Forum konie »

Co mnie wkurza w jeździectwie?

Texas wyluzuj, może i nie trzeba było tego słowa pisać, ale po co tyle emocji? 😜 
Mlodciani i nie takich rzeczy mogą sie w stajni nasłuchać.  🤬

🤣 Ja jak zaczynalam sie uczyć polskiego, to byłam świecie przekonana ze "wkurzać" to jest źle słowo i nie wolno go używać.
Oczywiście używałam tego łagodniejszego którego użyła Katija  🤣

A zeby nie bylo zupełnie offtop, w jeździectwie mnie wkurza jak dużo osób jeździ na wysokim poziome i tak malo z nich ma dobre podejście do koni.
Arimona -mnie też to wkurza. Znam kilka osób, co mają po kilka koni. Startują na nich, ale po za tym nie darzą ich sympatią. Widziałam wiele razy jak za nie posłuszeństwo przy skoku okładali je batem gdzie popadnie. Jedna osoba nawet za takie zachowanie została zdyskwalifikowana z zawodów.
Texas mi nie musisz pomagać  😉 przeczytaj regulamin w punkcie o konstruowaniu wypowiedzi, stawianiu kropek, zastanów się nad sensem  zaznaczania DUŻYMI LIETARMI słów "dużymi literami".
btw w środku zdania raczej pisze się "ci" a nie "tobie". I wypada też napisać to z wielkiej litery.
Powodzenia w studiowaniu regulaminu
Jak czerwona płachta na byka dziala na mnie lonżowanie na wędzidle (w sensie lonża przypięta do wędzidła i nie mam na myśli pracy na 2 lonżach/długich wodzach) oraz obrazki typu fajny koń, fajny jeździec ale w tych długich skarpetach bez długiej cholewy - ale to już ze względów estetycznych 🙂
"Jak czerwona płachta na byka dziala na mnie lonżowanie na wędzidle "

Gdzie lonża ma być przypięta?
Pewnie chodzi o fakt, że to jedna lonża.
Po pewnym art. Monty'ego Robertsa ludziom przypinanie jednej lonży do wędzidła się przestało podobać.

Nie czytałam artykułu..w czym szkodzi jedna lonża?

w końcu trzeba się uczyć, żeby pójść na dobre studia, żeby pójść do dobrej pracy, żeby zarabiać pieniądze, żeby wydać je na konia i kolekcję Anky Padów   😂



No ja tak zrobiłam i robię i co...? Ano oczywiście ludziom to przeszkadza, że wydaję swoja kasę na sprzęt... ta zazdrość jest doskonałym powodem żeby mi rąbać dupę, że nie umiem jeździć, i że konia mam gównianego a do niego tyyyle sprzętu.
No i tak jest! Święta prawda - jeżdze fatalnie a mój koń jest jak stara maszyna do szycia - tylko nie wiem co komu z ciągłego gadania o tym.
Szczyt! Ostatnio się od szkółkowiczów dowiedziałam, że ich instruktorka lubi sobie pogadać w ten deseń na mój temat  - dzieci to takie małe małpki, że zawsze coś nieświadomie nawet wypeplają...
I chyba juz mnie to nie wkurza tylko śmiać mi się z tego chce.
A największa sensacją jest to, że się rozglądałam za siodłem ujeżdżeniowym ( z wygody dupy swojej) - o la boga, jaka to jest sensacja, że wydam tyyle kasy na siodło, na którym nic nie będę umiała zrobić.

Chyba właśnie najbardziej mnie wkurza, że ludzie, których ja realnie nie znam to się tak wszystkimi szczegółami mojego życia interesują...

Gdzie lonża ma być przypięta?


