Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

Magda, zalezy z jakim dodatkiem planujesz je zjesc 😉

Ja jednak nie pocwicze 🤔

Wklejam ku inspiracji, klikac w chwili zwatpienia! :kwiatek:

http://lafiga2.blogspot.com/2012/07/niesamowita-metamorfoza.html
Ja już po ćwiczeniach.
Od jutra zacznę pić herbatki na poprawę przemiany materii. I może by się przejść na jakieś zabiegi w salonie kosmetycznym? Może coś jest w moim mieście, co by mi pomogło schudnąć? Chyba się sprężę i poszukam. Nawet jeśli nie zadziałają, to na pewno zmotywują do walki. Bo łyso wydawać kasę na takie rzeczy i np zjeść bułkę, nie?  😉
Super jest endermologia, tylko droga niestety.

Kurde, jak to niektorym wychodzi, ze chudna kilo w tydzien 🤔
Z jajkiem, warzywami na parze, kotletem warzywnym, rybą pieczoną - jedna/dwie rzeczy na raz.
Najbliższy  obiad w domu w planie - ryba pieczona albo z grilla i brokuły.
zen- ja tak chudłam poprzednio u dietetyczki. A byłam na tej samej diecie co teraz. ( i też podjadałam, a chudłam) I liczyłam, że tym razem tak samo rach ciach i schudnę.
A tu dupa.
Nie wiem...starsza jestem? Coś mi się w organizmie zmienia? Zbyt dużo diet latem? Zbyt dużo wahań wagi latem? Nie ta faza księżyca?
Nie wiem co się dzieje. Bo kiedyś też chudłam kilo w tydzień.

Endermologia mówisz.....dzięki, popytam.
Moze organizm sobie jakos zakodowal, ze to taka zmylka i magazynuje nadal..? Ech, nie wiem, za to wiem, ze mnie to zwyczajnie demotywuje 🤔

Magda, ja bym wybrala kasze lub ryz, nie wiecej niz 4-6 lyzek (sypkiej) do ugotowania. I polaczyla z warzywami, bez miesa. A jesli musialabym mieso, to po takim posilku poszlabym spalic te weglowodany.
Mam totalnego doła. Od tych paru dni gdzieś zatraciła mi się silna wola, jestem na siebie wkurzona, a złość zawsze zajadam, co powoduje, że jestem jeszcze bardziej wkurzona i koło się zamyka. No ludzie kochani. 😵 Automatycznie czuję się 10 kilo grubsza. 🤔
Czy możliwe jest, żeby w 2 dni stracić, 1,3 kg?! 🤔 Czy po prostu między dwoma różnymi wagami (urządzeniami) mogą występować takie różnice (aż tyle?!)?
W poniedziałek rano ważyłam się na wadze siostry i wyszło 68 kg. Dziś rano na własnej wadze kupionej wczoraj- 66,7 kg. Nie widzę tego jakoś specjalnie po sobie. A niemożliwe jest raczej, że aż tyle wody w sobie miałam (nie miewam większych problemów z zatrzymywaniem wody w organizmie). Nie było też jakiegoś ogromnego przeskoku w diecie np. z obżarstwa do głodówki. Ja się zawsze staram trzymać zdrowego jedzenia, teraz po prostu przestałam jeść wieczorami i podjadać w ciągu dnia. Trzymam się 5 małych posiłków co 3-3,5 godz.
Ufać temu wynikowi 66,7 kg?

btw, czy ktoś jest w stanie odpowiedzieć na moje pytanie dot. warzyw z poprzedniej strony?
Chyba w końcu zaczęło spadać. Mam 1,5 kilo mniej niż na początku. I widzę po sobie, po ciele, że to już chyba prawdziwe kilogramy. A nie woda i zawartość jelit. Nie wiem czy już się cieszyć, czy jeszcze poczekać.  😉
To ja wrocilam do wagi wyjsciowej. W miedzyczasie mialam kilo na plusie. Ech. Zaczynam zatem od zera 😂

Tunrida, mysle, ze powinnas zaczac sie cieszyc, to naprawde znaczy, ze spadaja wlasciwe kilogramy :kwiatek:

Wendetta, organizm pod koniec dnia spowalnia ze wszystkim, zatem jak mu dasz niewinne warzywa, to nie ma zludzen, odlozy sobie ten nadmiar na gorsze czasy. Marchew zreszta ma wysoki GI, wiec malo obojetne z niej warzywo w czasie diety 😉
U mnie znowu coś drgnęło w dół. Kilkaset gram. Waga z rana: 69,2kg 😉 Pomimo wczorajszego dnia na tróję.... bo jak wyszłam ze stażu (21.00) wtranżoliłam chipsy jabłkowe a w domu (21.30) poprawiłam jabłkiem dwoma plasterkami szynki i gorzką herbatą... a spać poszłam o 22.00 😉

