na blogu Wiwiany
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]str 37[/url]
. dyskusje o wplywie zywienia na kopyta
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg353729.html #msg353729]str 34[/url] (i kolejne posty)
. roznice miedzy szkolami
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg150295.html #msg150295]Ramey a Swedish[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg323135.html #msg323135]SANHCP a AANHCP[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]Strasser-Ramey[/url]
. buty, a la buty
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg239377.html #msg239377]z detki[/url]
. sprzet (tarniki, noze, inne)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg203207.html #msg203207]str 10[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231175.html #msg231175]hoof jack[/url] (tj. podporka)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231263.html #msg231263]pomysly na podporke[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231402.html #msg231402]ostrzenie nozy[/url] (+ kilka kolejnych postow)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg233787.html #msg233787]tarnik noz[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369314.html #msg369314]str 46[/url] i [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369377.html #msg369377]str 46[/url]
_________________________________________________________________
. artykuly
j. polski
[url=[[a]]http://hipologia.pl/news/show/id/461\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">Poszukiwanie prawdy na temat syndromu trzeszczkowego
Koniec z chorobą linii białej
Zrozumieć podeszwę
j. angielski
Articles by Pete Ramey
Forward Foot Syndrome (FFS) by Walt Friedrick
[url= http://www.voltahorse.pl/forum/viewtopic.php?f=1&t=12911&st=0&sk=t&sd=a #p910686]bose konie w sporcie[/url]
_________________________________________________________________
. przydatne strony
j. polski
[url=[[a]]http://o-kopytach-naturalnie.blog.onet.pl/\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">blog Wiwiany
Naturalne kopyto
czyli rzecz o bieganiu boso
j. angielski
Swedish Hoof School
Lars Pala
Marjorie
ANHC all-natural-horse-care
The Naked Hoof
Iron Free Hoof
Case Studies
Oskar’s hooves
HealthyHoof
_________________________________________________________________
[url= http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,1384.msg824845.html #msg824845]Instrukcja wykonania \"noża do czyszczenia rowków przystrzałkowych\"[/url]
_________________________________________________________________
kto się wybiera na kurs naturalnej pielęgnacji kopyt do Poznania? planowany jest 18-19 kwietnia. ja jadę na pewno. jeśli ktoś z Wawy, okolic też się wybiera można by pomyśleć o jakimś wspólnym transporcie.
BTW - wysłałam mojej wet artykuł, który wkleiła dea w wątku o dr Straser - o nowym podejściu do prowadzenia kopyt u trzeszczkowców (niskie piętki, bose kopyta itp). odpisała mi, że artykuł jest interesujący, a koncepcja Ramseya ma swoją logikę i że warto spróbować, bo sama jest ciekawa rezultatów.
fajnie, że jest otwarta. będziemy probować 😉 ">
Średnica ok. 3cm. Zagłębienie ok. 1cm. Okrągłe, jakby miseczka się odcisnęła przed grotem strzałki. Fakt, bez zdjęć lepiej tego się nie opisze... edit: wstawiam zdjęcie znalezione na http://forum.tjn.sic.pl/viewtopic.php?t=227 Zaznaczone zagłębienie jest podobne do tego, jakie ma mój koń, tyle, że u mojego jest okrągłe (kopyto tylnie mój koniuch ma bardziej płaskie).
