Forum konie »

Polskie konie ,czy polska konina ?

armara, no tak, tak - urodził się w Polsce, ale nie oszukujmy się - nie jest to wynik polskiej myśli hodowlanej....
Przepraszam, właściwie niedługo ,nie będzie koni z czysto polskim rodowodem. większość będzie miała przodków niemieckich, holenderskich, lub francuskich, ale będą urodzone w Polsce, i też je nazwiesz, nie naszą myślą hodowlaną. Przecież, to ten kraj, a obywatele-hodowcy, tworzą tę hodowlę, a że używają różnych komponentów..., na tym polega hodowla, na doborze. weźmy np. og Akropol, który ma pochodzenie czysto wschodnioprusko/trakeńskie, a urodził się na terenie Polski, i był myślą hodowlaną ówczesnego hodowcy z SK Rzeczna,  to tez nazwiesz nie naszą hodowlą ? 😲

Rosjanie we wrześniu 1939r. gwizdenli nam całą stadninę z Janowa Podlaskiego, część z tych koni została zjedzona przez Krasnyją Armiję, a część została wcielona do Stadniny w Tiersku, czy potomków tych tierskich arabów o korzeniach polskich, też nazwiesz nie ich myślą hodowlaną ?
armara, no tak, tak - urodził się w Polsce, ale nie oszukujmy się - nie jest to wynik polskiej myśli hodowlanej....

Hodowla to jeszcze coś innego niż myśl hodowlana, to łatwo powiedzieć, ale sama opieka nad źrebną klaczą to nie jest pikuś 😉
Konie teraz mają międzynarodowe rodowody - nawet Totilas ma niemieckiego ojca http://sporthorse-data.com/d?i=10454585. Holsztyn przecież nie istniałby bez francuskiego Cor de la Bryere. I tak można wymieniać.
armara, opieka to nie jest pikuś, fakt, ale nie oszukujmy się - jest to chyba łatwiejsze niż przemyślany dobór ogiera do klaczy i wyhodowanie osobnika lepszego niż rodzice - co jest celem hodowli.

Mnie osobiście trochę drażni to podpinanie pod polską hodowlę koni, które przyjechały w brzuchach matki. Gdyby na tym opierała się hodowla to pewnie bylibyśmy potentatami, bo mam wrażenie, że do pewnego momentu utrzymanie matek ze źrebakami i tych młodych koni idzie nam stanowczo lepiej niż przemyślane łączenie klaczy z ogierami 😉
Nie można powiedzieć, że jest łatwiejsze czy trudniejsze, w zasadzie trzeba mieć to wszystko razem i jeszcze odrobinę szczęścia, żeby wyhodować dobrego konia. jedne bez drugiego po prostu nie funkcjonuje. W Niemczczech wyróżnia się nie tylko hodowcę, ale także osobę która konia odchowała (aufzuchter).
Miarodajna ocena jest szalenie trudna, choćby przez to, że brak nam systemu - nawet ciężko oszacować czy są u nas młode, dobre konie ile ich jest i jak  bardzo są rozsiane 🙁
armara, niemieckiego ojca i holenderską matkę, więc przynajmniej ma cokolwiek wspólnego z rasą KWPN. Ekwador jest po holsztynce, krytej czeskim folblutem, w którego dalszych przodkach przewija się Francja czy Niemcy. Jedyna zasługa polski dla hodowli tego konia, to narodziny w granicach terytorialnych kraju i wzrost na polskiej trawce. Moim zdaniem bardzo kiepski pomysł na promocję w ten sposób koni polskiej rasy...