Ale na szczęście coś drgnęło i to nie w górę, uff 😉
zazdroszcze Wam tej silnej woli...
;( czemu ja tak nie umiem ?!?!
Niesamowite. Na wadze 71,5 czyli o kolejne 100 gram w dół, a w nocy obżarłam się płatków z błonnikiem i słonych rzeczy, a w ciągu dnia mini pizza i napchana wszystkim jasna bułka. Więc mam jeszcze większą motywację, żeby dzisiaj nie zawalić, a może zleci więcej. 🙂
Zaniedbałam moje sprawozdania z ostatnich 2 dni.

Ważyć się nie ważyłam ale widzę zmianę w lustrze 😀

Poniedziałek. Wszystko było ok, zjadłam 5 posiłków w równych odstępach i trzymałam się mojego planu.

Wtorek. M-A-S-A-K-R-A 🙁 od 9 do 18 siedziałam na wykładach, nie miałam żadnej dłuższej przerwy żeby zjeść jakiś sensowny obiad więc przeleciałam cały dzień na kawie i jabłkach. Jak dotarłam do domu to zapchałam się bezsensownie kanapkami. Będę musiała coś wymyślić na ten dzień. Skończy się pewnie na noszeniu pudełek z jedzeniem na zajęcia bo innego sensownego wyjścia nie widzę.

Dziś na razie ok 😉 dziś na śniadanie owoce, później planuję jakąś sałatkę na uczelni.
Ja pomimo, że do akcji się nie przyłączyłam też próbuję znowu przejść na jakąś dietke. Nie chcę dużo... 2-3 kg🙁 Ale co, jeśli wczoraj mialam 3 wykłady ciągiem a potem ćwiczenia trwające 2,5 h i musiałam kupić sobie coś słodkiego, bo nie wytrzymałam przed ćw🙁
tunrida, wow, brawo! Wreszcie ruszyło!

Kurcze, czy tylko mi ten tydzień tak szybko leci? Za dwa dni kolejne sprawozdanie do tabelki będę zbierać, a mam wrażenie, że dopiero zaczynamy zabawę 🙂
U mnie trzeci dzień z rzędu 51,0. Aż jestem ciekawa w którą stronę się ruszy, jak wreszcie się ruszy.
Dziewczyny- łatwiej jest wytrwać, jeśli dietę sobie ułożycie z głową.
-Jeśli się będziecie głodziły- nie wytrzymacie. Bo po 2-3 dniach organizm się upomni o swoje i zaliczycie napad obżarstwa.
-Jeśli będziecie jadły monotonnie, to nie wytrzymacie bo wam się to znudzi po 10 dniach. I będziecie nieszczęśliwe jedząc w kółko to samo, lub coś czego nie lubicie.
Dietę trzeba ułożyć z głową, rozsądnie, mądrze, smacznie. Tak- by można było na niej wytrwać długofalowo.
Wszelkie diety na chybcika są skazane na niepowodzenie. A nawet jeśli wytrwacie i schudniecie, to szybko waga wam wróci po zakończeniu diety. Bo rzucicie się na produkty zakazane o których marzyłyście przez okres diety.


Kurde, jak to niektorym wychodzi, ze chudna kilo w tydzien 🤔


Biegają codziennie wolnym tempem ( 6min/km) 40-60 min  przed śniadaniem po jednej mocnej kawie bez dodatków  😉.
Nie ma zmiłuj, żeby nie schudnąć.
Ja tylko chciałam powiedzieć że te "diety"  to wam przepięknie rozregulują przemianę materii i 99,9% z was po jej zakończeniu raczej wcześniej niż później dojdzie do wagi wyjściowej + jeszcze coś.



najlepsza dieta jaka znam to "mniej zryj"  i sie ruszaj ^^
Ja się odcinam. Mam normalnie rozpisaną dietę na pięć posiłków i cirka 1200-1300kcal. Nie głodzę się, już jestem "za stara na to", i na swoją ulubiona dietę kawową (czyt. porządne śniadanie a potem kawa jak nie masz humoru, kawa jak nie masz siły, kawa jak jesteś głodna) 😉