Może pomożecie 🙂 Znacie jakiś sposób na zrobienie własnego oleju do kopyt? Myślę tu o dodaniu olejków do zwykłego oleju, tylko nie za bardzo wiem jakich, i w jakich proporcjach Wiem tylko że eukaliptusowy działa odkarzająco i przeciwgnilnie, co można było by jeszcze do tego dodać. Nie wiem jakieś ziółka, inne olejki Z góry dziękuję za pomoc 🙂
Klopcio89 było tu już trochę razy mówione że raczej nie stosuje się przy tego tupu werkowaniu smarowideł i nie jest się ich zwolennikiem 😉 w zasadzie dla tego ze staje się zbędne 😉
Kasik - to kopyto ze zdjęcia Dementek było robione na kursie Strasser u Tomka. Prawdę mówiąc -nie powinno byc wklejone jako "skończone" kopyto, ponieważ zostało jeszcze trochę do zrobienia -ale wszystkie następne fotki wyszły rozmazane (strajk aparatu? -więc pozostało mi tylko to zdjęcie ). Po zakończeniu roboty- Tomek ocenił bardzo dobrze pracę i nie miał zastrzeżeń 😉 To jest kopyto konia z rzeźni, nigdy wcześniej nie robione, w tragicznym stanie - zostało wystrugane tak, jak na to pozwoliła sytuacja. W zasadzie w tej fotce chodziło bardziej o pokazanie, że czasami ściany wsporowe trzeba ciąć nawet poniżej poziomu podeszwy 😉 Z reguły staram sie nie oceniać czyjejś roboty z kopytem, jeżeli nie znam okoliczności i nie jestem proszona o ocenę. Bo może być ta ocena niepotrzebna lub niesprawiedliwa 😜 Dementek -zagłębienie przed grotem strzałki raczej nie jest powodem do zmartwienia - w metodzie dr Strasser wręcz wycina sie takie niewielkie zagłębienie przed grotem po to, żeby dokładnie zlokalizować czubek strzałki. W tym miejscu kość kopytowa jest najbardziej wysklepiona i nie grozi "dokopanie się" do niej. Chyba, że zaczyna się tam jakiś proces gnilny (zapalny, bakteryjny) -ale nic o tym nie piszesz 😀
rzepka- fotki oglądałam na telefonie komórkowym 😡 nie z odnośnika, więc nie wiedziałam nic ani o osobie strugającej ani o pochodzeniu zdjęcia🤦 Rzuciło mi się w oczy tylko to, że kąty wsporowe są zeskosowane w tył i bardzo krótko przycięta strzałka w stosunku do pozostawionego pazura. Nie zwróciłam uwagi nawet na to, że kopyto nie ma właściciela 😜 Nie chodziło mi nawet o to, że zagłębienie przed grotem jest wystrugane a nie naturalne (bo nie miałam pojęcia/nie zastanawiałam się jak powstało) Fakt, że nawet moja "Baśka" jest wrzucona na stronę nieskończona 👀 Także bardzo przepraszam :kwiatek: Nie miałam nawet pojęcia, że jesteś autorką takie kopytowego tekstu 😡 edit: jedyna rzecz jaka mi się nie sprawdziła w praktyce z metody dr Strasser, to pozostawianie przedniej ściany dłuższej jeśli jej przycięcie oznaczałoby utracenie kąta 45stopni 🙁 Przy słabych listewkach z mojego doświadczenie lepiej ciąć krócej. I baaardzo boję się skosowania kątów, ale to znowu dlatego, że moje konie mają bardzo niskie kąty wsporowe w zadach. W przodach może bym zaryzykowała w zadach nigdy.... jeszcze raz przepraszam :kwiatek:
To takie pytanie trochę z innej beczki: czy po kursie w Stokrotce byłabym w stanie sama strugać własnego konia? Słyszałam, że te kursy są godne polecenia 🙂
na Twoje pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo sporo zależy od Twojej wiedzy, chęci dalszej edukacji i od kopyt Twojego konia. Są osoby, które nawet po kilku kursach nie powinny brać noża i tarnika w łapki i są takie, które bez kursów dadzą sobie świetnie radę 😉 Strugam konie przy których nie wystarczyłaby mi wiedza zdobyta w Stokrotce....ale mam pod opieką również takie, dla których to wystarczy.
Na kurs zawsze warto się wybrać, praktyka to zawsze krok do przodu w ogólnej nauce "fachu" i jego pojęciu. Nie zapominaj też o przydatnych lekturach i doświadczeniu innych, również dobre źródło informacji.
