keirashara to jeszcze raz - niech Wam się dobrze mieszka 😀 flygirl podglądam na insta i naprawdę super ogląda się to, jak ktoś ma takie możliwości i je wykorzystuje 🦄
Ja siedziałam cicho, bo najpierw mieliśmy mały kryzys, a potem ja miałam krótki urlop. I te 5 dni przerwy super nam zrobiło, koń zluzował, ja wywietrzyłam głowę 😉.
Dziś przyjechałam do Johnnego i po problemach sprzed tygodnia nie ma śladu. Na rozruszanie pojechaliśmy sobie na samotny stępo-kłusowy spacer do lasu (zaliczyliśmy pierwsze spotkanie z sarną i Synek był nieco zdziwiony konceptem tak dziwnie skaczącego zwierzątka, ale dzielnie kroczył ścieżką równolegle do leśnego kumpla), a od jutra wracamy do roboty.
U nas jak zwykle nudno nie jest, bo z takimi konmi nudzic sie nie mozna :P
W domu i u trenerki moj zdebilaly kon zachowuje sie juz w miare jak cywilizowany obywatel i skacze jak zloto 😀 ale na obcym terenie jest czasem hulaj dusza, piekla nie ma, mojemu chlopu udalo sie uchwycic zza krzaka popisowego deba z polobrotu to sie chwale 🤣
No ale, kupilam projekt, mam projekt, jak na dwa miesiace razem to i tak wstydu nie ma, a juz na poczatku myslalam, ze mnie ten kon zabije przy ktoryms ataku paniki bo lojezu listek 😉 no i ogladalam sobie IO w skokach a tam kon Houtzagera odstawial identyczna maniane, bo figurka kolo przeszkody taka straszna 🤣 i nie wiem, czy mnie to cieszy, ze i z takimi problemami widac olimpiade mozna zaliczyc, czy tez wlasnie martwi, ze takie durne wybryki nie przechodza z treningiem 🙊
W sobote jedziemy na zawody klasy mini ledwo odroslej od gleby a w niedziele na nowy kros, o ile pogoda dopisze 🙏 kusi mnie jakies male wkkw tez ale to by wypadalo, zeby kon mial przyzwoite hamulce jednak 😝
fly tak, zajazdka w przyszłym roku, mały ma 3 latka 🎠
keirashara póki co jedyne co robi to zbójowanie z kucami na padoku i przyprawianie mnie o siwe włosy 🙄🤣 tylko spacery w ręku i pielęgnacja ze względu na wiek, ale uczę go przydatnych rzeczy typu parkowanie do wsiadania, reakcja na glos etc. co, mam nadzieję, zaowocuje bezstresowym procesem zajeżdżania (taaa 😂😂😉
infantil jak pojadę do Polski w sierpniu to chyba sobie zafunduję teren, bo jedna z rzeczy których naprawdę mi brakuje to te soczyście zielone lasy 😍
Spróbuję jeszcze raz dziadów dodać a jak nie to trudno 😅
Nooo więc moje rozważania na temat jaki czaprak (w wątku szmatacholiczym) pomógł skutecznie rozwiązać mój koń.
Rachuneczek za leczenie wczorajszej kolki pokazał nam bardzo ZEN perspektywę... - możemy poczekać do następnej kolekcji🙂
Powoli dochodzę do wniosku, że jednak być może jeździectwo wcale nie ma tak zbawiennego wpływu na moje zdrowie. Spokojnie po wczorajszej akcji będę żyć kolejne 5 lat krócej.
kotbury współczuję przeżyć, dużo zdrowia i spokoju dla was!
feno te zielone tereny są rewelacyjne, chociaż u nas to aktualnie bardziej przymus niż chęć. Tzn. ja uwielbiam jeździć do lasu, ale teraz to jedyna alternatywa, bo ciągle pada i plac stoi zalany.
Niemniej, polecam serdecznie! 😀
I tak wozimy się po lesie, odkrywamy nowe ścieżki i nowe strachy - dziś np. strach na wróble na polu. Fajny ten mój koń, dzielny jest bardzo i niczego się nie boi. Sarny, samochody, traktory, motocykle - wszystko już opatrzone 😇 Pierwszy raz wracaliśmy dziś przez wieś, a nie przez las i też bez problemu, na luźnej wodzy i do domu.
W ogóle po zmianie diety WRESZCIE koń zaczął mi tyć
Koń mi zaczął tyć i dla mnie to mega kamień z serca. Nowa dieta jest chyba strzałem w 10, ale nie chcę zapeszać i wrzucać jeszcze porównań, bo za wcześnie. Poczekamy jeszcze z miesiąc-dwa.
W każdym razie, Johnny zaczyna wyglądać jak koń 😍. Gdy do mnie przyjechał, to szkapina taka marna był z żebrami na wierzchu, a teraz już ich prawie nie widać.
