W poniedziałek zaczniemy naświetlania, ale wszystko idzie w kierunku wykonania tych testów skórnych 🙄
EA3ADEDC-46C7-4F89-B895-A0F2F45BCF70.jpeg EA3ADEDC-46C7-4F89-B895-A0F2F45BCF70.jpeg
B1C87097-CACB-46C4-A152-D3AE0CFDD47B.jpeg B1C87097-CACB-46C4-A152-D3AE0CFDD47B.jpeg
EACE3DDD-C9C6-4740-B072-F3369D4CD287.jpeg EACE3DDD-C9C6-4740-B072-F3369D4CD287.jpeg
Polecicie kogoś kto zajmuje się wykonywaniem pamiątek z końskiego ogona?
Podpinam się pod pytanie mindgame. Mam od czterech lat gruby kosmyk z ogona mojego pierwszego konia i chciałam coś z niego ładnego zrobić. Jak próbowałam szukać w internetach, to znajdowałam same nastolatki, które robiły takie DIY, ale na zamówienie- widać było, że ktoś owszem, bardzo się starał, ale nie było to dzieło profesjonalisty z ogromnym doświadczeniem. A ja bym chciała czegoś "jakby luksusowego", choć sama w sumie nie wiem, co by to miało być.
Polecicie kogoś kto zajmuje się wykonywaniem pamiątek z końskiego ogona?
mindgame, z kopyta rękodzieło?
Noś koński włos, o ile jeszcze działa.
Post został usunięty przez autora
Znalazłam piękną biżuterię na https://www.etsy.com/.
Niektóre to po prostu cuda. Szkoda, że cena tych, które mi się najbardziej podobają na ten moment dla mnie za bardzo luksusowa. Zniechęca mnie też to, że najpierw trzeba wysłać te kłaki do stanów, a potem oni odsyłają ze stanów zrobioną biżuterię. Niby nie ma to znaczenia, ale jednak jakoś budzi to mój opór. Chyba wolałabym zamówić coś takiego w Polsce.
Hej, zamówiłam siatkę na siano, na cały balot i o ile mniej więcej wyobrażam sobie jak wpakować balot do środka i pozbyć się sznurków to zastanawiam się jak ja sobie poradzę z tymi co mają na sobie siatkę. Macie jakieś sposoby, jak to robicie? Może głupie pytanie ale jeszcze tego nie robiłam.
Mamy paśnik do którego turlamy balona ale wiadomo konie i tak trochę siana marnują plus chciała bym troszkę spowolnić ich jedzenie. Macie takie siatki? Jak się Wam sprawdzają?
rudziczek, a chcesz coś zaplecionego czy zatopionego w żywicy?
wistra nie wiem🙃Nawet nie wiem, czy to musi być biżuteria, może raczej jakiś bibelot/durnostojka/wisiadło.
Post został usunięty przez autora
Na fb "Nasza Szkapa - nieustający bazarek" jest taki gadżet - podkowa z włosiem z ogona.
Saklawia, u nas wygląda to tak, że jak balot już jest w paśniku to odkręcamy go z tej siatki, która go trzyma ale zostawiamy ostatnią warstwę, żeby się nie rozleciał, zakładamy wtedy obręcz z siatką na siano tak do 3/4 wysokości i ściągamy wtedy tą ostatnią warstwę siatki, która trzymała balota w kupie. Całkiem sprawnie to idzie wbrew pozorom 😉
Mika99, ooo wyobraziłam to sobie i faktycznie ma to sens. Siatka jest zamykana poprzez ściągnięcie sznurka, jak kaptur. Jak zabezpieczasz siatkę żeby nie była luźno i żeby konie jej nie szarpały? W internecie widziałam raczej, że zakładana jest od dołu ( nie wiem jak, może kładą na ziemi i na to stawiają nbalot czy jeszcze na turze?) i ściągana na górze. Będę musiała to przetestować i pewnie za którymś razem wyrobimy sobie jakiś system ale spróbuję Twoim sposobem �
Saklawia, Heh za dużo rozkminy 😉
Siatkę można ubierać jak komu wygodnie, czy nasuwać od góry, czy rozkładać i na niej stawiać balot 🙂
Jak siano jest bardzo mocno sprasowane to można odwinąć całkiem i naciągnąć siatkę spowalniającą.
Jak jest prawidłowe i się osypuje to robię jak Mika99, - zostawiam jeden zwój, naciągam siatkę na 3/4 wysokości balota - odwijam do zera, zamykam 😉

Baloty mam zwykle w pasnikach typu dzwon.

Nastaw się na to że z czasem konie nauczą się wygryzać dziury - u mnie dopiero po roku jedna wyłapała i już poszło 😉
Saklawia, Ile masz koni do jednego balota?
Saklawia, my mamy sztywną obręcz na końcu siatki a nie sznurek. Obręcz jest na dole i w 4 narożnikach mamy gumy z karabińczykami przymocowanymi do podłogi paśnika, w ten sposób siatka trzyma się do końca balota 😉
Może ktoś mi wyjaśni sytuację z wczoraj, która spotkała mnie już trzeci raz, ale wczoraj była posunięta do ekstremum.
Dodam jeszcze, że pierwszy raz taka sytuacja zaistniała ponad rok temu, drugi raz - jakiś miesiąc temu, a trzeci - wczoraj...
Chodzi o zwierzynę płową. Wczoraj galopowałam dość żwawo leśną ścieżką, gdy z boku pojawiła się pędząca chmara jeleni, które koniecznie chciały przeciąć ścieżkę mojemu koniowi. Mój koń przyspieszył do niebotycznej prędkości gnając tuż obok jeleni, które jeden po drugim wskakiwały mojemu koniowi przed nos. Hamulce i jakakolwiek kontrola wysiadła. Byłam PRZEKONANA, że zderzymy się z każdą kolejną sztuką i po prostu się zabijemy przy takiej prędkości. Nie będę nawet opisywać jaki to był koszmarny stres i adrenalina. Czy takie zachowanie jest normalne? Czy koń się spłoszył i uciekał? Wyglądało jakby on ścigał się / szarżował na zwierzynę. On doskonale zna jelenie i nie zwraca na nie większej uwagi, dopóki - no właśnie...
Pozostałe sytuacje były identyczne, tylko zwierzyna jednak była znacznie dalej i "miałam" zapas, że koń jednak nie dobiegnie do zwierząt zanim przetną drogę.

Te sytuacje są nie do przewidzenia. Wiele koni, które znam staje jak wryta w takiej sytuacji lub nawet obraca się na kopycie i rzuca do ucieczki, albo uskakuje.
Czy ktoś miał podobną sytuację, w której koń tak zareagował? Nie pamiętam już, kiedy tak się bałam i darłam PRRR na cały powiat...

Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się