Kasik :kwiatek: Potwierdza się, że fotografie mogą przekłamywać -bo kąty nie są zeskosowane -są całkowicie robione na płasko! Ale rzeczywiście zwróciłam uwagę na długość strzałki (chodziło o znalezienie grota) Zauważyłam, że na kursach raczej nie poleca się skracania pazura do linii białej (czy nawet do granicy podeszwy). Bo normalne kopyto tego nie potrzebuje. Problem w tym, że wiekszość naszych kopyt jest "wyjechanych" do przodu, ma za długie pazury i potrzebne jest mocniejsze skracanie. Przynajmniej moje konie tego potrzebują 😉
rzepka- fakt, ze fotka pochodzi z kursu u Tomka tlumaczy wszystko. W zyciu nie wpadlabym na to, ze ktos bedzie chcial zobrazowac cos powstajacego naturalnie wklejajac kopyto z rzezni w dodatku wystrugane metoda dr Strasser. To jak cytat wyrwany z kontekstu.To,jak bardzo zdjecie potrafi pzeklamywac, to druga sprawa. Zawsze blizej prawdy z komplete 😉m zdjec
Z powodu pogody mamy w stajni istne lodowisko. Konie jeżdżą jak na łyżwach. Droga na padoki to walka o przetrwanie i ustanie na nogach. Na padokach jest tak samo, konie stoją i się nie ruszają, bo nawet nie bardzo mają jak. Jeżeli już muszą gdzieś się ruszyć, to bardzo powolnym i ostrożnym stępem. Próbowałam dzisiaj postępować z koniem w ręku, ale nie ma nawet takiej opcji.
Z tego powodu przypomniało mi się, że ktoś kiedyś wrzucał tutaj zdjęcie kopyta, na którym koń sam zrobił sobie "naturalne hacele". Ma ktoś jeszcze to zdjęcie? Niestety, wyszukiwarka mi nie pomogła. Macie w ogóle jakieś pomysły, jak pomóc koniom? Da się w ogóle cokolwiek zrobić w takiej sytuacji?
Dodam, że mój koń i tak ślizga się zdecydowanie najmniej. Jest najostrożniejszy, stawia małe kroki i jeszcze żyje 🙂 Mimo, że wszystkie konie są u nas bose, a oprócz mojego jeszcze dwa są prowadzone naturalnie, to jednak mój radzi sobie najlepiej. Mimo to chciałabym mu jakoś poprawić komfort poruszania się, dopóki pogoda się nie zdecyduje... Nienawidzę takiego stanu przejściowego pomiędzy mrozami, a odwilżą...
co robić z pękającymi ścianami? pęknięcia sięgają od podłoża aż do koronki. często strugać na wysokość, gdy tylko zauważę, że ściany zaczynają wystawać ponad podeszwę? nie zaszkodzę tym? kurczę, nie mam zdjęć i nie wiem kiedy dam radę zrobić jakieś, wiem że tak "na sucho" to ciężko cokolwiek powiedzieć... zaczynam się trochę bawić w struganie 😡 i wiem na razie tyle, ile podpowiada mi Cień na Śniegu, postanowiłam zajrzeć do tego wątku...
No to sru - przyszłam się wyżalić tak w nowym roku.
Wiecie jak to czasami z ludźmi jest - podskórnie wiedzą, że coś nie tak, ale ich podświadomość nie chce dopuścić złych myśli i człowiek nie akceptuje pełnego faktycznego stanu rzeczy. Ano to ja jestem jednym z takich ludzi - od lat (tak, to już dużo dłużej niż rok) włażę tu i jęczę, że mój koń niefajny chód ma, że kopyta niefajnie, że gruby itp. itd. I dopiero przyjezdna osoba z zewnątrz jak stanęła przede mną (najpierw patrząc na konia a potem podnosząc jego nogę i patrząc na nią od spodu🙂 i w twarz mi dużymi, kolorowymi literami powiedziała: Opuszczenie kości kopytowej (because) syndrom metaboliczny to do mnie dotarło.
... i co ja teraz mam z tym zwierzem zrobić 🤔 Na łąki go nie odstawię bo bym go zabiła. W stajni, w której stacjonuje nie będzie lepiej, co najwyżej może być tylko sezonowo gorzej z różnych przyczyn organizacyjnych (duże zawody wkkw raz, a nawet dwa razy do roku itd.)... Kompletnie nie wiem co mam robić... Wiem, że to zabrzmi okrutnie samolubnie ale ja jednak zawsze chciałam mieć konia do jeżdżenia. Owszem, chodziliśmy sobie na spacery gdy trzeba i wiele było okresów gdzie ze względy na stan zdrowia jazda była odpuszczona ale ja sobie nie wyobrażam tego konkretnie osobnika odstawionego od pracy pod siodłem.