Do kawecanu , czy w ostateczności do kantara.
kotbury a kupuj sobie jak najwięcej 🙂 I przychodząc do stajni się beztrosko uśmiechaj i nic sobie z tego nie rób. To najbardziej wkurza takich obgadujących 😉 Nie ma co się wkurzać bo i tak nic nie da.. Ja nie wiem co ludziom przeszkadza że ktoś ma dużo sprzętu. Ja sama jakoś super nie jeżdżę konisko mam przeciętne, a ruchu to już w ogóle nie ma, a chodzi odwalony od kopyt po głowę 😀😀 I bardzo mi z tym dobrze 🙂
kotbury, a o wyszczuplających bryczesach może pani instruktorka by z Tobą porozmawiała...myślę,że zdębieje 🙂
A mnie denerwuje wlasnie jak srednio jezdzacy szkolkowicze kupuja sobie tony sprzetu. Dla mnie to maskowanie wlasnych niedociagniec. Zamiast kupowac enty pad Anky wypadaloby ruszyc tylek i zainwestowac np. w trenera albo wykupienie kilku godzin jazdy w dobrej stajni na dobrze ujezdzonym koniu. To co ludzie robia z pieniedzmi to oczywiscie ich sprawa niemniej nie nalezy sie oburzac ze ludzi to denerwuje. Oczywiscie takie zalosne obgadywanie o ktorym pisze kotbury jest niedopuszczalne, jednak mnie w sumie nie dziwi. Zazdrosc w spoleczenstwie jest sprawa powszechna. Nadal jednak twierdze ze ladowanie na konia tony sprzetu byle ladnie wygladalo w sytuacji kiedy tylko wozi sie pupe jest raczej zalosne. Ale ten kompulsywny szmatoholizm to wyglada na sprawe specyficznie polska. Tak jakby nowa para owijek mogla zatuszowac fakt ze siedzimy na koniu jak worek kartofli i nie chce nam sie tego zmienic. Zauwazylam zreszta ze umiejetnosci jezdzieckie czesto sa przeciwproporcjonalne do ilosci posiadanego sprzetu. Z wyjatkami oczywiscie, licznymi na szczescie 🙂.
kelpie, rozumiem, ze jak średnio jeżdżę to mam wozić tyłek na lekko przetartym czapraku, bo za dużo sprzętu w moim przypadku jest żałosne?? 🤣 (dla wyjaśnienia - sporo czapraków mam po to, żeby się tak nie niszczyły - częste pranie i intensywne użytkowanie je po prostu niszczy).

A co jeśli ten średnio jeżdżący inwestuje w trenera, w szkolenie siebie, kowala, weta, pasze, witaminy i o zgrozo śmie jeszcze posiadać dobry sprzęt, który posłuży? No sorry, pewnie powinien pozostać na poziomie Pfiffa, Kieffer albo Anky to dla jeźdźców od N. Hmm, konia tez muszę sprzedać, za dobry jak na mnie 🤣
Klasycznie, wg Skulicza (i Podhayskiego) lonżę podpina się do kawecana, nigdy do wędzidła. Art. Robertsa przeczyhtałam 13 lat po tym, jak czytałam Skulicza więc ta złośliwość to pudło.
jeżeli ktoś,wydaje na kowala,weta,trenera i na dodatek chce ładnie wyglądać,co nam do tego?przyjemniej jednak patrzeć na estetyczne pary iż obszarpańców.
A mnie denerwuje wlasnie jak srednio jezdzacy szkolkowicze kupuja sobie tony sprzetu. Dla mnie to maskowanie wlasnych niedociagniec. Zamiast kupowac enty pad Anky wypadaloby ruszyc tylek i zainwestowac np. w trenera albo wykupienie kilku godzin jazdy w dobrej stajni na dobrze ujezdzonym koniu.absolutna racja, z tym że wydawanie pieniędzy to mniejszy wysiłek niż autokrytyka i praca nad sobą!

ja zawsze zapinam do wędzidła i zawsze pracuje z wypinaczami...i naprawdę chętnie zobaczę nowy wątek który mi wytłumaczy na czym polega ten mój wielki grzech 🤔wirek:
mnie najbardziej denerwuje jak ktoś jeździ kilka miesięcy, konia nie umie porządnie osiodłać, ale kupuje konia za kupę kasy, bo koń ma dobre papiery i dobrze chodzi, chwali się nim, jaki to on jest świetny i daje do zrozumienia że nasze konie to chabety. I teksty wypowiadane z pogardą w stylu "ale mały ten koń..."
a na końcu albo zapał do jeździectwa mu mija, albo psuje konia... Ech  🙁
albo kupuje konia i się go boi. Koń bryknie, to go głaszcze, koń się zatrzyma przed przeszkoda, to go głaszcze.. no i schodzi z niego zaraz, bo już się boi, że spadnie..
Nie pokazuj tego kuku na muniu mi tylko autorom KLASYCZNYCH podręczników jeździeckich.
Kupowanie dużej ilości dobreg, ładnego, markowego sprzętu nie wyklucza nauki ze świetnymi trenerami i pracy nad sobą. Tyle, że nauka to proces, trwający bardzo często latami. To, że jeździec  nie jeździ perfekcyjnie po 3 miesiącach pracy z instruktorem, nie oznacza, że nie pracuje nad tym, by jeździć. Bo może właśnie pracuje, tyle że ubrany w dobre ciuchy i z estetycznie wyglądającym koniem. 🙂
A mnie denerwuje wlasnie jak srednio jezdzacy szkolkowicze kupuja sobie tony sprzetu. Dla mnie to maskowanie wlasnych niedociagniec. Zamiast kupowac enty pad Anky wypadaloby ruszyc tylek i zainwestowac np. w trenera albo wykupienie kilku godzin jazdy w dobrej stajni na dobrze ujezdzonym koniu.absolutna racja, z tym że wydawanie pieniędzy to mniejszy wysiłek niż autokrytyka i praca nad sobą!