Konferencje, aukcje, to wszystko fajnie, ale przede wszystkim trzeba mieć konkurencyjny produkt do sprzedania. Chyba najbliżej nam do oferowania ciekawych koni do WKKW. Ze skokami trudno mi ocenić, ale jeśli chodzi o ujeżdżenie, to jest kompletna klapa i już, naprawdę lata świetlne od tego, jakie konie są teraz w Holandii czy Niemczech. I tu się nic szybko nie da zmienić, bo nawet gdyby cudem hodowanie koni stało się od jutra intratnym zajęciem, to nie mamy matek na sprawdzonych, ujeżdżeniowych liniach. Krycie takiej kobyłki, jak matka mojego Diamonta, choćby i Totilasem, daje nam znikoma szanse na źrebaka-czempiona. Za granicą są linie żeńskie, w których jest po kilkanaście uznanych ujeżdżeniowych ogierów, ujeżdżonych do startów międzynarodowych. To jest materiał niosący predyspozycje, doskonałą prezencję, charakter, dobrą głowę, łatwość szkolenia. Jak my mielibyśmy z tym konkurować?

Pomysł promocji koni poza Europę fajny, bardzo dużo moich zaprzyjaźnionych zachodnich stajni sprzedaje konie do Chin, Korei, RPA czy Stanów. Tylko, że przejdzie jedynie w przypadku dorosłych, ładnych, doskonale jezdnych i już zrobionych koni. Z młodymi się nie uda. Dlaczego? Bo ważna jest moda! Bo kupcy spoza Europy chcą koni po gwiazdach. Pierwsze z brzegu, Dimaggio, Dancier, Don Frederico, ogiery od Schockemohlego, czy z holenderskiej Blue Hors - to się bardzo liczy. I to nie jest moja autorska refleksja, tylko pytałam wprost osobę, która sprzedaje konie nabywcom z całego świata. Jeśli mam naprawdę dobrej jakości młodego konia polish warmblood, to go powinnam ujeździć i dorosłego można dobrze sprzedać. I żadna aukcja, czy konferencja tego nie zmieni 🙁

Na polskie konie będą szanse, jeśli się zaczną konkretnie toczyć takie procesy, o których pisała galopada. Z tym, że to zajmie lata 🙁
czy z holenderskiej Blue Hors

duńskiej
Przepraszam, właściwie niedługo ,nie będzie koni z czysto polskim rodowodem.


Z czysto niemieckim być może też nie 🙂

W 1944 roku gdy armia radziecka dochodziła do Bugu niemiecka komenda stadniny zarządziła i przeprowadziła ewakuację koni. Konie zabrane z Janowa razem z częścią personelu stadniny zostały przetransportowane koleją w okolice Drezna. Tam stały do lutego 1945 roku. Dalsza ewakuacja stadniny nastąpiła kiedy armia radziecka dochodziła do Odry .Tym razem uciekano pieszo. Pierwszym etapem było Drezno, w którym w nocy z 13 na 14 lutego 1945 roku stadnina przeżyła zmasowany nalot aliancki . Kolejnym etapem pieszego marszu było Torgau nad Łabą, skąd w marcu konie zostały przetransportowane koleją do majątku Nettelau położonego na południe od Kilonii. W trakcie tej miało miejsce kilka groźnych nalotów, które na szczęście nie spowodowały żadnych strat wśród ludzi i koni. W Nettelau stadnina janowska szczęśliwie doczekała końca wojny i utworzenia zarządu stadnin polskich w Niemczech, który obejmował opieką wszystkie konie z polskich stadnin, wywiezione do Niemiec przez okupanta. W Nettelau konie pozostawały do jesieni 1946 roku, kiedy to drogą morską powróciły do Polski. Z uwagi na częściowe zniszczenie budynków janowskiej stadniny, konie zostały przejściowo ulokowane w Posadowie, a do Janowa wróciły jesienią 1950 roku.