Zen wiesz jak łatwo chudnąć 1kg tygodniowo? Wystarczy zacząć od 15kg nadwagi 😉 Pierwszy miesiąc diety i na minusie miałam -6kg. Drugi? Już nie tak fajnie i na tej samej diecie będąc minus 2kg. I to z wielkim trudem 😉
Wendetta możliwe, że dwie wagi pokazują różnie. Ba, nawet jedna waga pokazuje różne wyniki. Zrób sobie test. Połóż wage na dywanie, płytkach i panelach o ile masz w domu. Każdy wynik będzie inny  😉 ja jak sprawdzałam to miałam różnice nawet do 1,5 kg. Także nic dziwnego, że dwie wagi pokazywały inaczej. Zresztą te domowe też nie są dokładne. Waże się dwa razy w ciągu paru minut i też mam różne wyniki  😵
Także faktycznie lepiej się mierzyć  😉
Ja wyciągnęłam z dna szafy dżinsy sprzed 4 lat i co tydzień bede przymierzać. Aktualnie wciągam siłą i nie jestem w stanie się dopiąć  😁

Co do diet- też nie stosuje żadnej. Po prostu jem mniej, ale wszystko. Nie odmawiam sobie kawałka pizzy, czekolady czy coca coli jak mam ochotę. Ale staram się wybierać lepsze zamienniki. Aktualnie zamiast cc mam faze na soki marchewkowe. No i zaczyna się sezon na herbate z miodem i cytryną  😎
13 dzień "diety" czyli mniej jem i nawet czasami zdarza się jeść słodycze: -3 kg w dół.
Ależ się cieszę! Przez następne 3 tygodnie chciałabym jeszcze 3-4 kg. To jest mój cel  🏇

Tymczasem zabieram się za ćwiczenia bo dopiero wstałam.

Powodzenia dziewczyny na dzisiejszy dzień!  :kwiatek:
Baffinka, to się na darmo ucieszyłam 😉 W każdym bądź razie ważyłam się dzisj 5 razy pod rząd na rózncy nawierzchniach 😉 i ciągle było 66,7 kg. Pocieszyć się mogę, że trzymając sie teraz jednej wagi (urządzenia) i widząc utratę np. 5 kg, będę mogła mieć pewność, że jakieś minus jest na pewno 😉
Mierzyć się nie umiem i nie lubię. Po ciuchach też właśnie wolę czuć różnicę, sama przyjemność nie czuć opiętych gaci 😉
ooo to jakąś lepszą wage musisz mieć  😀iabeł: w każdym razie ja wyników ważenia sobie aż tak do serca nie biore  😀 zdecydowanie lepiej widzieć różnice w ciuchach.
Ja lekka jak piórko nigdy nie będę bo mózg i cycki też swoje ważą  😂  😁 (taki dżołk 😀)
baffinka- uwielbiam Cię za ten tekst 🙂
u mnie szału nie ma. jem według rozpisanej diety, przedwczoraj -0,6 a wczoraj znowu + 0,5. Chyba jednak przerzucę się na ważenie tylko w piątki co by do tabelki wpisać.
Trzeci dzień rygorystycznej diety, a wcześniej od jakiś 3-4tygodni ogólnie dużo mniej jedzenia i co? spodnie mimo, że popraniu powinny być ciaśniejsze to mi lecą z tyłka  😅
Elu, niekoniecznie kilogramy wroca. Jesli za dieta rozumiemy zmiane przyzwyczajen, nawykow, to kilogramy nie wroca. Jak komus wejdzie w krew wysoka aktywnosc fizyczna, regularne jedzenie, to naprawde nie grozi mu efekt jojo. Oczywiscie, jesli ktos sie zmusza i jest na diecie zgodnie z mysla 'no, to jeszcze tylko 5 kg mniej i koniec meczarni, wroce do swoich ukochanych hamburgerow i zalegania przed tv', to jasne, kilogramy powroca nawet w nadmiarze, bo organizm zapamieta, ze byly gorsze czasy i trzeba wiecej magazynowac.

U mnie dzisiaj slabo od rana. Sniadanie- pol kajzerki..drugie sniadanie- dwie sliwki w czekoladzie 😡 obiad juz ok i do konca dnia mam zamiar juz nie wymyslac zadnych odstepstw.
Ja pożegnałam ten większy rozmiar spodni i wróciłam do mniejszego. Brzuch mi się spłaszczył, obrzęki zlazły i zaczynam czuć, że żyję.
Tłuszczyk robi się taki mięciutki. To dobrze. Bo zawsze zanim zacznie znikać, to najpierw jest taki mięciutki.
W związku z tym motywacja rośnie. Zamierzam wytrwać w swoim postanowieniu. Dziś na razie dzień na 5.
ja mam dzis dzien na 5

zaczelam jesc, ale waga w miejscu na szczescie 72 kg

mam nadzieje ze teraz zacznie spadac... mimo ze waga w miejscu, ja czuje sie lepiej

musze tylko wytrwac w jedzeniu, bo apetytu nadal brak


Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się