Ale jeżeli zwierzakowi nie dzieje się krzywda, to kijek wszystkich powinno to obchodzić. Rozumiem, że jak ktoś kierowcą rajdowym nie jest, to nie ma prawa posiadać dobrego samochodu? i dziadkowie pracujący całe życie na emeryturze 9 w zachodnich krajach europy oczywiście) nie mają sobie prawa kupić porsche tudzież jaguara, żeby w niedzielę jeździć nim do kościoła/na wycieczki z prędkością 60 km/h. CO to kogo do jasnej obchodzi? Wasza kasa? Nie. Zaróbcie, wydawajcie.

albo psuje konia... Ech  🙁


jeden z moich ulubionych tekstów. Albo masz chabetę i trupa z którym nic nie zrobisz, bo to trup, albo psujesz konia...
Cejloniara,  tak ,powinno sie lonzowac na kawecanie. ale jesli kon jest wypiety, to mozna rowniez do wewnetrznego kolka wedzidlowego przypinac. jesli kon jest niewypiety, lonza powinno sie przypiac do czegos innego.
Oo już wiem co mnie wkurza - powtarzanie przez "mistrzynie" podwórka jak to psuje się konia i szkoda go dla kogoś tam. Bo te mistrzynie urodziły się z umiejętnościami na C klasę i w ogóle nigdy żadnego konia nie popsuły 🤣. Jakoś nikt, z klasowych jeźdźców nie mówi o tym, że konia się psuje - raczej o tym, że jeździec popracować musi nad tym czy owym. Konie dobre kupuje się po to, żeby się od nich uczyć. Tak, sama takiego kupiłam, jeszcze na dodatek takiego co błędy choć trochę wybacza, żeby mogła się dość bezpiecznie na nim uczyć. I wisi mi, ze ktoś twierdzi, że marnuje się taaaki koń 🙂

A co do lonżowania - jeśli lonżujecie na kawecanie to jak przypinacie "patent"? Do mojego kawecana wędzidła się przypiąć za bardzo nie da - w idiotycznym miejscu są paski do przypięcia wędzidła - więc zostaje mi założenie kawecana na ogłowie, co generalnie nie do końca mi się sprawdza - w efekcie kończę ostatnio na lonżowaniu z lonżą przypiętą do wędzidła, ale prowadzoną przez potylicę.
Katija no można, tylko po co? 🙂 Ciekawość mnie popołudniu zje i sprawdze słowo w słowo w Skuliczu 🙂
Strzyga z tym psuciem chodziło mi o to, że jeździec szarpie konia w pysku, kopie zamiast przykłądać porządnie łydkę. I uważa, że jeździ już świetnie, nie potrzebuje żadnych wskazówek jak i co powinien zrobić.
Katija no można, tylko po co? 🙂 Ciekawość mnie popołudniu zje i sprawdze słowo w słowo w Skuliczu 🙂
bo tak jest szybciej, łatwiej i równie dobrze...no i kawecan nie jest potrzebny, ani jego dopasowanie...no i co najważniejsze, można tym udowodnić że nawiedzony kapeluch nie ma racji. 🍴
Cejloniara, a po to, ze jak sie nie ma kawecanu, to wypina sie konia, a lonze zapina do wewnetrznego kolka. jestem przecwniczka przeciagania lonzy przez potylice, pod szczeka itp. ale jakos tego konia lonzowac trzeba. a u skulicza tez zawsze lonzuje sie wypietego konia.
A ja nie mówiłam o wypieciu 🙂 A zauważyłaś może, że młodego konia wypina też na kawecanie? Nie od razu do wędzidła? A to jest wątek o tym, co nas wkurza? Czy "ale to mnie wkurza, prosze uleczcie mnie" ? A co Cię wrotki tak ruszyło, że mnie coś wkurza? 🙂
Argument szybciej i prościej nie jest dla mnie żadnym argumentem. W sumie to szybciej i prościej jest dla mnie chorobą dzisiejszego jeździectwa (szybko przygotuej do starrtu, wkładaj w to mniej wysiłku, wymyśl sobie patent). Zdecydowanie wole lepiej. Czy równie dobrze? Tego Ci się chyba nie uda mi udowodnić... słownie.