Tak wiem, ktoś zaraz napisze kaganiec, żywienie, odpowiednie werkowanie... ale to są właśnie te składowe, których ja przeskoczyć nie mogę. Nie wyobrażam sobie puszczać konia w kagańcu. Rozumiem, przez krótki okres czasu ale nie przez cały sezon pastwiskowy - on na głowę dostanie. Nie mam też możliwości ograniczyć latem dostęp do trawy- musiałoby się to równać z niewychodzeniem z boksu - co jak wiadomo jeszcze gorsze być potrafi.
Odpowiednie werkowanie? Werkuję, werkuję... i ciągle monitoruję co najlepsze. ponieważ działania zachowawcze przy naszych skokach (no właśnie nie wiem czego? zacukrzenia i zatrucia?) nie zdawały egzaminu to poszłam w werkownie bardziej agresywne... i co.. i jajco - bezpośrednio po werkowaniu mega ulga spowodowana wycięciem nadmiaru strzałki, której było tyle (przód grota), że była bolesna i ścian wsporowych...a za dwa dni kaszana. Koń prawie nie idący do przodu. I bądz tu mądry i oceń właściwy kierunek.
A najbardziej to jestem wkurwi... na tą kasę, którą wzięli ode mnie weci i ten czas, który nieświadomie męczyłam tego konia przez ich "nie che mi się z tobą gadać- diagnozy" np. (mam to w dupie i jadę nazwiskami) dr. Rojek, który został poproszony o przyjrzenie się nogom konia (no bo taki chód i wrażliwość podeszwy). Znieczulenie w pęcinę, próby na twardym, na miękkim (ja poprawy nie widzę) dr. twierdzi, że jest trochę lepiej i widocznie ten koń już taki ruch ma... a potem stoi obok, fajkę pali i sam mówi: "a on taki grubiutki" (i sobie z tego faktu żartuje, "i owłosiony"... i nie łączy faktów!!! Czy dr. henklewski, który na moją prośbę o RTG kopyt bo kon tak chodzi i owszem fotę robi... ale taką gdzie tylko może określić czy trzeszczki nieporyte.. i kwituje, że w prawdzie trzeszczki są suuuuper ale on to by je jednak obserwował... a na moją prośbę o podanie odległości kości kopytowej od podeszwy (ze zdjęcia) to nie wie jaka ta odległość powinna być (prawidłowa) a fota zrobiona tak, że podeszwa pod kątem, więc gówno widać... I tak to jest - ty właścicielu rekreancie- palancie płać, płać, płać a i tak się niczego nie dowiesz bo złe pytania zadajesz- bo powinienneś przyjść do weta i sam sobie konia zdiagnozować a jego poprosić o potwierdzenie diagnozy odpowiednimi badaniami.
I jeszcze to cudowne niezrozumienie otoczenia🙂 No bo jak masz konia z takimi różnymi problemami i wymaganiami to go sprzedaj... bo kto to widział, żeby koń trawy nie jadł i jak to w ogóle można konia z takim ruchem mieć i jak iść nie chce to go baciorem i ostrogą i przez ręke przejechać (bo przejeżdzanie konia przez rękę to takie profi jest..) A takie panny jak ja, czy moja koleżanka, której jeden koń ma COPD a drugi też być może opuszczenie kości kopytowej i sztorca to jak jakieś idiotki z krainy różowych jednorożców są traktowane.
... no i taki piękny początek roku... Co jeszcze do tego: ano oczywiście nie przyszedł do mnie zamówiony przed świętami z ihaha tarnik - no bo po co sobie zaimplementować jakieś normalne płatności.pl w sklepie online.. i tym sposobem kasa z karty kredytowej niby ściągnięta (- przeszłam w bólach cały formularz zakupowy) jednak na karcie została... i po jaki ch. się tam podaje maila czy telefon jak się z tobą i tak nikt nie skontaktuje..