Pozdrawiam wszystkich rekreantow i życzę zdrowia i sukcesów.
U mnie faktycznie urlop. Zdjęcie na szybko z dnia przed wyjazdem. Ja „odpoczywam” na koloniach ze zgrają 30-osobowej szarańczy, a koń mój odpoczywa ode mnie pod opieką koleżanek ze stajni.
Cały tydzień był spokój i cisza, aż do dziś, kiedy dostałam telefon, że moje ambitne zwierze przeskoczyło barierki 120 cm i uciekło z padoku. Nie chciała pani skakać, bo ma lęk wysokości, to koń sam sobie zrobił rozgrzewkę przez płotki. Na szczęście poza lekkimi zadrapaniami i trochę zgiętym ogrodzeniem obyło się bez większych szkód. 😅 Heh… a kilka dni przed wyjazdem miałam pierwszy trening, na którym „costam” sobie skoczyłyśmy. Szalone 50 cm, bo na więcej mnie nie stać. Ja mam jeszcze opory i trochę się boje. Wiec mój koń chyba chciał mnie trochę rozochocić ;p
Aż się boje co zastane po powrocie.
Edit. Zdjęcie się nie chce dodać niestety. Za słabe internety na tym wypierdkowie ;p
Chwalipost!
Mój koń w końcu na padoku 🙂 w dodatku ze swoim braciszkiem 🙂 kochają się bardzo, przez większość czasu są do siebie przyklejone 😀 uchhh ależ mnie to cieszy, że w końcu po tak długim czasie nie musi kiblować w boksie. A noga trudno, jak się popsuje to się popsuje.
My wreszcie mamy suchy plac, więc wróciliśmy do roboty… i konikowi się to chyba niezbyt podoba 😈 Potrzebowaliśmy godziny walki i wożenia, uspokajania, wyciszania, wolt, ósemek, zgrzytów i cierpliwości, żeby wycisnąć coś fajnego pod koniec treningu. Ale te ostatnie 10-15 minut to była czysta satysfakcja
Znowu ucięło wiadomość… 😔
Jaram się tym, ile sama się nauczyłam przez te 2,5 miesiąca, odkąd mam Johnnego.
Najlepsza szkoła życia 😁 wszystkie lata w stajni za dzieciaka nie dały mi tyle, co własny zwierz. A jeszcze baaaardzo dużo przede mną.
Koń też mi się fajnie zmienia, zaokrągla się i pięknieje.
infantil, to jest prawda. Przychodzi takie moment w edukacji jeździeckiej, że nic lepiej nie uczy niż ten sam koń dzień po dniu, którego "dostajesz" w takim stanie jak odstawiłaś dnia poprzedniego.
Dużo wtedy daje czytanie różnych książek jeździeckich.
A u nas po zapaleniu ścięgna, powrocie (znów) , kolce itp. itd. koń bez sił- ale za to z bardzo wysokim nagle poziomem i chęcią współpracy.
Nie wiem w sumie dlaczego ona jest aż tak spompowana ostatnio.
Ma to swoje plusy niewątpliwe. Mogę rozluźnić poślady🙂
Chociaż trochę mi tego drivu brakuję...
Tak, to prawda, też byłam w tym miejscu. X lat z własnymi końmi dało mi dużo więcej niż jazda w rekreacji. Aczkolwiek doprowadziło mnie też prawie do załamania nerwowego.🤣
Ale dobra, nie hejtuję =)
Delikutaśna Ozdoba Trawnikowa zaliczyła swoją pierwszą jazdę na oklep.
Stępowanie, znaczy się.
Znudziło mi się wieczne spacerowanie, to w końcu wsiadłam, bo Jaśnie Koń raczy być obtarty (w upały potrafił się obetrzeć OD FUTRA...... więc jak się obtarł od ujeżdżeniowego popręgu, to dmucham na zimne i czekam, aż sierścią wszystko zarośnie)....
Niemniej jednak, nooo, jest tak, że arkana jakiegokolwiek konkretniejszego jeździectwa otwierają się dopiero przy posiadaniu własnego konia i trenowaniu na takowym. Można to "załatać" dzierżawą, a i owszem (albo pracą w klubie... albo w klubie za granicą....), ale i tak własny koń to trochę taka "przepustka" to lepszości. 🙂 Powodzenia, Infantil 🙂
bo Jaśnie Koń raczy być obtarty (w upały potrafił się obetrzeć OD FUTRA...... więc jak się obtarł od ujeżdżeniowego popręgu, to dmucham na zimne i czekam, aż sierścią wszystko zarośnie).... <br>
Sankaritarina,
Next time na zaś spróbuj żele do sexu. Te wszelkie lubrykaty mają wodną bazę. nie podrażniają. dają poślizg. Warto szczególnie jak d obtarcia zostanie takie łyse zgrubienie, bo ono "lubi" się ponownie zacierać mechanicznie.
faith serio? ale dlatego, że miał cały czas kontuzję czy po prostu wcześniej miałaś jakieś fajne konie do progresu, a trafiłaś na ciężki przypadek?