... a jak się nie ma kawecanu... to się nie bierze za lonżowanie. Podobnie, jak się nie ma lonzy to się je bierze sizala. Mogę się już spokojnie powkurzać? Czy jeszcze coś? 🙂
kelpie, rozumiem, ze jak średnio jeżdżę to mam wozić tyłek na lekko przetartym czapraku, bo za dużo sprzętu w moim przypadku jest żałosne?? 🤣 (dla wyjaśnienia - sporo czapraków mam po to, żeby się tak nie niszczyły - częste pranie i intensywne użytkowanie je po prostu niszczy).

A co jeśli ten średnio jeżdżący inwestuje w trenera, w szkolenie siebie, kowala, weta, pasze, witaminy i o zgrozo śmie jeszcze posiadać dobry sprzęt, który posłuży? No sorry, pewnie powinien pozostać na poziomie Pfiffa, Kieffer albo Anky to dla jeźdźców od N. Hmm, konia tez muszę sprzedać, za dobry jak na mnie 🤣

      Epk nie jestem pewna czy zrozumialas o co mi chodzi. Mam wrazenie ze zupelnie rozmijamy sie w tej kwestii.  Oczywiscie ze nie musisz jezdzic na przetartym czapraku, niewazne na jakim poziomie jestes. Ba, jezdziectwo zobowiazuje, sprzet powinien byc schludny, w miare dobrej jakosci i czysty.
     To co chcialam skrytykowac nie odnosi sie ani do posiadania duzej ilosci czaprakow (bo pewna ich ilosc sie przydaje, chociazby po to, jak sama napisalas, aby sie nie niszczyly) ani do posiadania dobrego sprzetu. Nigdzie nie napisalam ze skoro srednio jezdzacy inwestuje w trenera, szkolenie siebie, kowala, weta, pasze i witaminy to o zgrozo nie ma prawa posiadac dobrego sprzetu. Wrecz przeciwnie, im lepszy sprzet tym wiekszy komfort konia i jezdzca, co oczywiscie ma ogromne znaczenie.
Moja krytyka odnosi sie do osob ktore przykrywaja braki w wyszkoleniu kompulsywnym szmatoholizmem. A to jest juz roznica. Naturalnie ze mozna inwestowac w sprzet, nie mozna jednak robic tego kosztem wyszkolenia a obok niego, jako uzupelnienie.
      Dlatego dziwi mnie twoje pogardliwe ironizowanie, w sumie jest malo konstruktywne. Jesli chcesz to oczywiscie sprzedaj konia, obraz sie i tupnij noga. Nawet nie wiem czy jestes osoba do ktorej moja krytyka moglaby sie odnosic, nie zauwazylam zeby te forum bylo siedliskiem tego typu osob.
A mnie denerwuje wlasnie jak srednio jezdzacy szkolkowicze kupuja sobie tony sprzetu. Dla mnie to maskowanie wlasnych niedociagniec. Zamiast kupowac enty pad Anky wypadaloby ruszyc tylek i zainwestowac np. w trenera albo wykupienie kilku godzin jazdy w dobrej stajni na dobrze ujezdzonym koniu. To co ludzie robia z pieniedzmi to oczywiscie ich sprawa niemniej nie nalezy sie oburzac ze ludzi to denerwuje. Oczywiscie takie zalosne obgadywanie o ktorym pisze kotbury jest niedopuszczalne, jednak mnie w sumie nie dziwi. Zazdrosc w spoleczenstwie jest sprawa powszechna. Nadal jednak twierdze ze ladowanie na konia tony sprzetu byle ladnie wygladalo w sytuacji kiedy tylko wozi sie pupe jest raczej zalosne. Ale ten kompulsywny szmatoholizm to wyglada na sprawe specyficznie polska. Tak jakby nowa para owijek mogla zatuszowac fakt ze siedzimy na koniu jak worek kartofli i nie chce nam sie tego zmienic. Zauwazylam zreszta ze umiejetnosci jezdzieckie czesto sa przeciwproporcjonalne do ilosci posiadanego sprzetu. Z wyjatkami oczywiscie, licznymi na szczescie 🙂.