Ramzes jako remont był reproduktorem w Janowie Podlaskim, który podczas II wojny światowej był pod zarządem wojskowym niemiec. W Janowie służył jako koń myśliwski. Pod koniec wojny znalazł się wraz z innymi końmi w Cleverhof koło Lubeki, w oddziale wojskowej stadniny Grabau. Dosiadał go porucznik Bielecki, a gdy wyemigrował do Kanady Zarząd Stadnin Polskich w Niemczech w uznaniu zasług przekazał Ramzesa baronowi Klemensowi von Nagel, który dopiero, co zaczął tworzyć hodowlę koni sportowych w Vornholz koło Oelde w Westfalii. Gdyby nie Klemens von Nagel  Ramzes nie zrobiłby tak wielkiej kariery. Sam właściciel nauczył się języka polskiego, utrzymywał w Grabau polską kapelę wojskową złożoną z rannych jeńców. Baron znał wartość hodowlaną Ramzesa z własnych doświadczeń z pracy w wojskowym zarządzie stadniny w Racocie.


Potomkami są np. Ratina Z czy Ritus. Grzebiąc z kolei w pochodzeniu Ramzesa można znaleźć pochodzenie przodków: Wielka Brytania.
Wystarczą więc 3-4 pokolenia w hodowli, by koń został "Echt Deutsch" albo polski, polskiej hodowli 🙂
ElaPe, true, true - rozpęd 🙂 Blue Hors też mają ogiery typowo międzynarodowe w pochodzeniu - KWPN, hanowerskie, ale i duńskiej gorącej/szlachetnej krwi.
Dania jak najbardziej stoi mocnymi końmi - swoją drogą, wrzucałaś linka ostatnio do duńskiej ogłoszeniowej strony, naprawdę ogromny wybór ciekawie wyglądających (przynajmniej po filmach) koni, a ceny nie przerażają. Na polskich stronach z ogłoszeniami niestety dominują konie średnie...
ja jako konsument wtrące tylko, że dla jeźdźca naprawdę znaczenie ma jakość konia, jego zdrowie i cena...zupełnie mnie nie interesuje kto i gdzie tego konia wyhodował i zupełnie nie rozumiem, dlaczego miałbym się tym przejmować.
konie nie mają narodowości!
Właśnie quanta, nie wiadomo czy jest co promować  😵 w sytuacji kiedy PZHK nie ma nawet angielskiej wersji strony www, a polska jest mocno niekompletna to hmmm.
Zgadzam się z Quantą, WKKW-ści i skoczkowie, jakoś się obronią, z końmi ujeżdżeniowymi jest u nas jak na lekarstwo, ale widać ,że w terenie coś drgnęło.
O ironio losu..., a właśnie w ujeżdżeniu 3 pary mają szanse na start w IO w Londynie, i to na koniach z polskimi paszportami. A Maritini, i Randon sroce spod ogona nie wypadły, tylko są 100% polską myślą hodowlaną, chociaż w kwestii Mariniego to zadziałał raczej przypadek.
Właśnie quanta, nie wiadomo czy jest co promować  😵 w sytuacji kiedy PZHK nie ma nawet angielskiej wersji strony www, a polska jest mocno niekompletna to hmmm.


No właśnie, ale przecież łatwiej jest podnieść poprzeczkę, niż dać coś w zamian. Uważam, że sprawą priorytetową, powinno być wymuszenie na zarządzie PZHK, utworzenie strony w języku angielskim, to jest pierwszy krok. Hasła Teraz POlskie Konie, i jakieś Konferencje, to tyko kręcenie się wokół własnego ogona.
quantanamera, dokładnie, każdego konia z "innym" paszportem można zapisać w PZHK jako SP.. tylko czy warto? Słyszałam już kilka bardzo niepochlebnych opinii od przedstawicieli lub miłośników PZHK o hodowcach, którzy na terenie Polski łączą zagraniczne rodowody i "produkują" konie z czerwonymi paszportami.. a ja sobie myślę że całe szczęście że tacy hodowcy są..
Jak polskie źrebne arabki jadą do Arabii Saudyjskiej (czy do innych krajów tamtego rejonu), do Francji, Anglii, Szwecji to czy nowi właściciele po oźrebieniu  wpisują źrebakowi, że hodowla: Polska??? Co z tego, że myśl hodowlana Polska, rodzice polskiej hodowli, ale urodzone TAM, więc hodowca tamtejszy. Przecież nawet w Polsce za hodowcę uznaje się właściciela klaczy w momencie oźrebienia, a nie twórcę myśli hodowlanej.