Ostatnio się zastanawiałam co dały mi lata w rekreacji (10 lat) i doszłam do wniosku, że umiejętność spadania i nie panikowania w sytuacjach kryzysowych, tj. koń mnie ponosi. Wbrew pozorom też mega potrzebna wiedza. I to chyba wszystko, bo stwierdzam, że rok posiadania własnego konia nauczył mnie więcej niż 10 lat w rekreacji, ba.. ja nawet byłam w jakieś sekcji sportowej co się w sezonie na zawody co tydzień wyjeżdżało.
Pozdrawiam z Rudzielcem 🙂
edit.: Jeszcze umiejętność jeżdżenia w każdym sprzęcie dała mi rekreacja. Na stare lata jojcze jak wsiadam bez butów/rękawiczek/ w za duże siodło i czuje jak bardzo wpływa to na jakość mojego jeździectwa. A kiedyś? pf.. we wszystkim było równie wygodnie.
Serio serio 🙂
Tzn oczywiście że mam inną świadomosc siebie, pracy z koniem itp - ale to też chyba z racji wieku i dupogodzin, nie tylko własnego konia 🙂 no i nie jest to stricte taki techniczny progres, raczej psychologiczny.
Poza samym początkiem jeździectwa - nigdy nie jeździłam w typowej rekreacji, zawsze albo indywidualnie na prywatnych koniach albo coś dzierżawiłam.
Przy własnym na trenera kilka razy w tyg to już mnie nie bardzo stać 🙂
Tak mi się kojarzyło, że Ty zawsze pokazywałaś się na koniach nieszkółkowych 🙂
Łączę się w bólu, przy własnych koniach też nie stać mnie na trenera kilka razy w tygodniu 🙁 w tym roku w którym głównie pauzujemy (leczenie sarkoidów, kolka, wrzody) udało mi się wyjechać na trening może 8 razy 😂
kare_szczescie, a mnie wlasnie typowa rekreacja nie dala nic 😐 Mowie o jezdzeniu na milych konikach fryzopodobnych i wozeniu sie bez kierownicy na czym popadnie. No i nic, nul, nada. Tyle ze przyjemnie bylo, towarzysko fajnie popiwkowac w stajni i czasem widoki ladne 😉
Takoz jazda z polskimi "trenerami" ze sciany wschodniej, porazka. Sorry, traume sobie wyrbilam i znajomosc kilkunastu technik barowania koni w klasie L. I jak sie napie*dalac z koniem. Co po lekturze forum sadzac dalej w wielu kregach jest norma 🤷
Za to sporo dala mi jazda z ogarnietymi ludzmi, i to juz wszystko jedno czy na mlodziakach i cudzesach czy na swoich koniach. W sumie mozliwosc jazdy z obecna trenerka, ktora jest aktywna zawodniczka poziomu 4/5* w WKKW jest jednym z glownych powodow, dla ktorych bawie sie w konie. Mimo ze za trening place rownowartosc nowego eskadrona i portfel placze 😅
To, i satysfakcja, jaka daje praca u podstaw z dzikami kompletnymi 😉
Fly w momencie kupna byla najtrudniejszym koniem, jakiego mialam pod tylkiem i jest dla mnie zyciowo i jezdziecko w ogole kamieniem milowym 🙂 Takze w kwestiach chowu, zdrowia, cierpliwosci, no jedyny kon w swoim rodzaju. Musze dorwac chlopa zeby mi zdjecia porobil, bo wariatka chodzi jak zloto, moj kucyk na guziki no 💕
Dreamy za robie sobie na pdostawie tego, czego nauczylam sie od Fly i to juz duzo latwiejsza robota IMO, ze znarowionego dzika nienadajacego sie za bardzo do jazdy mam przyzwoitego konia w jakies 2,5 miesiaca roboty, ostatnio na pierwsze zawody ja zabralam i elegancko parkur na 0 👌🙂 i do tego kultura na rozprezalni, w tym tempie na wiosne na sprzedaz pojdzie juz jako kon dla amatora 😜
Mi też najwięcej dał swój koń, a jeżdżę (z przerwami) od 1999 roku.
Mimo tylu perturbacji: zdrowotnych, stajennych, zmian trenerów i w ogromnej mierze jazdy samemu, jak porównuje obrazek np. sprzed roku, z tym co miałam końcem czerwca to jest to oddalone o lata świetlne...
My już pauzujemy 7 tydzień. Dziś postanowiłam wsiąść po takim okresie i pojeździć 20 min stępem. Mam nadzieje, że będzie kulturka i miło spędzimy ten czas. Może nawet pojedziemy do lasu, kto wie.
edit. Tak wygląda Księciunio po moim urlopie i obcięciu treściwego. Laba mu służy...