Kotbury proszę nie łam się jeszcze :kwiatek: musi być gdzieś miejsce odpowiednie dla Twojego konia a może trzeba je stworzyć? W jakiejś maleńkiej przydomowej stajni? Z pewnością jest rozwiązanie tylko skryło się gdzieś i się po cichu śmieje łobuziarsko 🙂 zobacz, Tunrida i Burza mają takie konie i jakoś udało im się panować na metabolicznymi zagrożeniami, może coś Ci podpowiedzą? A może warto konia wysłać na czas jakiś do stajni, gdzike jej właściciele będą umieli to opanować? No muszą być takie miejsca 🙂 Wiem po sobie, jak czasem potrafi człowieka przygnieść ale spokojnie, pomyśl, pooddychaj, zaraz coś wymyślisz 🙂 a nie? 🙂 może znowu zinnej strony trzeba spojrzeć.
Posłuchaj. Wiem, jak się czujesz, bo też mam konia, któremu łatwo "kość opada". I też chcę jeździć ( tyle, że nie startuję) i też nie wyobrażam sobie, żeby koń po pastwisku latem nie chodził- zwłaszcza, że całe stado chodzi.
Mogę go latem postawić na piachu, ale wówczas stoi SAM. A jak jest sam, to nie rusza się wcale ( bo po co?) i tylko stoi.
Co zauważyłam? - najgorsza jest wiosna, jesień. Wtedy kiedy trawa zaczyna rosnąć. Jak już jest długa, najlepiej przekwitnięta, to koń sobie radzi. Najgorsze są momenty WPROWADZANIA tej trawy. A wprowadza się właśnie wiosną.
Kiedy opuści mi się na wiosnę i połączenie listewkowe szlag trafi, to potem mam efekt także latem. Niby coś tam się poprawia przez lato, ale niestety. Zbyt dużo nam puszcza na wiosnę, by latem koń mógł wydobrzeć. A potem znów przychodzi zaraz jesień i znów nam puszcza to co zdążyło zrosnąć.
ZIMA to najlepszy nasz okres, bo wtedy widzę od góry śliczny zrost. A na dole ściany kapicowatą ścianę pod złym katem ustawioną.
Co robię? - koń W OGÓLE nie je niczego treściwego. Je tylko trawokulki o energetyczności około 8, lub sieczkę dla ochwatowców. - wiosną stawiam go po świńsku na piachu samego, bo doszłam do wniosku, że wolę go nieszczęśliwego psychicznie ale zdrowego, niż szczęśliwego z końmi, ale chorego i nie zdatnego pod siodło. W miarę możliwości staram się dostawić mu na ten piach jakiegoś kolegę. - na trawę do stada puszczam go w okolicy czerwca. ( kiedyś wychodził od 1 maja- ale już NIE pozwalam na to) czekam do czerwca, aż trawa jest duża. Stopniowo OSOBIŚCIE go najpierw tą trawą karmię po 10 minut, potem 15 minut, potem 30 minut, potem godzinę. Itd itp aż dochodzi do pełnego padokowania z innymi końmi. - z trawy go zabieram jak tylko zaczyna się wrzesień, październik. ( widzę to po tym, że zaczyna mieć spuchnięte tylne pęciny po nocy- wiem wtedy, że trawa już nie dla nas) I stawiam znów na piach. - zimą konie i tak chodzą po piaszczystymn padoku, bo trawiaste odpoczywają, więc od trawy jest daleko.
- czasami po ostrym terenie ( 2 godziny) dostanie mesz, czasami trochę marchewki.
Efekt jest taki- że kość opuszcza nam się TYLKO TROCHĘ i tylko sezonowo. Nie upośledza to jednak naszej pracy pod siodłem. Przez to ograniczone pastwiskowanie koń więcej stoi niż chodzi. Ale wolę by mu się nieco zawęził tył kopyta, niż miałby mieć opuszczoną kość.
U mnie nadmiar pyszności widzę po spuchniętych pęcinach po nocy. Od razu reaguję. Był na trawie- to zabieram na piach. Nie da rady? No to trudno- to stoi jakiś czas w boksie. Staram się więcej mu zadać ruchu. Jeśli mam czas by ten ruch mu dać, to zwykle po pomaga. I tak się bujamy. I jak mówię- nie mamy idealnego połączenia listewek, ale przynajmniej nie skutkuje to macaniem. Wiosna zawsze nam puszczą bardziej, ale nie do tego stopnia by macał. Tak tego pilnuję, że się ostatnio udało. ..........................