Co do promocji ras polskich, przecież większośc naszych koni idzie do rekreacji, bo takie mają ceny, że dla rekreacyjnej kieszeni w sam raz. Hodowca zadowolony, bo sprzedał i ma w d... promocję. Grunt, że towar sprzedany.

Quanta ma rację, że promocja przez sprzedaż dobrze wyszkolonych koni, dorosłych, to jest promocja. A sprzedaż młodych, niezajeżdżonych, to po prostu wypychanie i robienie miejsca następnym. Mam znajomego, który miał kiedyś ponad 40 koni, nie miał czasu ich nawet czyścic, wypychał odsadki za marne grosze, żeby było miejsce na następne źrebaki. Potem poszedł po rozum do głowy. Ma 3 klacze, zaźrebia rocznie 1-2, sprzedaje 4-5 latki zrobione do zaprzęgu, przeważnie pary, i teraz jest zadowolony, bo mniej ma roboty, do oporządzenia max 10 sztuk, a kasy więcej, bo za parę zaprzęgową ma przeważnie 30.000zł. I kolejka stoi, aż będą następne do kupienia. Nie promuje się głośno, niestety, ale 4 jego konie chodzą zawody zaprzęgowe we Francji, nawet mają pod zdjęciami podpis: Wielkopolski. W jego przypadku ilośc przeszła w jakośc. Ciekawe kiedy inni "rozmnażacze" koni dojdą do tego by stac się Hodowcą... Może wtedy nasza hodowla ruszy??? Ale wtedy trzeba by ze swoim koniem umiec zrobic coś więcej niż tylko zawieśc kobyłę do krycia...

Konie do WKKW i zaprzęgów, a także rajdów są wśród wielu znanych mi osób uważane za konie, które po prostu nie nadają się do skoków... Więc są gorsze, i w ogóle jaki to sport, rajdy albo powożeni, phi. Ma skakac pod niebo, to jest dopiero koń i szport!!! Wszystko inne to rekreacja.

Właśnie sprawdziłam, że PZHK stronę w wersji angielskiej ma. I w niemieckiej też się otwiera.

PS. Przepraszam za brak literki c'

Ogólnie to większośc polskich hodowców to typowi rozmnażacze.         👍 dla tych którzy są hodowcami prawdziwymi   :kwiatek:

edit.  http://www.polskiearaby.com/?page=hodowla&lang=pl&str=2&id=58
Artykuł o sprzedaży koni, co prawda o arabach, ale ile w nim prawdy i trafnych spostrzeżeń dotyczących koni ogólnie  😀
Nawet jeśli w Polsce będzie więcej dobrych koni, to kogo będzie na takiego stać?
Jest kryzys, ludzie nie mają zbyt dużo pieniędzy, szczególnie na konie, których cena kupna to pikuś.
Większość osób szuka SPOKOJNEGO i ZDROWEGO konia do rekreacji i kochania, a sportowcy szukają koni za granicą. Ilu polskich zawodników startuje pod typowo polskimi końmi?
Ale można sprzedawać na eksport. Tylko do tego trzeba być konkurencyjnym za granicą. Ujeżdżeniowych linii nie mamy i tu szybko cudu nie będzie, konie z ruchem rodzą się przez przypadek, a do dresażystów trafiają w większości, jak się okaże, że nie skaczą. Ale mamy dobre konie do wkkw, a jakby przemyslanie kierować hodowlą, to i skokowe też. Polskie araby jakoś się dało wypromować, z końmi SP czy wlkp/ trakeńskimi możnaby podobnie. Tylko trzeba się ogłaszać w zagranicznych mediach, i robić to w sposób przejrzysty dla tamtejszych odbiorców - jeśli już mają przejechać ponad 1000km, żeby coś kupić, to w ciemno nie przyjadą. A u nas aukcji nie ma, materiałów w sieci mało, itd.
Co do zawodników- tak jak było pisane wyżej, kilka koni oddaych w trening, zrobionych i sprzedanych za dobre pieniądze robi markę i napędza sprzedaż młodzieży. Większość profesjonalnych zawodników startuje na koniach które nie są ich- oddanych w trening, albo kupionych przez sponsora. Co to za problem, żeby były to konie polskiej hodowli.
A koni rekreacyjnych i do małego sportu od przemyślanej hodowli i promocji nie zabraknie - biologia rządzi się swoimi prawami, i 2 super konie nie zawsze dadzą super potomstwo, więc coś za mniejsze pieniądze dla mniej wymagającego odbiorcy też się znajdzie.
Znalazłam tutaj kilka ciekawych wypowiedzi. Okazuje się, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że oprócz arabów hodujemy też konie półkrwi... Ale dzięki arabom ludzie zaczynają się tym interesować. Co ciekawe, wiele osób jest zainteresowanych także historią naszej hodowli. Może faktycznie warto budować taką świadomość przy takich imprezach jak imprezy pod szyldem: polskie araby, można dodać także: polskie konie? Jakimś niewielkim akcentem.
Można by zrobić choćby małe stoisko z ulotkami o hodowli półkrwi w Polsce... 🙄 Albo dodać do programu dosłownie jeden spot na konie półkrwi.
Maea znasz więcej takich stron jak to forum? ja bym się chętnie poudzielała ( tyle na ile pozwoli mi znajomość języka), ale nie znam takich gdzie mogłabym się wstawić z końmi młp  😡
galopada, niestety trafiłam na nią przez przypadek, szukając więcej info o Aspanie... 🙁 Ale armara bodajże wstawiała na innym forum w wątku o Emetycie link do jakiegoś forum, tylko tam jest jakiś skomplikowany (nie ma jęz. ang.) preceder rejestracji konta 🤣 - klik

edit: Myślę, że do bardziej czytanych forum najlepiej dojść przez znajomych-zagranicznych/przebywających zagranicą koniarzy, którzy się gdzieś udzielają. 😉
cieciorka, widzę, że też szukałaś pod hasłem "polish warmblood" 😁
Co ciekawe polskie konie i pierwsze skojarzenie => konie kolorowe...
No i np. przykład z jednego z linków daje faktyczne argumenty, dla których warto zastanowić się nad dalszym wypalaniem/wymrażaniem numerów/symboli hodowców.
Maea, i "polish half blood", dodałam też "anyone" i "imported from poland" :P
Też się zdziwiłam, że im się kojarzą polskie konie z kolorowymi, ale faktycznie- ogłoszenia stanówki ogierami wielkopolskimi to srokacze. No i araby, to kolejne skojarzenie.
Mnie bardziej niż zaskakujące skojarzenia zwiazane z maścią dziwi ich zdziwienie, że jakto Polacy mają swoje konie? Ojej, Węgrzy też? No kurde, wszędzie są dziś konie, to na prawdę takie dziwne, że poszczególne narody wyhodowały swoje rasy?
W polskiej hodowli jest złe i jest to temat rzeka!
Problem polskiej hodowli to nie brak dobrych koni ale brak ludzi co by potrafili to wypromować i dobrze sprzedać na świecie! PZHK jest instytucja tylko do wydawania paszportów ! A to za mało! Osobiście jeśli w tym roku oni nie poprawia pewnych rzeczy to ja od 2013 odchodze do związku oldenburskiego bo mam dość !