Nie jestem szkółkowiczem- w sensie mam swojego konia i nie korzystam z usług Pani instruktor  pracującej w szkółce, która działa przy mojej stajni.
Jestem "starą babą", którą mogła wsiąść pierwszy raz na konia gdy zaczeła mieć swoją kasę, czyli gdy opuściłam dom rodzinny i zaczęłam pracować w zawodzie.
NIgdy nie wezmę udziału w żadnych zawodach, chyba, że w jakimś mini LL o złota nać za stodołą.
Oczywiście sama uważam, że najlepiej gdybym jeździła na koniu profesorze pod okiem doświadczonej osoby... tyle tylko, że to jest nierealne przy moim wyjazdowym trybie pracy.
Niestety ale w szkółce, która działa w mojej stajni byłam się w stanie nauczyć tyle co się nauczyłam i na przestrzeni lat nie widzę nikogo kto by opuszczał tą szkółkę z większymi umiejętnościami. Uczyły mnie wcześniej właśnie takie Panie instruktor... więc generalnie gdy jakas małolata wygłasza opinie o moich umiejętnościach to w sumie trochę tak, jakby sobie sama świadectwo wystawiała.

Ja nie widzę np. wad mojego konia, lub inaczej widzę - ale mi one nie przeszkadzają. Lepszy koń do popołudniowego wożenia dupska dla relaksu nie jest mi potrzebny... inaczej- ktoś był na tyle mało mądry, że nie znał się na hodowli i wyhodował coś takiego i dobrze, że znajdują się takie osoby jak ja, które kupują takie konie "na całe życie" i nie muszą te konie w sumie zdrowe fizycznie i psychicznie na rzeź być posłane.

To, że mam dobry sprzęt dla takiego tupiącego kurdupla jakim jest mój koń nie zastąpi oczywiście w całości dobrobytu jakim by było dla niego wozić doświadczonego super jeźdźca ale na pewno także pomaga - zawsze czysty czaprak, dobrej jakości ogłowie, które nie obciera, dobrze dobrane siodło.
Tak pomimo tego, że koń wart psie pieniądze to chce dla niego wypasione siodło, w którym ja będę mogła poprawniej usiąść (końska wygoda) i pozwolić mu np. lepiej pracować - wyciągnąć wykrok itd.

Regularnie jeżdżę w tych samych godzinach, co mój znajomy, doświadczony zawodnik i trener i nie zdarzyło się,  że gdy widzi, że mam jakiś problem to mnie nie skoryguje. Często też gdy go poproszę wsiada na mojego konia, tak samo jak inne osoby z mojej stajni dobrze jeżdżące.
No i denerwuje mnie, że komuś wyżej opisany stan rzeczy przeszkadza i motywuje do chodzenia i opowiadania historii na mój temat i to wśród kogo, wśród dzieci jeżdżących w szkółce!
Mieszkam w małej miejscowości (sypiam w sumie hehe) i 90% klientów szkółki to właśnie dzieci z tej miejscowości... Taka Pani intsruktor nie zdaje sobie sprawy ile komuś robi szkody takimi opowieściami.

U mnie w stajni nie ma zjawiska szkółkowiczów, kupujących dużo drogiego sprzętu. Owszem dziewczynki kupiły czapraczki swoim ulubionym koniom i dały do wyszycia imiona tych koni, ale to były czapraki tanie i nie chodziło tu o markę, a o fakt "dania prezentu dla konika". I to jest miłe.

A i jeszcze spostrzeżenia "ostatniej plotki" z mojego podwórka, która urosła do rangi top newsa - męskie małolaty plotkują tak samo intensywnie jak żeńskie małolaty!



Kelpie - bo przyznam, że zaczyna mnie wkurzać takie podejście do sprawy jak twoje.  Ja świetnie rozumiem, co chcesz powiedzieć, trochę przekoloryzowałam może i nadałam za dużo ironii ale po prostu nie trawię ostatnio takiego podejścia - jak ktoś może, chce itp to niech kupuje - jego sprawa i portfel. Jak chce tym nadrobić swoje braki - też to jest jego problem.  Ale niestety zauważalne jest to, że tak naprawdę duża ilość sprzętu u innych drażni zazwyczaj tych, których na to nie stać 😉. Nie mówię akurat o Tobie (żeby znowu nie było, że coś komuś wmawiam) - ale ale tak jest przeważnie - zgodnie z zasadą - ja tak super jeżdżę, a on/ona nie, ale tatuś jej kupił super konia, sprzęt - to jest oburzające, bo on/ona nie dorastają mi do pięt a mają lepiej.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się