tak więc podsumowując- udało mi się dojść do takiego stanu, że okresowo kość jest mocniej opuszczona ( wiosna, jesień) a okresowo mało ( zima, środek lata) Ale jak by opuszczona nie była, to koń nie maca i może pracować. Bywa, że stoi w boksie, gdy inne wychodzą. Bywa, że stoi na piachu sam. Bywało, że stał w kagańcu przez 5 godzin, a tylko jedna się pasł. ( bvł ewidentnie nieszczęśliwy, ale ZDROWY) Stajni nie zmienię. Przepraszam za chaos wypowiedzi, ale temat jest obszerny, a ja nie trzymam się ściśle zaleceń, które powinno się stosować ( bo nie mam na to warunków) więc się tak bujam, ale efekt bujania mam zadowalający
Naukowcy chińscy zaburzenia metabolizmu w tym problem otyłości upatrują w niewłaściwym ph jelit. Chyba coś jest na rzeczy, bo przy niewłaściwym ph jelit buduje się niewłaściwa dla poprawnego przyswajania pokarmów flora bakteryjna. Dalej idąc, niewłaściwe procesy metaboliczne powodują zwiększoną ilość toksyn w organizmie. Te z kolei u koni mogą powodować rożne schorzenia, w tym około ochwatowe/ochwat czy problemy trawienne.
A jakie powinno być ph jelit i co zrobić by było właściwe? Bakterie EM-15 mogę podawać ( kiedyś przyjmował i nie wiem czy dało to coś, bo nie zwracałam uwagi wtedy na kopyta) - zaszkodzić nie powinny. Ale czy to ma wpływ na to ph?
kotbury, u mnie trzy konie caly sezon chodza w kagancu i zyja. Bardzo aktywne konie, dodam, Nie dostaly na leb. Albo rybki albo pipki jak to mowia, a Ty nie wiesz jak bedzie w kagancu poki nie sprobujesz na dluzsza mete. Zaden sie nawet nie obtarl, spedzaja w kagancu 12-14 godzin dziennie.
Mój był nieszczęśliwy do bólu. Cale stado łaziło po padoku, a ten jak wszedł na padok, tak stanął przy wyjściu i przez kilka godzin prawie się nie poruszył. Po kilku dniach było lepiej i łaził, ale ledwo, ledwo. Głównie stał i czekał. Po zdjęciu kagańca zabierał się za jedzenie trawy, przemieszczanie się, interesował się stadem.
Ale trudno. Stał w nim w pewnych okresach, kiedy trawa była niezdrowa dla niego. A bywały dni, że stajennemu do tego stopnia było go szkoda, że go zabierał i przestawiał na piaskowy padok bez kagańca i dawał mu siano. Też głównie stal, ale chyba nieco mniej nieszczęśliwy. Albo rybki albo pipki. Fakt.
No niestety. Jest choroba jest problem, niestety. Ja mam ochwatowego osobistego kuca, i same pastwiska wokol, wiec rozumiem dobrze. I tez mi go szkoda. Ale trudno, taki lajf. Przynajmniej chodzi.
... no u mnie z piachem będzie problem... nie ma jak. wszędzie są cudownie trawiaste padoki, poooodmokłe, soczyste, a że nie wymieniane to zawsze wygryzane do cna i wiecznie trawa intensywnie rosnąca.
Z moich obserwacji wynika, że najbardziej nam szkodzi trawa. Nie owies a trawa. choć oczywiście ponieważ do tej pory aż tak tego nie analizowałam (bo nie byłam świadoma problemu) to może być, że i owies i trawa. Mam też problem z energią - ciężko mi stwierdzić kiedy niechęć do ruchu wynika z bolesności kopyt a kiedy z za małej energii (przez pewien czas koń jadł tylko wysłodki i siano bez owsa).
Jeśli nie masz piachu i nie ma nijakiej szansy na ten piach to raczej tak. A jeśli nie chce tego kagańca, to nie wiem, czy nie byłabym za tym, żeby np maj spędził w większości z boksie, a na padok niech chodzi na np 2 godziny. I do tego OSTRA jazda, żeby spalał i może tak się da przetrwać? Nie możesz mu jakoś zwiększyć ruchu dając go komuś dodatkowo pod siodło? Wiesz....jeśli ma podjadać szkodliwą trawę , to niech ją chociaż spala.