Ostatnio sie zalamalam jak sie dowiedziałam ze polskich koni nie można eksportować do Chin ! A od osoby z PZHK dowiedziałam sie ze minister rolnictwa stwierdził ze trzeba sprzedawać konie Niemcom to oni bedą sprzedawać je Chińczykom 🙂

I to jest podejście PZHK

A co do wypowiedzi pana Michała wieriusz Kowalskiego w TV to sie zalamalam , po tym ze publicznie powiedział ze w Polskiej hodowli jest ok to szok!

Panie Michale jest tragicznie ! Prywatni hodowcy nie dadzą rady utrzymać hodowli koni na poziomie z takim marnym związkiem PZHK i kto jak kto ale pan bliski PZHK powinien to im uświadomić ze pracują mocno do d.... ,!!!!!
bhdemeter, ja wlasnie mialam to samo napisac - wspomniali juz przeze mnie Anglicy pytali sie mnie, dlaczego mimo, ze mamy fajne konie, to malo kto o nich wie. Wiecie, co im odpowiedzialam? Ze Polacy to sa totalne beztalencia w... PR, technikach sprzedazowych i autopromocji, natomiast maja  ogromny talent do podejmowania najgorszych decyzji z mozliwych, do tego wiele organizacji zamiast pomagac - wrecz utrudnia.

Jeszcze jedna rzecz, ktora zatrzymuje dla siebie, a ma wedlug mnie duze znaczenie - to zauwazylam, ze wiele Polakow ma podejscie "eee, wazne ze cos w ogole jest, po co narzekac na jakosc, wazne ze mamy chociaz to, a innym sie nie podoba, bo to sa marudy, powinni byc wdzieczni, ze to "cos" wlasnie w ogole jest"
Ja bym powiedziała że PZHK ma podejście "jest dobrze wspaniale, unia nam płaci za paszporty, mamy ciepłe posadki nikt nas nie kontroluje to po co więcej robić skoro hodowcy i tak nie mogą nas skontrolować"
I tak moim zdaniem w jednym zdaniu to działa. !
W Polsce  chyba dość sporo hodowców już od dobrych paru lat się w niemieckich związkach rejestruje.
ElaPe, tak całkiem sporo hodowców tam ucieka. A nie ma sięczemu dziwić, bo koń z niemieckim  paszportem jest więcej wart niż dokładnie ten sam koń z paszportem polskim.

I też uważam, że PzHK niewiele robi celem promocji polskiego konia. Ot, dobrze im teraz jak jest organem rejestrującym konie. I już nawet przeglądów hodowlanych się nie robi, bo po co? Toż licencję kobyle mozna zaocznie przedłużyć.
A jako członek zwiąku hodowców koni chciałabym żeby były organizowane jakieś szkolenia dla hodowców, z dobrostanu, z pielęgnacji, z prezentacji konia, itp. A nie robi się nic. rzekomo nie ma czasu na to. Ale ogorm pracy z paszportami już dawno się zakonczył i należałoby wrócić do dawnych zajęć i do rozwoju tej hodowli. 
Repka są szkolenia:
[url=http://www.zzhk.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=130🤔zkolenia-dla-hodowcow-zachodniopomorskiego-zwizku-hodowcow-koni&catid=7:aktualnosci&Itemid=23]http://www.zzhk.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=130🤔zkolenia-dla-hodowcow-zachodniopomorskiego-zwizku-hodowcow-koni&catid=7:aktualnosci&Itemid=23[/url]
http://www.zhkzl.pl/news22.htm

ps. wiem - muszę się nauczyć skracać linki :-/
ElaPe, tak całkiem sporo hodowców tam ucieka. A nie ma sięczemu dziwić, bo koń z niemieckim  paszportem jest więcej wart niż dokładnie ten sam koń z paszportem polskim.


no więc właśnie. Podpięcie się pod ogólnoświatową i znaną na całym świecie "markę" na samym wstepie daje fory natury marketingowej.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się